Dystrykt 9 (2009)

District 9

Recenzje

Istoty zwane krewetkami

2011-06-10 | zgrud | 9/10 | 1 z 4 osoby uważa tę recenzję za użyteczną

Dla większości widzów prawdziwie wartościowe kino to ciągłe marzenie bardzo trudne do spełnienia. Wiadomo, że każdy ma inne wymagania, jednak pewnych granic nie powinno się przekraczać. Na pocieszenie pozostaje fakt, że od każdej reguły zdarzają się wyjątki, dla których naprawdę warto kochać to kino.

Co jakiś czas pojawia się produkcja filmowa, o której mówią wszyscy. Gusta są różne, przez co spotykamy się z nieskończoną ilością, czasem zupełnie sprzecznych, opinii. Dystrykt 9 to idealny dowód na możliwość znalezienia wspólnego języka między miłośnikami X muzy.

Przy promocji filmu Dystrykt 9 najbardziej skupiono się na osobie jego producenta, czyli słynnego Petera Jacksona. Ten zabieg marketingowy przyciągnął rzesze widzów, będących w przekonaniu, że czeka ich niezapomniane widowisko. Funkcja producenta nie jest jedyną wykładnią powodzenia. Oryginalny scenariusz to unikat we współczesnej kinematografii, a Neill Blomkamp (również reżyser) wraz z Terri Tatchell stworzyli prawdziwy majstersztyk.

Dla Neilla Dystrykt 9 to debiut na wielkim ekranie. W 2005 roku stworzył krótkometrażowy film Alive In Joburg, który tak zaintrygował Jacksona, że postanowił zrobić odpowiedni użytek z jego historii. Efekt końcowy to wszystko, czego brakowało kinu science fiction od dobrych kilku lat. Przez ten okres w gatunku panowała tandeta i notoryczna powtarzalność. Teraz czas na prawdziwe kino.

Filmy z gatunku science fiction, zwłaszcza te przedstawiające kontakty ludzi z przybyszami z innych planet, niczym specjalnym nie zachwycają. Dystrykt 9 w końcu zmienia ten stan rzeczy. W 1990 roku na terenach Republiki Południowej Afryki ląduje statek kosmiczny. Jego pasażerowie przez swój dziwny wygląd, zostają nazwani przez ludzi "krewetkami". Początkowo przyjazne stosunki, z upływem czasu ulegają diametralnej zmianie. Do tego stopnia, że gościom z kosmosu zgotowano piekło na ziemi. Zostają osadzeni w getcie, nazwanym "dystrykt 9", w warunkach przypominających slumsy. Nadzorująca je firma MNU planuje wykorzystanie technologii obcych, do stworzenia ultranowoczesnej broni. Jeden z pracowników koncernu Wikus Van De Merwe, zostaje zarażony nieznanym dotąd wirusem, który przeistacza go w "krewetkę". Dzięki powolnej metamorfozie z oprawcy przeistacza się w ofiarę, dla której liczy się tylko przetrwanie.

Oryginalność scenariusza recenzowanego obrazu to główny jego atut. Nie przepadam za tym gatunkiem, jednak opowiedziana historia wciągnęła mnie od samego początku, aż po napisy końcowe. Dystrykt 9 to powiew świeżości, ukłon w stronę poetyki starych filmów fantastyczno-naukowych, które oprócz treści charakterystycznych dla tego gatunku, poruszały ważkie kwestie społeczne.

Kolejny atut to genialnie zrealizowane zdjęcia. Kamera ukazuje historię w formie paradokumentalnej, aby niedługo później wciągnąć widza w wir akcji typowego obrazu science fiction. Smaku temu ciekawemu zabiegowi dodają przekonujące efekty specjalne oraz aktorstwo Sharlto Copley, odtwórcy głównej roli. Trudno doszukać się w tej perfekcyjnie dopracowanej mieszance jakichkolwiek niedopatrzeń. Tak samo jest z warstwą fabularną, która mimo poruszanych nietypowych kwestii, daleka jest od moralizatorstwa.

Dystrykt 9 to kino przyjemne w odbiorze, nawet dla antyfanów wszelkich statków kosmicznych, a zwłaszcza ich pasażerów. Warto się przekonać na własnej skórze o sile filmu, ponieważ Dystrykt 9 na długo zapadnie w pamięci każdego z widzów. Peter Jackson po raz kolejny dokonał wielkiej rzeczy, o której długo będzie się mówić. Dzięki wizjonerskiemu konceptowi Neilla Blomkampa "Krewetki" nie będą kojarzyć się jedynie ze śródmorskim daniem. Bon appetit!

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Ludzka natura

2009-10-25 | Vermin | 9/10 | 6 z 8 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Reżyserski, kinowy, debiut Neilla Blomkampa jest rozbudowaną wersją jego krótkometrażowego filmu z 2005 roku Alive in Joburg. Co więcej, jak na film, który kosztował raptem 30 milionów, to wypadł on rewelacyjnie, a wszystko za sprawą prostoty. Reżyser, który dotąd robił głównie reklamówki do filmów, sam napisał scenariusz co prawdopodobnie ułatwiło mu budowę całego obrazu. W efekcie dostaliśmy coś prostego, w cudownej oprawie i z jakże prawdziwym przesłaniem. Dostaliśmy Dystrykt 9.

Prawie trzydzieści lat temu na Ziemię przybył okręt obcej cywilizacji. Zawisł on nad stolicą RPA i zamarł w kompletnym bezruchu. Załoga owego kolosa wylądowała zaś w samym mieście, gdzie osiadła. Przez te wszystkie lata kontakty miedzy ludźmi, a wielkimi, przypominającymi krewetki, kosmitami, bardzo się psuły. Sami obcy zdawali się być nierozgarnięci, łatwowierni, dzicy i całkowicie uzależnieni od karmy dla kotów, na której punkcie dostawali świra. Ludzie osadzili „krewetki” w tak zwanym Dystrykcie 9 – silnie strzeżonym, odizolowanym od miasta getcie. Gdy napięcie osiąga punkt krytyczny, ludzie postanawiają przenieść przybyszów do innej placówki, poza miastem. Podczas akcji ogłaszającej kosmitom, że mają się spakować i przygotować do przeprowadzki, Wikus Van De Merwe, który dowodzi akcją, zostaje przypadkiem zakażony DNA obcych. Gdy powoli zaczyna dochodzić do mutacji jego ciała, wojsko postanawia je sobie przywłaszczyć. Wikus ucieka i szukając schronienia oraz leku musi udać się do miejsca, którym zawsze gardził – Dystryktu 9.

Jak widać fabuła jest prosta, co nie znaczy, że całkowicie przewidywalna. Jest tu kilka bardzo udanych zwrotów akcji, jak i przede wszystkim bardzo ciekawe zakończenie. Scenariusz został napisany bardzo porządnie, a co ciekawsze, nie dość, że ukazuje w brutalny sposób rasizm to zmusza widza do myślenia. Dystrykt 9 nie jest kolejnym durnym kinem klasy B. Więcej. Jest genialnym obrazem ukazującym świetnie psychologię postaci oraz otwarcie tępiącym rasizm. Do tego jak na debiut zarówno reżyserski i aktorski spisał się doskonale. Sharlto Copley, który wcielił się w postać Wikusa, spisał się perfekcyjnie. Mimo iż z początku widzimy dość ciapowatego urzędnika, to z czasem nie zamienia się nam w bezinteresownego super bohatera. Do samego końca ma interes w tym, że pomaga przywódcy krewetek, Christoperowi. Dodatkowo z czasem, gdy zaczyna kierować nim determinacja powoli dostrzega jak obrzydliwa była jego praca. Ile krzywdy wyrządził kosmitom zarówno on jak i jego teść, będący wpływowym politykiem. Jednak co najbardziej należy pochwalić u aktora, to gra mimiką twarzy oraz zachowaniem. Czasem wręcz wygląda jakby naprawdę się bał czy tęsknił za powrotem do bycia człowiekiem. Inni aktorzy również świetnie się spisali, jednak nie tak dobrze jak Copley. Naprawdę piękne otwarcie aktorskiej kariery.

Od strony technicznej obraz Blomkampa prezentuje się również ciekawie. Z początku mamy do czynienia z reportażem, który szybko i płynnie przechodzi w zwykły film. Naprawdę trzeba reżysera pochwalić za świetne zdjęcia i nie ustępujący mu montaż. Można kunszt tego podziwiać zwłaszcza w scenach akcji, których jest w filmie bardzo dużo, jednak żadna nie jest przesadzona jakimś nadmiarem efektów. Zaś finałowa walka to uwieńczenie marzeń każdego miłośnika filmów akcji. Same „krewetki” zrobiono całkowicie komputerowo. Wyglądają one bardzo przyzwoicie, tak samo jak okręt-matka obcych. Broń kosmitów również jest bardzo ciekawa i przywodzi na myśl wiele gier z gatunku sci-fi. Jednak uwieńczeniem doskonałości Dystryktu 9 jest muzyka. Jest jej dość dużo w filmie i tworzy ona świetny klimat. Naprawdę brawa należą się twórcom za oprawę muzyczną i audio, gdyż dawno już nie słyszałem czegoś, co by mnie tak porwało.

W ostatecznym rozrachunku dostaliśmy nowatorski, bardzo porządny film, w którym reżyser udowodnił, że jak się chce, to można zrobić coś porządnego za małe pieniądze. Dystrykt 9 polecam nie tylko miłośnikom kina Science Fiction czy akcji, ale każdemu kto lubi porządne dramaty dotyczące rasizmu czy natury ludzkiej. Jak na debiut, to lepiej być nie mogło.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Film, jakiego jeszcze nie było

2009-09-24 | Agnieszka_Chmielewska_Mulka | 8/10 | 10 z 19 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Obejrzałam ten obraz na pierwszym oficjalnym pokazie. Choć w dalszym ciągu czekamy na jego oficjalną premierę to stwierdzam, że Dystrykt 9 stanie się pozycją wyjątkową. I nie chodzi tu bynajmniej o jego aspekt techniczny ani też o efekty specjalne. Unikatowe jest to w jaki sposób ukazuje znany filmowy motyw - Obcych.

W filmie poruszono problem, który był przedstawiany już chyba sto razy. Na ziemię przylatuje UFO, a na jego pokładzie są pokojowo nastawieni, wygłodniali i wycieńczeni Obcy. Najciekawsze jednak jest miejsce lądowania spodka. Otóż jest to Johannesburg - największe miasto RPA, kraju położonego w południowej Afryce. Ludzie zaciekawieni tym, że statek kosmiczny zastygł w miejscu i nikt z niego nie wysiada, postanawiają zajrzeć do środka. Odnajdują tam krewetkopodobnych Obcych i transportują ich do stworzonego na ziemi getta, gdzie czeka na przybyszy jedzenie.

Jednym ze stręczycieli Obcych jest Wikus Ven Der Merwe, który jest pracownikiem firmy Multi-National United (MNU). Awansuje i dostaje za zadanie wyeksmitować kosmitów do specjalnego obozu daleko za miastem, aby mieszkańcy czuli się bezpiecznie. Jednak Wikus podczas przeszukania jednej z chat kosmitów opryskuje się przez przypadek kosmiczną substancją. W wyniku tego zaczyna przeobrażać się w "krewetkę".

I w tym momencie zaczynamy odczytywać przesłanie filmu. Mamy tu ziemian ścigających jednego ze „swoich”. Chcą go wykorzystać do celów badawczych. Ziemianie ukazani są jako ci „źli”. Od tej chwili to nie kosmici są zagrożeniem dla Wikusa.

Dystrykt 9 to opowieść o nietolerancji, rasizmie i problemach z akceptacją istot kompletnie różnych od nas. Schemat stosunków ludzie-Obcy, który do tej pory był przedstawiany w kinach tym razem zostaje zmieniony o 180 stopni. Kosmici, którzy najczęściej byli zagrożeniem dla ludzkości w tym obrazie są przedstawieni jako bezbronne ofiary Ziemian. Przysmakiem Obcych okazuje się być kocia karma, którą muszą oni kupować od nigeryjskiego gangu w zamian za broń lub technologię. W filmie ukazane są również okrutne eksperymenty medyczne na przybyszach, kontrolowanie urodzeń czy też próby broni z ich udziałem jako żywych tarcz. Taki obraz nas samych nie godzi się z utrwalanym przez lata obrazem kosmicznych najeźdźców, to oni byli eksperymentatorami, a my ich „białymi myszkami”. Najbardziej uderzyła mnie w tym filmie segregacja, odseparowanie Obcych od ludzi. Od razu skojarzyło mi się to z polityką Hitlera wobec Żydów. Znaki zabraniające kosmitom poruszania się w konkretnych miejscach i zamknięcie ich w swoistym getcie. Ponadto stosunek mieszkańców Johannesburga, których w ogóle nie obchodzi los „krewetek” i chcą tylko spokoju. Jest to iście przerażający obraz utraty moralności i podstaw etyki w MNU.

Wszystkie efekty specjalne są wklejone w fabułę, dzięki czemu film nie jest jedynie kolejną przeładowaną efektami specjalnymi produkcją. Spodziewałam się jedynie filmu z gatunku sci-fi, ale Dystrykt 9 to poza tym studium ludzkich zachowań, choć w innej wersji niż ta ukazana chociażby w Wojnie światów.

Również zdjęcia są bez zarzutu. Na początku filmu wspierają styl dokumentalny, później są pomocne w utrzymaniu odpowiedniego klimatu produkcji. Wrażenie robią również prawdziwe południowoafrykańskie chaty i plenery. Niesamowite jest to, że reżyser stworzył więź emocjonalną między mną, a kosmitami. Zresztą sprawił, że Obcy mają swoją skomplikowaną osobowość. Dzięki temu przez długi czas ciężko mi było się opowiedzieć po którejś ze stron.

Dystrykt 9 jest w większości filmem jednego aktora. Sharlto Copley to debiutant, którego kreacja zapada głęboko w pamięć. Bohater w trakcie filmu ulega ogromnej przemianie, która została pokazana nader realistycznie. Poza tym, warto docenić też role innych aktorów, jak choćby złego szefa najemników, który prawie zabija samym wzrokiem.

Polecam ten obraz fanom sci-fi i nie tylko...

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Dystrykt 9 (2009)

    Dystrykt 9 (2009) — 30

    W roku 1982 wprost nad Johanessburgiem (RPA) zatrzymuje się statek kosmiczny. Rząd przechwytuje obcych i umieszcza ich w obozie nazwanym Dystryktem 9, będącym dzielnicą slumsów. Tam przybysze z kosmosu zmuszeni...

  • 21x30

    ferhin2

    2010-11-08

    10 !!!

    tu nie ma co opowiadać - to trzeba zobaczyć, film jak dla mnie perfekcyjny, niecodzienna fabuła , dobra historia, rewelacyjne zdjęcia a przede wszystkim pomysł POLECAM

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    master602

    2010-11-06

    7/10

    film dobry fajne efekty paskudne krewetki

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    rast26

    2010-10-21

    7/10

    Dobry film pokazuje nature ludzką i jacy tak naprawde jestesmy przynajmniej ja to tak odebrałem bo wydaje mi sie ze to ludzkosc tak naprawde w tym filmie gra zła role

    0 odpowiedzi

  • Interesujący

    Jeden z najlepszych filmów s-f wyprodukowanych w ciągu ostatnich kilku latach. Pomysł może nie nowy, ale bardzo ciekawie i wciągająco zrealizowany. Początek może zniechęcić, ale dalej wszystko kręc...

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    aro25

    2010-03-10

    bez apelacyjna 10!!!

    film jak dla mnie doskonały, realistyczny, zupełnie nowy i inny od tych, które do tej pory kręcono!!! prawdziwy majstersztyk! nie ma sztucznych efektów, czy typowego komputerowego badziewia, które ...

    5 odpowiedzi

    Cherubine