Jigureul jikyeora! 2003

Byeong-gu wierzy, że Ziemia w każdej chwili może zostać zaatakowana przez kosmitów. Myśli, że planatę może uratować jedynie jego spotkanie z Księciem Andromedą podczas pełni księżyca. Porywa więc szefa spółki naftowej, którego uważa za kosmitę. Więzi go w swoim domku w górach i żąda, aby ten pokazał mu drogę do pałacu Księcia.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Obsada Zobacz pełną obsadę

Ha-kyun Shin
jako Byeong-gu
Yun-shik Baek
jako Kang Man-shik
Jeong-min Hwang
jako Su-ni
Jae-yong Lee
jako Detektyw Choo
Ju-hyeon Lee
jako Detektyw Kim
Ju-bong Gi
jako Lee

Fabuła

Byeong-gu wierzy, że Ziemia w każdej chwili może zostać zaatakowana przez kosmitów. Myśli, że planatę może uratować jedynie jego spotkanie z Księciem Andromedą podczas pełni księżyca. Porywa więc szefa spółki naftowej, którego uważa za kosmitę. Więzi go w swoim domku w górach i żąda, aby ten pokazał mu drogę do pałacu Księcia. Anonimowy

Gatunek
Dramat, Komedia, Sci-Fi, Horror

Szczegóły

Premiera
2003-04-04 (świat)
Kraj produkcji
Korea Południowa
Inne tytuły
Save the Green Planet!
Wiek
od 18 lat
Czas trwania
118 minut

Recenzje

Mieszać trzeba umieć, bo w przeciwnym razie kac gwarantowany. 10

I nie chodzi tu tylko o alkohol. W dziedzinie mieszania filmowych gatunków bezkonkurencyjni są Koreańczycy, choć depczą im po piętach Japończycy. Dowodu na udaną gatunkową hybrydę dostarcza pochodzący z 2003 roku debiut Jang Joon-hwana pt. „Save the Green Planet”.

Opowieść o Byeong-gu, który żyje w przekonaniu, że Ziemię opanowali ukrywający się pod ludzką postacią Andromedianie, mający za cel zniszczenie naszej planety, tylko z pozoru przypomina filmy science-fiction w rodzaju „Inwazji porywaczy ciał” czy „Oni żyją”. Ten niezwykły film zawiera w sobie elementy dramatu (najwięcej), science-fiction, thrillera, kryminału, komedii (ale bardzo czarnej i zaprawionej goryczą) oraz oczywiście horroru. Taka żonglerka gatunkami (ale też technikami filmowania oraz nieustannie zmieniającą się tonacją opowieści) to nie lada sztuka, lecz debiutant opanował ją po mistrzowsku.

„Save the Green Planet” jest jak tornado. Porywa widza od pierwszych scen w szalony świat obłąkanego umysłu głównego bohatera. Film zaskakuje mistrzowską grą na emocjach widzów, ponieważ bezustannie zmienia się nasz stosunek do filmowych postaci. Poznajemy Byeong-gu jako szaleńca, któremu życzymy jak najgorzej, a rozstajemy się z nim, z całego serca współczując mu jego okrutnego losu, który zgotowali mu źli ludzie. Podobną ewolucję przechodzi nasz stosunek do ofiary Byron-gu, Kang Man-shika, prezesa wielkiej korporacji, który w chorym umyśle oprawcy staje się przywódcą wrogich kosmitów. Jesteśmy po stronie niewinnej, więzionej i torturowanej ofiary, ale z czasem zaczynamy coraz mniej lubić aroganckiego i podstępnego Man-shika. Nie ufamy jego przebiegłym sztuczkom, mimo że motywuje go rozpaczliwa chęć uwolnienia się z rąk coraz okrutniejszego Byeong-gu. Jak pokaże rewelacyjnym finał - nie bez powodu...

Szalony melanż gatunków i stylistyk zmontowany w teledyskowej poetyce ma do przekazania widzom wiele gorzkiego. „Save the Green Planet” okazuje się bowiem przejmującą opowieścią o samotności, o wyobcowaniu, o odrzuceniu przez społeczeństwo, lecz jest także nie pozostawiającym złudzeń traktatem o złu tkwiącym w ludzkiej naturze. O „genie przemocy”, który pozwala ludziom z uśmiechem na ustach znęcać się nad słabszymi i rozpętywać apokalipsę kolejnych światowych wojen. Tytuł filmu jest głęboko ironiczny. Nasza Zielona Planeta i zamieszkująca nią rasa ludzka zasługują tylko na finał, który spotyka ją w zakończeniu filmu.

„Save the Green Planet” nie jest typowym horrorem. Ten ujawnia się przede wszystkim w zaskakującej dawce przemocy, w scenerii piwnicznego lochu oraz w postaci outsidera Byeong-gu. Ale nieliczenie się z filmowymi konwencjami w połączeniu z talentem twórców oraz znakomitych aktorów (brawa dla Shin Ha-kyuna!) pozwoliło stworzyć wielki film. Jeden z tych nielicznych, o których długo nie można zapomnieć.

Autor recenzji: Krzysztof Gonerski

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą