Gin gwai 10 2005

Grupka przyjaciół bawi się na wakacjach u kumpla w Tajlandii. Pewnej nocy, aby urozmaicić czas opowiadają sobie "historie z dreszczykiem". Każdy pokolei opowiada coraz to śmieszniejsze historyjki i mają przy tym niezły ubaw. w końcu gospodarz proponuje swoim towarzyszem, aby naprawdę doświadczyć spotkania z duchami. Grupka… zobacz więcej

Zdjęcia Zobacz wszystkie 3 zdjęcia

Obsada

Uzupełnij obsadę dla tego filmu

Fabuła

Grupka przyjaciół bawi się na wakacjach u kumpla w Tajlandii. Pewnej nocy, aby urozmaicić czas opowiadają sobie "historie z dreszczykiem". Każdy pokolei opowiada coraz to śmieszniejsze historyjki i mają przy tym niezły ubaw. w końcu gospodarz proponuje swoim towarzyszem, aby naprawdę doświadczyć spotkania z duchami. Grupka młodzieży ochoczo przystaje na propozycje uważając, że jest to tylko głupi dowcip. Wtedy promotor wyciąga książkę pt "Dziesięć Spotkań", która opisuje 10 starożytnych buddyjskich sposobów na wywoływanie dusz umarłych. Gra ma tylko jedną zasadę... nie można się wycofać w trakcie jej trwania. Przyjaciele po kolei sprawdzają prawdziwość księgi. Zabawa jest przednia, do momentu zniknięcia pierwszej osoby... teraz wszyscy są zagrożeni. Jedynym sposobem na uratowanie swej duszy jest doprowadzenie rozgrywki do końca. hentajowy

Gatunek
Horror, Komedia

Szczegóły

Premiera
2005-03-24 (świat)
Kraj produkcji
Hongkong, Tajlandia
Inne tytuły
Jian gui 10
The Eye 10
The Eye Infinity
Czas trwania
91 minut

Recenzje

Chcesz zobaczyć ducha, dam ci 10 sposobów 6
  • 2006-08-27
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Trzecia odsłona serii "Jian Gui" dawała dużo obaw sympatykom horrorów. Wiele osób zadawało sobie pytanie, jaki będzie "The Eye 10". Ja mogę powiedzieć - "zaskakujący" .

Bracia Pang sobie z nas ewidentnie zadrwili. Już z samego tytułu można wywnioskować co dla nas szukują. Możliwe, że chcieli wyprzedzić innych i sparodiowali samych siebie. Tak... "Oko 10" jest parodią samą w sobie, choć pierwsze sekwencje filmu na to raczej nie wskazywały. Delikatny początek, poczym wprowadzenie tajemniczego klimatu, wprowadziło nas w odczucia, że będzie to gatunek "straszaków", lecz coraz to kolejne fragmenty filmu skłoniły nas do innego myślenia, a on sam przeradza się w "czarną komedię". Wielu z was, będzie zawiedzionych z takiego obrotu sprawy, lecz ja sam jestem ogólnie zadowolony produkcją. Dlaczego?! Ponieważ uwielbiam łączenie gatunków, a w tym przypadku było to ciekawe odejście od "schematu" serii, a sam "The Eye 10" jest dobrze wykonany pod względem technicznym, ale o tym później.

Teraz o samej historii. Fabuła nie jest zbyt oryginalna. Mamy grupkę młodzieży ponoszących skutki niebezpiecznej zabawy. Niezbyt odkrywcze prawda? Nowy "Jian Gui" jest podany w stylu książkowym, czyli wydaje się podzielony na rozdziały. Przed każdym podejściem do "Dziesięciu Spotkań" widzimy nazwę kolejnej części, a początek wydaje się prologiem dla całości. Kolejnym czynnikiem znacznie różniącym "Eye Infinity" od swych poprzedniczek jest ukazanie duchów. Realizatorzy w wcześniejszych odsłonach, budowali atmosferę w myśl zasady, że najbardziej boimy się "niewiadomego", tutaj zaś dostajemy istną "plejadę" duchów i straszydeł. Dla osób, które są nastawione na produkcję spod znaku "horroru" będzie to wielkim minusem, lecz ludziska, którzy poczują klimat "parodii" zauważą, że są one pokazane, aby stać się kolejnym powodem żartów. Jeśli jesteśmy już przy humorze, to jest on nam podany w dwojaki sposób. Mamy tu durne, kiczowate dowcipy oraz te wynikające z atmosfery, zaskakujące nas w odpowiedniej chwili prowadzące do wybuchu śmiechu. Niby jest to "tanie" zagranie, lecz w tym wypadku się sprawdziło. Przykładowo : "Bohater opowiada o książce oraz o tym, że sprzedawca zabronił mu zaglądać na ostatnią stronę, ponieważ może spotkać go nieszczęście. Niestety ma pecha i wiatr przewrócił kartkę, a on sam odkrywa prawdę". W momencie gdy nasza ciekawość sięga zenitu, realizatorzy zaskakuję nas głupawym gagiem. Kocham takie zagrania. Człowiek wczuwa się w klimat grozy, a tu "bach" i kupa śmiechu. Ogółem to bracia Pang "rzucili nam w twarz" kilkoma oryginalnymi scenami. Najlepszą według mnie to breakdancowy pojedynek, kiedy to nasz bohater opętany przez ducha stacza walkę z dwoma "ziomami" na klatce.

Podsumowując "The Eye 10" od strony technicznej nie pozostawia wiele zastrzeżeń, lecz jeśli chodzi o samą produkcję wielu może się zawieźć. Film napewno nikogo nie przestraszy, a czy będzie bawić to już zależy od "guściku", a przede wszystkim od samego nastawienia. Mnie się film podobał, lecz nie mogę go ocenić wyżej, aby nie stawiać go w jednym rzędzie z "czołowymi produkcjami".

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą