2010: Odyseja kosmiczna 1984

2010

Doktor Heywood Floyd (Roy Scheider), dawny przewodniczący amerykańskiej Komisji ds. Astronautyki, był konstruktorem statku kosmicznego "Discovery", który wyruszył z misją badawczą. Niestety, dowodzący nim komandor Bowman zaginął, a inni członkowie wyprawy stracili życie. Floyda odwiedza radziecki emisariusz z zaskakującą… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Obsada Zobacz pełną obsadę

Roy Scheider
jako Dr Heywood Floyd
John Lithgow
jako Dr Walter Curnow
Helen Mirren
jako Tanya Kirbuk
Bob Balaban
jako Dr R. Chandra
Keir Dullea
jako Dave Bowman
Douglas Rain
jako HAL 9000 (głos)
Madolyn Smith-Osborne
jako Caroline Floyd
Dana Elcar
jako Dimitri Moisevitch
Taliesin Jaffe
jako Christopher Floyd
James McEachin
jako Victor Milson
Mary Jo Deschanel
jako Betty Fernandez
Elya Baskin
jako Maxim Brajlovsky

Fabuła

Doktor Heywood Floyd (Roy Scheider), dawny przewodniczący amerykańskiej Komisji ds. Astronautyki, był konstruktorem statku kosmicznego "Discovery", który wyruszył z misją badawczą. Niestety, dowodzący nim komandor Bowman zaginął, a inni członkowie wyprawy stracili życie. Floyda odwiedza radziecki emisariusz z zaskakującą propozycją. Rosjanie są gotowi zabrać na pokład swojego statku, udającego się na orbitę Jowisza, zespół amerykańskich naukowców. Czy uda im się odnaleźć "Discovery"? Perfik

Gatunek
Sci-Fi, Thriller, Przygodowy
Słowa kluczowe
kosmos, szpital, śpiączka, kłamstwo zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1984-12-07 (świat)
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
2010: Odyssey Two (USA) (tytuł oryginalny)
2010: The Year We Make Contact (USA) (tytuł promocyjny)
Czas trwania
116 minut
Budżet
28 000 000 USD

Recenzje

Czy będę mieć sny? 6

Mistrz Kubrick nie życzył sobie tego filmu. Po ukończeniu "2001: ASO" zniszczył wszystkie konstrukcje z tego pamiętnego filmu, by nikt ich więcej nie wykorzystał. Jednak twórcy kontynuacji się nie dali, poszli w zaparte – do współpracy wzięli współtwórcę oryginalnego scenariusza, Arthura C. Clarka, a Discovery (stację kosmiczną z pierwszej części) odtworzyli z fotografii. I cóż powstało?

Od razu ostrzegam: w tym teksie będzie pełno odniesień/porównań do "2001", które są po prostu nieuniknione. Ale nie tylko dlatego: podczas seansu nieustająco stał mi przed oczami arcydzieło Stanleya, które wciąż mnie elektryzuje i miesza w głowie. Ale to temat do oddzielnej recenzji. Więc: jak "2010" wytrzymuje to porównanie? O dziwo, całkiem nieźle. Całość rozpoczyna się streszczeniem wielkiej poprzedniczki, a potem widz się dowiaduje, iż mamy rok 2009 i planuje się wyprawę na Discovery, by odkryć, co się tam stało.

Pierwsze, co się wyraźnie rzuca w oczy (a raczej, uszy), to obecność nadmiernej, nie tylko względem oryginału, dialogów. Wszyscy gadają, gadają, gadają. W końcu zaczynają nawet coś robić, ale oczywiście gadając przy tym. Niestety, skrajnej ciszy się tu nie uświadczy – nawet w przestrzeni kosmicznej słyszy się skądinąd znane charakterystyczne ‘dyszenie’. Minus! Pamiętacie lewitujące pióro czy chodzenie po ścianach, ewentualnie bieganie w kole? Tego tu też nie ma. Przykład: podczas ‘bezpiecznego’ hamowania dr Floyd ukrywa się wraz z pasażerką w komorze, przy hamowaniu ze ściany spada pocztówka. I co? Bezwładnie osuwa się na podłogę zamiast zacząć dryfować w przestrzeni.. ‘Pływanie’ w przestrzeni kosmicznej również nie wygląda tak swobodnie. Minus! Jest jeszcze nietrzymająca się kupy fabuła. Nie chodzi mi o jej wieloznaczność, tylko o logiczność przekazu. Oczywiście, może po prostu jestem za głupi, by ją zrozumieć, może coś przeoczyłem. Ale... co to miało oznaczać? Że powstała druga Ziemia? Bez sensu...

Efekty? Owszem, skoku w postępie nie ma – trudno, żeby był. Jednak gdy widzi się zasysającą do środka planetę, można być pod wrażeniem! Również pokłady statków zostały wykonane porządnie. Plusik. I tyle? Czyżby to oznaczało, że film nie ma więcej plusów? Mimo wszystko - nie. Bo rozmowy z Bowmanem przyprawiły mnie o ciarki (wręcz miałem wrażenie, że mi zaraz do pokoju wejdzie!), powtórne spotkanie z HAL-em było samo w sobie bezcenne, a monolit dalej robi piorunujące wrażenie. No i oczywiście cytat, który ja wykorzystałem tu jako tytuł recenzji. Warto? Warto. A potem odświeżyć sobie "2001".

0 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 2

Avatar square 200x200

Redox 2009-08-13 7

Całkiem, całkiem – Zaskakująca dobra kontynuacja (podobnie jak "Psychoza II", godny następca Hitchowskiej wariacji). Oczywiście z mistrzowskim dziełem Kubricka nie ma co porównywać – zabrakło tutaj tej surowej ręki reżysera, ale nie można odmówić filmowi Hyamsa tajemniczości i klimatu. Sceny z Bowmanem przyprawiły mnie o dreszcze, choć można się czepiać ich dość słabej realizacji. Trochę niepotrzebnie wprowadzono tutaj te wszystkie wątki polityczne (łamanie embarga, konflikt supermocarstw). A tak z innej beczki – dziwny ma Akademia gust, jeżeli "2010" zdobyła o jedną nominacje więcej od filmu Stanleya :)

7/10

Anonimowy 2008-07-04

Bardzo dobry – Wspaniałe efekty specjalne i niezwykłe konstrukcje techniczne. Film wyrażający ideę pokojowej współpracy między supermocarstwami, jednak mniej udany od oryginału.

Współtworzą