Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach (2011)

Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides

Recenzje

Czwarta część zapewnia dobrą rozrywkę, ale zmiana reżysera wyraźnie odbiła się na jakości. Brakowało tej części polotu i przygody

2011-11-06 | Adam_Siennica | 6/10 | 0 z 2 osoby uważa tę recenzję za użyteczną

Tak jak sugerowała nam końcówką trzeciej części, Sparrow wyrusza na poszukiwanie Fontanny Młodości. W tej wyprawie nie jest sam - rozpoczyna się wyścig pomiędzy nim, złowrogim Czarnobrodym, Hiszpanami i ścigającym ich kapitanem Barbossą. Fabularnie Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach jest filmem skromniejszym od drugiej i trzeciej części - bardziej w stylu pierwszej odsłony, gdzie epicki rozmach jeszcze nie towarzyszył widzom. Chociaż ogląda się dobrze, historia ciekawi i bawi, to brakuje w niej typowych dla serii scen akcji - nie ma tych emocji, poczucia pirackiej przygody - tych szczegółów, które sprawiają, że poprzednie trzy części są świetnym kinem rozrywkowym. Tutaj Marshall wyraźnie się nie odnalazł, dlatego można znaleźć sceny, które są po prostu nudne, a akcja nie jest tak emocjonująca i efektowna. W skrócie: reżyser nie czuje ani dynamizmu, ani pirackiego klimatu.

Johnny Depp jako Jack Sparrow nadal jest świetny i nie schodzi w tej części poniżej ustalonego wysokiego poziomu. Jest zabawny, charyzmatyczny i tak naprawdę napędza cały film, nie mając tyle pomocy, co w poprzednich odsłonach. Tutaj rodzi się problem, bo chociaż Sparrow i Barbossa to nadal świetne postacie, które przyjemnie się ogląda, tak nowi bohaterowie są płytcy i mało wyraziści. Najgorszy jest Philip, duchowny, który towarzyszy bohaterom podczas wyprawy - jego ciągłe gadanie o dobru, złu i religii po jakimś czasie zaczyna męczyć. Aktorsko przy Orlando Bloomie wypada jak Wiedźmin przy Władcy Pierścieni. To samo dotyczy syreny, w której się zakochuje - ładna dla oka i nic więcej. Rozczarowała także Penelope Cruz - jej postać nie jest tak tragiczna, jak poprzednie wymienione, ale także nie jest ciekawa. Chociaż Cruz jest świetną aktorką, nie potrafiła stworzyć wyrazistej i intrygującej bohaterki. Momentami miałem wrażenie, że kompletnie nie pasowała do tego typu filmu. Czarnobrody natomiast to postać godna poprzednich części. Ian McShane to świetny aktor, który wyraźnie dobrze czuł się w roli mrocznego pirata. Co prawda nie jest to poziom Barbossy oraz nie ma on charyzmy Davey'ego Jonesa (Bill Nighy), ale nadal jest wystarczająco dobrym czarnym charakterem, aby chciało nam się oglądać.

Czwarta część najbardziej cierpi przez zły dobór aktorów i mało ciekawe postacie. Chociaż we wszystkich Jack Sparrow jest najważniejszy, mieliśmy zawsze te kilka postaci pobocznych, którym mogliśmy kibicować i które były tworzone na przyzwoitym poziomie. W czwartej części brak "tego czegoś" jest po prostu zbyt odczuwalny.

Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach na DVD prezentuje się lepiej niż w kinie. Tym razem nie musimy oglądać w pseudo-3D i film dużo na tym zyskuje. Lubię dobre 3D, ale czwarta część przygód Sparrowa pod tym względem była tragiczna. Obraz na DVD jest wyrazisty i nie tak ciemny, co wpływa pozytywnie na odbiór.

Czwarta część zapewnia dobrą rozrywkę, ale zmiana reżysera wyraźnie odbiła się na jakości. Brakowało tej części polotu i przygody, do której przyzwyczaił widzów Gore Verbinski. Pozostaje mieć nadzieję, że twórcy wyciągną wnioski i w kolejnej części nie powtórzą błędów Piratów z Karaibów: Na nieznanych wodach.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Mamy starego, dobrego Jacka Sparrowa w najlepszej formie z początku serii i nadal dajemy się uwieść czarowi disneyowskiej produkcji.

2011-05-27 | Adam_Siennica | 8/10 | 1 z 3 osoby uważa tę recenzję za użyteczną

Hiszpanie, legendarny pirat Czarnobrody i jego córka, kapitan Barbossa, Anglicy i oczywiście Jack Sparrow – wszyscy szukają osławionego Źródła Młodości, jednak każdy może mieć zupełnie inne powody, dla których wyrusza w tę niebezpieczną, pełną przygód podróż.

Jack spotyka na swojej drodze godnego przeciwnika, dorównującego mu egoizmem, przebiegłością i sprytem. To nowa postać w serii, kobieta z jego przeszłości, obdarzona wybuchowym temperamentem, w roli której pojawia się urocza Penelope Cruz. Tym razem zabrakło Orlando Blooma i Keiry Knightley, którzy zakończyli swój odział wraz z trzecią częścią serii. Oglądając ognistą Angelikę w duecie z Jackiem i rodzące się uczucie pomiędzy dzielnym misjonarzem i piękną Syreną, zupełnie pary bohaterów znanych z trylogii nie brakuje.

Chociaż aktorsko postać Angeliki stoi na wysokim poziomie, to można mieć wrażenie, że czegoś jej brakuje. Penelope Cruz powinna mieć coś więcej do zagrania - jej postać nie do końca została wykorzystana, przez co jest trochę przyćmiona przez fantastycznego Johnny'ego Deppa. Przez cały film iskrzy pomiędzy nimi, ale również odczuwalny jest niedosyt. Ich relacja jest dopiero wyraźniej podkreślona pod koniec filmu.

Ponownie mamy świetnego Deppa w roli Sparrowa - jakby trochę nieprzytomnego, a jednak świetnego szermierza ze sprytem wychodzącego z każdej opresji. Kapitan Jack Sparrow jest taki jak zawsze i prezentuje dokładnie to, za co go pokochaliśmy w poprzednich odsłonach serii - niesamowitą ekscentryczność i komiczne wręcz odzywki. Poza Angeliką pojawia się także nowa postać - legendarny, zły i bezlitosny pirat, zwany Czarnobrodym. W porównaniu do Barbossy czy Davy'ego Jonesa z poprzednich odsłon, Czarnobrody wypada o wiele mroczniej, wyrastając właściwie na wcielenie zła.

Całą przygodę ogląda się przyjemnie. Poza kilkoma mieliznami, Piraci mocno prą do przodu już od pierwszych minut. Widz znajdzie więc w kinie pościgi, wybuchy, walki na szable i pięści. Fabuła jest prosta i spójna, bardziej zrozumiała i mniej zawiła od poprzednich części. Wszystko okraszone jest potężną dawką humoru i kilkoma zaskakującymi zwrotami akcji. Reżyser takich obrazów jak Chicago czy Wyznania gejszyRob Marshall, nie eksperymentował, poprowadził historię od początku do końca jak rasowy rzemieślnik. Dobra rozrywka, niewymuszona zabawa – tego oczekujemy i to dostajemy. Jeśli przymkniemy oko na parę nielogicznych i przegadanych scen, to z pewnością będziemy się wyśmienicie bawić. Dobrze też, że twórcy postanowili pokazać piracką intrygę i przygodę bez zbędnych, nieprawdopodobnych efektów specjalnych.

Co cieszy, widać również, iż na technikę 3D postawiono już od początku realizacji i trójwymiarowość odczuwalna jest przez cały film, we wszystkich planach, jak w Avatarze. Można potraktować to jako zaskoczenie po niedawnych trójwymiarowych rozczarowaniach, jakie zaserwowały ostatnie wielkie superprodukcje - jak choćby Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu. Kolejną rzeczą wartą odnotowania są niezwykłe plenery na Hawajach i Kauai Oahu, doprawdy zapierają dech w piersiach. Zaś muzyka Hansa Zimmera stoi na bardzo wysokim poziomie, będąc idealnym podkładem do poczynań naszych bohaterów. Twórcy odpowiednio ją wyważyli, dzięki czemu tworzyła dobry klimat.

Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach szykują się na murowany hit sezonu letniego. Mamy starego, dobrego Jacka Sparrowa w najlepszej formie z początku serii i chociaż to nie jest typowa kontynuacja, a raczej oddzielna opowieść, to nadal dajemy się uwieść czarowi disneyowskiej produkcji. Wielbiciele pierwszej odsłony, rozczarowani dwoma sequelami, będą czuć się jak ryba w wodzie.

PS. Uwaga, po napisach końcowych bardzo ciekawa i dowcipna scenka.

Autor: Mariusz Wilowski

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach (2011)

    Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach (2011) — 11

    Kapitan Jack Sparrow (Johnny Depp) dostaje propozycję od angielskiego króla, by odnalazł Źródło Młodości. Pewna kobieta z przeszłości Jacka wciąga go na statek Czarnobrodego (Ian McShane). Ale nie tylko oni...

  • Avatar-icon

    angela21

    2012-04-29

    bardzo ciekawe;D

    bardzo ciekawy film:) swietna rola Jack'a Sparrow;D

    0 odpowiedzi

  • 21x30

    9Morgul

    2011-10-17

    Kiszka :P

    Byłem na filmie i stwierdzam,że 2 i 3 część są zdecydowanie LEPSZE :]

    5 odpowiedzi

    Bluejohn_26

  • 21x30

    opatrznik

    2011-09-17

    Zawód...

    Niestety muszę przyznać, że ta część mnie zawiodła. Mimo wmiare poukładanej fabuły nie było tego czegoś .. Tej części brakuje temperamentu poprzednich.. Brak zwrotów akcji, brak napięcia i ciekawy...

    0 odpowiedzi

  • Avatar-icon

    primates

    2011-06-04

    moim zdaniem 1/10

    jeżeli ktoś oglądał poprzednie części to może potwierdzić, że ten film jest najgorszy ze wszystkich!! żenua i tyle - w domu przy piwie można go obejrzeć ale nie w kinie i nie w fikcyjnym 3d :(

    4 odpowiedzi

    HokaHey

  • 21x30

    HeRr

    2011-05-31

    3D - o kant DDDupy potłuc

    Nie wiem czy macie takie same wrażenie - 3D w tym filmie było naprawdę chamskim wypełniaczem portfeli producentów. Te film świetnie oglądałoby się w 2D, jednak w moim multikinie grali tylko 3d. Mnó...

    5 odpowiedzi

    hejfalubaz