140x200 Update

Recenzje

Egzotyczny potwór prosto z Korei.

2011-11-12 | derik1984 | 7/10 | 0 z 3 osoby uważa tę recenzję za użyteczną

*** Możliwe spoilery *** Od kilku lat technika 3D podbija światowe kina i serca coraz większej części widzów. Zmiany nie ominęły również Korei, a pierwszym tego typu filmem jest właśnie 7 gwanggu.

W trakcie odwiertów w poszukiwaniu ropy odnaleziony zostaje organizm, mogący służyć jako źródło energii. Po latach kompanie naftowe wracają do sektora siódmego, a żyjątka zostają poddane eksperymentom genetycznym. Jeden z nich uwalnia się i zaczyna polować na członków ekipy znajdujących się na platformie wiertniczej.

Fabuła jak widać do specjalnie oryginalnych ani ambitnych nie należy. Jak zwykle mamy do czynienia z klasycznym schematem "monster movies", gdzie straszliwy potwór ściga przerażonych ludzi, by nasycić nimi swój głód. Oczywiście w trakcie okazuje się również, że wszystko jest naszą winą, a zabawy w boga to zły pomysł. Przez większość filmu zadbano o to by jego klimat potęgował strach, a kolejne niespodzianki wychodziły stopniowo, dając widzowi nieco do myślenia.

Film jest stonowany i brakuje w nim nieco scen gore, co skutkuje tym, że po spotkaniu z potworem jego ofiary zostają poobijane i zaciągnięte w mroczny kąt (poza dwoma wyjątkami). Podziwiać możemy jednak monstrum, które biega po kadrach niemal cały film i jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Co ciekawe już na pierwszy rzut oka bestia kojarzy się ze stworami rodem z Resident Evil. Nie wiem czy było to zamierzone ale na pewno dodaje smaczku całemu projektowi.

Niestety sporą wadą filmu jest scenariusz. Je-gyun Yun za bardzo spłycił dialogi przez co najczęściej usłyszymy tu "potwór, potwór i pomocy". Poza tym mamy tu kilka bzdurnych założeń jak broń na platformie wiertniczej, podpalanie wszystkiego wokół oraz poświęcanie się kolejnych ofiar by uratować swoich przyjaciół. Należy się również przyzwyczaić do aktorów z dalekiego wschodu, których zachowanie odbiega nieco od przyjętych przez nas kanonów.

Dobre wrażenie psuje nieco czysto azjatyckie zakończenie, gdzie samotna bohaterka robi wiele nieprawdopodobnych trików, by kilkakrotnie zabijać potwora. Co gorsza ten powinien już paść o wiele wcześniej i w końcu jego żywotność staje się nudna. Największą wpadką są tu jednak tandetnie zrobione sceny jazdy motocyklami. Takiej chałtury nie widziałem już dawno zważywszy, że filmy azjatyckie zawsze trzymały w tej kwestii wysoki poziom.

7 gwanggu jest więc filmem dobrym, choć skierowanym raczej do fanów gatunku.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie