Prawdziwa historia 2005

The World's Fastest Indian

Nowozelandczyk Burt Munro (Anthony Hopkins) po 42 latach udoskonalania ukochanego motocykla Indian Scout, wyrusza w wymarzoną podróż. Chce spełnić swoje największe marzenie: wystartować w zawodach na słynnym Bonneville Salt Flats w USA i ustanowić rekord świata w prędkości. Od tego czasu Munro staje się legendą wyścigów… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zdjęcia Zobacz wszystkie 41 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Anthony Hopkins
jako Burt Munro
Saginaw Grant
jako Jake
Diane Ladd
jako Ada
Walton Goggins
jako Marty Dickerson
William Lucking
jako Rolly Freed
Aaron Murphy
jako Tom
Laurel Moglen
jako Ali
Paul Rodriguez
jako Fernando
Jessica Cauffiel
jako Wendy
Annie Whittle
jako Fran
Eric Pierpoint
jako Earl

Fabuła

Nowozelandczyk Burt Munro (Anthony Hopkins) po 42 latach udoskonalania ukochanego motocykla Indian Scout, wyrusza w wymarzoną podróż. Chce spełnić swoje największe marzenie: wystartować w zawodach na słynnym Bonneville Salt Flats w USA i ustanowić rekord świata w prędkości. Od tego czasu Munro staje się legendą wyścigów motocyklowych, legendą wyścigów po spełnione marzenia. Anonimowy

Gatunek
Przygodowy, Biograficzny, Dramat, Sportowy
Słowa kluczowe
podróż, motocykl, marzenie, wyścig

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2006-07-28 (kino), 2005-09-10 (świat), 2006-10-26 (dvd)
Dystrybutor
Kino Świat
Kraj produkcji
Nowa Zelandia, USA
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
127 minut
Budżet
25 000 000 USD

Recenzje

Historyjka na dobranoc 5

Dziadek Burt Monro (Sir Anthony Hopkins) zamieszkujący najdalej wysunięty na południe kraniec świata, ma jedno marzenie: pobić rekord prędkości. Od lat majstruje nad starym Indianinem z lat 20., by ten wytrzymał rekordową prędkość. A spełnić swe marzenie może tylko w jednym miejscu na świecie: podczas wyścigów Bonneville Salt Flats, gdzie płaska nawierzchnia ciągnie się po horyzont – i jeszcze dalej.

Od razu z grubej rury: historia jest strasznie prosta i bezpłciowa. To, co mogło stanowić o sile obrazu, zostało po prostu spłaszczone: wyprawa Burta, mimo iż naszpikowana kolejnymi trudnościami w postaci braku pieniędzy, czy odpadających kół, przebiega jednostajnie i bez żadnych zahamowań. Kolejne sceny następują po sobie ekspresowo, bez chwili refleksji w stylu „a jednak udało mu się, jedzie dalej, odetchnąłem z ulgą”. Świetnym zobrazowaniem tego jest scena, gdy okazuje się, że skrzynka z Indianinem ucierpiała podczas transportu (swoją drogą, ukłon w stronę scenarzysty za iście hitchcockowski zwrot akcji). I wszystko jest tak jak należy: zawiedziona mina Burta, goście od transportu z miną zbitego psa, najazd kamery nad potłuczony ładunek, dramatyczna muzyka... Ale oczywiście okazuje się, że Indianin jest cały, bez najmniejszej rysy. No to w drogę.

Takich momentów jest masa. Przeplatają się one z drugim rodzajem scen: uładzonych. Podczas seansu miałem wrażenie nieustającej cukierkowatości świata w filmie. A nawet jeśli na minutkę ktoś zrobi coś niepożądanego, zaraz to naprawi, by wszyscy byli szczęśliwi. Jak w życiu. Przykład? Na początku jest sekwencja wyścigu, w którym to Burt przegrywa z grupą młodych gniewnych. Zakład to zakład, przegrał więc płaci – 1000 dolarów. Jednak gdy wyjeżdża przywódca tamtych oddaje mu pieniądze. Na piękne oczy.

To wszystko prowadzi do tego, że podczas seansu miałem wrażenie oglądania dobranocki. Wiecie, jednej z tych opowieści, w których dobry ma problem, ale dzięki wrodzonej dobroci wykaraska się ze wszystkich problemów i szczęśliwie dotrwa do końca... Na którym dziecko już smacznie śpi.

Na szczęście zakończenie aż tak cukierkowe nie jest. Mimo wszystko udało się reżyserowi utrzymać mnie w niepewności, czy aby na pewno Burt da radę. Z drugiej strony nadal mam poważne wątpliwości, czy ta opowieść jest oparta na faktach...

Czy warto? Nie jestem pewien. Ale i nie zniechęcam. Poleci pewnego popołudnia w telewizji, można obejrzeć przy szklance herbaty - film jest idealny na takie warunki.

0 z 7 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 9

Avatar square 200x200

dariom 2011-12-26 8

Naprawdę warto – Ktoś powiedział, że ludzie dzielą się na trzy kategorie: tych, którym podoba się to, co robisz; tych, którym jest to obojętne; i tych, którzy są przeciwko. A może jest po prostu tak, że gdy coś próbujemy robić jednym jest głupio bo widzą jak niewiele sami robią, a inni się w to włączają, bo w końcu znajduje się ktoś, kto może zrobić to, czego im się z jakiegoś powodu nie udało. I wniosek na koniec: starzy czasem nie są wcale tacy starzy, a młodzi tacy młodzi :-) Pozdrawiam i zachęcam do obejrzenia. Warto! Padre Dario :-)

Justyna007 2013-05-05 8

[8/10] Bardzo dobry – Film o tym, że zawsze jest czas na swoje marzenia…

dannyXXX 2008-06-16 10

super film! – świetny film!!! wyśmienita,niesamowita rola Hopkinsa! polecam wszystkim!!!

zmzby 2008-04-27

Opinia o filmie The World’s Fastest Indiana – Uważam że jest to jeden z najlepszych filmów .polecam wszystkim.

ProZak zmzby 2008-04-28

hmmm, bardzo treściwa ta opinia … może więcej szczegółów ??

Czechu 2007-11-20 8

Super film – oczywiście Hopkins znowu w świetnej formie, polecam bardzo dobry film 9/10

majak01 Czechu 2007-11-20 10

zgadzam sie

Współtworzą