Dni ostatnie 2003

Latter Days

Christian (Wes Ramsey), dwudziestoletni kelner, żyjący beztrosko i przyjemnie od imprezy do imprezy, przypadkiem zamieszkuje po sąsiedzku z Aaronem (Steve Sandvoss), spokojnym, dobrze wychowanym 19 - letnim mormonem, który pierwszy raz opuścił na dłużej swoje miasteczko. Przyjechawszy do Los Angeles z misją głoszenia wiary… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 10 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Wes Ramsey
jako Christian
Steve Sandvoss
jako Aaron Davis
Amber Benson
jako Traci
Mary Kay Place
jako Gladys Davis
Erik Palladino
jako Keith Griffin
Dave Power
jako Gilford
Joseph Gordon-Levitt
jako Starszy Paul Ryder
Rebekah Jordan
jako Julie Taylor
Khary Payton
jako Andrew
Linda Pine
jako Susan Davis
Jim Ortlieb
jako Farron Davis

Fabuła

Christian (Wes Ramsey), dwudziestoletni kelner, żyjący beztrosko i przyjemnie od imprezy do imprezy, przypadkiem zamieszkuje po sąsiedzku z Aaronem (Steve Sandvoss), spokojnym, dobrze wychowanym 19 - letnim mormonem, który pierwszy raz opuścił na dłużej swoje miasteczko. Przyjechawszy do Los Angeles z misją głoszenia wiary pukając od drzwi do drzwi. Nie wiedząc nic o preferencjach Aarona, Christian zakłada się z przyjaciółmi, że go "zaliczy", czego dowodem mają być majtki młodego mormona. Intryga zamienia się jednak w uczucie, którego żaden z nich się nie spodziewał. Aaron zostaje skonfrontowany z własną tłumioną seksualnością, a Christian ze swoją powierzchownością. Anonimowy

Gatunek
Dramat, Komedia, Romans
Słowa kluczowe
krew, wyrocznia, przyjaciel, kawa zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2003-07-10 (świat)
Kraj produkcji
USA
Czas trwania
97 minut
Budżet
850 000 USD

Recenzje

Jeśli oczekujesz komedii romantycznej, nie łudź się! To nie jest film tego gatunku. 2
  • 2007-04-22
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Po przeczytaniu kilku niepochlebnych komentarzy do filmu Latter Days, postanowiłem sam zobaczyć, czy opinie te są słuszne, czy są takie dlatego, że główni bohaterowie, to para homoseksualna. I niestety... do opinii jestem zmuszony się przychylić.

Od samego początku zauważamy schemat, a pierwsze, co nam się rzuca w oczy, to dobranie bohaterów na zasadzie kontrastu i to nie tylko charakterów, ale i wyglądu fizycznego. Mormoński misjonarz Elder (Steve Sandvoss) przyjeżdża do Los Angeles głosić swą religię. Wraz ze współwyznawcami wynajmuje domek obok niekryjącego swej orientacji, wiecznego imprezowicza - Christiana (Wes Ramsey). Chłopcy się zaprzyjaźniają, film staje się coraz nudniejszy. Jest próba pocałunku, nieudana. Później jest próba numer dwa, która kończy się odesłaniem Eldera do domu. Romantyczna scena na lotnisku, seks w moteliku przy lotnisku i rozstanie. Scenariusz nie przynosi dalej nic zaskakującego: para w samotni cierpi, aż w końcu się spotykają i projekcja kończy się na ich namiętnych objęciach.

Tak więc fabuła to jeden przetarty już schemat, którego próba załatania zwyczajnie się nie udała. Może gdyby C.J. Cox oddał scenariusz w ręce Andy’ego Tennanta tak, jak to zrobił w Dziewczynie z Alabamy, to nacieszylibyśmy oko średnią komedią romantyczną. A tak straciliśmy prawie dwie godziny czekając na jakąkolwiek śmieszną sytuację, na jakikolwiek śmieszny tekst. Niedoczekanie.

Układ wątków jest nużący i przewidywalny, a "zwroty akcji" nie są żadną niespodzianką. Od postaci bije tylko blask stereotypów. Prawdziwy jest natomiast dylemat Eldera, który trzeba tu docenić i przyznać duży plus.

Ogólnie film można odebrać jako zrobiony na „hop-siup”, mówiąc kolokwialnie. Gra aktorska nie jest zadowalająca. Jedynie wybronił się Joseph Gordon-Levitt (filmowy Ryder), znany mi przede wszystkim z Trzeciej Planety od Słońca i podrzędnych horrorów. To jego widziałbym w jednej z ról pierwszoplanowych w tym filmie. Reszta aktorów do swej gry mnie nie przekonała, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że żadnej gry aktorskiej nie było. Strasznie sztywnie wykonany jest montaż, a to w tak słabym filmie razi tym bardziej. Muzyka (Erica Allamana) także do ogólnej konwencji nie pasowała, a już utwór z motelowej sceny, to kompletna klęska.

Produkcja będąca próbą nakręcenia komedii romantycznej okazuje się niewypalonym pomysłem. Jakkolwiek można zrobić piękny film o miłości dwóch mężczyzn (jak np. prosta fabuła w Yossi i Jagger), tak ten nie wnosi nic ciekawego, mądrego ani inteligentnego do światowej kinematografii. W rzeczywistości jest naiwną opowieścią o czymś, co jest bardzo mało prawdopodobne. Zaszufladkowałbym go raczej w gatunku ckliwych melodramacików z najniższej półki, aniżeli komedii romantycznej. Strata czasu.

5 z 10 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą