Człowiek w ogniu 1987

Man on Fire

Były agent CIA, komandos i najemnik, decyduje się na bardziej spokojne życie. Dostaje pracę jako ochroniarz dziesięcioletniej córki włoskiego milionera. Dziewczynka zostaje porwana, a on sam ranny. Po wyjściu ze szpitala podejmuje samodzielną walkę z gangsterami.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zdjęcia Zobacz wszystkie 10 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Scott Glenn
jako Creasy
Jade Malle
jako Sam
Joe Pesci
jako David
Brooke Adams
jako Jane
Jonathan Pryce
jako Michael
Paul Shenar
jako Ettore
Danny Aiello
jako Conti
Laura Morante
jako Julia
Giancarlo Prati
jako Satta
Inigo Lezzi
jako Bellu
Alessandro Haber
jako Sandri
Franco Trevisi
jako Rabbia

Fabuła

Były agent CIA, komandos i najemnik, decyduje się na bardziej spokojne życie. Dostaje pracę jako ochroniarz dziesięcioletniej córki włoskiego milionera. Dziewczynka zostaje porwana, a on sam ranny. Po wyjściu ze szpitala podejmuje samodzielną walkę z gangsterami. Anonimowy

Gatunek
Dramat, Thriller, Akcja
Słowa kluczowe
włochy, morderstwo, strzał w głowę, przyjaźń zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Wytwórnia
7 Films Cinéma
Cima Produzioni
France 3 Cinéma
Kraj produkcji
Francja, Włochy
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
92 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Komu jest potrzebny zdezelowany amerykański bohater? 8
  • 2006-08-14
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Film jest oparty na serii książek autorstwa A. J. Quinnella i luźno naśladuje oryginalną narrację, której bohaterem jest były „marine” i żołnierz Legii Cudzoziemskiej. Tutaj John Creasy jest co prawda byłym agentem CIA, ale cóż to dla widza za różnica, skoro w każdym przypadku mamy do czynienia z zawodowymi mordercami, ludźmi zazwyczaj pozbawionymi rodzin, złamanymi i wypalonymi życiowo.

Dla jakiegoś niepojętego powodu akcja filmu zostaje przeniesiona do Włoch, co czyni ten pomysł tym bardziej osobliwym, że chociaż Creasy jest jedynym Amerykaninem w okolicy, to wszystkie dialogi toczą się po angielsku. Creasy dostaje propozycję pracy w charakterze ochroniarza małej dziewczynki, córki bogatych przedsiębiorców, którzy przewidują kłopoty mieszkając tam, gdzie porywanie dla okupu jest popularną formą pracy zarobkowej. Początkowo niezbyt entuzjastycznie nastawiony do projektu, przyjmuje w końcu ofertę z braku innych zajęć, i natychmiast zaczyna żałować swojej decyzji, gdy okazuje się, iż jego podopieczna jest wścibską i namolną nastolatką, wchodzącą w wiek dojrzewania, co czyni rzecz jeszcze bardziej skomplikowaną. Stopniowo jednak dochodzi między nimi do zażyłości większej, niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Ten element był moim zdaniem wybitnie niepoprawny politycznie i został usunięty z późniejszej wersji z 2004 roku, w której Pita ma niespełna 10 lat i jest jeszcze bardzo dziecinna.

Sam staje się dla Creasy’ego nie tylko namiastką rodziny, której nie posiada, ale również przyjaciółką, z którą łączy go rodzaj mistycznej więzi, powodującej w budzącej się w dziewczynce kobiecie napady zazdrości wobec innych kobiet, pragnących się zbliżyć do jej opiekuna. Podobne uczucia targają Creasy’m, o czym informuje widza on sam, w retrospektywnych monologach, tym razem w zaskakujący sposób umieszczonych także tuż na samym początku filmowej opowieści. John rozpoczyna swą historię w chwili, gdy nad jego ciałem, spakowanym w worek foliowy, zasuwany jest błyskawiczny zamek. Już wiemy, że wydarzyło się coś dramatycznego i czekamy na łatwy do przewidzenia rozwój akcji: dziewczynkę uprowadzono, w efekcie czego Creasy’ego ogarnia dzika furia. Dalszy ciąg filmu poucza nas o tym, co czeka śmiałka, który wejdzie w drogę rozzłoszczonemu do białości amerykańskiemu komandosowi.

Tutaj objawia się jednak słabość scenariusza, dość typowego dla filmów akcji z lat 80-tych, w których amerykański „hero”, samodzielnie zwycięża wszystkie przeciwności, choćby był staruszkiem, ślepcem i niepełnosprawnym emerytem, i choćby samo piekło otworzyło swe bramy, uwalniając hordy demonów. Zaistnienie postaci takich jak Rambo, Chuck Norris lub Arnold Schwarzenegger było wymuszone potrzebą odbudowania portretu amerykańskiego bohatera, solidnie nadwyrężonego haniebnymi akcjami militarnymi w Wietnamie czy Korei, uprzednio pieczołowicie budowanego w amerykańskich wytwórniach filmowych od początku istnienia kinematografii.

Podobny scenariusz pojawia się w remake’u z 2004 roku, z Denzelem Washingtonem, aczkolwiek późniejszy film jest produkcją zdecydowanie lepszą, i jedyne, co można porównać gatunkowo bez straty dla wcześniejszego obrazu, to gra głównych bohaterów. Scott Glenn jest rewelacyjny w roli Creasy’ego, ba – jako zdezelowany, wywłóczony i zmęczony życiem były agent, jest o wiele bardziej przekonujący, niż elegancki i super piękny Denzel. Na uwagę zasługuje również Joe Perci jako Dawid. Ponadto film z 1987 zostawia widza z intrygującym pytaniem, na które nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi, a co buduje niepowtarzalną atmosferę, będącą głównym walorem tej produkcji, naturalnie - prócz niezłej, nastrojowej i nostalgicznej muzyki.

Czy Creasy umarł, czy Sam przeżyła? Narrator w osobie Creasy’ego sugeruje, że istnieje spokojne miejsce, gdzie oboje się spotkają i gdzie śmierć nie sięga.

3 z 5 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 3

Avatar square 200x200

Yasha 2007-01-27 8

Naprawdę ciekawy – Widziałam ten film dwa razy i wydaje mi się, że jeszcze mniej go rozumiem :-))
Konia z rzędem za to, kto wie o co chodzi w tym filmie!
Ale podoba mi się.
Remake mu nie dorównuje.

Odi Yasha 2007-01-28

Dlaczego? Widzialem tylko remake i bardzo, bardzo mi sie podobal.

Yasha Yasha 2007-01-28 8

> Odi o 2007-01-28 01:28:57 napisał:
>
> Dlaczego? Widzialem tylko remake i bardzo, bardzo mi sie podobal.

Mnie również podobał się ten z Denzelem, szczególnie pod względem wizualnych efektów.
Ale poprzedni ma klimat, którego nie posiada remake, choć pod względem kina akcji jest zrobiony pewnie lepiej. Zresztą lubię Tonny’ego Scotta.
Ten z 1987 jest raczej dramatem lub thrillerem, niż filmem akcji. Mroczna muzyka, mroczne zdjęcia, mroczne wnętrza. Film był kręcony chyba we Włoszech, w starych murach, pałacach, obskurnych, odrapanych mieszkaniach, w podziemiach – scenografia jakiej nie posiada żaden kraj na amerykańskim kontynencie. Wszystko sprawia bardzo przygnębiające wrażenie. Do tego sama akcja jest ujęta bardzo realistycznie. Film z 2004 jest nakręcony w typowy amerykański sposób: jeden przeciw wszystkim, i daje radę. Koń by się z tego uśmiał, ale dobrze się ogląda. Z tym, że życie tak nie wygląda…

Oczywiście obsada mówi sama za siebie: Scott Glenn jako Creasy, Joe Pesci jako David, – jego przyjaciel, Jonathan Pryce jako Michael, Danny Aiello jako Conti – porywacz oraz włoscy mafiozi – bardzo dobra, wiarygodna charakterystyka postaci i gra. Niestety efekt całości psuje fakt, że w filmie panuje bałagan i lekki chaos. Gdyby był lepiej dopracowany to przeszedłby do historii. Mógłby to być dużo lepszy film, bo miał dobry pomysł.

Mimo całej mojej sympatii dla Denzela, nie dorównuje on Scottowi Glennowi jako Creasy, choć jest to sprawa scenariusza i reżyserii w dużej mierze.

Każdy z tych filmów jest dzieckiem swojej epoki, co sprawia dodatkową trudność w ocenie. Gdzieś kiedyś trafiłam na trailer, ale nie mogę znaleźć.

Współtworzą