Kerd ma lui 2004

W trakcie akcji przeciwko narkotykowemu bossowi, generałowi Yang, młody policjant Daew traci swego partnera i przyjaciela. Yang zostaje schwytany. Daew popada w depresję. Wyjeżdża z siostrą i grupą sportowców do położonej niedaleko Bangkoku biednej wioski. Sportowcy jadą tam z pomocą humanitarną. Wioskę atakują rebelianci,… zobacz więcej

Obsada

Uzupełnij obsadę dla tego filmu

Fabuła

W trakcie akcji przeciwko narkotykowemu bossowi, generałowi Yang, młody policjant Daew traci swego partnera i przyjaciela. Yang zostaje schwytany. Daew popada w depresję. Wyjeżdża z siostrą i grupą sportowców do położonej niedaleko Bangkoku biednej wioski. Sportowcy jadą tam z pomocą humanitarną. Wioskę atakują rebelianci, którzy domagają się uwolnienia generała Yang'a. Maciek_Przybyszewski

Gatunek
Akcja

Szczegóły

Premiera
2004-08-05 (świat)
Kraj produkcji
Tajlandia
Inne tytuły
Born to Fight

Recenzje

100% czystej akcji 6

Nadszedł już późny wieczór, gdy włączyłem tajski film „Kerd ma lui” („Born to Fight”). Zazwyczaj, gdy zaczynam oglądać film po 23-ej rzadko kiedy udaje mi się dotrwać do jego końca. Tym razem było inaczej. Już po pierwszych pięciu minutach ochota na sen przeszła mi zupełnie.

Nastawiłem się na film akcji, ale to, co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Akcja w „Born to Fight” wybucha, strzela, boksuje nieprzerwanie przez 90 procent czasu trwania filmu. Efekty kaskaderskie wzorowane są na wyczynach Jackie Chana, choć wydaje mi się, że momentami uczniowie przerastają mistrza. Szczególnie w pamięci zapadają wszelkiego rodzaju upadki z pędzących pojazdów. Nie jest to film kung-fu, ale znajdziemy tu również pojedynki na pięści i nogi. Bardzo ciekawym pomysłem jest fakt wykorzystania jako stylu walki tajskiej siatkonogi. To naprawdę robi wrażenie. Do tego mnóstwo strzelania, wybuchów i ognia.

Nie jest to kino akcji kalibru „Szklanej pułapki” czy „Zabójczej broni”. Jest to jednak film, który ogląda się z przyjemnością. Czasami mamy jednak pewien niedosyt, a raczej przesyt akcji i gdy już się wydaje, że zaraz tempo filmu na moment osłabnie, dzieje się odwrotnie. Poza tym widać wiele wpływów kultury i polityki amerykańskiej. Jeden z bohaterów niczym amerykański patriota naraża życie by bronić flagi, której rola podkreślana jest w filmie bardzo często. Męczyć, a czasem i śmieszyć może tajski język, który przypomina odgłosy wydawane przez indora. Jednak dialogów jest tak niewiele, że nie przeszkadza to widzowi. Komicznie wyglądają żołnierze jednostki specjalnej uzbrojeni w mało poręczne w akcjach antyterrorystycznych karabiny M-16. W filmie, jak wspomniałem, są elementy, które kojarzą się ze Stanami Zjednoczonymi. Pojawiają się niezawodne Hummery (w porażającej liczbie dwóch), śmigłowce Huey oraz wspomniana już broń strzelecka.

Film zrealizowany sprawnie, czasem może mało dokładnie. Pozycja godna polecenia lubiącym szybką (czasami może aż za szybką) akcję, dużo wybuchów i kaskaderki. Jeżeli nie obejrzysz tego filmu nic nie stracisz, ale jak chcesz przez 90 minut wyluzować się i odprężyć, daj mu szansę.

2 z 3 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą