Christine 1983

Tytułowa postać - Christine to samochód Plymouth Fury z roku 1958. Auto staje się największą pasją nastoletniego Arniego Cunninghama. Chłopiec zakupił ją w opłakanym stanie, po czym spędzał całe dnie na renowacji samochodu. Z czasem zamiłowanie do pojazdu staje się obsejsą ...

Reżyseria
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 25 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Keith Gordon
jako Arnie Cunningham
John Stockwell
jako Dennis Guilder
Alexandra Paul
jako Leigh Cabot
Robert Prosky
jako Will Darnell
Harry Dean Stanton
jako Rudolph Junkins
Christine Belford
jako Regina Cunningham
Roberts Blossom
jako George LeBay
William Ostrander
jako Buddy Repperton
David Spielberg
jako Pan Casey
Malcolm Danare
jako Moochie Welch
Steven Tash
jako Richard Trelawney
Stuart Charno
jako Don Vandenberg

Fabuła

Tytułowa postać - Christine to samochód Plymouth Fury z roku 1958. Auto staje się największą pasją nastoletniego Arniego Cunninghama. Chłopiec zakupił ją w opłakanym stanie, po czym spędzał całe dnie na renowacji samochodu. Z czasem zamiłowanie do pojazdu staje się obsejsą ... Judith

Gatunek
Horror, Dramat
Słowa kluczowe
zemsta, morderstwo, opętanie, samochód

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1983-12-09 (świat)
Wytwórnia
Columbia Pictures Corporation
Delphi Premier Productions
Polar Film
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
John Carpenter's Christine (USA) (tytuł pełny)
Wiek
od 18 lat
Czas trwania
110 minut
Budżet
9 700 000 USD

Recenzje

Podcinanie skrzydeł 7
  • 2009-08-27
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Horrory na podstawie książek Kinga w latach 80. i 90. powstawały niemal hurtowo, na ilość, nie na jakość. Samo to, że film jest ekranizacją powieści słynnego pisarza, miało przyciągnąć widza do kina. I przyciągało, jak najbardziej. Kiedy John Carpenter zaczynał kręcić kinowy odpowiednik jednej z lepszych noweli Kinga, pt. "Christine", nowela ta nie była nawet jeszcze przez pisarza ukończona. Scenariusz filmu powstawał więc niemal równo z książką. Czy to wyszło produkcji na dobre? Trudno, bardzo trudno wręcz jednoznacznie to określić. Niektórym czytelnikom wydawało się to wręcz złowieszcze. Przeczuwali, że ekranizacja nawet w najmniejszym stopniu nie dorówna powieści. Czy mieli rację? Z filmem Carpentera jest podobnie jak z inną ekranizacją Kinga, tą zrealizowaną przez słynnego Stanleya Kubricka. "Lśnienie" sporo, fabularnie, odbiegało od literackiego pierwowzoru, a jednak zostało uznane za wielkie arcydzieło, przebijające nawet powieść. Filmowa "Christine" powieści na pewno nie przebija. Ba, nawet jej nie dorównuje. Wiele wątków, tych naprawdę najważniejszych, zostało usuniętych, w tym najważniejszy wątek opętania głównego bohatera przez mściwego ducha. Fani książki byli zbulwersowani, a ja sam gorąco ich popierałem. Bo, mówiąc oględnie, Carpenter sam podciął skrzydła swojej produkcji. Właśnie dlatego, że zbyt diametralnie zmienił fabułę. Jednak nie oszukujmy się, z całym szacunkiem dla pana Johna, nie jest on drugim Kubrickiem.

Fabuła przedstawia się następująco. Otóż młody, zakompleksiony, niezbyt przystojny, poniewierany przez kolegów, Arnie Cunningham, pewnego dnia kupuje od starego człowieka równie stary, a nawet jeszcze starszy, samochód marki plymouth. Jest owym wozem tak zauroczony, że nie zważa już na swoich rodziców, na jedynego przyjaciela, w końcu nawet przestaje interesować się swoją dziewczyną, która ze złamanym sercem opuszcza go. Arnie całkowicie poświęca się samochodowi, który odpłaca mu za opiekę w dość niecodzienny sposób. Mianowicie, po kolei eliminuje grono prześladowców chłopaka...

Tyle o fabule, która nawet jest nieźle skonstruowana. Może gdyby Carpenter wymyślił tę historię, zanim uczynił to King, mogłaby ona znaleźć się w o wiele lepszym świetle. A tak, zawsze film, choćby nie wiem jak dobry, będzie porównywany do książki, na podstawie której został nakręcony. Tak to już jest wśród krytyków i widzów. "Christine" Carpentera to dobry horror, z domieszką dramatu rodzinnego. Spośród innych produkcji z tego gatunku wyróżnia się i to bardzo wyraźnie. W końcu w kręceniu "straszaków" John nie ma sobie równych. Podobnie jak King w pisaniu książek.

Reasumując, "Christine" warto obejrzeć, jeśli czytało się powieść wymienionego wyżej autora. Choćby po to, by oba dzieła porównać i poddać subiektywnej ocenie. Jednak mogą tą produkcję obejrzeć również fani dobrego horroru. Obiecuję, że będą potem, przez jakiś czas, obawiać się swojego samochodu...

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 4

Avatar square 200x200

bizarre 2015-04-01 5

5/10 – Ten film zawiera chyba wszystkie elementy typowe dla lat 80. Świetnie oddaje klimat powieści S. Kinga (to chyba jedna z najwierniejszych adaptacji jego prozy). Oglądałem ze sporą przyjemnością, ale jednak z mniejszą niż czytałem książkowy pierwowzór.
„Christine” posiada niestety sporo wyraźnych wad: w scenariuszu schemat goni schemat, nic nie zaskakuje, nie trzyma w napięciu. Wszyscy bohaterowie są wręcz karykaturalnie stereotypowi, a przy tym ich zachowania są po prostu głupie, przez co nie można się zaangażować w oglądanie.
Mam bardzo mieszane odczucia po seansie „Christine”, ale zapamiętam ją pozytywnie ze względu na styl i klimat.

Elros 2007-05-01 9

Może trochę odbiega od książki, ale obejrzeć można :) – *Christine *to (jedna z nielicznych) dobrze sfilmowana, na podstawie powieści Stephena Kinga pod tym samym tytułem. Mocne 9/10 się należy.

Zresztą "inny tytuł" mówi sam za siebie.

skunksior Elros 2007-05-01

i jaki piekny samochodzik w roli głównej :)

Asmodeusz Elros 2009-11-19 7

jeden z niewielu filmów na prozie kinga, na którym nie zasnołem, wkońcu spójna fabuła bez kilkunastu wątków pobocznych

Współtworzą