140x200 Update

Hop (2011)

Recenzje

Nie jest to kolejny denny film, w którym twórcy traktują młodego i starszego widza jak głupków. Jest przygoda, jest dobry humor i morał, czyli wszystko, czym powinien cechować się dobry film familijny.

2011-11-06 | Adam_Siennica | 6/10 | 0 z 1 osoba uważa tę recenzję za użyteczną

Familijne filmy łączące kino aktorskie z animacją ostatnio przeżywają kryzys. Ich jakość przeważnie jest bardzo niska, a treść uwłacza inteligencji widza w każdym wieku. Na szczęście Hop jest jednym z pozytywnych wyjątków, ponieważ potrafił w prosty i oparty na schematach sposób opowiedzieć pozytywną historię, nie posiłkując się żartami niskich lotów.

Tim Hill, reżyser Hop, miał już na koncie dobrze oceniany film familijny pt. Alvin i Wiewiórki, więc był naturalnym wyborem do tej produkcji. Chociaż jego filmy opierają się na schematach gatunku, potrafi wszystko poprowadzić na tyle odpowiednio, że seans staje się przyjemnością.

Bohaterem Hop jest Kic Kic, młody zajączek, który ma przejąć tytuł zajączka wielkanocnego. Problem w tym, że on tego nie chce - jego pasją jest gra na perkusji. Nasz bohater ucieka z Wyspy Wielkanocnej do Hollywood. Przypadek sprawia, że natrafia na Freda Zająca (James Marsden) i tak zaczyna się ich wspólna przygoda.

Fabuła jest prosta, ale zabawna i nie pozbawiona nutki magii. Sama animacja zajączków i kurczaków pracujących w fabryce jest bardzo dobra. Pomysł na stworzenie fabryki, w której przygotowywane są koszyki na Wielkanoc, wyszedł twórcom znakomicie. Było różnorodnie, a pracownicy w postaci małych kurczaków wzbudzały sympatię i dostarczały porządnej dawki humoru. Znajduje się w niej jednak jeden zły kurczak, Carlos, który planuje obalić zajączki i stać się szefem. Oczywiście, jak to w kinie familijnym, bohaterowie przeżywają dużo emocjonujących przygód i wszystko kończy się happy endem. Przypuszczam, że sceny w fabryce powinny szczególnie spodobać się dzieciom, które po seansie będą marzyć, aby kiedyś w takowej się znaleźć.

Twórcy dobrze dobrali głosy do animowanych postaci. Russell Brand, który pojawia się także "fizycznie" w jednej ze scen, podkładając przesiąknięty brytyjskim akcentem głos postaci Kic Kica, zrobił dobre wrażenie. Wtóruje mu Hugh Laurie (Dr House) w roli ojca Kic Kica oraz Hank Azaria, który zabawnie wcielił się w spasionego Carlosa i głupkowatego Phila. Po stronie ludzkich aktorów nie jest tak dobrze. James Marsden gra zbyt przerysowaną postać i jego wyczyny mogą bawić raczej tylko dzieci. Starszych widzów niektóre jego zachowania irytują. Miłym dodatkiem jest Kaley Cuoco (Teoria wielkiego podrywu), która miała mało do roboty, ale potrafiła dodać trochę humoru ze swojej strony. Trochę nudny był gościnny występ Davida Hasselhoffa, który znowu naśmiewa się z samego siebie. Za pierwszym czy drugim razem było to zabawne, ale ciągłe jego występy w takim stylu powoli nużą. Pozostali aktorzy grają przeciętnie, opierając się na typowych stereotypach gatunku. Wersji dubbingowanej wolałem nie oglądać, więc nie oceniam jej walorów.

Twórcom Hop, w odróżnieniu od innych filmów gatunku, udało się przede wszystkim przygotować przyzwoity scenariusz. Kluczem do sukcesu jest zachowanie równowagi pomiędzy wszystkimi elementami. Nie jest to kolejny denny film, w którym twórcy traktują młodego i starszego widza jak głupków. Jest przygoda, jest dobry humor i morał, czyli wszystko, czym powinien cechować się dobry film familijny. Szkoda tylko, że ponownie wszystko jest oparte na schematach. Czy kiedyś doczekamy się jakiegoś powiewu świeżości?

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie

Wielkanocny bohater

2011-08-19 | zgrud | 7/10 | 0 z 3 osoby uważa tę recenzję za użyteczną

Pomimo, że Święta Wielkanocne obchodziliśmy kilka miesięcy temu, a do kolejnych jeszcze sporo czasu, dzięki dystrybutorowi Tim Film Studio, możemy chociaż na chwilę poczuć klimat tych dni. Żółte kurczaki, malowane jajeczka no i oczywiście zając wielkanocny powracają do nas w filmie z kategorii kina familijnego, pt. Hop.

Każdorazowo, kiedy zbliżają się Święta Bożonarodzeniowe na kinowych ekranach gości film, który swoją tematyką nawiązuje do tego okresu. Wielkanoc, która jest najstarszym i najważniejszym świętem w wierze chrześcijańskiej, przez producentów filmowych zawsze była omijana szerokim łukiem. A szkoda, bo jest to idealny temat do opowiedzenia ciepłej, życiowej i rodzinnej historii, która pomimo formy lekkiej, łatwiej i przyjemnej, niesie pozytywne przesłanie.

Tim Hill, amerykański reżyser i scenarzysta, specjalizuje się w kinie dla młodszego widza. Spod jego rąk wyszły takie filmy jak Alvin i wiewiórki czy Garfield 2, które trudno zaliczyć do grona filmów wybitnych, ale swoją rolę - zabawy - napewno spełniły. To samo się tyczy jego najnowszej produkcji Hop, dostarczającej humoru każdemu, bez względu na to czy jesteśmy małym, czy dużym widzem.

Bohaterów filmu poznajemy w wieku dziecięcym. Jeden z nich to chłopiec o imieniu Fred (James Marsden - 27 sukienek, The Box. Pułapka). Pewnej nocy doświadcza on rzeczy, która w przyszłości wpłynie na jego całe życie. Drugą postacią jest mały zajączek Zet, mieszający na Wyspie Wielkanocnej. Jest potomkiem najsłynniejszego szaraka na świecie - Zająca Wielkanocnego. Po upływie dwudziestu lat ponownie spotykamy tych samych, ale starszych, bohaterów, w których życiu szykują się wielkie zmiany. Zet lada dzień obejmie funkcję swojego ojca, a Fred musi w końcu wyprowadzić się od rodziców i usamodzielnić. Zarówno jednemu jak i drugiemu nie w głowie dorosłe życie, a wspólne spotkanie jeszcze bardziej oddali ich od przeznaczenia.

Hop to kolejny film, w którym połączono technikę animacji ze światem rzeczywistym. Produkcje tego typu wyrastają jak grzyby po deszczu, dzięki czemu zastosowane w nich efekty komputerowe nabierają coraz więcej realizmu. Przygody zajączka wielkanocnego to kino wielopokoleniowe, które bawi i jednocześnie uczy życiowych prawd. Jeśli się czegoś bardzo chce, można przezwyciężyć każdą barierę i pewnym krokiem dążyć do obranego celu. Wiadomo, to element amerykańskiej propagandy, lecz ma w sobie dużo prawdy.

Film jest zabawny, zwłaszcza kiedy do głosu dochodzą żółte kurczaki. Widok kręcącego kuprem ptaszka w rytm muzyki - bezcenne. A propos muzyki - została dobrana fenomenalnie. Mocne gitarowe i perkusyjne dźwięki idealnie wkomponowały się w akcje filmu. Pomimo, że jest to opowieść dla najmłodszych, grający na bębnach Zet powali na kolana każdego dorosłego. Na uwagę, o czym już wspominałem, zasługuje animacja. Jest doprowadzona niemal do perfekcji, co sprawia, że wirtualne postacie swobodnie poruszają się po krainie żywych. Każdy detal, zwłaszcza upierzenie kurczaków, zachowuje się bardzo realistycznie. Graficy zlikwidowali wszelkie bariery pomiędzy dwoma technicznie różnymi światami.

Hop to kino warte polecenia. Jak na produkcję familijną trudno przypisać jej jakiekolwiek minusy. Swoje przeznaczenie, jakim jest zabawa, spełnia idealnie. Boże Narodzenie ma swoich bohaterów, których przygody wszyscy bardzo dobrze znają. Od teraz Wielkanoc ma także swojego filmowego przedstawiciela, który za kilka lat, stanie się obowiązkową pozycją wielkanocnego programu telewizyjnego.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie
  • Hop (2011)

    Hop (2011) — 0

    Przyszłością zajączka Zeta było przejęcie rodzinnej firmy. Jednak jedyne czego naprawdę chciał to dawać czadu w rytmie dobrego rocka. Wszystko się zmienia kiedy nastoletni Zet wyrusza do Hollywood zrealizować...

  • Brak wiadomości na forum filmowym, możesz nowy temat będziesz pierwszy ;-)