Poster-new Update

Recenzje

Odcinek ciekawy i dający do myślenia - pierwszy raz mieliśmy tak wnikliwe spojrzenie na prywatne życie terapeuty

2011-11-30 | Adam_Siennica | 7/10 |

Chociaż Weronika zakończyła terapię, można było spodziewać się jej powrotu po wyznaniu Andrzeja z poprzedniego odcinka. Tak się jednak nie stało - 31. odcinek "Bez tajemnic" był przedstawieniem rodzinnych problemów terapeuty związanych z jego dziećmi - Jankiem i Hanią.

Pierwszy raz mogliśmy poznać dzieci Andrzeja i Beaty. Na pierwszy ogień poszła Hania, która przyszła do ojca, aby naskarżyć na Janka. Scenariuszowo cały odcinek był dobrze rozegrany - bardzo naturalny i wiarygodny. Postać Hani była przekonująca i realna - przyzwoicie pokazano jej relacje z ojcem i bardzo niezręczne rozmowy, gdy zamiast czule spytać o kolegę, wypytuję ją jak na przesłuchaniu.

Wydaje się, że Hania tak naprawdę przyszła do ojca, aby porozmawiać o problemach małżeńskich rodziców. Wybryk Janka to tylko pretekst do nawiązania rozmowy. Aktorka robiła dobre wrażenie w tych emocjonalnych scenach. I można rzec, że mówiła dużo prawdy, gdyż Andrzej naprawdę nic nie robi, by uratować małżeństwo. Przecież Beata powiedziała mu, że wyjeżdża z kochankiem do Rzymu, a on ot tak na to pozwolił. Dopiero córka uzmysłowiła mu błąd i dała bardzo do myślenia.

Postać Janka zrobiła mniejsze wrażenie, głównie przez aktora, który wydawał się sztuczny. Widać to było w kwestiach, jak je wypowiadał - brakowało w nich pewnej płynności, bardziej przypominały recytację. Fabularnie Janek także miał dużo racji w rozmowie z Andrzejem, zwłaszcza gdy stwierdził, że ojciec zamyka się tutaj i gada tylko z pacjentami, a nie z własną żoną.

Odcinek ciekawy i dający do myślenia - pierwszy raz mieliśmy tak wnikliwe spojrzenie na prywatne życie terapeuty. Rozmowy z dziećmi dały na pewno także do myślenia głównemu bohaterowi - w piątek okaże się, czy wyciągnął dobre wnioski.

Czy ta recenzja była dla ciebie użyteczna? Tak Nie