Wrota do piekieł 2009

Drag Me to Hell

Atrakcyjna i seksowna Christine (Alison Lohman) ma dobra pracę, fajnego chłopaka i świetlaną przyszłość, gdyby nie fakt, że w ciągu trzech dni trafi… do piekła. Zło zostanie wskrzeszone. Raimi, podobnie jak w swych najlepszych filmach, przeraża i bawi jednocześnie, gwarantując prawdziwą rozrywkę.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 3 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 20 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Alison Lohman
jako Christine Brown
Justin Long
jako Clay Dalton
Lorna Raver
jako Sylvia Ganush
Dileep Rao
jako Rham Jas
David Paymer
jako Pan Jacks
Adriana Barraza
jako Shaun San Dena
Reggie Lee
jako Stu Rubin
Bonnie Aarons
jako Matka i córka na stypie
Bojana Novaković
jako Ilenka Ganush
Fernanda Romero
jako Klientka biorąca kredyt hipoteczny
Joanne Baron
jako Sekretarka pana Jacksa
Chelcie Ross
jako Leonard Dalton

Fabuła

Atrakcyjna i seksowna Christine (Alison Lohman) ma dobra pracę, fajnego chłopaka i świetlaną przyszłość, gdyby nie fakt, że w ciągu trzech dni trafi… do piekła. Zło zostanie wskrzeszone. Raimi, podobnie jak w swych najlepszych filmach, przeraża i bawi jednocześnie, gwarantując prawdziwą rozrywkę. opis dystrybutora

Gatunek
Horror
Słowa kluczowe
pogrzeb, zwłoki, halucynacja, kopanie grobu zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2010-01-01 (kino), 2009-03-15 (świat), 2010-05-13 (dvd)
Dystrybutor
Best Film
Wytwórnia
Universal Pictures
Ghost House Pictures
Mandate Pictures zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Spell (Japonia)
Czas trwania
99 minut
Budżet
30 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 4 wiadomości

Recenzje

Marny powrót do korzeni 2
  • 2011-06-13
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Na nowy rok polscy dystrybutorzy filmowi przygotowali cztery premierowe propozycje, których zróżnicowanie gatunkowe powinno zadowolić tych mniej wybrednych widzów. Kiedy sale kinowe pękają w szwach od miłośników Jamesa Camerona i jego Avatara, na inne projekcje można kupić bilet kilka minut przed ich rozpoczęciem. Syndrom tłumu i kolejnej megaprodukcji, tak zwanego „najbardziej oczekiwanego filmu roku” - de facto w ciągu całego roku co drugi tak zostaje ochrzczony – niestety coraz bardziej działa, przez co inne produkcje pozostają z tyłu, na uboczu hollywoodzkiego i europejskiego kina. A przecież, często to mniej znane, pozbawione kolorowej kampanii reklamowej są bardziej warte naszej uwagi, tylko nikt uczciwie i otwarcie nie chce o tym mówić.

Rok 2010 rozpoczął kinowy maraton od komedii, bajki, dramatu i horroru. I właśnie temu ostatniemu gatunkowi poświęcę tę recenzję, skupiając się na tytule Wrota do piekieł. Amerykańskiej produkcji nie ominęła opieszałość rodzimych dystrybutorów. Film czekał prawie rok na zielone światło dla naszego rynku. Za oceanem można go było obejrzeć już w marcu (niedawno ukazała się tam również na DVD). Do nas, pokrzywdzonych przez los, dociera dopiero teraz.

Pochodząca z Miasta Aniołów wytwórnia Ghost House ma na swoim koncie kilka cennych produkcji, które na stałe wpisały się w historię współczesnego horroru. Śmiało można wymienić takie tytuły jak The Grudge – Klątwa czy Boogeyman. W ubiegłym roku mogliśmy podziwiać naprawdę udane 30 dni mroku, oparte na komiksie duetu Ben Templesmith i Steve Niles.

Współzałożycielem fabryki grozy jest Sam Raimi, filmowiec o wielu twarzach, któremu produkcja, reżyseria czy aktorstwo nie są obce. Swoją przygodę z filmem rozpoczął już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, jednak uznanie widzów i krytyków zyskał dekadę później. Dokonał tego za sprawą, dziś już kultowego, Martwego zła z 1981 roku, który doczekał się dwóch kontynuacji odpowiednio w 1987 i 1992 roku. Współcześni twórcy mogą tylko pozazdrościć faktu, że druga i trzecia część były na poziomie pierwszej, co dzisiaj jest wielką rzadkością. Należy zaznaczyć, że ta ostatnio pod tytułem Armia ciemności stała się pierwowzorem dla komputerowej firmy 3D Realms, do stworzenia słynnej gry „Duke Nukem 3D”. Dla mniej zorientowanych w tematyce starszych filmów mogę wymienić tytuł, który chyba każdy zna, a jest nim Spider-Man. Sam Raimi go wyreżyserował, powtarzając ten zabieg w całej trylogii.

Raimi po kilkuletniej przerwie na superbohaterów, powrócił do macierzystego gatunku, który dał mu klucz do wrót sławy i uwielbienia. Niestety przez lata nieobecności reżysera w świecie horroru, doszło do pewnych znaczących zmian. Kanony z ubiegłego wieku mają się nijak do tych panujących obecnie. Czasy, kiedy kręcono filmy grozy ze swoistym humorystycznym zabarwieniem, bezpowrotnie odeszły, a wraz z nimi produkcje klasy B. Wrota do piekieł to niestety współczesny produkt, z wieloma zaszłymi elementami, które z trudem wtapiają się w wymarzony obraz podniebnych lotów. Historia horroru oparta została na odwiecznej walce dobra ze złem, gdzie tą ciemną stroną jest diabeł. Jej główną bohaterką jest młoda kobieta o imieniu Christine. Poznajemy ją w chwili, w której nie może narzekać na swoje życie. Ma kochającego, dobrze ułożonego partnera. W pracy też jest kolorowo zwłaszcza, że na horyzoncie pojawia się szansa na awans na zastępcę kierownika banku. I wszystko miałoby zabarwienie różowe, gdyby nie jedna decyzja, której konsekwencje rzutują na przyszłość dziewczyny. Pewnego dnia do banku przychodzi stara, przerażająco wyglądająca cyganka Sylvia Ganush. Kobieta będąca w dołku finansowym, prosi Christine o przełożenie wizyty komornika i odroczenie spłaty kredytu. Kiedy otrzymuje odmowną decyzję rzuca klątwę na pracownicę banku. Jej finałem będzie przyjście diabła i podróż w czeluści piekielnej otchłani. Od momentu wypowiedzenia tekstu zaklęcia Christine spotykają same nieszczęścia mocnego kalibru. Przeznaczona dla szatana zrobi wszystko, aby zmienić swój los, lecz usłana cierniami droga zaprowadzi ją do ślepego zaułku, z którego wyjście będzie tylko złudzeniem.

Słynny Sam Raimi Wrotami do piekieł chciał wrócić do swoich korzeni. W pewien sposób dokonał tego, tylko obecne czasy nie zostały na to odpowiednio przygotowane. Dla miłośników gatunku produkcja zajmie odpowiednie miejsce w rankingu klasycznych horrorów. Reszta odbiorców potraktuje go marginalnie, stawiając gruby krzyżyk. W założeniu filmy grozy mają straszyć, ćwiczyć układ nerwowy widza. Sztuką jest dokonanie tego ze smakiem i na poziomie. Przesadne ilości krwi, obrzucanie się przysłowiowym mięsem nie wywołuje dużych palpitacji serca. Teraz ważniejsza jest historia, niż sposób jej przedstawienia. Wrota do piekieł to film banalny, nie zmuszający do głębszego myślenia, gdzie każda kolejna scena jest łatwa do przewidzenia. A czy jest strasznie? Dla mnie nie zbyt specjalnie. Fakt, sceny zaskoczenia oprawione w demoniczną muzykę mogą wystraszyć, jednak ich wyczuwalne nadejście psuje tę funkcję. Osobiście więcej się uśmiałem, aniżeli bałem, w szczególności kiedy do akcji wkraczała demoniczna cyganka Sylvia. Chwilami robi się obleśnie i niesmacznie, aż popcorn staje w gardle. Drażni naiwność i zachowanie bohaterów, którzy wielokrotnie postępują irracjonalnie. Jak na tego pokroju film, na uznanie zasługują efekty specjalne, dopracowane w najmniejszym elemencie. Aktorzy, głównie reprezentanci młodego pokolenia hollywoodzkiego zaplecza, są przeciętni i nie wnoszą w produkcję nic szczególnego.

Tak jak pisałem wcześniej Wrota do piekieł to twór dla koneserów oraz ludzi nie szukających oryginalności. Prostolinijność to cecha różnie odbierana. W tym przypadku lepiej się nią nie chwalić. Sam Raimi to dobry filmowiec, bardzo uzdolniony, ale obecne czasy nie są chyba przygotowane na jego „ociekający krwią” talent. Czas jest najlepszym lekarstwem. Nigdy nie wiadomo, czy za lat kilka, Wrota do piekieł nie zyskają miano Martwego zła. Teraz pozostaje tylko znaleźć odpowiedz na pytanie: Śmiać się czy płakać? Ja już wiem, teraz czas na ciebie widzu.

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Ellen Page odrzuciła rolę w tym filmie z powodu problemów z harmonogramem. zobacz więcej

Pressbook

Tradycyjne efekty specjalne — Operator Peter Deming, który pracował już z Raimim przy filmie Martwe zło 2, obydwu filmach z serii Krzyk i Z piekła rodem, wykorzystał naturalne światło w ujęciach, które stopniowo stają się coraz mroczniejsze, jako że przeżycia Christine zbliżają ją coraz bardziej do świata nadprzyrodzonego. Oto jak Deming opisuje cały proces: "Często wykorzystywaliśmy... zobacz więcej

Komentarze 44

Avatar square 200x200

Spinnaker 2012-10-01 7

Całkiem całkiem… – Nie jest to może horror najwyższych lotów, momentami wątki humorystyczne, ale można się chwilami nieźle przestraszyć. Mimo tego, film niestety na obejrzenie i zapomnienie… 7/10

master602 2010-05-09 7

7/10 – troszkę komedii ale film spoko da się obejrzeć

Redox 2010-05-03 6

6/10 – Sam Raimi w swoich klimatach. Może i nie ma tu takiej porcji makabry co na przykład w takich "Martwym złu", ale czuć powiew od strony reżysera i oderwanie się od tej bezpłciowej serii Spider-manów. Mam nadzieję, że powrót ten jest na dobre :)

Więcej tutaj tak naprawdę elementów komediowych, absurdalnych, które swoją drogą dobrze się sprawdziły, aniżeli pełnokrwistych scen grozy (choć muszę przyznać, że kilka takich się trafiło i przyprawiło mnie o szybsze bicie serca!). Plus do tego naprawdę nastrojowa muzyka.

Klimatyczny, lekki horrorek spod ręki fachowca gatunku! Warto!

Trophy Redox 2011-08-15 6

Warto, warto. Bardzo dynamiczny i wciągający.

Hessus666 2010-02-13 6

6/10 – Horror z domieszką humoru. Kilka fajnych scen, które mogą przestraszyć kinomana. Na obejrzenie tego filmu polecam późne zimowe wieczory.

Martyr Hessus666 2010-08-13 7

> Hessus666 o 2010-02-13 17:47 napisał:
> Horror z domieszką humoru.

Dokładnie tak. Ogólnie dość ciekawy film, miejscami nawet bardzo zaskakujący, czasem trochę komediowo-bajkowy. Można zarzucić temu filmowi, że miejscami jest trochę przekombinowany, jednak w odniesieniu do całości, całkiem przyjemnie się to ogląda. 7/10.

Young_Caesar 2010-02-11 7

Mnie się podobał:) – Dla mnie film był ciekawy, bo mimo iz były momenty komiczne straszył i to dosyć.
Dawno już nie czułem takiego nagłego szybkiego bicia serca ze strachu;p
Film byłby idealny gdyby urozmaicić troche fabułe ,no i troche przesadzili z tym humorem w drugiej polowie filmu, za to muzyka jak najbardziej na plus…

7/10

Współtworzą