Autostopowicz 1986

The Hitcher

Jim Halsey (C. Thomas Howell) jedzie z Chicago do San Diego, w celu odstawienia samochodu. W nocy postanawia zabrać autostopowicza o imieniu John Ryder (Rutger Hauer), który stoi na deszczu. Jest to zła decyzja Jima, ponieważ ten autostopowicz jest psychopatycznym mordercą. Dokonał on serri zbrodni na tym odcinku drogi.… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 28 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

C. Thomas Howell
jako Jim Halsey
Rutger Hauer
jako John Ryder
Jeffrey DeMunn
jako Kapitan Esteridge
John M. Jackson
jako Sierżant Starr
Billy Green Bush
jako Policjant Donner
Jack Thibeau
jako Policjant Prestone
Armin Shimerman
jako Przesłuchujący Sierżant
Gene Davis
jako Policjant Dodge
Jon Van Ness
jako Policjant Hapscomb
Henry Darrow
jako Policjant Hancock
Tony Epper
jako Policjant Conners

Fabuła

Jim Halsey (C. Thomas Howell) jedzie z Chicago do San Diego, w celu odstawienia samochodu. W nocy postanawia zabrać autostopowicza o imieniu John Ryder (Rutger Hauer), który stoi na deszczu. Jest to zła decyzja Jima, ponieważ ten autostopowicz jest psychopatycznym mordercą. Dokonał on serri zbrodni na tym odcinku drogi. Oznajmia Jimowi, że jego także chce zabić. Anonimowy

Gatunek
Thriller, Dramat, Akcja
Słowa kluczowe
krew, helikopter, morderstwo, policja zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1986-02-21 (świat), 2004-03-30 (dvd)
Kraj produkcji
USA
Wiek
od 18 lat
Czas trwania
97 minut
Budżet
6 000 000 USD

Recenzje

Nie zabieraj autostopowicza choćby nie wiem jak był przemoczony. Szczególnie jeśli to Rutger Hauer. Film z genialną, trzymającą w napięciu atmosferą, wciągającą fabułą i hipnotyzującym aktorstwem Hauera. 9
  • 2010-01-23
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Ilu z Was zabrało kiedyś z pobocza drogi autostopowicza? Bo żal patrzeć jak moknie czy marznie w tak fatalną pogodę, bo samotna podróż nuży i przydałoby się towarzystwo? Dlaczego go nie podrzucić skoro akurat jedziemy w tę samą stronę? A ilu z Was zastanawiało się nad tym jakie konsekwencje może mieć ta pozornie niewinna decyzja? Wpuszczamy do swojego samochodu zupełnie obcego człowieka. Nikt przecież nie poprosi go, by się wylegitymował zanim zajmie miejsce w aucie, nikt nie przeprowadzi rewizji, w drzwiach nie mamy zamontowanej bramki wykrywającej metal, a w oczach brak rentgena. Poza tym nie jesteśmy przecież paranoikami. Decydujemy sie więc dzielić z nim przestrzeń własnego wozu, niejako zdając się na łaskę nieznajomego. Nie przychodzi nam nawet do głowy jak niebezpieczny może być człowiek, który właśnie rozsiadł się obok nas wygodnie. Skupieni na drodze, zajęci prowadzeniem pojazdu stajemy się dość łatwym celem, a nasz towarzysz może zechcieć to wykorzystać. Jak niebezpieczne mogą być skutki wpuszczenia do auta nieznajomego przekonał się Jim Halsey bohater filmu Autostopowicz w reżyserii Roberta Harmona. Dla Jima wraz z zabraniem z pobocza przemoczonego mężczyzny rozpoczął się prawdziwy koszmar i walka o życie.

Jim (C. Thomas Howell) jest w drodze do Kalifornii. Ma dostarczyć auto do klienta. Długa, monotonna podróż męczy go i chłopak zaczyna przysypiać. Zabiera z pobocza autostopowicza (Rutger Hauer), licząc, że rozmowa z nieznajomym umili mu jazdę i nie pozwoli usnąć. Próbuje zacząć pogawędkę, ale mężczyzna wyraźnie nie ma zamiaru odpowiadać na jego pytania. Siedzi milczący i jedynie uśmiecha się tajemniczo. Ma własny plan rozrywki w tej podróży, w tym zabawę z nożem przyłożonym do szyi chłopaka i szeptane cicho do ucha „Powtarzaj za mną – chcę umrzeć”. Jim szybko przekona się, że powinien słuchać mamusi i nie zabierać autostopowiczów.

Napięcie w filmie Harmana wyczuwalne jest niemalże od samego początku, gdy tylko autostopowicz – John Ryder, wsiada do samochodu Jima. Całkowicie zgodnie z hitchcockowską zasadą – najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. Kiedy Hauer pojawia się na ekranie, skupia na sobie całą uwagę, hipnotyzuje. Jako John Ryder jest niesamowity. To chyba jeden z najlepiej zagranych czarnych charakterów jakie widziałam. Przeszywające spojrzenie, bijąca od niego pewność siebie – absolutnie genialny psychopata. Aktorstwo w Autostopowiczu w ogóle stoi na bardzo wysokim poziomie. Nie rozumiem dlaczego niektórzy zarzucają sztuczną grę Howellowi czy Jennifer Jason Leigh. Choć obojgu do znakomitej kreacji Hauera daleko, to jednak wypadli bardzo dobrze. Można się też przyczepić do kliku nielogiczności w scenariuszu, ale na dobrą sprawę, jeśli się uprzeć, to wszystkie te nielogiczności można sobie wyjaśnić. W nieco naciągany sposób, ale się da. Inna sprawa, że inspiracją dla scenarzysty Erica Reda był utwór The Doors – Riders on the Storm. Idąc tym tropem, zwracając uwagę na nazwisko naszego psychopaty można zacząć się zastanawiać, czy mamy do czynienia ze zwykłym człowiekiem. Może John Ryder uosabia coś bardziej mrocznego, coś potężniejszego? Dlatego zjawia się zawsze tam gdzie trzeba, dlatego zawsze wszystko mu się udaje. Czemu na przykład słyszy szept zza weneckiego lustra, skoro nie ma prawa go słyszeć? O Ryderze do samego końca wiemy zresztą niewiele. Aura tajemnicy, jaką roztacza wokół siebie jego postać, nie rozwieje się do samego końca. Nie wiadomo dlaczego zabija, kim jest, dokąd jedzie ani skąd przybył. Przez to jego postać intryguje jeszcze mocniej, budzi jeszcze większy niepokój. Dlaczego Ryder chce by to właśnie Jim go zabił? Bo chce ewidentnie. Mamy całą masę otwartych furtek dla własnych interpretacji. Napięcie w filmie budowane jest po mistrzowsku i nie pozwala oderwać oczu od ekranu, całkowicie przysłaniając absurdy, które wdarły się do fabuły. Wielbiciele filmów akcji z pewnością również znajdą coś dla siebie. Mamy bowiem w Autostopowiczu całkiem pokaźna ilość efektownych pościgów. Poza tym elementy horroru, kina drogi. Cała historia przypomina nieco senny koszmar. Swój udział w tym ma niewątpliwie niepokojąca muzyka Marka Ishama doskonale odzwierciedlająca to co dzieje się akurat na ekranie, a także perfekcyjne zdjęcia Johna Seale. Amerykańskie pustkowia, cisza, nieprzyjazny, surowy krajobraz oddają atmosferę obrazu. Potęgują efekt osaczenia, pułapki w jakiej znalazł się nasz bohater i z której desperacko próbuje się wydostać.

Film ogląda się z niesłabnącym zainteresowaniem. Nie ma dłużyzn, ani przestojów. Spokojnie mógłby trwać kolejne 90 minut, bo jego oryginalna wersja ciągnie się podobno właśnie trzy godziny.

2 z 3 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 1 powiązany

Komentarze 5

Avatar square 200x200

TheMinerwa 2010-01-05 9

Cudeńko! – Kocham ten film. Jest genialny. Nie wyobrażam sobie by postać autostopowicza mogła by być grana przez kogoś innego. Rutger jest do nie genialny. Ten uśmieszek na twarzy sprawia, że jest jeszcze bardziej przerażający.
Zawsze wracam do tego filmu gdy chcę się bać.
GORĄCO POLECAM

PEACE

majak01 2007-09-30 9

Dobry – Jeden z lepszych w swoim gatunku. Spodobała mi się, jakby to określić, ciągłość akcji, stale trwające napięcie, niemał nie było nudnych chwil, zbędnych dłuuugich dialogów. I o to chodzi. 9/10
Pozdrawiam

death_alcoholic 2006-06-18

10/10 – widziałem to mając z 10 lat – film mną wstrząnsął i jest dlamnie kultowym dziełem :-)

Ronaldinho death_alcoholic 2006-09-11 10

Prawda 10/10. Arcydzieło Thrilleru.

Naleway death_alcoholic 2008-01-19 10

hehe jak bylem mały to pamietam że Rutger Hauer doslownie przeraził mnie w tym filmie. Klasyka.

Współtworzą