Terminator 2: Dzień sądu 1991

Terminator 2: Judgment Day

Tym razem cyborg T-800 wraca w przeszłość by ocalić chłopaka, będącego nadzieją ludzkości, przed znacznie nowocześniejszym modelem.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 103 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Arnold Schwarzenegger
jako Terminator
Linda Hamilton
jako Sarah Connor
Edward Furlong
jako John Connor
Robert Patrick
jako T-1000
Earl Boen
jako Dr Peter Silberman
Joe Morton
jako Dr Miles Bennett Dyson
S. Epatha Merkerson
jako Tarissa Dyson
Castulo Guerra
jako Enrique Salceda
Danny Cooksey
jako Tim
Jenette Goldstein
jako Janelle Voight
Xander Berkeley
jako Todd Voight
Leslie Hamilton Gearren
jako Sarah Connor

Fabuła

Wyprodukowany rekordowym kosztem stu milionów dolarów film, którego pierwsza część (znana z polskich kin pod tytułem "Elektroniczny morderca") okazała sie prawdziwym przebojem lat osiemdziesiątych. Cyborg - morderca powraca do dwudziestego wieku, by stanąć po stronie swej niedoszłej ofiary i jej syna z pierwszej części filmu. Jego przeciwnikiem jest robot T - 1000 - płynnie zmieniający kształty, bezwzględny i równie śmiercionośny... Anonimowy

Gatunek
Akcja, Sci-Fi, Thriller
Słowa kluczowe
robot, helikopter, nadzieja, naukowiec zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1992-05-05 (kino), 1991-07-01 (świat), 2004-02-26 (dvd)
Wytwórnia
Carolco Pictures
Pacific Western
Lightstorm Entertainment (współpraca produkcyjna) zobacz więcej
Kraj produkcji
Francja, USA
Inne tytuły
El Exterminator 2 (USA)
T2 - Terminator 2: Judgment Day (tytuł niezdefiniowany)
Terminator 2 - Le jugement dernier (Francja)
Terminator 2: Ostateczna rozgrywka (Polska) (tytuł video)
Terminator 2: Dzień rozrachunku (Polska) (tytuł TV)
T2 (USA)
T2: Extreme Edition (USA) (tytuł video)
T2: Ultimate Edition (USA) (tytuł video)
Wiek
od 16 lat
Czas trwania
137 min/ wer. reż.: 152 min/ wer. spec.: 154 minut
Budżet
102 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 8 wiadomości

Recenzje

I'll be back 10
  • 2009-06-14
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Zwykło się mawiać, iż kontynuacja przeboju nigdy nie dorówna pierwowzorowi. W dużej mierze jest to prawda, jednak czasem trafi się perła. "Terminator 2: Dzień sądu" jest tego najdoskonalszym przykładem w historii kina akcji. James Cameron, który stworzył ów kultową postać, czekał aż siedem lat zanim zabrał się za kręcenie kontynuacji. Warto było tyle czekać, gdyż poziom zarówno fabularny jak i techniczny tego obrazu powala. Wedle wielu, w tym i mnie, jest to jedno z jego najdoskonalszych dzieł. Wręcz unikatowych. Jednak zacznijmy od początku, przedstawiając wszystkie argumenty, które spowodowały taka ocenę.

Mamy rok 1997, Sara (Linda Hamilton) siedzi od kilku lat w szpitalu psychiatrycznym, gdyż uznano ją za niebezpieczną po tym jak otwarcie głosiła o zbliżającym się Dniu Sądu. Jej syn John (Edward Furlong) jest wychowywany przez rodzinę zastępczą, dla której stanowi koszmarne utrapienie. Prokurator wisi dzieciakowi nad głową, jednak ten ma to gdzieś i dalej wariuje. Tymczasem firma tworząca Skynet jest bliska jego ukończeniu, a tym samym nieświadomie spowodowania nuklearnego piekła. Tymczasem z przyszłości znów pojawia się znany nam wcześniej Terminator (Arnold Schwarzenegger) o kodowej nazwie T-800, jednak tym razem jego celem nie jest zabicie Sary. Został on schwytany i przeprogramowany przez Johna Connora w przyszłości i przybył by chronić jego matkę i młodego Johna przed morderczym T-1000 (Robert Patrick), prototypowym Terminatorem zrobionym z płynnego metalu. Rozpoczyna się szalona walka dwóch maszyn, która doprowadza do ciekawej konfrontacji Sary z jej dawnym wrogiem.

Scenariusz jest najmocniejszą stroną całego obrazu Camerona. Z początku można by sądzić, że co tutaj jest takiego wybitnego? Przecież już raz mieliśmy do czynienia z podobnym scenariuszem. A jednak Cameron zaskoczył nas, a to wszystko za sprawą Arnolda Schwarzeneggera i jego postaci. Tym razem nie mamy do czynienia z bezduszną maszyną. Co więcej reżyser pokazuje nam wręcz człowieczeństwo Terminatora. Arnold w tym filmie jak dla mnie wspiął się na piedestał swego kunsztu, kreując postać bardzo ludzką i mechaniczną zarazem. Jego Terminator powoli uczy się jak być człowiekiem, stara się zrozumieć sens człowieczeństwa. Odkrywa co to radość i smutek, pojmuje dlaczego ludzie tak zaciekle walczą z jego twórcą, czyli Skynetem. Niejako można by rzec, że pojmuje błąd w logice Skynetu, błąd opierający się na braku uczuć. W drodze do takich konkluzji pomaga mu młody John Connor i jego matka, która z czasem zamienia lęk, w przyjaźń do stalowego obrońcy. W pewnym momencie wręcz widzi w nim człowieka a nie maszynę. Po drugiej zaś stronie szali mamy Roberta Patricka i jego postać T-1000, złowieszczego, szybko i sprawnie kalkulującego, a co najważniejsze mądrego. Tym razem Cameron przerobił swego mechanicznego przeciwnika na istne cudo. Nie mamy już do czynienia z typową maszyną, która rozwala każdego i wszystko co stanie jej na drodze. Zamiast tego reżyser pokazał nam perfekcjonizm zabójcy. Szybki, sprytny, minimalizujący zagrożenie czy wykrycie, działający roztropnie, szukający po cichu swej ofiary, bez zbędnej przemocy. Wszystko to, aby nie rzucając się w oczy zbliżyć się jak najbardziej do swego celu. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Robert Patrick świetnie zagrał mimiką twarzy, kreując wręcz unikatową postać. Potrafi się śmiać, szydzić, być niewzruszonym czy czasem nawet kompletnie nie okazać emocji. Naprawdę gra aktorska w "Terminatorze 2" to czyste arcydzieło każdej z postaci. W efekcie powoduje ona, iż świetnie napisany scenariusz Camerona, staje się wręcz żywy, przechodząc do rangi geniuszu.

Drugim potężnym atutem filmu jest ścieżka dźwiękowa. Klimatyczna, mroczna i po prostu cudowna. Motyw główny z początku i końca filmu stał się wręcz utworem unikatowym, promującym całą serię. Niemal każdy z miejsca rozpoznaję muzykę Brada Fiedela, który zresztą zrobił ścieżkę dźwiękową do całej sagi. Mimo, iż w innych częściach jego muzyka jest naprawdę dobra, to tylko w "Terminatorze 2" udało mu się moim zdanie stworzyć coś wiekopomnego. Coś co zapada w pamięć na zawsze, co stało się wręcz symbolem serii, a może i jednym z symboli gatunku kina akcji. Zresztą cała ścieżka dźwiękowa w filmie jest genialna, budująca swój osobliwy klimat pełen mroku i nadziei na lepsze jutro.

Kolejnym wręcz przełomowym atutem obrazu Camerona są efekty specjalne. Nie dość, że stworzyły nowy kierunek wśród grafiki komputerowej to dodatkowo stały się nieśmiertelne dzięki postaci T-1000. Dotąd kiedy ogląda się jak Robert Patrick zmienia swą rękę w ostrze czy formuje się ze stalowej bryły w człowieka zapiera mi dech w piersiach. Kunszt z jakim wykonano owe dzieła przerósł wręcz swe czasy i po dziś dzień jest doskonały w swej formie. Po prostu nie można oprzeć się pokusie, aby nie przewinąć sceny do tyłu i obejrzeć ją ponownie. Do tego wszystkiego dochodzi nam dużo lepsza wersja charakteryzacji Schwarzeneggera jako T-800. Po prostu aż łezka się w oku kręci z zachwytu nad pracą charakteryzatorów i speców komputerowych. Każdy element ciała Terminatora dopracowano w najdrobniejszych detalach, co więcej, są one w dużej mierze ruchome co dodaje realizmu. Cudowna jest choćby scena jak T-800 zdziera swą organiczną warstwę z przedramienia i dłoni, prezentując doktorowi Milesowi (Joe Morton), twórcy Skynetu, mechaniczną rękę. Czyste arcydzieło techniki. Na dokładkę mamy w całym filmie masę efektów pirotechnicznych, kaskaderskich i pościgów, które wyglądają wręcz cudownie. Wszystko za sprawą perfekcyjnego montażu i jeszcze lepszych zdjęć. Naprawdę w tym punkcie Cameronowi należy się wiwat na stojąco, gdyż uczynił z kamerą cuda, umiejętnie wychwytując najlepsze sceny akcji. Trzeba przyznać, że ten reżyser ma oko do takich rzeczy, jednak w "Terminatorze 2: Dzień sądu" przeszedł samego siebie.

W efekcie tych wszystkich zabiegów dostaliśmy ponadczasowy film, który pogrzebał żywcem pierwowzór. "Terminator 2" jest doskonały pod każdym kątem, głównie za sprawą scenariusza jak i nie starzejących się efektów specjalnych. Co więcej w tym obrazie reżyser udowodnił, iż można ze zwykłego filmu akcji stworzyć prawdziwy życiowy dramat z konkretnym morałem. Z bardzo wartościowym morałem. Kto nie widział "Terminatora 2: Dzień sądu" ten niech nadrobi tę zaległość, tym, którzy widzieli chyba nie muszę mówić, iż warto wracać do tego tytułu wielokrotnie.

5 z 8 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

W przerwie kręcenia kobieta na rowerze zobaczyła Arnolda Schwarzeneggera stojącego w barze ubranego jedynie w bokserki. Zastanawiała się na głos, co się tu dzieje. Schwarzenegger miał odpowiedzieć, że jest tutaj striptizerem. zobacz więcej

Wpadka

Sarah uderza pracownika szpitala psychiatrycznego i ucieka. Słychać odgłosy twardych podeszew butów, a kobieta jest boso. zobacz więcej

Pressbook

Kamera ruszyła — Zdjęcia zaczęły się na pustyni Palmdale 9 października 1990 roku. Trwały do 4 kwietnia 1991. Ekipa licząca chwilami ponad 200 osób przemieszczała się przez dziesiątki kolejnych lokalizacji położonych w całych Stanach Zjednoczonych. Współpracując z koordynatorami kaskaderów Joelem Kramerem i Garym Davisem, koordynator efektów specjalnych Tommy Fisher i jego ludzie... zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 5 powiązanych

Komentarze 41

Avatar square 200x200

bizarre 2016-05-07 7

Każda sekunda jest tutaj kultowa. Ciężko się dziwić, bo na tamte czasy "Dzień sądu" był wielkim osiągnięciem, nie tylko pod względem technicznym, ale też jako czysta rozrywka. Żałuje, że nie widziałem go w latach 90’, bo teraz nie mam do niego sentymentu. Mimo upływu 25 lat lat wcale się nie zestarzał, a pojedynki między terminatorami robią całkiem duże wrażenie.

pyciam1 2015-09-17 10

Najlepszy z Terminatorów – Moim zdaniem jest to najlepszy film z całej serii. Rzeczywiście jak na początek lat 90-tych efekty specjalne stoją tu na wysokim poziomie. Niezapomniana muzyka Guns n’ Roses i cały klimat związany z tym filmem sprawiają, że do dnia dzisiejszego mam do niego wielki sentyment i z chęcią do niego wracam. I to słynne "Hasta la vista, baby". Śmiało mogę powiedzieć, że dla mnie to film wszechczasów!

simian_raticus 2012-03-26

Pole teleportacyjne wyjarało pustą kulę w przyczepie razem z tylnim kołem lewym! – Ten grat nawet nie opadł, a resory zjarało! Ruszyła mnie ta scena, gdy miałem z 12 latek i jeszcze lekcji fizyki nie zaznałem! Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że to kiedyś w internecie opiszę! Fizyki zabrakło! Przegięła by się ciężarówa!

MannyPacquiao 2011-08-20 10

Terminator 2 – Najlepszym filmem lat 90-tych według KMF – http://www.film.org.pl/prace/najlepsze_lata90_10-1.html

Abraham_Van_Helsing 2011-07-06 10

Jaki ma sens wysyłanie w przeszłość terminatorów by zabiły Johna gdy był dzieckiem? – Nawet jakby zabili Conora gdy był dzieckiem to co to zmienia? Utworzyła by się inna linia czasoprzestrzeni a stary Conor pozostałby ten sam… tak jakby zniszczenie Skynetu… chodź dzień sądu nie nastapił tak szybko jak miał to i tak wszystko działo się tak samo w czasoprzestrzeni… gdy zmienia się linia czasu to i tak wszystko ci się miało zdarzyć się zarzy bez względu na to co się zmieni… Zabicie dziecka nic by nie zmieniło. Zabicie ten murzyna odwlekło dzień sądu o długi czas a mimo to Res (nie wiem jak się dokładnie pisze) był taki sam… wspomnienia były takie same dlatego po wysadzeniu laboratorium John nic się nie zmienił.

Zobacz wszystkie 3 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi

Tak masz rację to jest paradoks i ja zaczerpnę z Wikipedii
Paradoks dziadka – następujące rozumowanie: „jeśli ktoś podczas podróży w czasie wstecz zabije własnego dziadka przed poczęciem swojego ojca, to ten ktoś się nie narodzi i nie odbędzie podróży w czasie i nie zabije własnego dziadka, więc się narodzi i zabije własnego dziadka, więc istnieje paradoks”

zawsze w każdym filmie z podrużą w czasie mnie to nurtowało, (TERMINATOR,POWRÓT DO PRZYSZŁOŚCI ,DEJA VU itd) ale lubie nad tym główkować;p

Powrot do przeszłości 4 niech nakręcą! Trzeba czas cofnąć by Michael J. Fox żył!

Współtworzą