Żelazny rycerz 2011

Ironclad

W roku 1215 angielska szlachta wzburzona królewską samowolą i uciskiem podatkowym zmusza króla Jana (Paul Giamatti) do podpisania postępowej, gwarantującej wolności obywatelskie Wielkiej Karty Swobód. Rychło jednak okazuje się, że król nie zamierza przestrzegać jej postanowień. Już w kilka miesięcy później apodyktyczny,… zobacz więcej

Reżyseria
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 47 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Kate Mara
jako Lady Isabel
Paul Giamatti
jako Król John
James Purefoy
jako Marshall
Brian Cox
jako Albany
Jason Flemyng
jako Beckett
Charles Dance
jako Arcybiskup Langton
Derek Jacobi
jako Cornhill
Jamie Foreman
jako Coteral
Rhys Parry Jones
jako Wulfstan
Mackenzie Crook
jako Marks
Vladimir Kulich
jako Tiberius

Fabuła

W roku 1215 angielska szlachta wzburzona królewską samowolą i uciskiem podatkowym zmusza króla Jana (Paul Giamatti) do podpisania postępowej, gwarantującej wolności obywatelskie Wielkiej Karty Swobód. Rychło jednak okazuje się, że król nie zamierza przestrzegać jej postanowień. Już w kilka miesięcy później apodyktyczny, pozbawiony skrupułów Jan na południu kraju zbiera armię i rusza na wojnę z baronami. Dociera do zamku Rochester. Tam templariusz Marshall (James Purefoy) wraz z niewielką grupą walecznych rycerzy stawiają bohaterski opór wielotysięcznej armii tyrana. Rochester staje się symbolem walki o wolność i sprawiedliwość. opis dystrybutora

Gatunek
Akcja, Przygodowy
Słowa kluczowe
krew, bunt, łuk, przemoc zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2011-03-04 (świat), 2011-09-21 (dvd)
Wytwórnia
Film & Entertainment VIP Medienfonds 4 GmbH & Co. KG (I)
VIP 4 Medienfonds
Rising Star (współpraca produkcyjna) zobacz więcej
Kraj produkcji
Wielka Brytania, USA, Niemcy
Czas trwania
121 minut
Budżet
25 000 000 USD

Recenzje

"Żelazny rycerz" jest przyzwoitym kinem, które gwarantuje wielbicielom gatunku dobrą rozrywkę 7

Reżyser, Jonathan English akcję oparł na prawdziwych wydarzeniach z 1215 roku, kiedy to rebelianci bronili się w zamku Rochester przed wojskami króla Jana bez Ziemi.

W fabule znaleźć można kilka zgrzytów, niezgodności z historią i inspiracji innymi filmami. English z bohaterów zrobił siedmiu wspaniałych, co było zbyt oczywistym zaczerpnięciem z klasyków kina. Zmniejszenie liczby obrońców zamku (według historii 100, w filmie 20 osób) obniżyło wiarygodność i realizm. Zdarzyło się także parę dziur, nielogiczności (jak Coteral mógł dalej walczyć z gangreną na ramieniu?) i zbyt płytkich postaci, ale ogólny efekt mimo wszystko nie jest zły. Najbardziej irytowały głupie zachowania postaci pobocznych podczas bitwy - chociaż wszyscy się ukryli, kilka osób tajemniczo zostało na dziedzińcu, czekając na salwy strzał łuczników czy kamieni z katapult.

Największą zaletą jest obsada Żelaznego rycerza. James Purefoy, znany z Rzymu czy filmu fantasy Solomon Kane, idealnie pasuje do ról twardzieli w kostiumowych realiach. Po raz kolejny udowodnił, że w tym klimacie czuje się jak ryba w wodzie. Przede wszystkim jest przekonujący i wzbudza sympatię widza. Pozostali bohaterowie także byli dobrani przyzwoicie - Brian Cox, który chyba w każdym filmie jest dobry, jako idealistyczny baron Albany, Jason Flemyng jako jeden z wojowników, Beckett, Charles Dance jako arcybiskup oraz fantastyczny w takich produkcjach Derek Jacobi. Odnaleźli się w tych rolach, wczuwając się w klimat i tworząc dobre kreacje. Szkoda, że scenariusz nie pozwalał im rozwinąć skrzydeł, bo Cox czy Jacobi mogli wypaść o wiele ciekawiej. Mieszane odczucia wzbudził Paul Giamatti jako król Jan bez Ziemi. Nie można mieć wątpliwości, że jest to aktor o wspaniałych umiejętnościach, który powinien poradzić sobie z każdą rolą. Wydawał mi się zbyt ekspresyjny i jednowymiarowy. Nie nadał postaci człowieczeństwa i emocji - widzimy króla Jana bez Ziemi jako tyrana, który ślepo chce zabić każdego, kto stanie na jego drodze. Wszystko w jego pobudkach, działaniach jest czarne albo białe - nie ma tu miejsca na szarość, co też jest zbyt wielkim uproszczeniem. Momentami wydaje się trochę komiksowy. Tragiczny wybór padł na główną rolę kobiecą - Kate Mara jak lady Isabel. Przede wszystkim kompletnie nie pasowała przez typ urody, który jest zbyt współczesny, przez co postać Isabel wydaje się zupełnie nie na miejscu.

Część rozrywkowa filmu została zrealizowana dość dobrze. Twórcy, mając budżet 25 mln dolarów, zrobili co mogli, by wszystko wyglądało realnie. Przełożyło się to na ciekawe i bardzo brutalne walki. Najważniejsze, że nie ma tu prawie w ogóle komputera - gdy zarzynają się (tylko takie słowo tu pasuje) - widzimy tryskającą krew, efekty pracy charakteryzatorów i użycie makiet podczas odrąbywania kawałków ciała czy wbijania wszelkiego oręża w każdą część twarzy. Momentami może wydawać się to sztuczne i kiczowate, ale widzowie znudzeni przesadnym użyciem efektów komputerowych powinni poczuć się jak w domu. Taka praktyka jest trochę staromodna - w tym przypadku delikatnie niedopracowana. Podobnie przecież rozwiązywano te elementy w latach 90. w filmie Waleczne serce, w którym do dziś wygląda to przekonująco i realistycznie. W scenach walki razi czasami praca kamery, która zbyt się trzęsie, tworząc sztuczny dynamizm. Montaż także jest czasami zbyt szybki, przez co nie można w pełni podziwiać pracy choreografów. Reżyser wykorzystał tu typową sztukę, aby ukryć niedopracowania technicznej części filmu. Pomimo tego, sceny akcji dostarczają dużo emocji i rozrywki. Ważną częścią jest także scenografia, której umiarkowanie udaje się zachowywać realność epoki średniowiecza, lecz zdarzyły się niedopracowane kadry. W niektórych została ona wzmocniona komputerem, sprawiała wrażenie papierowych makiet - niezbyt mile widziany efekt sztuczności. Pomijając te kilka scen, wyglądała całkiem przyzwoicie. Co do kostiumów - tutaj raczej nie ma zastrzeżeń - wszystko wydaje się dopracowane. Miłym akcentem jest także to, że podczas bitew, całej tej zawieruchy, nasi bohaterowie są cali ubrudzeni pyłem od gruzu czy krwią. Możemy przypuszczać, że w Hollywood wyglądałoby to inaczej.

W filmach historycznych zawsze cenię sobie muzykę, która tworzy klimat i buduje emocje. Niestety tutaj jest ona co najwyżej pusta. Wina leży po stronie "kompozytora" Lorne'a Balfe, jednego z protegowanych Hansa Zimmera, który stworzył partyturę ilustrującą obraz. Jest ona kompletnie wyprana z emocji i oryginalnej narracyjności - muzyka jest po prostu nudna i czasami lepiej, by jej w niektórych scenach nie było.

Żelazny rycerz jest przyzwoitym kinem, które gwarantuje wielbicielom gatunku dobrą rozrywkę. Szkoda tylko, że potencjał naprawdę interesującej historii został zmarnowany przez płytki i zbyt luźno traktujący fakty scenariusz.

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Podobno w filmie miała zagrać Megan Fox. zobacz więcej

Wpadka

Król Jan mówi, że Duńczycy są poganami. Duńczycy zostali schrystianizowani kilkaset lat przed wydarzeniami z filmu. zobacz więcej

Komentarze 5

Avatar square 200x200

Justyna007 2012-12-01 6

6/10 – Sądziłam, że walki będą bardziej zaskakujące, że wymyślą jakiś fajny plan i więcej osób przeżyje ale widocznie tak w realu było;-)

Asmodeusz Justyna007 2014-06-30 6

nie to że się czepiam ale widać tu braki w kasie a i scenariusz nie jest oszałamiający, ogólnie film do obejrzenia ale nic ponadto

wolfff 2011-09-12

Dobre. - Widziałem wczoraj w VOD N. Trochę długi, ale mimo wszystko warty obejrzenia. Dość efektowne sceny walk, no i dobra gra aktorów.

Anonimowy 2011-08-21

Nudny i usypiający – prawie zasnęłem

i_darek1x 2011-07-14 3

Kiepski ! – Długi nudny z nędzną obsadą Paul Giamatti !!!

Współtworzą