Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II 2011

Harry Potter and the Deathly Hallows: Part 2

W drugiej części widowiskowego zakończenia serii walka sił dobra z siłami zła świata czarodziejów przeistacza się w otwartą wojnę. Stawka nigdy nie była tak wysoka; nikt nie może czuć się bezpieczny. Być może w trakcie nieuchronnie zbliżającej się ostatecznej rozgrywki z Lordem Voldemortem to Harry Potter będzie zmuszony do… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 10 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 50 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Daniel Radcliffe
jako Harry Potter
Ralph Fiennes
jako Lord Voldemort
Rupert Grint
jako Ron Weasley
Alan Rickman
jako Severus Snape
Emma Watson
jako Hermione Granger
Helena Bonham Carter
jako Bellatrix Lestrange
Tom Felton
jako Draco Malfoy
Bonnie Wright
jako Ginny Weasley
Gary Oldman
jako Syriusz Black
Jamie Campbell Bower
jako Gellert Grindelwald
Ciarán Hinds
jako Aberforth Dumbledore
Jason Isaacs
jako Lucius Malfoy

Fabuła

W drugiej części widowiskowego zakończenia serii walka sił dobra z siłami zła świata czarodziejów przeistacza się w otwartą wojnę. Stawka nigdy nie była tak wysoka; nikt nie może czuć się bezpieczny. Być może w trakcie nieuchronnie zbliżającej się ostatecznej rozgrywki z Lordem Voldemortem to Harry Potter będzie zmuszony do ostatecznego poświęcenia. Tak kończy się cała opowieść. opis dystrybutora

Gatunek
Przygodowy, Fantasy, Akcja, Dramat, Familijny
Słowa kluczowe
krew, korupcja, zdrada, upadek z wysokości zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2011-07-15 (kino), 2011-07 (świat), 2011-11-11 (dvd)
Dystrybutor
Warner Bros.
Wytwórnia
Warner Bros. Pictures
Heyday Films
Moving Picture Company (MPC) zobacz więcej
Kraj produkcji
Wielka Brytania, USA
Inne tytuły
Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II 3D (Polska)
Harry Potter i Insygnia Śmierci, cz.2 (Polska) (tytuł TV)
Harry Potter i Insygnia śmierci, część 2 (Polska) (tytuł DVD)
Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część 2 (Polska) (tytuł TV)
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
130 minut
Budżet
125 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 35 wiadomości

Recenzje

Wielki finał przygody pełnej magii i mroku. 6
  • 2011-07-14
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Cisza. Spokój. Połać wody, przypominająca lustro z odbiciem szyderczo uśmiechniętego księżyca, zdaje się skrywać jakąś tajemnicę. Nie wiadomo już czy Mrok, który ogarnął mury Hogwartu, to zwykły kaprys nocy, czy też oddech otchłani przemierzającej mury szkoły magii. Uczniowie nie mogą się już czuć bezpiecznie – nie teraz, gdy prawo do funkcji dyrektora uzurpuje sobie zabójcy profesora Dumbledora. Lekcje już nie są takie same. Korytarze niby znajome, a jednak zupełnie obce.

Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II - długo oczekiwany ostateczny pojedynek młodego adepta sztuk magii z jego odwiecznym wrogiem nareszcie trafia na duży ekran w pełnym magii i rozmachu filmie. To nie jest zwykła historia. To nie jest zwykłe zakończenie. Siódma i ostatnia część cyklu o przygodach Pottera, podzielona na dwa filmy, to tak naprawdę wielkie wydarzenie w świecie filmu z jeszcze większymi wymaganiami ze strony fanów „zaczarowanej” twórczości J.K. Rowling. Wymaganiami, jakim ciężko sprostać rezygnując z kina czysto rozrywkowego na rzecz psychologicznej strony pojedynku Harry’ego z lordem Voldemortem. Dlatego też, cały seans to w większości sama rozrywka i już na wstępie zaznaczmy, że kosztem mrocznej strony ostatnich części omawianej serii, jesteśmy atakowani dużą ilością magii i żartów poważnie kolidującymi z powagą finalnej rozgrywki.

Fabułę filmu można opisać jednym zdaniem – ostateczny pojedynek zwolenników czarnej strony magii z Jedynym, który zagraża istnieniu Sami-Wiecie-Kogo. Przy tak drobiazgowo zbudowanej historii, sam finał zdaje się być wanną pełną ciepłej wody – spocznij, zrelaksuj się i pogódź się z tym, że to koniec. A szkoda. Książka, która z początku sprawiała mylne wrażenie ukierunkowania na młode pokolenie gum balonowych, z każdą nową częścią atakowała czytelnika dojrzałością i powagą godną podziwu. W tej książce – w tym długo oczekiwanym finale nic nie jest zwykłe. Magia – piękna, a zarazem niebezpieczna oraz otchłań, w jaką brnie główny bohater, chcąc zakończyć długą i wyczerpującą walkę z Sami-Wiecie-Kim to te cechy, które nadają przygodom Harry’ego Pottera miana „dojrzałej fantastyki”. Fani książki byli świadkami jak mroczna i niebezpieczna stała się droga obrana przez młodego magika. Tego wszystkiego jednak w najnowszej produkcji Warne Bros brakuje. Mrok zastąpiony został efektami specjalnymi okraszonymi techniką 3D, zaś długie napięcie jest czasem na siłę przerywane dowcipami, czy to słownymi, czy sytuacyjnymi. Słowem – rozrywka z zatraconym klimatem. Finał, o którym na drugi dzień zapominamy. Dramat Harry’ego, co dziwne, przestaje nas obchodzić jeszcze przed tragicznymi wydarzeniami w Zakazanym Lesie. Kluczowa zdawałoby się dla rozwoju późniejszych zdarzeń scena wizyty młodego magika w myślodsiewni, jest tak naprawdę ostatnią sceną, kiedy jeszcze przejmuje nas finał tej historii. Kiedy jednak wyjaśnione zostaje to, czego można było się spodziewać uważnie śledząc losy bohatera, przy jednoczesny pozornym zwrocie akcji, ujawniającym długo skrywane i z założenia zaskakujące sekrety, widz zdaje sobie sprawę, że jedyne, czego już oczekuje od filmu, to powtórki z pełnego efektów specjalnych ataku Śmierciożerców na Hogwart.

Ważną zaletą filmu Davida Yatesa jest pełna zgodność z książką. Może i doszukamy się brakujących scen, lecz z perspektywy czasu, nie mają one większego znaczenia. Zgodność z twórczością pisarki J.K. Rowling jest dużą zaletą całej filmowej serii. Nawet dokrętki robione już po zakończeniu prac nad drugą częścią Insygni Śmierci, prezentują się „zjadliwie”. Niestety mrok, który ogarniał kolejne części, smutek, a nawet przejawiająca się brutalność – tego wszystkiego po prostu nie ma, a jeżeli już jest, to podane w taki sposób, by 12-latek nie połknął ze strachu gumy. Brutalność nie jest wyznacznikiem dobrego kina, ale klimat już tak. Tego jednak brakuje, a samo zakończenie zaskakuje w negatywny sposób, co w dużej mierze można zarzucić już samej pisarce.

Film szczególnie dobrze będzie się oglądało tym, którzy książki nie czytali. Podstawowe pytanie, jakie widz stawia sobie już na początku seansu brzmi: „W jaki sposób Harry Potter pokona swojego największego wroga?”. Przepowiednia odkryta przez głównego bohatera w piątej części zatytułowanej Harry Potter i Zakon Feniksa jasno określa magiczną więź młodzieńca z lordem Voldemortem. Słowa, które od piątej części magicznego cyklu sugerowały zakończenie, tracą swą moc po ujawnieniu, tytułowych dla siódmej części, Insygniów Śmierci. Trzy przedmioty, które razem dają moc panowania nad śmiercią rzucają nowe światło na nadchodzący dużymi krokami finał. Pamiętajmy jednak, że w Hogwarcie nadeszły ciężkie czasy. Jeżeli więc nawet Dobro przechytrzy Mrok, to ilu przy tym ucierpi? Ilu zostanie poświęconych? To jest ta ponura część ostatniego etapu drogi młodego Pottera, jaką dostarcza nam David Yates. I choć buduje to nastrój grozy już w Insygnia Śmierci: Część I, to finał skupia się głównie na akcji. Po prostu, finał nie jest kubłem zimnej wody, która chce powiedzieć „spójrz, ocknij się – już nigdy tego nie zobaczysz”. Film wygląda zdecydowanie jak jedna z części, kolejna po następnej. I tylko ci, którzy nie czytali ostatniej książki mogą jeszcze poczuć odrobinę napięcia, które znika tak szybko jak Harry w swojej pelerynie niewidce.

Powiedzmy jeszcze słowo na temat techniki 3D, gdyż warto o niej wspomnieć przy okazji tak wielkiego wydarzenia filmowego. Zdecydowanie wiele scena oddaje wrażenie głębi, co z kolei wpływa pozytywnie na opinie zwłaszcza, gdy wydaje się na seans kilkadziesiąt złotych. Kiedy smok zamyka paszczę, robi to przed nosem widza. Gdy feniks pali „tajemniczą komnatę, czujemy ogień na brwiach. To jest piękne. Niestety-niewiele scen robi wrażanie. Co gorsza, zdaje się, że niektóre sceny nie były ani kręcone, ani konwertowane na 3D. Wystarczy zdjąć okulary podczas dialogów Harry’ego z „mało istotnymi” postaciami. Efekt? Harry drapie nas zarostem po twarzy, podczas gdy jego rozmówca pozostaje jakby na kartce papieru. Żadnej różnicy z okularami czy bez nich. A szkoda, choć tak naprawdę największy nacisk postawiono tutaj na sceny akcji sugerując, że to właśnie one powinny dostarczyć widzowi rozrywki, jakiej oczekuje. Zapewne szumnie promowana scena ze smokiem będzie wiodła prym wśród wszelakich recenzji omawianej produkcji, przy okazji opisywania wrażeń efektu głębi. Proszę się jednak nią nie sugerować w ogólnej ocenie.

Reasumując zatem powyższe wrażenia, jestem w stanie ocenić ostatnią z przygód Harry’ego Pottera na 6,5 w skali 10. Film jest ładnie zrobiony, nie nudzi, trzyma się wiernie książki. Słowem - ma to wszystko, czego pozornie można oczekiwać od dobrej ekranizacji. Zacytuję tutaj jednak wypowiedzi widzów, po obejrzeniu ekranizacji pierwszej części trylogii Władca Pierścieni: „brakuje klimatu z książki”. Wielki pojedynek dobra ze złem, epicki finał, zakończenie najsłynniejszej serii filmowej opartej na bestsellerowej powieści J.K. Rowling, laureatki prestiżowej nagrody im. Hansa Christiana Andersena – to wszystko wręcz wymusza na twórcach włożenie całego serca w produkcję tak oczekiwanego filmu. Czytelnik jednak, zamiast grozy, dostaje serię mniej lub bardziej zabawnych dowcipów oraz serię fleszy dumnie zwanych pojedynkami, których rozmach nie dorasta do ciekawej bitwy przedstawionej w Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa. Być może wymagania stawiane tej produkcji były na tyle wysokie, że aż wręcz nie do przeskoczenia. Być może. Dlatego też film jest z pewnością obowiązkowy dla każdego, kogo interesuje zakończenie tej niezwykłej, pełnej magii przygody. Wszystkim tym, którzy się wybiorą życzę udanego seansu, a sam w tym czasie zanurzę się w swojej wyobraźni czytając po raz kolejny magiczne przygody młodego adepta sztuki magii, które chętniej niż film zabrały mnie do świata, w którym wszystko jest możliwe.

4 z 10 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Daniel Radcliffe, przez osiem części z serii, potrzebował 160 par okularów. zobacz więcej

Wpadka

Kiedy Harry i przyjaciele, przejeżdżają przez wodospad w banku Gringotta, Hermiona jest cała mokra. W następnym ujęciu widzimy, że jest sucha, a w kolejnym znów mokra. zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 7 powiązanych

Komentarze 10

Avatar square 200x200

nathalie 2012-02-04 9

Świetny, dla fanów serii – Wspaniałe zakończenie, dużo niesamowitych efektów specjalnych. Zdecydowanie dla fanów serii i trzeba widzieć poprzednie części. Wg mnie pozycja obowiązkowa dla potteromaniaków, szkoda, że to już ostatni ; )
Polecam!

olpa12345 2011-08-25

zaskoczenie – muszę przyznać że ku wielkiemu zaskoczeniu to co widziałam podobało mi się trochę dałam się namówić na tą część Harrego Pottera ale to co widziałam nawet mi się spodobało kilka rzeczy podobało mi się nie powiem że podobał mi się obraz ,ale to już wina kina.Zaimponowała mi gra aktorów i młodzi i starsi zagrali świetnie swoje role.To co jest ważne i nie zdarza się w filmach to ukazanie emocji ,bo zazwyczaj jest tak ,że na Amerykańskich filmach źle ukazane są emocję ,tym razem aktorzy uniknęli czegoś takiego ogląda się to bardzo przyjemnie są takie fragmenty , gdzie do widza naprawdę dociera fabuła.To co również mnie miło zaskoczyło to wspólność fabuły wszystko jest ze sobą powiązane wszystko ze sobą współgra po prostu miło się to ogląda u mnie najdziwniejsze było to ,że poszłam na tą część bez przeczytania książki ,bo tamte części widziałam po przeczytaniu książki i to był błąd ,bo zawsze książka jest lepsza od filmu i tutaj nie mówię tylko o Harrym Potterze ,ale także o innych filmach ,ponieważ książka jest bogatsza ,ale nie powiem film spodobał mi się bez czytania więc teraz zabieram się do czytania ,a no i oczywiście polecam go no i jeśli nie podobały się wam poprzednie części to i tak polecam spróbować z tą ,ponieważ ta jest zdecydowanie bardziej mroczna od poprzednich i cięższy na pewno już nie skierowany do najmłodszych odbiorców dosyć dobrze przedstawione jest tam jak zmienili się bohaterowie ,ale też również fabuła z takiej dziecinnej na taką dojrzalszą przyjemny proces fajnie będzie obejrzeć wszystkie części po kolej za jakiś rok, dwa,trzy.

hejfalubaz 2011-07-16 7

Tylko 7/10 – Niestety, film nie spełnił oczekiwań tych, którzy liczyli na wierne oddanie książce. Film sam w sobie jest oczywiście wart obejrzenia, fabuła znacząco nie różni się od pierwowzoru, diabeł tkwi jednak w szczegółach – często przerysowanych, przekolorowanych. Oprawa wizualna na pewno nie rozczarowuje, widać, że twórcy położyli nacisk na dużej ilości akcji, aby niejako "zrekompensować" narzekającym widzom na nudną, przegadaną pierwszą odsłonę siódmej części. Mamy więc dużo fajerwerków i efektownych pojedynków – jest więc bardzo rozrywkowo, ku uciesze tych, którzy nie chcieli lub nie mieli czasu czytać książki. Fanom wersji papierowej nie polecam.

PS. Ciężko nie wspomnieć o całkowicie niepotrzebnych scenach, które miały niejako "rozluźnić" atmosferę napięcia w filmie – katastrofa. Szczególnie scena po zniszczeniu pucharu Ravenclaw – całe kino wyśmiało tę pożałowania godną reakcję Rona i Hermiony…

Abraham_Van_Helsing 2011-07-08

Idę za 7 dni do kina na ten film. – Trochę dziwne sie czuję bo poprzednie części ściągnąłem z nata a ta będzie pierwsza którą obejrzę w kinie.

Redox 2009-12-20

:/ – Film, który ma wyjść za 1,5 roku w bazie ma już 12 głosów. Na fdb to już niestety staje się normą…
Przydała by się jakaś blokada.

Zobacz wszystkie 5 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
Quagmire Redox 2009-12-21

Dziwne, że ma średnią 7.5, jakby miał 10 albo 1 to wiadomo, fanboye lub haterzy, ale dlaczego akurat 7.5?! Mam nadzieję, że przedpremierowe blokowanie jest w spisie rzeczy do zrobienia.
Cytat z forum Reca2 u konkurencji
"tobie powinni internet odlaczyc pajacu. oceniamy na podstawie zwiastow itp."
Coraz częściej sądzę, że tego typu wypowiedzi to wcale nie prowokacje…

Właśnie się przymierza powoli do obejrzenia pierwszej części i trafiłem przez przypadek na drugą z ocenami. Zdziwienie, przetarcie oczu. Osz w mordkę jeża przegapiłem, że realizację drugiej części przyspieszyli. Na szczęście nie przegapiłem, ale gorsze jest to o czym piszecie wyżej. Mam wrażenie, że ludzie oglądają zwiastun i uważają, że widzieli film. Gdy już mam miejsce premiera to najwięcej krzyczą i bluzgają na innych nie mając bladego tudzież zielonego pojęcia o czym tak naprawdę mówią. A w szkole chwalą się, "stary ja to już rok temu widziałem". Potęga internetu? Zanik kultury oglądania filmów?

Quagmire Redox 2011-04-11

Według mnie chęć jak najszybszej oceny filmu, masturbowanie się ilością ocenionych filmów w profilu i byciem na czasie. A także bardzo, bardzo ślepe uwielbienie dla serii przeradzające się w fanatyzm.

Ja wiem czy chęć jak najszybszej oceny filmu? Jak tu oceniać jak się nie widziało? Masturbacja i samouwielbienie swym profilem jak najbardziej. Bycie na czasie – nie za bardzo rozmumiem co masz na myśli – bycie na czasie w kwestii nowości filmowych? Uwielbienie serii raczej nie, bo jak sam pisałeś byłyby same 10, a tak nie jest.

Quagmire Redox 2011-04-11

Jeśli chodzi o bycie na czasie i szybką ocenę, to są zachowania z forum Imdb i Filmwebu, gdzie ludzie wręcz desperacko potrafią udawać, że widzieli film jako pierwsi aby tylko przyciągnąć uwagę.

Co do uwielbienia serii to celna uwaga.

Współtworzą