Latające talerze 1956

Earth vs. the Flying Saucers

Ludzie wysyłają w przestrzeń kosmiczną kolejną rakietę. Niestety również ona jak kilka poprzednich ginie w tajemniczych okolicznościach. Jakiś czas później przy próbie wystrzelenia następnej, nad terenem startu pojawia się kosmiczny spodek. Początkowo kosmici twierdzą, że przybyli na ziemi w pokojowych zamiarach, jednak bardzo… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Obsada Zobacz pełną obsadę

Grandon Rhodes
jako Generał Edmunds
Joan Taylor
jako Carol Marvin
John Zaremba
jako Profesor Kanter
Thomas Browne Henry
jako Admirał Enright
Hugh Marlowe
jako Dr Russell A. Marvin
Donald Curtis
jako Major Huglin
Morris Ankrum
jako Generał Hanley
Larry J. Blake
jako Gliniarz na motocyklu
Charles Evans
jako Dr Alberts

Fabuła

Ludzie wysyłają w przestrzeń kosmiczną kolejną rakietę. Niestety również ona jak kilka poprzednich ginie w tajemniczych okolicznościach. Jakiś czas później przy próbie wystrzelenia następnej, nad terenem startu pojawia się kosmiczny spodek. Początkowo kosmici twierdzą, że przybyli na ziemi w pokojowych zamiarach, jednak bardzo szybko porwany przez nich doktor Russell i jego żona Carol, przekonują się o ich prawdziwych intencjach. Ale jest już za późno, bo inwazja właśnie się rozpoczęła. Teraz jedynym ratunkiem dla ludzi, okazuje się konstruowane przez grupę naukowców z Russellem na czele, działo antymagnetyczne. Bo tylko ono jest w stanie zniszczyć pojazdy obcych. Asmodeusz

Gatunek
Sci-Fi

Szczegóły

Premiera
1956-08-24 (świat), 2003-11-03 (dvd)
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Ziemia kontra latające spodki
Invasion of the Flying Saucers
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
83 minut

Recenzje

Fox Mulder może tylko zazdrościć 6

Filmy fantastyczno-naukowe mają dość długą historię. Zaczęły powstawać praktycznie od początku istnienia X Muzy. Najpierw europejskie produkcje w stylu choćby "Metropolis" przepowiadały przyszłość, głównie strasząc publiczność futurystycznymi wizjami. Hollywood nie pozostało w tyle. Jednak boom na s-f nadszedł wraz z końcem II wojny światowej i wydarzeniami w Roswell. Od tej pory amerykańska, choć nie tylko publiczność doświadczała najazdów obcych, katastrof kosmicznych czy przebudzeń pradawnych stworzeń. "Latające talerze" to film utrzymany w tym nurcie. Cóż można powiedzieć o tym filmie? Podobnie jak inne produkcje tego typu z lat 50-tych XX wieku ma banalną fabułę, niezbyt wyszukane aktorstwo i praktycznie żadnych gwiazd w obsadzie. Jednak dziś jest uważany za kultowy. Latające spodki atakują Ziemię, a ludzie walczą o nią i o przetrwanie. Banalne. Jednak właśnie ta banalność plus świetne efekty specjalne (przyłożył do nich rękę między innymi Ray Harryhausen) sprawiają, że to science fiction kultowe. Choć może dziś śmieszyć pokazanie na przykład stosunków rodzinnych głównych bohaterów, ale zauważmy, że to typowy obraz amerykańskiej komórki społecznej pokazywany w filmach z tamtego okresu. Czasami zdarza się nielogiczność w scenariuszu czy bardzo zauważalne "movie mistakes". W filmie wykorzystano też zdjęcia archiwalne wplecione w fabułę, jako dopełnienie efektów specjalnych. Niestety, a może stety jakość tych zdjęć różni się od reszty filmy i łatwo je wyłapać. Nie przeszkadza to jednak z napawaniu się całością. Ktoś kto ogląda filmy sf z pasji i lubi tą tematykę będzie zadowolony. Ktoś dla kogo sf to tylko Matrix, Gwiezdne wojny będzie zawiedziony. "Latające talerze" to film obok, którego miłośnik kina nie może przejść obojętnie. Według mnie pozycja obowiązkowa każdego kinomana.

3 z 6 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 3

Avatar square 200x200

Maciek_Przybyszewski 2009-07-14 6

Kino s-f lat 50-tych – Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie kino s-f lat 50-tych ma swój nie odparty urok. Śmieszne dla dzisiejszego widza efekty specjalne w wielu sytuacjach wciąż jednak zaskakują swą pomysłowością. Miałem okazję obejrzeć dokument o jednym z najlepszych speców od efektów Ray Harryhausen. To byli geniusze, którzy niczym MacGyver ze sznurka robili latające spodki. Dziś też przy efektach pracują geniusze, ale ich geniusz wspierają poteżne stacje graficzne.
Poza tym w każdym filmie s-f z tego okresu musiała wystąpić jakaś ówczesna piękność :). Fabuła była miałka, czasami pozbawiona logiki, ale i tak uwielbiam oglądać te filmy.

A jak Wy?

> oyaboli o 2009-07-14 16:31 napisał:
> A jak Wy?

Jeżeli chodzi o mnie to raczej omijam kino s-f dawnej daty może właśnie przez często śmieszną fabułę czy efekty które dziś nie wyglądają zbyt ciekawie. Nie znaczy to, że te filmy są słabe po prostu to nie dla mnie :)

PS. Nowe niskobudżetowe filmy s-f też mają kiepskie efekty :) Czasem dużo bardziej sztuczne od tych ich starszych braci.

Ja równierz chętnie się gam do tego typu produkcji i jak już wspomniałeś mają swoje wady, ale coś w tym jest, że przyciąga

Współtworzą