Klub samobójców 2001

Jisatsu saakuru

54 licealistki popełniają zbiorowe samobójstwo. Okazuje się, że to dopiero początek fali samobójstw, która ogarnia całą Japonię. Na miejscu wypadku policja znajduje torbę, a w niej spiralę zszytą z fragmentów skóry "ofiar". Inspektor Kuroda próbuje odnaleźć odpowiedź, co jest przyczyną tego chorego zachowania młodzieży. W… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Obsada Zobacz pełną obsadę

Ryo Ishibashi
jako Dt. Toshiharu Kuroda
Akaji Maro
jako Det. Murata
Masatoshi Nagase
jako Det. Shibusawa
Saya Hagiwara
jako Mitsuko
Hideo Sako
jako Det. Hagitani
Takashi Nomura
jako Jirô Suzuki, ochroniarz
Tamao Satô
jako Yoko Kawaguchi, pielęgniarka
Mai Hosho
jako Atsuko Sawada, pielęgniarka
Yoko Kamon
jako Kiyoko "Nietoperz"
Rolly
jako Muneo "Genesis" Suzuki
Kimiko Yo
jako Kiyomi Kuroda

Fabuła

54 licealistki popełniają zbiorowe samobójstwo. Okazuje się, że to dopiero początek fali samobójstw, która ogarnia całą Japonię. Na miejscu wypadku policja znajduje torbę, a w niej spiralę zszytą z fragmentów skóry "ofiar". Inspektor Kuroda próbuje odnaleźć odpowiedź, co jest przyczyną tego chorego zachowania młodzieży. W między czasie na toplistach przebojów góruje zespół złożony z młodych idolek. Czy są jakieś powiązania pomiędzy kontrowersyjnym utworem "Dessart" a falą samobójstw.... hentajowy

Gatunek
Horror, Thriller

Szczegóły

Premiera
2002-01-27 (świat)
Kraj produkcji
Japonia
Inne tytuły
Jisatsu sâkuru (Japonia) (tytuł alternatywny)
Suicide Club (tytuł międzynarodowy)
Suicide Circle (tytuł międzynarodowy) (Japonia) (tytuł na plakacie)
Czas trwania
99 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Shudan jihatsu, czyli zbiorowe samobójstwo, to jedna z najpoważniejszych plag gnębiących współczesne społeczeństwo Kraju Kwitnącej Wiśni. 8

Możliwe spoilery Jeśli wierzyć statystkom, to tylko w latach 2003-2005 odnotowano w Japonii 61 przypadków grupowego samobójstwa. Straciło w nich życie 180 ludzi.

Współczynnik samobójstw w Japonii nie jest najwyższy (pod tym względem przoduje Litwa - 74 osoby na 100 tys.), wynosi bowiem 35,2 - trudno go jednak uznać za nieznaczący (w Polsce jest to 26,6). I - co gorsza - w ciągu dekady lat 90. każdego roku wzrastał o 5%. Statystyki bywają nudne, ale ukazują też skalę zjawiska zbiorowych samobójstw. Problem jest zatem poważny i nic dziwnego, że zwrócił on uwagę ludzi sztuki. Jednym z nich jest Sion Sono - twórca głośnego „Sucide Club”, którym włączył się w dyskusję na temat niebezpiecznego fenomenu shudan jihatsu.

Styl japońskiego reżysera można określić jako surrealistyczno-groteskowy, toteż po jego najgłośniejszym filmie nie ma co oczekiwać tradycyjnie opowiedzianej historii. Fabuła koncentruje się wokół serii tajemniczych grupowych samobójstw, które w niedługim czasie nabierają charakteru epidemii. Sprawą zajmuje się detektyw Kuroda, ale równoprawnymi bohaterami są także hakerka „The Bat” oraz Mitsuko - dziewczyna jednego z samobójców. Ważną rolę w fabule odgrywa także dziecięcy girls band Desert, dzieci pytające się o „powiązanie z samym sobą”, ufarbowany na blond rockman-psychopata i pozszywane płachty ludzkiej skóry. Oj, dziwności w tym filmie nie brakuje. Do mniej więcej połowy filmu widz z niepokojem i zaciekawieniem wyczekuje odpowiedzi na zasadnicze pytanie: „Dlaczego?”. Ale reżyser chyba przestraszył się, że jeśli będzie ona brzmieć konkretnie, będzie też banalna. Unika zatem jednoznacznej diagnozy, uciekając w surrealistyczną historyjkę a la Lynch. Jasne, że to dobry pomysł, by shudan jihatsu pozostawić tajemnicą, lecz Sono mimo „zakręcenia” finalnych scen stara się przemycić kilka wniosków. Na przykład coś o rozpadzie społeczeństwa i duchowym kryzysie Japończyków. Brzmią one jednak bełkotliwie i niezrozumiale. I co gorsza - osłabiają przekaz, który mógłby być znacznie mocniejszy, gdyby reżyser spróbował paradokumentalnej formuły i diagnozy „chłodnym okiem”. No cóż, Sono wybrał „awangardową” poetykę i pozory głębi.

Na osłodę pozostaje kilka fantastycznie zainscenizowanych, szokujących scen. Zazwyczaj wymienia się tę otwierającą film - scenę zbiorowego samobójstwa w metrze, mnie jednak bardziej przeraziła scena na dachu. Kilkoro uczniów dla zabawy staje na krawędzi dachu szkoły. Dołączają inni - też dla zabawy. A potem skaczą. Przerażająca jest irracjonalność i łatwość z jaką pozbawiają się życia.

„Sucide Club”, mimo moich zastrzeżeń, jest jednym z najciekawszy filmów grozy ostatnich lat. Jego siła tkwi bowiem w tym, że intryguje i zasiewa w sercach widzów ziarno niepokoju. Co by nie powiedzieć, obraz Sono nie pozostawia odbiorcy obojętnym. A to już bardzo wiele.

Autor recenzji: Krzysztof Gonerski

2 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

Avatar square 200x200

bodek75 2013-06-02 7

Dobrze pokręcony jak większość japońskich horrorów-thrillerów. – Jest to przekaz bez wątpienia głębszy i zapewne nie każdemu się ten film spodoba.
Zbiorowe , czy też wręcz hurtowe samobójstwa to się mogło zrodzić tylko w tych skośnookich głowach.
Z tego całego dość dziwnego dzieła mi najbardziej przypadł do gustu ten śmieszny ochroniarz , który się wszystkiego bał , a na pewno lęki u niego wywoływał dzwoniący telefon czy też zapalające się światło. No udany był chłopina.
No i jeszcze te japońskie dziewuszki w pidżamach też mnie troszkę wybijały ze skupienia nad sensem całości.

Współtworzą