Cztery noce z Anną 2008

Atmosfera jak z dusznego snu. W szpitalu w prowincjonalnym miasteczku pracuje pielęgniarka Anna (Kinga Preis) i zakochany w niej Leon (Artur Steranko). Kobieta ledwie zauważa introwertycznego adoratora. On tymczasem podejmuje próby zbliżenia się do niej. Leon odurza Annę środkami nasennymi, a w nocy wkrada się do jej pokoju.… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 11 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Artur Steranko
jako Leon Okrasa
Kinga Preis
jako Anna, pielęgniarka
Jerzy Fedorowicz
jako Dyrektor szpitala
Redbad Klynstra
jako Sędzia
Jakub Snochowski
jako Policjant
Barbara Kołodziejska
jako Babcia Okrasy
Małgorzata Buczkowska
jako Koleżanka Anny
Anna Lenartowicz-Stępkowska
jako Pielęgniarka
Anna Szawieł
jako Jubilerka
Marcin Jędrzejewski
jako Więzień
Zbigniew Konopka
jako Więzień

Fabuła

Atmosfera jak z dusznego snu. W szpitalu w prowincjonalnym miasteczku pracuje pielęgniarka Anna (Kinga Preis) i zakochany w niej Leon (Artur Steranko). Kobieta ledwie zauważa introwertycznego adoratora. On tymczasem podejmuje próby zbliżenia się do niej. Leon odurza Annę środkami nasennymi, a w nocy wkrada się do jej pokoju. Obserwuje śpiącą kobietę. Czerpie radość z jej widoku, bliskości. Chce być blisko niej. Każdej kolejnej nocy pozwala sobie na więcej. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat

Szczegóły

Premiera
2008-09-12 (kino), 2008-05-15 (świat), 2009-02-20 (dvd)
Dystrybutor
Gutek Film
Kraj produkcji
Francja, Polska
Inne tytuły
Four Nights with Anna (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
101 minut
Budżet
8 411 435 PLN

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Niezapomniane chwile z ukochaną 7
  • 2009-03-06
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Jerzy Skolimowski – reżyser, scenarzysta, aktor, producent, scenograf oraz poeta i malarz, na swój kolejny film kazał czekać widzom siedemnaście długich lat. Po mało przychylnych recenzjach, zrealizowanego w 1991 roku „Ferdydurke”, filmowiec oddał się sztuce malarskiej , która zyskała uznanie na całym świecie (jego obrazy kupuje m.in. Jack Nicholson). Skolimowski, z wykształcenia reżyser, postanowił w końcu powrócić do wyuczonego fachu tworząc dzieło pod tytułem „Cztery noce z Anna”, określone przez francuski „Le Monde” jako połączenie surrealistycznego thrillera z tragikomiczną farsą. Mieszanka dość nietypowa, wręcz eksperymentalna, jednak bardzo dobrze doprawiona.

Skolimowski do uczestnictwa w produkcji zaprosił mistrza kamery, Adama Sikorę, którego zdjęcia w najdrobniejszych szczegółach oddają emocje bohaterów filmu. W głównych rolach obsadzono Kingę Preis („Komornik”, „S@motność w sieci”) oraz Artura Steranko – aktora, bardziej teatralnego niż filmowego. Film Skolimowskiego dał szansę zadebiutować Arturowi w roli pierwszoplanowej. Aktorzy uhonorowani wieloma prestiżowymi nagrodami m.in. na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, Srebrnym Krzyżem Zasługi, idealnie nadali się do filmu należącego do współczesnego, polskiego kina niezależnego.

W małym, prowincjonalnym miasteczku znajduje się szpital, w którym jedną z pracujących pielęgniarek jest tytułowa Anna (Preis). Jej cichym wielbicielem jest Leon Okrasa (Steranko), pełniący w szpitalu rolę pracownika spalarni odpadów medycznych. Skrajnie ubogi, żyjący w odosobnieniu, szuka szczerej miłości. Niestety Anna na każdym kroku lekceważy zalotnika, dla którego właśnie ta ignorancja kobiety jest dodatkowym punktem motywacyjnym. Postanawia zrobić wszystko, aby chociaż na krok zbliżyć się do ukochanej. Dosypując do cukierniczki odpowiednią ilość środków nasennych, spędza z Anna niezapomniane, tytułowe cztery noce. Leon zakrada się do jej pokoju, obserwuje, porządkuje rzeczy Anny. Czerpiąc radość z widoku ukochanej kobiety, dopełnia swoją miłość, która w ostateczności kończy się tragicznie.

Twórca „Czterech nocy z Anną” materiał do scenariusza zaczerpnął z prawdziwego wydarzenie, opisanego w jednej z azjatyckich gazet. Trzeba przyznać, że był to bardzo dobry pomysł, zważywszy na fakt, że życie pisze najlepsze scenariusze. Film może nie jest typową psychologiczną analizą głównych bohaterów, lecz interesującym obrazem prawdy o drzemiących w ich ciałach uczuciach. Dzięki jakichkolwiek podtekstów seksualnych, Leon w naszych oczach wcale nie wychodzi na zboczeńca, co mogłyby nam sugerować jego nocne odwiedziny. Jest on zwykłym człowiekiem i jak każdy z nas poszukuje ciepła miłości.

Dobrze, że to właśnie Gutek Film podjął się dystrybucji tego filmu, bo gwarantuje to kino na najwyższym, oryginalnym poziomie. Na gromkie brawa zasługują aktorzy, którzy idealnie wcielili się w swoje postacie. Zdjęcia Sikory dodają smaku, właściwie uzupełniając całą produkcję, na obejrzenie której powinien skusić się każdy koneser dobrego kina w rodzimym wydaniu.

4 z 6 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

Głosy prasy — Zrobiłem film, jaki chciałem. Jestem odpowiedzialny za każdą sekundę, za każdy element, który się w nim pojawił. To dobre, ożywcze uczucie. Tak chciałem. Jerzy Skolimowski Jeden z najpiękniejszych filmów festiwalu w Cannes...cronenbergowski klimat – połączenie szaleństwa z zegarmistrzowską precyzją. (…) Skolimowski gra z widzem w kotka i myszkę. Buduje nastrój... zobacz więcej

Komentarze 2

Avatar square 200x200

Redox 2009-06-19 6

OK – Na kolana nie powala, tak samo jak pozostałe filmy nominowane do tegorocznego Orła. Postawię chyba go na równi z "33 scenami z życia". A sam film można powiedzieć za bardzo "kameralny". Za mało dialogów, a by się przydały, bo w filmie dużo się dzieje, a nie mamy żadnego odniesienia bohaterów do danych zdarzeń, nie wiemy co czują, myślą. Pojawiło się wiele nużących momentów, kiedy główny bohater kręcił się po ciemnym mieszkaniu lub siedział w ciszy. Na szczęście mamy tutaj bardzo dobre nastrojowe zdjęcia Sikory i muzykę Lorenca.

6/10

justangel Redox 2011-01-17 7

Moja ocena 7/10, może mnie nie powalił, ale dobrze mi się oglądało. Moim zdaniem nie tylko zdjęcia i muzyka są nastrojowe, ale ogólnie film jako całość właśnie taki jest, nie nużyły mnie w nim żadne momenty.

Współtworzą