Obywatel Kane 1941

Citizen Kane

Fabuła to historia kariery i tragedii magnata prasowego Charlesa Fostera Kane'a. Pierwowzorem postaci Kane'a był William Randolph Hearst, ale Orson Welles dodał do niej elementy autobiograficzne. Po śmierci Charlesa Fostera Kane'a, potężnego magnata prasowego, reporter Jerry Thompson (William Alland) podejmuje próbę wyjaśnienia… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 93 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Orson Welles
jako Charles Foster Kane
Joseph Cotten
jako Jedediah Leland
Dorothy Comingore
jako Susan Alexander Kane
Agnes Moorehead
jako Mary Kane
Ruth Warrick
jako Emily Monroe Norton Kane
Ray Collins
jako James W. Gettys
Erskine Sanford
jako Herbert Carter
Everett Sloane
jako Pan Bernstein
William Alland
jako Jerry Thompson
Paul Stewart
jako Raymond
George Coulouris
jako Walter Parks Thatcher
Fortunio Bonanova
jako Signor Matiste

Fabuła

Fabuła to historia kariery i tragedii magnata prasowego Charlesa Fostera Kane'a. Pierwowzorem postaci Kane'a był William Randolph Hearst, ale Orson Welles dodał do niej elementy autobiograficzne. Po śmierci Charlesa Fostera Kane'a, potężnego magnata prasowego, reporter Jerry Thompson (William Alland) podejmuje próbę wyjaśnienia znaczenia słowa Różyczka (Rosebud), wypowiedzianego przez Kane'a w chwili śmierci. Dziennikarz, poprzez serię rozmów z ludźmi z otoczenia swojego bohatera, odkrywa powoli jak skomplikowaną osobowością był ten enigmatyczny i na pozór pozbawiony skrupułów w robieniu kariery człowiek. Redox

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
zdrada, szpital, śmierć, retrospekcja zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2010-08-27 (kino), 1941-05-01 (świat), 2004-11-17 (dvd)
Dystrybutor
Vivarto
Wytwórnia
RKO Radio Pictures
Mercury Productions
Kraj produkcji
USA
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
119 minut
Budżet
696 033 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Najważniejszy film w historii! 9

Pisząc o tym filmie... Nie piszę o nim. Piszę o zjawisku. I już na wstępie ostrzegam: będzie subiektywnie. Słucham? Tak, wiem - recenzje powinny być subiektywne. Trudno, żeby nie były. Jednak w tym wypadku podbiję subiektywizm do rangi sztuki.

Więc cofam się do narodzin, samego kiełkowania tego, co jest we mnie: uwielbienia dla filmu jako takiego. A było to niedawno, minął ledwo rok od kiedy zaintrygowały mnie słowa w pewnym artykule: "plakat pochodzący z filmu "Obywatel Kane", uważanego za najwybitniejszy film wszech czasów". Pomyślałem, że wypadałoby go poznać. Dwie dyszki to niewielki wydatek, więc po tygodniu dostałem gorącą jeszcze płytkę w swoje zachłanne łapki. Ta natychmiastowo wylądowała w napędzie i zaczął się seans.

I nic. Żadnego "filmowego orgazmu", ochów i achów - brak, na dodatek się ponudziłem. Oczywiście różyczka - fajny bajer. I tyle, nic więcej. Hmm... Coś mi tu nie grało. Skoro cały świat równo pieje nad tym filmem, to coś musi być nie tak - ze mną lub z filmem. Popchnięty losem zajrzałem do dodatków na dvd, a tam: film o Kane'ie. Zerknę - pomyślałem. I tu, drogie dzieci, zabawa się zaczyna...

Rok 1939. Orson Welles przybywa do Hollywood z zamiarem nakręcenia filmu. Jako debiutant bez żadnych wcześniejszych (filmowych) osiągnięć dostaje niesamowitą okazję: kontrakt z RKO i całkowitą swobodę działania - coś takiego jest ewenementem nawet dzisiaj. Mając za sobą różnorodne sukcesy teatralne Orson ruszył do pracy. Jednak problemy sprawiły, że ten, by nie strącić umowy, chwycił się kilkunastu zapisków z życia prywatnego Williama Randolpha Hearsta. Okazały się idealnym materiałem na scenariusz: wielka saga o wzlotach i upadkach ofiary amerykańskiego snu. Prace ruszyły w największej tajemnicy, jednak pewne drobiazgi wyciekły i tym samym otworzyły lawinę gniewu tego ponad 70-letniego potentata prasowego. W oczach Wellesa był on tylko staruszkiem, w oczach samego Hearsta nowicjusz z RKO był tylko płotką. Obaj nie doceniali przeciwnika. Rozpoczęła się wojna, której efektem było niemal zniszczenie "Obywatela Kane'a". Propaganda prowadzona przeciw Wellesowi była nieziemska, żadne kino nie chciało wyświetlać jego filmu. W końcu film dotarł do widowni. Z marnym skutkiem. Był zbyt świeży, odważny, nowoczesny? Kto ich tam wie...

Fakt pierwszy do odnotowania: tak powstaje Wielkie kino. W bólu. I to czuć podczas seansu.

Cóż takiego było powodem wybuchu gniewu, który zatrząsł Ameryką? Wstydliwe elementy z życia magnata prasowego zawarte w scenariuszu? Uwłaczanie godności kobiecie jego życia? A może coś innego? Jedno jednak Orsonowi trzeba przyznać: do spółki z Mankiewicz nie byli odtwórczy. Stworzyli coś, co tylko pozornie przypomina żywot Hearsta. On sam posłużył za szkielet tej historii. Tak naprawdę opowiada ona o pewnym chłopcu, którego rodzice niespodziewanie się wzbogacili, a cały dobytek - zainwestowali w syna. Ten w wieku 20 lat jest już milionerem i z nudów zaczyna prowadzić upadającą gazetę, która, dzięki niemu, osiąga w zadziwiająco krótkim czasie najwyższe nakłady i przyciąga do siebie najlepszych redaktorów. Majątek rośnie, a on staje się coraz potężniejszy. Kandyduje na prezydenta, jednak na wierzch wychodzi wieść o kochance. Ta niszczy jego reputację. Z dwoma rozwodami, pałacem i ogromnym majątkiem umiera w samotności. Imię chłopca: Charles Foster Kane.

Fakt drugi: to, co trzeba znaleźć, należy odkryć samemu, i to jest najważniejsze.

Sam dokument nie dał mi jednak potwierdzenia faktu, czemu jest uważany za najwybitniejszy film wszech czasów. Tu musiałem poczytać. I to wszystko składa się na kilka punktów:

1.Wkład w kinematografię. Wiele rzeczy znalazło swe miejsce właśnie w tym filmie, inne zostały udoskonalone. Ruchy kamery i nietypowe ujęcia, operowanie światłem czy makijaż - o takich drobnostkach jak zwiększenie ogniskowej nie wspominając: to wszystko miało kolosalny wkład w kinematografię. 2. Pierwszy film przekraczający granice. Film ten łamie wszystkie ówczesne reguły, jakimi rządził się film: nie jest określony gatunkowo, można go interpretować, nie jest do końca jasny i jednoznaczny. Przedstawiciel stylu zerowego. 3.(najważniejszy dla mnie) Wielowymiarowa treść. Jest to pierwszy i najlepszy film w historii poruszający problem jednostki. Stosujący symbolikę i sztuczki techniczne nie do bajerowania widza, ale próbujący ułatwić widzowi interpretację chodzącej zagadki, jakim był Charles Foster Kane. Choćby takie oświetlenia: jego twarz bardzo rzadko jest pokazana w pełni, częściej w półmroku lub całkowitym zaciemnieniu. Również sama kamera sprawia wrażenie, jakby bała się spojrzeć na niego z góry, władczo. To on patrzy na kamerę z góry, rządzi nią, panuje nad całością. Film niesie ze sobą również przesłanie: nie zdołasz pojąć drugiego człowieka, jeśli ten na to nie pozwoli. Ma wyraźną klamrę: zaczyna się i kończy spojrzeniem na ogrodzenie posiadłości Kane'a z tabliczką "Zakaz wstępu"...

Oczywiście, postać Charlesa Fostera Kane'a nie byłaby tą samą, gdyby zagrał ją ktoś inny niż sam Orson Welles. I mówię to z całym przekonaniem, będąc zdrowym na umyśle: jest to najlepsza kreacja aktorska wszech czasów. Czy to męska czy damska. I kropka.

Jest jeszcze tyle rzeczy, o których chciałbym napisać: o postaci detektywa, o przyszłości Orsona, który postacią Charlesa Fostera Kane'a niejako ją sobie wywróżył. O montażu, muzyce. Ale i tak gratuluję Ci, że dotarłeś aż tutaj, więc nie będę dłużej Cię przytrzymywał: leć do sklepu, kupuj, oglądaj. "Obywatel Kane" to wielkie kino, w najczystszej formie. Wymagające, a jakże. Ale tak to już jest: chcesz dotknąć geniuszu, musisz coś dać od siebie. Ja dałem. I nie żałuję. Odkryłem dzięki tym staraniom jeden z najlepszych filmów, wystarczył tylko jeden dodatkowy seans. Sam byłem tym zdziwiony. Ponad to, zainteresowałem się filmem jako takim. I to jest właśnie cecha obrazów tych największych z największych: potrafią Cię zmienić. OK. Mnie zmienił. I chwała mu za to.

2 z 6 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Imię pana Bernsteina nigdy nie pada w filmie. zobacz więcej

Komentarze 3

Avatar square 200x200

tfilippo 2011-01-02 10

Doskonały w każdej minucie – Niekwestionowany klasyk i nadal aktualny. Po prostu idealny.

Magic 2009-12-10 8

Obywatel – W 1941 roku pewnie film wraz z jego otoczką był przełomowy dla kina. W roku 2009 może nie jest już tak przełomowy lecz nie czuć tutaj ulatującego czasu. Film ogląda się dobrze nie nudzi, a historia Pana Kanea jest wciągająca. Ocena ogólna 8/10.

Jana Magic 2009-12-11 8

> Magic o 2009-12-10 17:49 napisał:
> W 1941 roku pewnie film wraz z jego otoczką był przełomowy dla kina. W roku może
> nie jest już tak przełomowy lecz nie czuć tutaj ulatującego czasu. Film ogląda
> się dobrze nie nudzi, a historia Pana Kanea jest wciągająca. Ocena ogólna 8/10.

Choć to filmowe "starocie", pozostaje obrazem godnym uwagi i wciągającym. O klasyce nie wspomnę!

Współtworzą