Lincoln 2012

Film przedstawia biografię Abrahama Lincolna, szesnastego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, gdy doprowadza do zwycięstwa stanów północnych w Wojnie domowej.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 4 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 26 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Daniel Day-Lewis
jako Abraham Lincoln
Joseph Gordon-Levitt
jako Robert Todd Lincoln
Tommy Lee Jones
jako Thaddeus Stevens
John Hawkes
jako Robert Latham
Jared Harris
jako Ulysses S. Grant
Sally Field
jako Mary Todd Lincoln
David Oyelowo
jako Ira Clark
James Spader
jako WN Bilbo
Jackie Earle Haley
jako Alexander Stephens
Walton Goggins
jako Wells A. Hutchins
Lee Pace
jako Fernando Wood
David Strathairn
jako William Seward, Sekretarz Stanu

Fabuła

Film przedstawia biografię Abrahama Lincolna, szesnastego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, gdy doprowadza do zwycięstwa stanów północnych w Wojnie domowej. Yasha

Gatunek
Biograficzny, Dramat, Wojenny
Słowa kluczowe
żołnierz, choroba psychiczna, prezydent stanów zjednoczonych, wojna domowa zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2013-02-01 (kino), 2012-10-08 (świat), 2013-06-05 (dvd)
Dystrybutor
Imperial - CinePix
Wytwórnia
Office Seekers Productions
Amblin Entertainment
DreamWorks Pictures zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Office Seekers (USA) (fałszywy tytuł roboczy)
Untitled Steven Spielberg / Abraham Lincoln Project (USA) (tytuł roboczy)
Czas trwania
150 minut
Budżet
65 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 13 wiadomości

Recenzje

Spielberg królem patosiarzy 6
  • 2013-06-28
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Wojska Unii i Konfederatów mierzą swoje siły w czasie ulewnego deszczu. Po chwili bitwa jest skończona, a my widzimy rozmowę czarnoskórych żołnierzy z mężczyzną, który okazuje się być szesnastym prezydentem Stanów Zjednoczonych. I tak właśnie rozpoczyna się Lincoln, czyli najnowszy obraz twórcy Parku Jurajskiego. Reszta filmu skupia się wokół 13. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych i walki Lincolna o jej przegłosowanie.

Steven Spielberg swoim najnowszym filmem został oficjalnie wybrany przeze mnie królem patosiarzy. Co prawda, pod tym względem opowieść o Abrahamie Lincolnie zostaje daleko w tyle, za chociażby przereklamowanym Szeregowcem Ryanem czy familijnym Czasem wojny, ale i tak Lincoln sili się jak może, aby poruszyć widza i wywołać w nim szereg sztucznych emocji. W tym przypadku Spielberg miał utrudnione zadanie, ponieważ film opiera się w dużej mierze na dialogach, więc nie mógł stworzyć kina patetycznego za pomocą chociażby żołnierzy, którzy giną pod ostrzałem wrogich armat i podniosłej muzyki Johna Williamsa (wyjątkiem jest pierwsza scena, która trwa około minuty). Chociaż, w sumie mógł - wszak akcja filmu ma miejsce w czasach, kiedy wojna secesyjna miała się ku końcowi - ale tego nie zrobił, bo nie musiał. Wyręczył go Tony Kushner autor scenariusza (jestem w szoku, że ten sam człowiek był odpowiedzialny za skrypt do Monachium), który napisał tak drętwe i cukierkowate dialogi, że mucha nie siada.

Sama otoczka fabularna trąci propagandą i jest strasznie pro względem amerykańskiej historii. W końcu biały człowiek wyzwala czarnego niewolnika, co można odebrać za jednoznaczny przekaz - ciesz się czarny ludu Ameryki, w końcu to my poruszyliśmy niebo i ziemię, aby was wyzwolić i sprawić, abyście i wy byli równi wobec prawa. To właśnie moralność i dobroć serca jest domeną polityków, którzy za wszelką cenę próbowali znieść niewolnictwo (tak przynajmniej wynika z filmu Spielberga). Ja mniej więcej w połowie seansu skwitowałem to lekkim - może i pogardliwym - uśmieszkiem i postanowiłem dalszą cześć filmu oglądać z dystansem. Skupiłem się bardziej na aspektach technicznych oraz aktorskich, ponieważ te w Lincolnie prezentują się wybornie, więc moje oczy miały prawdziwą ucztę.

Daniel Day-Lewis wielkim aktorem jest i koniec. Znakomita charakteryzacja, dzięki której wyglądał jak wyjęty z historycznej ryciny, dodała mu niesamowitego uroku i wiarygodności. Lincoln w jego wykonaniu to człowiek spracowany, niosący na swoich barkach potężny bagaż doświadczenia, nie imający się jednak od dalszej pracy. Na jego twarzy widać determinację w walce z Konfederatami oraz politykami sprzeciwiającymi się 13. poprawce do Konstytucji. Poza tym Lincoln w interpretacji Day-Lewisa to nie tylko sprawnie działający polityk, ale także mąż i ojciec kochający swoją rodzinę, mający czas, aby porozmawiać z nimi prywatnie. Nie nazwałbym tej kreacji najlepszą w karierze brytyjskiego aktora, ale z pewnością wartą godną pochwał i nagród, które zdobył.

Day-Lewis jest bezkonkurencyjny i oglądanie jego aktorskiego luzu oraz łatwości z jaką mu wszystko przychodzi to wielka przyjemność. Nie można jednak nie wspomnieć o reszcie obsady, która także spisuje się znakomicie. Mowa oczywiście o Sally Field i Tommy Lee Jonesie, którzy podobnie jak Day-Lewis otrzymali nominacje do Oscara oraz Złotych Globów, z tym że w kategoriach drugoplanowych. Field wciela się w rolę małżonki Abrahama Lincolna - Mary Todd. Jest to kobieta z klasą, rozumiejąca kim jest jej mąż i jak ważna jest dla niego sprawa, o którą walczy. Jest to także osoba, której ciężko przychodzi kompromis, walczy o swoje i pomimo stanowiska jakie przyszło piastować jej małżonkowi, w niektórych sytuacjach - przede wszystkim rodzinnych - chce go zdominować. Jak widać kobiety wszędzie są takie same. Tommy Lee Jones natomiast gra Thaddeusa Stevensa, jednego z polityków walczących po stronie Lincolna. Jego postać wnosi trochę czarnego humoru do filmu, a jego riposty są naprawdę ostre i potrafią zranić jego oponentów. Co prawda skarciłem Kushnera za zbyt patetyczne dialogi, to w przypadku bohatera granego przez Jonesa muszę przyznać, że kilka jego kwestii jest naprawdę dobrych.

Tak jak wspomniałem wcześniej, pod względem technicznym film prezentuje się wybornie. Charakteryzacja jest znakomita - Lincoln wygląda jak z obrazka, podobnie zresztą jak i reszta bohaterów. Znakomite zdjęcia Janusza Kamińskiego w stu procentach oddają klimat drugiej połowy dziewiętnastego wieku. Zaciemnione pomieszczenia sprawiają, że momentami ma się wrażenie, jakby oświetlenie w filmie było stworzone za pomocą lamp naftowych i świec. Do tego trzeba dodać kostiumy i scenografię, które również prezentują się imponująco. Jedynie zastrzeżenia mam do muzyki, której w ogóle nie słyszałem. Nawet w momentach, w których miała zagrać na emocjach i wycisnąć z widza łzy, było jej jakoś mało i kompletnie nie robiła wrażenia. John Williams popada chyba powoli w artystyczny marazm, spowodowany ciągła pracą ze Spielbergiem, ponieważ jego kolejne ścieżki to raczej zlepek poprzednich utworów, aniżeli coś świeżego.

Lincoln, podobnie jak i poprzedni film Spielberga, jest skrojony pod Oscary. To czuć w czasie oglądania tego filmu bardzo mocno. Proamerykańska fabuła, wielka postać w historii Stanów Zjednoczonych, stara drużyna Stevena i wszechogarniający patos. Nie mniej jednak film jest warty obejrzenia z czysto technicznego punktu widzenia. Wspaniałe zdjęcia Kamińskiego oddają klimat Stanów Zjednoczonych dziewiętnastego wieku, a momentami potrafią zakryć wszystkie niedostatki fabularne i sprawić, że widz delektuje się samym obrazem. No bo na dobrą sprawę jest to kolejna nieistotna dla Europejczyka historia, w której Amerykanie są ukazani, jako bohaterowie i strażnicy ludzkiej moralności.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Film został nakręcony w okresie od 17 października do 19 grudnia 2011 r. zobacz więcej

Komentarze 4

Avatar square 200x200

Justyna007 2013-08-12 6

[6/10] Może być – Dla mnie za polityczny, za długi, za bardzo przegadany.

con_desiros 2013-01-06 3

Kiepski ! – Prawie 150 minut nudy ! Coś reżyser się nie wysilił !

Asmodeusz con_desiros 2013-01-15 2

film podejmuje istotne tematy i jest jedną z ważniejszych kart historii, ale jego realizacja jest koszmarnie nudna i chyba tylko zagorzali amerykańscy patrioci przebrną do końca

ciekawy con_desiros 2013-01-31

Może i słaby ale uznawany za faworyta przy Oskarach

Współtworzą