Wszystko o mojej matce 7.8

Greckie przysłowie mówi, że jedynie kobiety, które skąpały oczy we łzach, widzą jasno. Przysłowie to nie spełnia się jednak w przypadku Manueli. Tej nocy, gdy jej syn Esteban ginie przejechany przez samochód Manuela płacze tak długo, aż zabraknie jej łez. A mimo to, wcale nie widzi jasno; teraźniejszość i przyszłość giną w jednakowych ciemnościach. Czekając w szpitalu, czyta ostatnie linijki jakie jej syn zapisał w notesie, z którym nigdy się nie rozstawał. "Dziś rano przeszukałem pokój mojej matki i znalazłem plik zdjęć. Wszystkim brakowało połowy. Był na nich, jak sądzę, mój ojciec. Mam wrażenie, że w moim życiu brakuje tego samego kawałka. Chcę poznać mojego ojca, nie ważne kim jest i jak zachował się wobec mamy. Nikt nie może odebrać mi tego prawa..." Manuela nigdy mu nie powiedziała kim był. "Twój ojciec umarł na długo przed twoim narodzeniem" - to wszystko, co zdążył od niej usłyszeć. Przez pamięć dla swego syna Manuela opuszcza Madryt i jedzie do Barcelony odnaleźć jego ojca. Chce mu powiedzieć, że ostatnie słowa, jakie zapisał jego syn skierował właśnie do niego, chociaż wcale go nie znał. Ale najpierw musi powiedzieć ojcu, że gdy ona od niego odeszła 18 lat temu, była w ciąży, i że mieli syna, i że syn ten właśnie umarł. Musi powiedzieć mu też, że dała dziecku imię Esteban, to samo, które on, ojciec, nosił zanim przyjął imię Lola. Lola, la Pionera. Manuela jedzie do Barcelony w poszukiwaniu Loli, ojca swego syna. Poszukiwania mężczyzny o takim imieniu nie mogą okazać się łatwe. I rzeczywiście nie są.

Recenzje

Czerń i biel to nie jedyne kolory życia 8

Kino bez Almodovara byłoby tym czym słoń bez trąby. Przynajmniej ja nie potrafię sobie tego wyobrazić. Utwierdza mnie w tym przekonaniu jeden z najlepszych obrazów tego reżysera "Wszystko o mojej matce".

Na pozór zwykła historia o miłości, rozpaczy, ucieczce przed samotnością. Po pierwsze to nie jest film (zresztą jak większość dzieł Almodovara) do obejrzenia dla relaksu i zabicia czasu. Już po kwadransie nachodzą nas myśli o nie jednoznaczności ludzkich zachowań, uczuć. Jednych to odrzuci innych zachwyci (często spotykane w twórczości hiszpańskiego reżysera środowisko transwestytów i transseksualistów). Taki jest Almodovar.

Minimum środków maximum treści. Prosty w przekazie obraz z elementami metaforycznymi. Płaczące niebo i płacząca matka, "Tramwaj zwany pożądaniem", etc. Delikatna muzyka, która nie przeszkadza, a wręcz bardziej nas wkręca w film. A przede wszystkim aktorstwo. Młodziutka Penelope Cruz, która gra jakby robiła to już pół wieku. Trudno jest pisać o filmie wybitnym. Najprościej byłoby określić wszystko jednym słowem - świetne. Mnie jednak zabrakło Barcelony, w której dzieje się niemal cała akcja. W jednej czy w dwóch scenach pojawia się to cudowne miasto. Tego mi zabrakło, ale to oczywiście moja subiektywna ocena.

Tym, którzy widzieli chociaż jeden film Almodovara nie trzeba polecać "Wszystko o mojej matce". Ci, którzy nie widzieli powinni go zobaczyć. Almodovar jest teraz trendy, choćby z tego powodu. Ale to nie jest główny powód. "Wszystko o mojej matce" to piękny, wzruszający film, który daje dużo do myślenia i podobnie jak inne obrazy Hiszpana, pokazuje, że świat jest kolorowy a nie czarno-biały.

1 z 4 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie