No-Do. Wezwani 2009

No-Do

Francesca porzuca życie w zatłoczonym mieście. Wraz z mężem, córeczką i nowo narodzonym dzieckiem, przenosi się do starej willi, gdzie kiedyś mieścił się sierociniec, zarządzany przez władze kościelne. Dla niej to ucieczka przed bolesnymi wspomnieniami wydarzeń, które wstrząsnęły jej życiem. Czy w nowym miejscu znajdzie spokój… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Obsada Zobacz pełną obsadę

Ana Torrent
jako Francesca
Francisco Boira
jako Pedro
Héctor Colomé
jako Miguel
Francisco Casares
jako Gabriel
Antonio Barbero
jako Deán
Carla Cañellas
jako Psycholog
Jorge Casalduero
jako No-Do
Miriam Cepa
jako Rosa
María Dolores Díez
jako Zakonnica
Eva Gallardo
jako Zakonnica
Juan L. Garrudo
jako Prada, biskup

Fabuła

Francesca porzuca życie w zatłoczonym mieście. Wraz z mężem, córeczką i nowo narodzonym dzieckiem, przenosi się do starej willi, gdzie kiedyś mieścił się sierociniec, zarządzany przez władze kościelne. Dla niej to ucieczka przed bolesnymi wspomnieniami wydarzeń, które wstrząsnęły jej życiem. Czy w nowym miejscu znajdzie spokój i wyciszenie? Nic na to nie wskazuje. Tuż po przeprowadzce zaczynają ją nękać zjawy. W domu stale coś huczy, skrzypi, a po ogrodzie spaceruje, wybudzona po 60 latach ze śpiączki staruszka. Kluczem do zagadki może okazać się młody ksiądz, który przed laty mieszkał w tym samym domu... Matejsoner11

Gatunek
Horror
Słowa kluczowe
nawiedzony dom, duch

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2009-08-28 (kino), 2008-11-10 (świat)
Dystrybutor
Hagi
Kraj produkcji
Hiszpania
Inne tytuły
The Haunting (Kanada) (USA)
Nodo (Hiszpania)
The Beckoning (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
120 minut
Budżet
1 300 000 EUR

Recenzje

Mroczna tajemnica kronik No-Do 7
  • 2009-09-07
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Ostatnio na rynku stało się modne europejskie kino, w szczególności zaś hiszpańskie horrory. Po fenomenalnym „Sierocińcu” oraz bardzo porządnie wykonanym „Rec” czas na kolejną odsłonę hiszpańskich stajni w obrazie Elio Quiroga - „Wezwani”. Bądź jeszcze bardziej tajemniczo brzmiącej, oryginalnej nazwie „No-Do”. Co prawda tym razem nie mamy do czynienia z aż tak wybitnym filmem, jakim był „Sierociniec” mimo to jest to pozycja warta uwagi. Z kilku powodów. Nie jest to kolejny produkt Hollywood, tylko z naszego rodzimego kontynentu, a poza tym posiada, tak jak azjatyckie kino grozy, klimat.

Fabuła rozgrywa się w naszych czasach. Młode małżeństwo, wraz dziećmi, dziesięcioletnia córką i nowo narodzonym synkiem, chcąc uciec od miejskiego gwaru przeprowadza się do starej willi nad morzem. W niedługim czasie główna bohaterka – Francesca (Ana Torrent) zaczyna mieć dziwne wizje, zjaw oraz dzieci. Przerażona tym odkryciem zwierza się swemu mężowi Pedro (Francisco Boira). Ten zrzuca winę na szok poporodowy, całkowicie nie zaprzątając sobie głowy małostkami. Jednak kobieta nie daje za wygraną, i gdy wizje zaczynają się nasilać, zwraca się o pomoc do księdza teologa-egzorcysty. Sprawę komplikuje dziwna staruszka, która co chwila pojawia się w okolicach domu, bełkocząc coś o winnych. Na domiar złego Francesca odkrywa stare kroniki filmowe z czasów reżimu Franco, oznaczone pieczęcią NO-DO. Zagadka wikła się i plącze, zaś prawda z każdą chwilą okazuje się coraz bardziej złowieszcza. Jak widać fabuła po części jest wtórna gdyż znów mamy do czynienia z upiorami i kościołem, natomiast z drugiej strony dodano sporo nowych rzeczy. Pierwszą i najbardziej istotną z nich jest owa kronika filmowa No-Do, która rzeczywiście istniała za czasów reżimu Franco w Hiszpanii. Zresztą trwała jeszcze długo po tym, bo ich koniec nastąpił dopiero w latach osiemdziesiątych. Dało to Hiszpanom nowe pole do popisu jeśli idzie o horrory, gdyż owe kroniki zapisały wiele sekretów kościoła jak i polityki tego kraju. Innym bardzo ciekawym dodatkiem jest postać córki głównej bohaterki. Niby znika w tle, gdy nagle w połowie filmu jej znaczenie wywraca się o sto osiemdziesiąt stopni. Powoduje to naprawdę miłe zaskoczenie u widza. W efekcie dostaliśmy niby coś co już było, ale na całkiem innym polu, co dało reżyserowi duże pole do popisu. Gra aktorska również jest bardzo dobra, dzięki czemu wszelkie postacie wypadają w filmie wiarygodnie. Jednak w tej kwestii to nie dziwota, gdyż Hiszpanie naprawdę umieją dobrze grać.

Kolejnym plusem jest niewątpliwie ścieżka dźwiękowa. Mroczna, klimatyczna i złowieszcza. Czasem można aż poczuć złowrogość owej samotnej willi. W takich produkcjach muzyka zawsze była bardzo ważna, zaś w „Wezwanych” spełniła wszelkie postawione jej wymagania. Następnym niewątpliwym plusem są efekty komputerowe duchów oraz pewnej zjawy. Jakiej, tego nie powiem, gdyż zburzyłbym zaskoczenie w fabule. Mimo to zapewniam, że jest ono ukazane świetnie – upiorne i demoniczne zarazem. To co niestety psuje niejednokrotnie klimat filmu to dwie rzeczy. Po pierwsze czas trwania. Film liczy ledwo 90 minut, a naprawdę chciałoby się nieco więcej, gdyż ma się wrażenie, że kilka wątków po prostu pominięto. Ewentualnie przeskoczono w rekordowym czasie. Wielka szkoda, gdyż sam scenariusz jest bardzo ciekawy. Drugim, olbrzymim wręcz błędem, jest niemal przekalkowanie kilku schematów z „Sierocińca”, a konkretniej owych pukań, chodzenia samotnej kobiety po mrocznych schodach i strychu. W efekcie ma się nieraz wrażenie, że już gdzieś się to wszystko widziało, tylko zmieniono aktorkę. Wielka szkoda, gdyż ten manewr mocno wyhamowuje momentami klimat filmu, a sam obraz Elio Quiroga do jakiś długich nie należy. Mimo to reżysera i jego ekipę należy pochwalić za same zdjęcia jak i montaż, które są zrobione bardzo dokładnie oraz umiejętnie, niejednokrotnie po prostu przypominające kronikę filmową. Wydaje mi się, że Hiszpanie po prostu mają oko do wyłapywania specyficznych momentów, jakby wiedzieli co na pewno przykuje wzrok widza w danej sekwencji. Szkoda tylko, że czasem łączą owe ujęcia w różnych filmach, tworząc nieświadomie powtórki.

Reasumując, najnowszy hiszpański horror jest z pewnością produkcją, która spodoba się niemal każdemu fanowi kina europejskiego. Co więcej film ten powinien trafić do videoteki każdego konesera horroru, gdyż zasługuje na swe miejsce na półce. Co prawda nie na szczycie, ale z pewnością gdzieś po środku. Natomiast osobom nie zaznajomionym z europejskim kinem grozy, też polecam wybrać się na „Wezwanych” gdyż jest to piękny przykład, jak robić dobre kino ze smakiem.

2 z 3 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 12

Avatar square 200x200

bodek75 2012-11-29 6

"Pani jest zła" i Człowiek z "cudowną" kamerą – Spodziewałem się bardziej religijnego tworu , który miałby mnie przestraszyć. Ale narzekał nie będę. Całkiem dobry.

MJ_MARTINO 2010-05-10 5

Miał zadatki na coś więcej – No tak wszystko pięknie ciarki przechodziły do około 30min…
A później już coraz słabiej to było..
Miał film zadatek na coś dobrego a nawet bardzo dobrego ale wplątanie w to kościoła jakoś zepsuło mi klimat tego filmu. Tajemnie itp męczennik ksiądz który załatwia sprawe… a sama końcówka z pożarem trochę przegięta i w dodatku ten promień (teleportował się chyba ;D)
Początek dobry i to by było na tyle..
5/10 Można obejrzeć nie jest źle jak ktoś lubi spirytystyczne sprawy to jak najbardziej niech obejrzy sobie :)

monikawawa 2010-04-30 4

Kiepski horror – pomysł mało oryginalny, ściągniety z innego hiszpańskiego horroru. Strata czasu. 4/10

Martyr 2010-02-02 8

Świetna robota… – Ten film, to kolejny dowód na to, że Hiszpanii potrafią robić dobre horrory.
Przez cały czas praktycznie czuć napięcie i nutkę tajemniczości, czego niestety
nie można powiedzieć, o sporej części horrorów "made in USA". Na pewno produkcja godna
polecenia. 8/10

aro25 2009-12-14 6

całkiem nie zły….. – początkowo myślałem , że będzie to pewnego rodzaju ksero SIEROCIŃCA, który dla mnie osobiście był katastrofą i czym całkowicie beznadziejnym.
jednak moje przypuszczenia na całe szczęście się nie sprawdziły.
bo obejrzeniu porównał bym N0-DO trochę do Udręczeni-wiadomo że to nie była hiszpańska produkcja, tam była kostnica, zakład pogrzebowy, tutaj szkoła dla sierot i wiele innych różnic, ale jakoś ten film troszkę fabułą przypomina mi udręczonych ( jak dla mnie bez wątpienia lepsza produkcją od no-do), ale
film ogólnie do obejrzenia, daje radę.
moja ocena 6.

Współtworzą