140x200 Update

Oddział (2010)

The Ward

Recenzje

W dobie krwawych jatek i teledyskowych akcyjniaków, "Oddział" oferuje nam nieco bardziej klasyczne podejście

2011-11-06 | Adam_Siennica | 6/10 | 0 z 1 osoba uważa tę recenzję za użyteczną

John Carpenter to reżyser, którego bez wątpienia można nazwać mistrzem horroru. Obecnie większość jego filmów cieszy się statusem kultowych, a tytuły takie jak Halloween, Coś, W paszczy szaleństwa czy Mgła to już klasyki gatunku. Niestety jego ostatni pełnometrażowy film zatytułowany Duchy Marsa, łagodnie mówiąc, zbyt udany nie był. Po blisko 9 latach przerwy (nie licząc dwóch odcinków serialu "Masters of Horror") Carpenter wraca z nowym pełnometrażowym obrazem. Czy mistrz zdołał odzyskać formę?

Młoda dziewczyna imieniem Kristen (Amber Heard) trafia na oddział zamknięty po tym, jak celowo wywołała pożar na pewnej farmie. W szpitalu poznaje inne pacjentki, które podobnie jak ona mają problemy ze zdrowiem psychicznym. Dziewczyny traktują ją z dystansem, w dodatku zdają się skrywać pewien mroczny sekret. Nie pamiętając kim jest, ani co zrobiła, Kristen nie potrafi się odnaleźć w nowym miejscu. Poczucie niesprawiedliwości i wyobcowania towarzyszą jej na każdym kroku. Sytuacji nie poprawia fakt, że nocą widuje ona ducha, który przechadza się korytarzami szpitala. Nikt jednak nie chce uwierzyć psychicznie niezrównoważonej osobie. Tymczasem ofiarą zjawy pada jedna z pensjonariuszek...

W ostatnich latach sposoby straszenia uległy zmianom, w ogóle stylistyka horroru jako takiego przeszła swego rodzaju metamorfozę. O ile w latach 80. (w okresie największego rozkwitu gatunku) i gdzieś tak do schyłku 90. twórcy stawiali na klimat i stopniowe budowanie napięcia, krwawe sceny traktując wyłącznie jako dopełnienie, tak już od roku 2000 zaczęto stawiać na przesadne epatowanie przemocą, dynamikę przedstawianych wydarzeń i ogólną widowiskowość, tym sam samym zapominając o tym, co w horrorze najważniejsze - atmosferze. Oczywiście taki stan rzeczy nie każdemu musi się podobać, ale trendy są jakie są i twórcy chcąc pozostać na topie muszą się do nich dostosowywać. Carpenter, po wieloletniej przerwie, najwyraźniej ma problemy z odnalezieniem się we współczesnym horrorze, ponieważ jego najnowszy film zatytułowany Oddział jak żywo przypomina produkcję wyciągniętą wprost z lat 80.

Nie byłoby w tym oczywiście nic złego, gdyby nie pewien drobny szkopuł: filmowi brakuje oryginalności. Obraz posiada klimat dawnych produkcji, dodatkowo potęgowany osadzeniem akcji w latach 60. Dlatego też wystrój szpitala, ubrania bohaterów oraz sam sposób prowadzenia akcji, charakterystyczny dla starej szkoły horroru, można zaliczyć na plus. Niestety całość pogrąża oklepana fabuła, która widzowi obeznanemu z gatunkiem nie zaoferuje absolutnie nic, czego by już wcześniej nie widział. Reżyser najwidoczniej chciał też zaskoczyć widzów serwując im, swoim zdaniem, niebanalne, zrywające z konwencją zakończenie. Sęk w tym, że pan Carpenter robiąc sobie przerwę w reżyserii, najwyraźniej odpoczął także od horrorów w ogóle, tym samym tracąc rozeznanie w gatunku. Gdyby był na czasie, wówczas wiedziałby, że filmów serwujących nam podobny zwrot było w ostatnich latach zatrzęsienie i The Ward pod tym względem nie oferuje widzom absolutnie niczego nowego. Być może gdyby obraz powstał w latach 80., wtedy istniałoby spore prawdopodobieństwo, że z miejsca zostanie okrzyknięty kultowym, zaś jego twórca nazwany prekursorem nowych kierunków w kinie grozy. Niestety film jest produkcją nową i jako taka sprawia wrażenie wtórnej i przestarzałej.

Sytuacji nie ratuje fakt, że pod względem aktorskim jest co najwyżej przeciętnie. Amber Heard, jakkolwiek jest piękną dziewczyną, grać specjalnie nie potrafi. Wcale nie lepiej wypadają Danielle Panabaker, Mamie Gummer czy Laura-Leigh w roli pozostałych pensjonariuszek. Tak jak ich kreacje niespecjalnie irytują w trakcie, tak też i nie zapadają w pamięć już po skończonym seansie. Jest poprawnie, ale nic ponadto.

Nie można natomiast powiedzieć, by film nudził. Ma dobre tempo, napięcie jest budowane dość umiejętnie, sporo tu mroku, a w dodatku klimat produkcji nie ma nic wspólnego z współczesnym horrorem. Carpenter zafundował nam trochę taką swoistą podróż w czasie do złotego okresu kina grozy, jakim były lata 80. Co prawda jest to podróż po nieco wyboistej drodze, zaś widoki przewijające się za szybą autokaru w większości zdają się nam być bardzo dobrze znane, ale nie sposób odmówić jej uroku.

W dobie krwawych jatek i teledyskowych akcyjniaków, które z horrorem mają tyle wspólnego, co stringi striptizerki z pasem cnoty, Oddział oferuje nam nieco bardziej klasyczne podejście. Prawdopodobnie współczesny widz będzie produkcją Amerykanina srodze zawiedziony, ale już osoby, które wychowały się na Christine, Oni żyją, czy Ataku na posterunek 13 z pewnością film docenią, choć sporą rolę w ich ostatecznej ocenie odegra również sentyment. Ja osobiście bawiłem się całkiem nieźle, choć nie ukrywam, że po mistrzu spodziewałem się dużo więcej.

Autor: Marcin Kargul

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Oddział (2010)

    Oddział (2010) — 3

    1966 rok. Noc. Nad Nord Bend przechodzi nawałnica. Coś niematerialnego przemyka korytarzami szpitalnego oddziału psychiatrycznego. Zatrzymuje się przed drzwiami izolatki, w której przebywa młoda dziewczyna. Szpitalną...

  • 21x30

    jacks

    2011-09-04

    6/10 - nie jest źle

    Po czytanych opiniach sądziłem, że będzie porażka, ale miło się zaskoczyłem. Może nie jest to nic wybitnego i bardzo drażni gra aktorska, ale po obejrzeniu wszystko całkiem zgrabnie się klei. Pewni...

    4 odpowiedzi

    Quagmire

  • 21x30

    Quagmire

    2011-08-07

    3/10

    John Carpenter chyba przespał na swoim ranczu ostatnie klika lat, bo największą wadą tego filmu jest to, że...po prostu został on już kiedyś nakręcony. I nie chodzi tu wcale o bardzo tanie, nudne i...

    1 odpowiedź

    micamic

  • 21x30

    i_darek1x

    2011-06-15

    Kiepski !

    Takie tam ble,ble,ble...

    0 odpowiedzi