Strażnik 2006

The Sentinel

Agent specjalny Pete Garrison jest przekonany, że Neonaziści mają swoich ludzi w Białym Domu. Gdy ginie jeden z pracowników Białego Domu, Garrison jest oskarżony o to zabójstwo i szantażowany ujawnieniem jego romansu z Pierwszą Damą. Zostaje zwolniony ze służby, ale mimo to zamierza oczyścić się z zarzutów i ocalić życie… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 63 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Michael Douglas
jako Pete Garrison
Kiefer Sutherland
jako David Breckinridge
Eva Longoria
jako Jill Marin
Martin Donovan
jako William Montrose
Kim Basinger
jako Pierwsza dama Sarah Ballentine
Blair Brown
jako Doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego
David Rasche
jako Prezydent Ballentine
Kristin Lehman
jako Cindy Breckinridge
Raynor Scheine
jako Walter Xavier
Chuck Shamata
jako Dyrektor Overbrook
Paul Calderon
jako Zastępca dyrektora Cortes

Fabuła

Agent specjalny Pete Garrison jest przekonany, że Neonaziści mają swoich ludzi w Białym Domu. Gdy ginie jeden z pracowników Białego Domu, Garrison jest oskarżony o to zabójstwo i szantażowany ujawnieniem jego romansu z Pierwszą Damą. Zostaje zwolniony ze służby, ale mimo to zamierza oczyścić się z zarzutów i ocalić życie prezydenta... Anonimowy

Gatunek
Thriller, Kryminał, Akcja
Słowa kluczowe
helikopter, morderstwo, policja, zdrada zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2006-08-11 (kino), 2006-04-21 (świat), 2007-02-20 (dvd)
Dystrybutor
Imperial - CinePix
Kraj produkcji
USA
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
108 minut
Budżet
60 000 000 USD

Recenzje

Banalny scenariusz, który ograniczył aktorstwo. Wszystko hollywoodzkie w jednym. 6
  • 2006-08-25
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Nadeszły wakacje i w kinach, aż się zaroiło od lekkich, banalnych produkcji z gwiazdorskimi obsadami, a wszystko po to, aby ściągnąć nudzących się ludzi do kin. „Strażnik” do nich po części się zalicza, gdyż nie jest ani ambitny, ani trudny. Wszystko dostajemy na tacy, a także to co jest ciężko strawne, czyli typowy Hollywood.

Pete Garrison, człowiek który ponad 20 lat wcześniej obronił własną piersią prezydenta od kulki z pistoletu. Przez co stał się pupilkiem swoich szefów, wszyscy go podziwiali, rzucali komplementami w twarz, a wszystko po to, aby zdobyć chociażby jego uśmiech. Jednak kariery, o takiej jakiej marzył nie zrobił. Nigdy nie został najwyższym rangą ochroniarzem prezydenta, jednak wszystko nadrabia namiętnym romansem w Pierwszą Damą. Na jaw wychodzi, że wśród tajnych służb, w których od ponad stulecia nie było zdrajcy, nagle on się pojawił. Podejrzenie pada na Pete’a...

Fabuła filmu brzmi jak idealny hollywoodzki film, i takim on zdecydowanie jest. Nagle pojawia się jakiś zdrajca, w takich szeregach gdzie go od dawna nie było. Główny bohater jest bardzo domyślny, wszelkie łamigłówki rozgryza w ułamkach sekundy. Nie brakuje także pościgów, strzelanin, pięknych kobiet, a także jakiejś dodatkowej romantycznej historii. To wszystko zawiera w sobie najnowszy film Clark’a Johnson’a.

Główny bohater grany przez Douglasa jest facetem w podeszłym wieku, ale mimo wszystko potrafi wchodzić na pierwsze piętro po ścianach, jest zwinny, biega i nadal ma doskonałą światłość umysłu. Douglas zdecydowanie do tej roli pasował, jednak nie był niezastąpiony, takich twardzieli wśród aktorów jest dużo. Reszta obsady sprawdza się w swoich rolach, ale nie jest to nic nadzwyczajnego, zresztą niczego takiego się nie spodziewałem. Gwiazdorska obsada: Michael Douglas, Kiefer Sutherland, Kim Basinger i Eva Longoria nie zachwycała, ani przeszkadzała, po prostu była i sprawdziła się na porządnym poziomie. Uważam, że Douglasa nie ma też za co krytykować, gdyż jest naprawdę bardzo dobrym aktorem, zrobił co mógł, jednak ograniczał go banalny scenariusz, podobnie jak resztę aktorów.

Film na pewno można polecić na lekki seans ze znajomymi. Zaletą filmu jest zdecydowanie umiejętne i ciekawe połączenie oklepanych tematów Hollywood’u takich jak zamach na prezydenta, pojawienie się czarnej owcy tam gdzie jej prawie nigdy nie było, nadprzyrodzona inteligencja głównych bohaterów. Do tego muzyka, która wczuwa się w klimat filmu, dobrze wpasowuje się do scen i może się podobać. Jednak największą wadą jest to, że nawet mało uważny widz już po kilkudziesięciu minutach domyśla się końca, bo jak by inaczej było w amerykańskim kinie.

6 z 8 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 14

Avatar square 200x200

Grigorij 2009-06-24 6

tak jest – typowe hollywoodzkie kino, nieszczególnie porywa; ot można obejrzeć i to wszystko

mr_roba 2007-01-21 7

Po prostu dobry film sensacyjny. – Dobre aktorstwo, dobry scenariusz. Moze trochę rozdmuchana intryga, ale oglądało się go z przyjemnością.

czesieq 2006-11-21 9

sa gusta i gusciki :P – zeby stwierdzic czy film jest slaby trzeba samemu go obejrzec, bo ja sie z taka opinia nie zgadzam i z ciekawoscia go ogladalem :)

kosecki 2006-09-16 6

Średnio – Film średni, fabuła mało skomplikowana, raczej wiadomo co się zaraz wydaży itd. Lepiej obejrzeć "Plan doskonały (Inside man)"

bartolomeo_prignano 2006-08-25 5

…ledwie przeciętny… – …film generalnie sprawia wrażenie niesamowicie pociętego …tak jakby nakręcono więcej (dużo więcej) materiału i reżyser, po pijaku, go montował …fabuła jest tak schematyczna, że bardziej już się chyba nie da …z racji uczestnictwa w tym "dziele" Kiefer’a spodziewałem się trochę klimatu 24 godzin (naiwny jestem, wiem) …niestety, w starciu z tym genialnym serialem, film wypada blado, bardzo blado …w zasadzie najgorszy odcinek 24 godzin (licząc wszystkie sezony) jest dużo bardziej ciekawszy i lepiej zrobiony niż to filmidło …nawet już się scenarzyście nie chciało wymyślać skąd są terroryści i dlaczego chcą zabić prezydenta …no bo pewnie po co …typowe holywoodzkie kino traktujące widza jak idiotę, któremu trzeba tylko pokazać trochę strzelaniny, prościutką intrygę (bardzo prościutką, bo inaczej by się zmęczył myśleniem) i tyłek (w spodniach niestety) Evy Longorii …obejrzeć to można …ale spodziewać się po tym czegokolwiek nie należy …ot, takie proste (jak konstrukcja cepa) sensacyjne kino…

Popieram, takiego banalnego, kiczowatego, schematycznego i od początku do końca przewidywalnego hollywoodzkiego filmidła dawno nie widziałem (no, dawno, to może przesada; Amerykanie karmią nas takimi produkcjami prawie na okrągło).
Można powiedzieć, podręcznikowa produkcja typu jak z niczego zrobić… no właśnie, co? Bierzemy sprawdzone schematy (prezydent, zamach, Secret Service, kret, bohater niesłusznie posądzony o zdradę, trochę sztuczek Bondowskich, parę wybuchów, strzelanina, jakiś romansik, zły na koniec ginie z godnością, ble, ble…), nieco gwiazd, mieszamy to wzorcową realizacją (schematyczna, akademicka, do nauki dla przyszłych producentów) i mamy jednorazowe kino na letnie przedpołudnie do popcornu i coli.
Co to ma wspólnego ze sztuką filmową? Kompletnie NIC, bardziej ze "sztuczkami" filmowymi.
komercha do n-tej potęgi. Żałosne, ale… żeby nasi robili takie knoty, nie miałbym nic przeciwko.

Współtworzą