Kod da Vinci 2006

The Da Vinci Code

Profesor Robert Langdon przebywa w Paryżu w sprawach zawodowych, kiedy zostaje nagle wezwany do Luwru. Znalezione tam ciało mężczyzny wplątuje Langdona w przygodę, w której musi on rozwikłać zagadki starożytnego kodu, które pozwolą mu odkryć największą tajemnicę wszech czasów.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 37 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Tom Hanks
jako Robert Langdon
Audrey Tautou
jako Sophie Neveu
Ian McKellen
jako Sir Leigh Teabing
Alfred Molina
jako Biskup Aringarosa
Jürgen Prochnow
jako André Vernet
Paul Bettany
jako Silas
Jean Reno
jako Bezu Fache
Etienne Chicot
jako Por. Collet
Jean-Pierre Marielle
jako Jacques Sauniere
Clive Carter
jako Kapitan policji w Biggin Hill
Seth Gabel
jako Ksiądz
Daisy Doidge-Hill
jako Sophie Neveu (8 lat)

Fabuła

Profesor Robert Langdon przebywa w Paryżu w sprawach zawodowych, kiedy zostaje nagle wezwany do Luwru. Znalezione tam ciało mężczyzny wplątuje Langdona w przygodę, w której musi on rozwikłać zagadki starożytnego kodu, które pozwolą mu odkryć największą tajemnicę wszech czasów. Yankee_Notch

Gatunek
Dramat, Thriller
Słowa kluczowe
krew, budka telefoniczna, morderstwo, korupcja zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2006-05-19 (kino), 2006-05-17 (świat), 2006-10-23 (dvd)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Columbia Pictures
Imagine Entertainment
Skylark Productions
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
The DaVinci Code (tytuł międzynarodowy) (alternatywna pisownia)
Wiek
od 16 lat
Czas trwania
149 minut
Budżet
125 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 5 wiadomości

Recenzje

Wielki budżet, wielkie gwiazdy, wielki gniot. 1
  • 2007-02-08
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Na wstępie zaznaczam, że nie czytałem powieści Browna, wiedziałem jedynie o czym jest ta książka. Nie miałem żadnych konkretnych oczekiwań wobec filmu i nie wiedziałem czego się spodziewać. Do czasu trailera, po którym spodziewałem się, że „Kod Da Vinci” nie będzie dobrym filmem. I okazało się, że nie jest dobry. Jest fatalny.

Naprawdę nie rozumiem tych kontrowersji. Powieść i film mówią, że Chrystus miał dzieci z Marią Magdaleną a ich potomkowie żyją do dziś. I co z tego? Literatura i kino mają to do siebie, że zazwyczaj opowiadają fikcyjne historie. Z tym że to, czy tezy przedstawione przez Browna potraktuje się jako całkowicie nieprawdziwe lub prawdopodobne, zależy tylko i wyłącznie od osobistych przekonań, no i tego, czy głęboko wierzy się w Boga, czy nie. Ale wróćmy do filmu.

Na pewno był w tym materiale potencjał na trzymający w napięciu, niezły film sensacyjny. Stało się jednak inaczej. Fabuła rozkręca się bez ładu i składu. Sytuację utrudnia jeszcze bardziej zły montaż i jeszcze gorsza reżyseria. Dramatyczna muzyka, morderca biegnie w kierunku domu w którym są bohaterowie, zaraz tam będzie. Widzimy bohaterów, rozmawiają, znowu ujęcie biegnącego mordercy, bohaterowie rozmawiają i... rozmawiają, rozmawiają, rozmawiają, a mordercy nie ma. Świetne, nie ma co. A to tylko jeden z wielu przykładów. Na ekranie panuje mroczna atmosfera, tylko że trudno w ogóle się w to wczuć, skoro kolejne ujęcia i sceny zdają się być niczym innym jak desperackim poszukiwaniem sensu. Lepiej nie zadawać sobie pytań „dlaczego?”, „jak?”, „po co?”, bo nie ma na nie odpowiedzi.

Bohaterowie uciekają, są ścigani przez zabójcę z Opus Dei, policję, przy okazji rozwiązują kolejne zagadki, a ja zastanawiam się, jak to możliwe, by fabuła w której tyle się dzieje, jest tyle tajemnic, została przedstawiona w tak bezpłciowy sposób. „Kod Da Vinci” powinien być pokazywany ludziom cierpiącym na bezsenność. Sen gwarantowany. Brakuje temu wszystkiemu charakteru, stylu i emocji. Wielka tajemnica fabuły nie robi żadnego wrażenia, bo i jak, skoro ujawniona jest na końcu potwornie długiej i męczącej drogi, w równie zabawny co reszta filmu sposób.

Rozwiązywanie zagadek to męcząca popłuczyna po „Pięknym umyśle”, a pojawiające się wciąż, wciąż i wciąż niczemu nie służące retrospekcje opierają się na jednym i tym samym złym pomyśle – bohaterowie stoją/idą, a w tle pojawia się scena z przeszłości, ewentualnie miejsce w którym właśnie stoją „przenosi się w czasie”. Nie liczyłem ile tych retrospekcji się pojawia, ale możliwe że został pobity jakiś rekord.

Sytuacji niestety nie ratują aktorzy. Bardzo lubię Toma Hanksa. Jest świetnym aktorem, ale to co pokazał tutaj, a raczej to czego nie pokazał, woła o pomstę do nieba. Nawet aktor tej klasy był bezradny wobec swojej roli; biedny Tom głównie marszczy brwi i próbuje zachować powagę, recytując jedne z bardziej absurdalnych dialogów jakie ostatnio słyszałem. Audrey Tautou również jest bardzo dobrą aktorką, ale co z tego, skoro tutaj jej rola polega na mamrotaniu ze śmiesznym akcentem, bieganiu i wyglądaniu jak najlepiej w każdej scenie (przez cały film, mimo wielu „dramatycznych” wydarzeń Sophie ma idealną fryzurę). Paul Bettany, zabójca-albinos nadawałby się do kolejnej części „Strasznego filmu” – gra w groteskowy, śmieszny sposób. Reszta obsady też nic dobrego nie reprezentuje. Ian McKellen dobrze się bawi, ale efekty tego są raczej marne, Alfred Molina... nic, a Jean Reno może dołączyć do swojej kolekcji kolejny film, na planie którego po prostu się pokazał.

Nie winię aktorów. Nawet najlepsi pozostaną bezradni wobec najgorszego materiału. Trudno grać, kiedy nie ma postaci, w którą można się wcielić. Bo tak właśnie jest w „Kodzie”. Tutaj nie ma bohaterów, ludzi. Są tylko poruszające się, anonimowe sylwetki, które albo coś sobie opowiadają, albo wygłaszają wykłady z historii, albo wymieniają się absurdalnymi zdaniami. Jeśli te „dialogi” pochodzą wprost z powieści, to współczuję fanom Browna.

„Kod Da Vinci”, tak głośny, oczekiwany przez wielu film okazał się być zwykłym, wysokobudżetowym hollywoodzkim bublem. Znane nazwiska, kontrowersje i monstrualny budżet, którego oczywiście nie widać na ekranie, złożyły się na płaski, bezpłciowy gniot. Jak to możliwe, że coś takiego trafiło do kin? Oto prawdziwa tajemnica, którą skrywa filmowy „Kod Da Vinci”.

1 z 5 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Aby zagrać w Kodzie da Vinci Sophie Marceau wycofała się z wcześniejszego projektu. zobacz więcej

Pressbook

Historia i "Kod da Vinci" — Zakon Templariuszy Zakon Templariuszy powstał w 1118, po tym, jak święte miasto Jerozolima (podbite w 614 roku naszej ery przez kalifa Umara) ponownie dostało się w ręce chrześcijan w następstwie Pierwszej Krucjaty. Królestwem Jerozolimy rządził Baldwin I, koronowany w 1100, a Zakon, na którego czele stanął Hugon z Payens, zajął skrzydło zamku Baldwina,... zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 2 powiązane

Komentarze 35

Avatar square 200x200

rast26 2010-10-21 8

Śmiałe 8/10 – Dobry film daje do myślenia i wciąga polecam

Karina85 2009-09-10 9

nie zawiodlam sie,polecam – dobry film ktory warto obejrzec,polecam tez przeczytac ksiazke:)

paleczka1993 Karina85 2010-05-11

Ksiazki nie czytalam, ale film kapitalny ;p.

master602 2008-11-28 7

może być – film wciąga od początku do końca polecam

justangel 2007-12-12 7

spodziewałam sie – że ten film będzie tandetną, nastawioną na sensacje historyjką, której główną reklamą ma być sprzeciw kościoła (bo takowe były zarówno w stosunku do książki jak i filmu). A okazało się, że nie ma tak źle.
Fabuła nie najgorsza, obejrzałam film z przyjemnością mimo iż nie lubię ani Hanksa ani Audrey, więc znaczy, że film był całkiem dobry.
A na ile mamy do czynienia z faktami ciężko ocenić, i raczej skłaniam sie ku stwierdzeniu, że prawdy w tej opowieści nie ma, choć fakt: wykluczyć tego sie nie da, zwłaszcza przy mojej marnej wiedzy w tym temacie;) Ale raczej nie zamierzam (jak duża część znajomych po przeczytaniu książki) zagłębiać się bardziej w opowieści o świętym Graalu.

rechaa 2007-05-20 4

ja dla mnie… – KIEPSKI i szczerze mówiąc NIE POLECAM.

caryca84 rechaa 2010-01-02 5

Zgadzam się. Masakra na książce Browna. Książka ciekawsza o wieeeeeeeeeeele bardziej. W dodatku kiepskie zdjęcia w filmie. 5/10

Współtworzą