Metro strachu 2009

The Taking of Pelham 1 2 3

Czworo bandytów porywa pociąg metra. Ich przywódca (John Travolta) domaga się okupu. W przypadku niespełnienia żądań porywacze grożą zabiciem zakładników. Jednak nawet w przypadku otrzymania pieniędzy ucieczka z podziemia będzie trudna. Denzel Washington wciela się w postać szefa ochrony, który będzie próbował udaremnić plany… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

W telewizji

HBO2, 17 grudzień 2016, sobota 00:30 (Polska) zobacz więcej

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 23 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Denzel Washington
jako Walter Garber
John Travolta
jako Ryder
Luis Guzmán
jako Phil Ramos
Victor Gojcaj
jako Bashkim
Gbenga Akinnagbe
jako Wallace
John Turturro
jako Camonetti
Alex Kaluzhsky
jako George
James Gandolfini
jako Burmistrz
Jason Butler Harner
jako Pan Thomas
Brian Haley
jako Hill, kapitan policji
Ramon Rodriguez
jako Delgado
Chance Kelly
jako Kapitan ESU

Fabuła

Czworo bandytów porywa pociąg metra. Ich przywódca (John Travolta) domaga się okupu. W przypadku niespełnienia żądań porywacze grożą zabiciem zakładników. Jednak nawet w przypadku otrzymania pieniędzy ucieczka z podziemia będzie trudna. Denzel Washington wciela się w postać szefa ochrony, który będzie próbował udaremnić plany bandytów. opis dystrybutora

Gatunek
Akcja, Kryminał, Thriller
Słowa kluczowe
krew, helikopter, policja, zdrada zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2009-08-21 (kino), 2009-06-04 (świat), 2010-02-02 (dvd)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Columbia Pictures
Metro-Goldwyn-Mayer (MGM)
Relativity Media (współpraca produkcyjna) zobacz więcej
Kraj produkcji
Wielka Brytania, USA
Wiek
od 16 lat
Czas trwania
106 minut
Budżet
100 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

„Czy zakładając rano skarpetki przypuszczałeś jak się potoczy twój dzień?” 7
  • 2009-09-03
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Takie właśnie pytanie zadał John Travolta Denzelowi Washingtonowi, w najnowszym obrazie Tonego Scotta, który jest remakiem filmu z 1974 roku. Akurat w tym wypadku remakiem udanym, głównie dlatego, że wprowadzono w nim kilka istotnych zmian jak choćby zawód głównego bohatera. Jednak zacznijmy po kolei.

Walter Garber (D. Washington) pracuje jako kontroler linii nowojorskiego metra. Boryka się z zwykłymi problemami oraz degradacją z stanowiska dyrektora kontroli jakości, na czas rozprawy oskarżenia o branie łapówek. Niespodziewanie bardzo zuchwały i wyśmienicie zorganizowany przestępca wraz z trzema wspólnikami uprowadza metro wraz z dziewiętnastoma pasażerami. Przedstawia się jako Ryder (J. Travolta) i żąda niebagatelnej sumy dziesięciu milionów dolarów w przeciągu godziny, po tym czasie co minutę będzie zabijać zakładnika. Policja stara się negocjować z psychopatą, który na pozór działa jak nieobliczalny maniak, jednak ich skutki nie przynoszą rezultatów. Do tego wszystkiego Ryder wciąga w swą chorą grę Garbera, który ma i tak już dość problemów. Rozpoczyna się psychologiczna walka dwóch twardych ludzi, a tymczasem zegar tyka.

Jak widać fabuła jest zrobiona jak na porządny thriller przystało. Prezentuje napięcie psychiczne, niepewność, mrok i dynamizm. Każdy kto widział oryginał z roku 1974 od razu wychwyci różnice. Główny bohater nie jest detektywem tylko pracuje w metrze, przestępcy żądają nie miliona a dziesięć razy tyle, plus oczywiście wszystko jest podłożone pod nowoczesność. Mimo to są to drobne zmiany wychodzące w sumie na plus. Jeśli idzie o sam scenariusz to jest on porządny, choć czasem się dłuży i nudzi. W efekcie wyhamowuje to niejednokrotnie klimat jak i tempo akcji. Mimo to nie jest źle, zaś gra aktorska Travolty oraz Washingtona, jak i Turturro, bardzo ładnie retuszują ową niedogodność. Jeśli idzie o grę aktorską to najbardziej trzeba tu pochwalić właśnie tego pierwszego aktora. Travolta, świetnie wczuł się w swoją postać, grając wyrachowanego psychopatę, który ma swe ukryte cele w całym porwaniu. Do tego bardzo umiejętnie potrafi kierować rozmową z swym przeciwnikiem, potęgując tylko niepewność w filmie. Naprawdę zasłużone oklaski.

Innym wielkim plusem są zdjęcia oraz montaż. Ostatnio mieliśmy w tej materii sporo wpadek na dużym ekranie. „Metro strachu” jednak jej uniknęło. Świetne ujęcia miasta z lotu ptaka, umiejętne pokazanie mroku tuneli metra, czy gorączkę policji próbujących opanować sytuację. Wszystkie sceny są bardzo przejrzyste, wyraźne, a kiedy trzeba pełne dynamizmu, bez zbędnego szastania kamerą na boki. Montaż również jest porządny, co tylko wzmacnia siłę ujęć danej sceny. Osobiście podobały mi się sceny zbliżenia twarzy gdy Ryder rozmawiał z Garberem, albo sceny dynamicznego przejazdu przez miasto konwoju policyjnego. Coś pięknego. Na dokładkę mamy ciekawą ścieżkę dźwiękową, z miłą nutą gitary w tle. Nadaje ona naprawdę mocnego tempa w scenach dynamicznych. Jednak samej muzyki w obrazie Tonego Scotta, aż tak dużo nie ma jakby się miejscami chciało. Zapewne było to działanie celowe, jednak chyba nie do końca udane.

Jak w końcu należy ocenić ten film? Mimo tylu zalet, „Metro strachu” jest produktem raczej jednorazowego użytku, no chyba że ktoś jest fanem tego gatunku. Na pewno warto obraz Scotta zobaczyć w kinie choćby ze względu na rewelacyjny pojedynek aktorski głównych bohaterów, czy świetne zdjęcia. Jednak gdy weźmiemy film na ekran telewizora, to też będziemy zadowoleni. Reżyser dał nam porządny kawałek kina akcji zmieszanego z thrillerem i mimo kilku nużących pauz, z pewnością czas poświęcony tej produkcji, nie będzie czasem straconym.

4 z 6 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

Pod powierzchnią: zdjęcia w metrze — Dla ludzi nieobeznanych z Nowym Jorkiem, podróże metrem mogą przywodzić na myśl pływanie w styczniu w oceanie: jest obco, przerażająco, ale i radośnie. Codziennie około pięciu milionów ludzi przemierza tunele metra, a uczenie się tajemnic liczącego sobie ponad 100 lat współczesnego systemu przewozów jest swoistym rytuałem wstąpienia do miejskiego plemienia. W lipcu... zobacz więcej

Komentarze 32

Avatar square 200x200

master602 2010-09-20 5

5/10 – film średni początek wciąga środek filmu nuda końcówka dobra

monikawawa 2010-05-07 6

przecietny – 6/6 zero zaskoczenia

kolbiel monikawawa 2010-06-20 6

musze sie zgodzic. pomimo niezlej obsady film sredni, troche akcji, troche napiecia, ale w sumie nic nadzwyczajnego. ode mnie rowniez 6/10

Hessus666 2010-02-06 7

Typowe kino sensacyjne – Dobra obsada z nie najgorszymi rolami Johna Travolty i Denzela Washingtona. Film może nie porywa…ale fabuła biegnie własnym torem…
Dałbym mu niższą ocenę jednak ze względu na obsadę daję 7/10

jacks 2009-11-15 7

7/10 – Denzel zawsze na miejscu :) – Film przeciętny, ale dobrze się ogląda. Ciągła akcja i dobre role Washingtona z Travoltą. Sama fabuła prosta jak drut :) spodziewałem się więcej co prawda, ale zawiedziony nie jestem. Polecam

Michal_Dajer 2009-10-24 6

Nic nadzwyczajnego – Po Tonym Scott’cie spodziewałem się czegoś lepszego. Tym bardziej, iż trailer zapowiadał świetne kino akcji, z dwójką bardzo dobrych aktorów (Travolta i Washington). Niestety dostajemy przeciętną produkcję, która nic ciekawego i nowego nie wnosi.

Szczerze zawiodłem się na końcówce, spodziewałem się że główny czarny charakter będzie nieco bardziej inteligentny w sposobie swojej ucieczki. Ale cóż, może zabrakło im już pomysłów.

Zobacz wszystkie 4 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
regoat Michal_Dajer 2009-12-30 8

a no tak. miał rozjebać pól miasta, 2 razy wstać zabity, spaść z mostu wyjść bez szwanku, a w finale okładać się pięściami? taki final by sie zadowolił?

regoat Michal_Dajer 2009-12-30 8

a no tak. miał rozjebać pól miasta, 2 razy wstać zabity, spaść z mostu wyjść bez szwanku, a w finale okładać się pięściami? taki final by sie zadowolił?

Michal_Dajer Michal_Dajer 2009-12-30 6

> regoat o 2009-12-30 03:04 napisał:
> a no tak. miał rozjebać pól miasta, 2 razy wstać zabity, spaść z mostu wyjść bez
> szwanku, a w finale okładać się pięściami? taki final by sie zadowolił?

Ale zauważ, iż jeśli ktoś przygotował sobie atak na metro, drogę odwrotu to nie przygotował sobie samochodu, albo człowieka, który siedziałby i czekał na nich? Ucieczka taksówką i pieszo to jak dla mnie niezbyt inteligentna.

I nie trzeba rozwalać pół miasta.

regoat Michal_Dajer 2009-12-30 8

dlaczego? jeżeli wszystko by się udało zostali by niezauważeni, ale coś poszło nie tak. zresztą co to za roznica czy swoim samochodem czy taksówka. zresztą tylko jeden jechał taksówka. tamci może szli do swoich samochodów zaparkowanych na parkingach. wiesz wszystko jest względne i wszystkiego można sie czepić

Współtworzą