Bruce Wszechmogący 2003

Bruce Almighty

Dobrze jest mieć boską moc... Jeśli nie wierzysz, spytaj Bruce’a Nolana (Jim Carrey) – on coś wie na ten temat! Bruce jest reporterem programu Eyewitness News w lokalnej telewizji w Buffalo i słynie z zabawnych, codziennych reportaży, które śmieszą wszystkich, tylko nie jego samego. On wolałby robić rzeczy bardziej wyrafinowane… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 41 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Jim Carrey
jako Bruce Nolan
Morgan Freeman
jako Bóg
Jennifer Aniston
jako Grace Connelly
Philip Baker Hall
jako Jack Baylor
Catherine Bell
jako Susan Ortega
Lisa Ann Walter
jako Debbie
Steve Carell
jako Evan Baxter
Nora Dunn
jako Ally Loman
Eddie Jemison
jako Bobby
Paul Satterfield
jako Dallas Coleman
Mark Kiely
jako Fred Donohue
Sally Kirkland
jako Anita Mann

Fabuła

Dobrze jest mieć boską moc... Jeśli nie wierzysz, spytaj Bruce’a Nolana (Jim Carrey) – on coś wie na ten temat! Bruce jest reporterem programu Eyewitness News w lokalnej telewizji w Buffalo i słynie z zabawnych, codziennych reportaży, które śmieszą wszystkich, tylko nie jego samego. On wolałby robić rzeczy bardziej wyrafinowane – np. przekazywać wiadomości wielkiej wagi. Jest niezadowolony ze wszystkiego i nie omija żadnej okazji, aby ponarzekać. Ma śliczną dziewczynę Grace (Jennifer Aniston), która pracuje jako przedszkolanka, jest szczęśliwa i kocha Bruce’a mimo wszystkich jego wad. Podczas gdy on marzy o tym, by stać się legendą telewizji na miarę Waltera Cronkite, ona stara się ulepszać świat małymi krokami. Wyrzucony z pracy Bruce, w najgorszym dniu swojego życia, ośmiela się czynić wyrzuty samemu Stwórcy. Po serii dziwnych znaków i zdarzeń (z których większość ignoruje) dociera do tajemniczego miejsca o nazwie Omni Presens Inc. Tu spotyka Boga (Morgan Freeman) we własnej osobie. Bóg usłyszał wołania zdesperowanego Bruce’a i postanowił spełnić jego żądania - proponuje mu więc pracę. Nolan na krótki czas obdarzony zostaje nadprzyrodzoną mocą. Bóg wysyła go, by sam spróbował ulepszać świat. I kiedy Bruce wreszcie uwierzy, że to nie sen ani urojenie i że naprawdę może czynić cuda wykorzystując nadprzyrodzone moce dla własnej przyjemności, będzie miał trudny wybór: czy zostać największym frajerem we wszechświecie, czy odnaleźć we „wszechmogącym Bruce’ie” odrobinę ludzkiej dobroci. opis dystrybutora

Gatunek
Fantasy, Komedia, Romans
Słowa kluczowe
zemsta, bunt, chaos, gang zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2003-08-14 (kino), 2003-05-14 (świat), 2005-09-07 (dvd)
Dystrybutor
Forum Film Poland
Wytwórnia
Spyglass Entertainment
Universal Pictures
Shady Acres Entertainmen (producent) zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
101 minut
Budżet
81 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Czy nasz Bóg jest czarny??? 8
  • 2007-02-15
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Życie ma to do siebie, że często nie układa się po naszej myśli. Nie zawsze mamy szczęście, farta czy jakby tam inaczej określić - korzystny zbieg okoliczności. Czasami jest wręcz odwrotnie. Dzień wali Ci się na głowę, drogi czytelniku, a Ty nie dajesz już rady. Masz wrażenie, że sam Bóg zabawia się Twym kosztem. A gdy Twój pech drwi z Ciebie, osiągając wespół z przewrotnym losem swe niebotyczne i nieprzekraczalne apogeum - bluźnisz. Na siebie, znajomych, katorgę zwaną życiem. Na Boga także. Ale uważaj! Bo kiedyś przekroczysz granicę.

Historia w sumie nie jest zbyt oryginalna. Mamy zatem dziennikarza, trzeba dodać, niezbyt szczęśliwego. Cóż, powodów tego stanu rzeczy jest kilka. A to w pracy mu się nie wiedzie, a to niezbyt sprzyjające wypadki wyprowadzają z równowagi. Gdyby przyszło mi zamknąć ową postać w jakiś szablon, czy też raczej porównać, to lekko zahaczyłbym o głównego bohatera świetnej komedii pt. "Dzień Świstaka". Innymi słowy, Bruce Nolan to typ, jakiego możemy spotkać na ulicy. Nie wiedzie mu się zbytnio, lubi ponarzekać, ale jakoś ciągnie. Do czasu, wszystko do czasu. Pewnego pięknego dnia dowiaduje się, że jego "kolega po zawodzie" dostał awans a on sam utkwił na dobre w kretyńskich reportażach. Co jak co, ale tego już za wiele. Poziom frustracji i niezadowolenia osiąga szczyt. Bruce urządza show na antenie stacji po czym z hukiem wylatuje z roboty. Bywa. I jak to w takich wypadkach zazwyczaj się dzieje, pod adresem Boga leci kilka co bardziej soczystych zwrotów. Niby nic w tym dziwnego, ale tym razem Bóg wziął sobie te słowa na serio.

Tyle tytułem wprowadzenia w zawiłości fabuły. Jak już zapewne zdążyliście się domyślić, Bóg obdarza głównego bohatera swą mocą i każe robić co mu się podoba. Ot, szczegół. Zgadnijcie od czego zaczyna się porządkowanie świata "by Jim Carrey"? M.in. od powiększenia biustu i nauczenia psa korzystania z toalety. Tego typu gagów jest w filmie więcej. Nie ma co ukrywać - Carrey zbytnio nie starał się wyjść poza swą ramkę. Wykorzystuje swą gumową twarz jak tylko potrafi. A niekiedy, szczerze mówiąc, jest na co popatrzeć. Częściowo są to znane i ograne numery, znane choćby z wyżej wymienionych produkcji, jednak niektóre sytuacje są dość ciekawe, co przekłada się na radosny rechot po drugiej stronie ekranu. Co prawda, niektóre zagrywki są trochę denerwujące, jednak nie ma się tu prawie w ogóle do czynienia z wymuszoną i sztuczną, niemal plastikową konwencją, znaną choćby z "Ace'ów" czy "Kłamcy, kłamcy".

Jeżeli chodzi o aktorstwo Carrey'a, to zbytnio nie ma o czym mówić. Wiadomo w jakich filmach grał, wiadomo również, że jest typowym hollywoodzkim komikiem. Dodając dwa do dwóch można spokojnie wywnioskować, jak wygląda w nowym wcieleniu. Braki aktorskie (które w kilku scenach widać niestety) nadrabia miną i robieniem właściwego sobie zamieszania. Rola dziewczyny Bruce'a przypadła znanej przede wszystkim z serialu "Przyjaciele" Jennifer Aniston. Jeśli można rzec o tej roli coś złego, to chyba tylko tyle, iż szkoda, że nie nie wyszło lepiej. Ale z drugiej strony, nie ma co się spodziewać uniesień godnych Oscara po tego typu filmie.

Kolejnym z wielkich, a być może największym, filmu jest Morgan Freeman. Jemu przypadła rola... samego Boga :). Nie powiem - ciekawie się prezentuje w białym garniturze. Pod względem warsztatu aktorskiego nie sposób mu zarzucić cokolwiek. Już na pierwszy rzut oka widać, że aktor ten potrafi zapracować na swą gażę w sposób co najmniej dobry. Owszem, miał kilka wpadek (nieszczęsna "Piekielna Głębia", o ile mnie pamięć nie myli.), jednakże rola w tym filmie z pewnością nie będzie się do nich zaliczać. Zresztą, niech o jego roli świadczy to, że uważam, iż Morgan Freeman lepiej nadawałby się do roli Architekta Matrixa, niż obecny aktor - ale to tak nawiasem mówiąc.

Przydałoby się jakoś podsumować to, co do tej pory napisałem. Bruce Wszechmogący może się wydawać kolejną durną komedią z Carreyem. Poniekąd jest to usprawiedliwione. Jednakże od tego typu produkcji odróżnia go zakończenie - jakże inne od choćby któregokolwiek Ace'a. Co prawda, film zamyka się w ramie tradycyjnego happy-endu z buziakami, co nie jest zbyt odkrywcze, ale cóż, taki los komedii podlejszej klasy. Jednocześnie pragnę zaznaczyć, że mimo wszystko obraz Toma Shadyaca w sumie przypadł mi do gustu. Taka sobie lekka komedia, z morałem na dodatek - a przy tym jeden z lepszych filmów z udziałem Jima Carrey'a. Można się nawet uśmiać, ale pod koniec trzeba także się zastanowić troszeczkę nad własnym życiem. I trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: czy to rzeczywiście Bóg sprawia, że moje życie wygląda, jak wygląda? Odpowiedź sama ciśnie się na usta: tak, ale pod jednym warunkiem. Ten bóg musi się nazywać, Drogi Czytelniku, Twoim imieniem.

3 z 6 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Julia Roberts była kandydatką do roli Grace Connelly. zobacz więcej

Pressbook

Z prasy światowej — „To cud – Jim Carrey jest śmieszny!” Sukhdhev Sendku „The Daily Telegraph” “Bruce Wszechmogący to radosna, nieskomplikowana (...), uczciwie zrobiona robota, co w dzisiejszych czasach jest rodzajem cudu w hollywoodzkich komediach.” Johnatan Romney, „The Independent” „Bruce Wszechmogący okazał się największym od dawna sukcesem w pokazywaniu Boga (i Jima Carreya) –... zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 2 powiązane

Komentarze 1

Avatar square 200x200

Piotr8211 2009-11-26 8

Bruce Wszechmogący – pamiętam chwile jak ten film wszedł do kin byłem na nim w kinie dwa razy i jak oglądałem chwilę jak reporter nie może wypowiedzieć słowa normalnie śmiałem się na całą salę chyba nie mogłem powstrzymać śmiechu , film zrobił na mnie dobre wrażenie , lecz to jest klasyczny film na obejrzenie ze właśnie dwa razy i już ten wątek śmiechu przechodzi , lecz komuś kto jeszcze nie widział tego filmu polecam ten film jest to komedyjka z której można się uśmiać oglądając ten film po raz pierszy.

Współtworzą