140x200 kd37cd Update

Ania z Zielonego Wzgórza (1985) TV

Anne of Green Gables

Recenzje

Ku pokrzepieniu serc

2012-12-20 | slodkadziecinka | 8/10 | 3 z 4 osoby uważa tę recenzję za użyteczną

Cały cykl książek Lucy Maud Montgomery o Ani Shirley ma ten niezwykle ciepły i pogodny nastrój, który ukoi i pocieszy każdego, kto po nie sięgnie. W opowieści autorki miejscowość Avonlea na kanadyjskiej wyspie Księcia Edwarda zdaje się być niemal rajem na ziemi. W związku z tym wydawało mi się, że adaptacja perypetii Ani na język filmu nie będzie rzeczą łatwą. Jednak gdy oglądam Anię z Zielonego Wzgórza Kevina Sullivana mam wrażenie, jakby reżyser potrafił czytać w moich myślach – tak znakomicie udało mu się oddać wszystko to, co w książce najpiękniejsze.

Ania Shirley (Megan Follows) jest sierotą, która błąka się od domu do domu w poszukiwaniu miłości i rodzinnego ciepła. Samotność i niedostatki swego wyglądu rekompensuje sobie w domu Maryli (Colleen Dewhurst) i Mateusza (Richard Farnsworth) Cuthbertów – podstarzałego rodzeństwa, które postanowiło przyjąć do pomocy w gospodarstwie chłopca z sierocińca. Na skutek pomyłki pracowników tej placówki to właśnie Ania trafia na Zielone Wzgórze. Jednakże małe, rudowłose dziewczątko o bardzo bogatej wyobraźni oraz potoczystej i kwiecistej wymowie z miejsca zyskuje sympatię Cuthbertów. Od tej chwili dla wszystkich rozpocznie się zupełnie nowy rozdział w życiu.

W filmie wszystko zagrało idealnie. Świetny materiał literacki, w postaci powieści Lucy Maud Montgomery, został perfekcyjnie zaadaptowany na potrzeby filmu przez Kevina Sullivana i Joego Wiesenfelda. Dzięki przepięknym zdjęciom Wyspa Edwarda odsłania przed nami swoje atuty – małe, malowniczo usytuowane miasteczko Avonlea i otaczające je bogactwo przyrody.

Oprócz tych niezaprzeczalnych walorów jest przynajmniej jeszcze jeden – znakomite aktorstwo. Dla mnie Megan Follows to Ania Shirley. Mogę postawić między nimi znak równości. Młodziutka aktorka potrafiła idealnie oddać charakter tej postaci: żywiołowy, nieco egzaltowany, przechodzący błyskawicznie z jednej skrajności w drugą. Znakomita jest Colleen Dewhurst jako Maryla, która chce uchodzić za surową i zdystansowaną, a w głębi serca jest niezwykle ciepła i opiekuńcza. No i Mateusz w wykonaniu Richarda Farnswortha – zawsze gdy mam przyjemność oglądania go na ekranie, serce topnieje mi z sympatii do niego. Jest tu jeszcze cała plejada świetnych aktorów drugoplanowych, o których grze można by śpiewać peany.

Wszystko to razem złożyło się na piękny, pełen ciepła film dla całej rodziny – idealny na wspólne oglądanie w długie, jesienno-zimowe wieczory. Naprawdę rzadko udaje się tak trafnie oddać ducha miejsc i czasów. Tym bardziej twórcom Ani z Zielonego Wzgórza należą się słowa uznania i podziwu. Spod ich rąk wyszedł film porównywalny z książkowym oryginałem, niosący w sobie dużą dawkę krzepiącej wiary w człowieka.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Historia zawsze młoda

2009-02-20 | Wodnica79 | 9/10 | 2 z 6 osób uważa tę recenzję za użyteczną

Dziś trudno uwierzyć w to, że Lucy Maud Montgomery miała początkowo problemy z wydaniem "Ani z Zielonego Wzgórza" drukiem. Dopiero któraś z kolei próba przyniosła pożądany efekt, a w rezultacie ogromny sukces i popularność historii, które trwają po dziś dzień. Powieść i jej kontynuację czyta kolejne już pokolenie, a grono jej wielbicieli wbrew pozorom i mimo upływu czasu oraz zmian mody, nie maleje.

Powodzenie książki sprawiło, że historia sieroty, która znalazła kochający dom na Wyspie Św. Edwarda wielokrotnie była wystawiana na deskach teatrów całego świata, a nawet kilkakrotnie przenoszona na ekran. Opowieść tę znają jeśli nie wszyscy, to przynajmniej większość, jeśli nie bezpośrednio – po przeczytaniu książki lub obejrzeniu filmu - to przynajmniej z czyichś opowiadań. Rudowłosa Ania Shirley osierocona we wczesnym dzieciństwie tęskni za kochającym domem. Dziewczynka kocha czytać i wyobrażać sobie, że jej życie wygląda zupełnie inaczej – to pozwala jej na przetrwanie najcięższych chwil, których życie jej nie szczędzi. Właściwa część historii zaczyna się, gdy Ania trafia omyłkowo pod opiekę rodzeństwa: Maryli i Mateusza Cuthbertów.

Obserwując dalsze losy rozmarzonej nastolatki, raz uśmiejemy się do łez, tylko po to, aby za chwilę uronić łezkę wzruszenia. Ania przez częste bujanie w obłokach i dosyć żywy temperament oraz to, że zawsze mówi to co myśli, często popada w kłopoty, czasem przysparzając ich także swoim opiekunom. Trudno jednak nie darzyć głównej bohaterki sympatią. Kiedy obserwujemy jej dorastanie i zachodzące w niej zmiany, przy końcu filmu odczuwamy pewien smutek, że to już, że czas tak szybko mija.

Ania z Zielonego Wzgórza to już klasyka. Ekranizacja z 1985 roku przez wielu została niemal od razu okrzyknięta najlepszą dotychczasową. Kto wie, może okaże się, że jest to najlepsza ekranizacja owej powieści w ogóle. Udało się tu zachować atmosferę powieści, co bywa wbrew pozorom niezwykle ważne jeśli mamy do czynienia z historią obyczajową.

Trudno też nie przyznać, że aktorzy grający głównych bohaterów, zostali wybrani niezwykle trafnie do swoich ról. Megan Follows okazała się być idealną aktorką, wcielającą się w postać Ani; można zaryzykować stwierdzenie, że została stworzona do tej roli.

Bez wątpienia jest to film godny polecenia każdemu, kto lubi nawet nie tyle samą powieść, co także właśnie taki rodzaj filmów. Jest to kawałek dobrej, porządnej klasyki, opracowanej w bardzo dobry sposób. Są historie, które się nie starzeją – mają zawsze grupkę wielbicieli, którzy chętnie do nich będą wracać – Ania należy właśnie do takich opowieści.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie