Weekend 2010

Świat dużych pieniędzy, przebiegłych mafiozów, cwanych policjantów i przystojnych gangsterów, a w tym świecie: błyskotliwy Max (Małaszyński), jego narwany brat Gula (Lewandowski), zabójcza Majka (Socha), dwie tajemnicze walizki i hektolitry sztucznej krwi, których nie powstydziłby się mistrz Tarantino.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zdjęcia Zobacz wszystkie 12 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Anna Karczmarczyk
jako Młoda, dziewczyna Guli
Piotr Dziarski
jako Samobójca
Mirosław Kropielnicki
jako Recepcjonista
Małgorzata Socha
jako Maja, zabójczyni
Ryszard Dreger
jako Mężczyzna
Tomasz Krzyżanowski
jako Mężczyzna
Stefan Wójcicki
jako Mężczyzna
Krzysztof Sztabiński
jako Mężczyzna
Paweł Wilczak
jako Norman
Piotr Siejka
jako Szef

Fabuła

Świat dużych pieniędzy, przebiegłych mafiozów, cwanych policjantów i przystojnych gangsterów, a w tym świecie: błyskotliwy Max (Małaszyński), jego narwany brat Gula (Lewandowski), zabójcza Majka (Socha), dwie tajemnicze walizki i hektolitry sztucznej krwi, których nie powstydziłby się mistrz Tarantino. opis dystrybutora

Gatunek
Komedia, Kryminał, Akcja
Słowa kluczowe
krew, morderstwo, policja, gang zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2011-01-06 (kino), 2011-01-06 (świat), 2011-05-05 (dvd)
Dystrybutor
ITI Cinema
Kraj produkcji
Polska
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
116 minut
Budżet
6 500 000 PLN

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Długi weekend po Weekendzie 1
  • 2011-08-18
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Weekend dla większości z nas to okazja do relaksu i odpoczynku. Te dwa dni są idealnym czasem na odstresowanie po ciężkim tygodniu pracy i możliwością przygotowania się przed tym nadchodzącym. Dobrą formą spędzenia wolnego czasu jest wybranie się do kina lub wypożyczenie jakiegoś filmu. Niestety pośród dostępnych produkcji znajduje się dużo małowartościowego kina, które zalatuje tandetą i robi z nas, widzów, idiotów do potęgi entej. Z przykrością muszę stwierdzić, że rodzime produkcje przodują w tym gronie.

Lata świetności Cezarego Pazury, zarówno w sferze filmowej, jak i scenicznej, dawno przeminęły. Aktor, który swoimi kreacjami na stałe wpisał się w historię polskiego kina, nie potrafi już błyszczeć oryginalnością, przez co zamiast przyciągać, bardziej irytuje. Pazura postanowił więc poszerzyć własne horyzonty z nadzieją, że spełni się w roli reżysera i rzuci nowe, świeże światło na swoją osobę, co da mu poklask oraz pozwoli wspiąć się ponownie na piedestał.

Cezary Pazura na debiut reżyserski wybrał komedię. Najgorsze jest to, że naprawdę dobrych filmów z tego gatunku nie było wiele, wręcz można stwierdzić, że wcale. Pazura zapewne liczył, że kinomani nie będą zbytnio zwracać uwagi na treść i formę, tylko swoją osobą oraz plejadą polskich gwiazd (Małaszyński, Frycz, Socha, Wilczak) w obsadzie przyciągnie widzów. Reżyser miał pecha - bardzo się pomylił.

Weekend to opowieść o... I tu pojawia się mały problem. Można obejrzeć ten film wielokrotnie i z ręką na sercu, trudno go streścić. Nawet streszczenie na pudełku DVD nic nam nie mówi. Co z filmu wiemy… Jest para gangsterów Max (Małaszyński) i Gula (Lewandowski), którzy postanawiają przejąć władzę w mieście. Na początku chcą zdobyć dwie walizki, jedną wypchaną pieniędzmi, a drugą narkotykami. Aby tego dokonać muszą pokonać gang Cyganów, przechytrzyć policję oraz uporać się z tajemniczą kobietą o imieniu Maja (Socha). Fabuła z pozoru przejrzysta, jednak w rzeczywistości mało treściwa.

Pazura zachłyśnięty kinem amerykańskim chciał stworzyć jego polską wersję, co doprowadziło do pastiszu własnego dzieła. Komedia powinna bawić, może nie zawsze powalającym na kolana humorem, ale robienie z widza idioty to naprawdę lekka przesada. Już pierwsza scena, oprawiona niesmakiem i wulgaryzmami, mówi o poziomie produkcji. Grunt to na wstępie walnąć z grubej rury i co chwilę dorzucać jeszcze do pieca. Weekend to sztuka marnotrawstwa pieniędzy bez grama pomysłu na ich wydanie. Akcja nie wiąże się ze sobą, dialogi powinny zostać całkowicie pominięte, zwłaszcza te niecenzuralne, a gra aktorska prosi o pomstę do nieba. Próba wykorzystania scen a’la Matrix jest tak żałosna, że płakać się chce.

Polskie kino komercyjne pokroju filmu Weekend naprawdę mija się z celem. Jeśli twórcy planowali obrazić polskiego widza, udało im się to w stu procentach. Można bawić się kinem (najlepszym przykładem są produkcje Tarantino, Rodrigueza), ale należy pamiętać, że wszędzie obowiązują jakieś reguły. A zniechęcanie do siebie widza, na pewno do nich nie należy.

Obecna forma sceniczna Cezarego Pazury jest adekwatna do poziomu jego debiutu reżyserskiego. W dobie zalewającego nas kiczu, chcielibyśmy chociaż na chwilę dać upust swoim emocjom i polegać na rodzimych produkcjach. Niestety musimy obejść się tylko smakiem, zbyt często drażniącym nasze podniebienia bardziej niż źle doprawiona chińszczyzna.

1 z 4 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Film sfilmowano w okresie od kwietnia do 27 czerwca 2010 r. zobacz więcej

Pressbook

Krótko o filmie — Co łączy twórców Casino Royale, Pawła Małaszyńskiego i Quentina Tarantino? Odpowiedź jest tylko jedna - „Weekend”, film Czarka Pazury! Świat dużych pieniędzy, przebiegłych mafiozów, cwanych policjantów i przystojnych gangsterów, a w tym świecie: błyskotliwy Max (Małaszyński), jego narwany brat Gula (Lewandowski), zabójcza Majka (Socha), dwie tajemnicze walizki i... zobacz więcej

Komentarze 26

Avatar square 200x200

master602 2012-02-21 7

7/10 – całkiem niezły filmik polecam

rast26 2011-09-18 7

7/10 – Widze ze zdania sa podzielone, wrecz przewaza szala na nie:-( ale mnie osobiscie film bardzo sie podobal, moze fabula nieco naciagana i w duzej mieze zapozyczone stare numery z innych produkcji natomiast wreszcie znowu moglem obejzec polska komedie z rozbrajajacymi tekstami ubaw po pachy. Polecam

Redox 2011-08-31 1

Zabójczo nieciekawie – W filmie pt. "Idiokracja" z 2006 r. jest scena, w której w kinie na widok pierdzącego tyłka widownia kona ze śmiechu. Czemu o tym wspominam? Otóż w debiutanckim filmie Cezarego Pazury jest podobna scena, w której w windzie jeden z mężczyzn puszcza bąka. Przeglądając różne fora natknąłem się na wiele wpisów, w którym użytkownicy relacjonowali podobną reakcję co na początku wspomnianym filmie "Idiokracja" u polskiej publiki.

Kiedy pierwszy raz obejrzałem zwiastun produkcji wyglądał on irracjonalnie, nielogicznie już na poziomie najprostszej promocji filmu, a ponad to podpierając się nic nie mającymi ze sobą wspólnego filmami jak "Pulp Fiction", "Matrix" czy "Casino Royale". I taki faktycznie film twórcom wyszedł. Pozbawiony najmniejszej logiki, z postaciami, z którymi naprawdę trudno jest się sympatyzować i im kibicować.

Głównym problemem filmu jest to, że twórcy traktują go za bardzo na serio. Mimo, że czasami trafi się jakiś nieudolny żart to i tak nie próbują nawet pójść w stronę pastiszu kina akcji. Tak chwalone sceny akcji (jakoby pracowała nad nimi cała ekipa "Casino Royale", a pewnie w produkcję włączony był asystent asystenta jakiegoś technika) prezentują się naprawdę mizernie. Wszystko w paskudnym slow motion, a na dodatek powtórzono zabieg z "Dublerów" z 2006 r. z ujęciami wystrzelonych pocisków.

Przez pierwszą godzinę kompletnie nie wiadomo dokąd zmierza akcja. Zdarzenia są przypadkowe, fabuła całkowicie niespójna i dziurawa. Żadnej puenty, za to na siłę dodane żałosne wręcz nawiązania do kina Tarantino od niemalże identycznych ujęć (zza pleców Małaszyńskiego i Lewandowskiego czekających przed drzwiami jak z "Pulp Fiction") po fetysz stopami kończąc na kopii sceny ze "Wściekłych psów" – tortury połączonej z tańcem.

I trudno uwierzyć, że reżyser Pazura kiedyś grywał w polskich klasykach kina sensacyjnego. W filmie też na chwilę pojawia się Olaf Lubaszenko. Filmy tego pana wyraźnie wskazują tendencję spadkową (od całkiem znośnych "Chłopaki nie płaczą" i "Poranku kojota" do "Złotego środka" i sequelu swojego własnego filmu "Sztos"). Jeżeli tak samo ma być z Cezarym Pazurą to poziom infantylności już przy jego drugim filmie osiągnie zabójczy poziom…

1/10

Hessus666 2011-06-17 8

a mnie się podobał – dobrze, że się nie sugerowałem opiniami poprzedników – Wreszcie Polacy zrobili komedię a nie romantyczną komedię. Po nieudanych polskich produkcjach z ostatnich lat, gdzie tak naprawdę filmy były na siłę kwalifikowane do gatunku komedii ale w rzeczywistości z komediami nie miały nic wspólnego wreszcie powstał film z którego można się pośmiać. Mnóstwo oryginalnych, ciekawych i śmiesznych tekstów, zabawne gagi, sceny – czyli to co powinna zawierać prawdziwa komedia. Ocena 8/10.
A teraz czekam na minusy od tych, którzy potrafią tylko krytykować i narzekać.

i_darek1x 2011-06-06 4

Dostateczny ! – Można sobie darować…

Współtworzą