Kamienie na szaniec 6.0

„Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo.” Oto dewiza jaką w życiu kierują się trzej młodzi przyjaciele Alek, Zośka i Rudy. Harcerze, maturzyści warszawskiego liceum snujący ambitne plany na przyszłość przerwane przez wrzesień 1939 roku. Wkraczają w dorosłość w niezwykle dramatycznych czasach, które stawiają ich przed wyborem – przetrwać za wszelką cenę, czy przyłączyć się do walczących o wolną Ojczyznę, ryzykując wszystko. Chłopcy, wychowani w patriotycznych domach, kształtowani przez harcerskie ideały, postanawiają walczyć. Stają się żołnierzami i choć codziennie ocierają się o śmierć, to jednak nawet w tych okrutnych czasach potrafią żyć pełnią życia. Walczą ofiarnie i z honorem. Odchodzą „jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”, zostawiając po sobie wielką lekcję przyjaźni, honoru i miłości do Ojczyzny.

Recenzje

Recenzja filmu Roberta Glińskiego "Kamienie na szaniec" 7
  • 2014-03-05
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Rockowe gitarowe brzmienia otwierają Kamienie na szaniec Roberta Glińskiego, a grupa młodych chłopaków z łobuzerskim uśmiechem gazuje kina i zrywa hitlerowskie flagi. Zośka (Marcel Sabat ), Rudy (Tomasz Ziętek) i Alek (Kamil Szeptycki) prowadzą akcje dywersyjne, które wyglądają jak zabawa w wojnę. Chłopcy z przytupem wykonują kolejne zadania, traktując swoje działania jak grę, a po „pracy” bawią się w towarzystwie przyjaciół i dziewczyn. To przede wszystkim młodzi ludzie, którzy dopiero wkraczają w dorosłość, a ich świat nie jest czarno-biały, ale pełen odcieni szarości.

W Kamieniach na szaniec można wyróżnić dwie części, które współgrają ze sobą i dodają realizmu postaciom. Sekwencja otwierająca film to dynamiczna podróż przez świat młodych ludzi, którym przyszło żyć w czasie wojny. Oni też chcą się uczyć, kochać i chwytać każdą chwilę. Ten ton zabawy ustępuje w momencie aresztowania Rudego, a zbliżenia i delikatna muzyka przejmują emocjonalny ciężar opowieści. Konfiguracja Tomasz Ziętek oraz dwóch niemieckich aktorów Wolfang Boos (Lange) i Heiko Raulin (Schulz) sprawia, że wierzymy w ból Rudego. Sceny tortur i przesłuchań na Szucha zostały dobrze zainscenizowane, a wyczekane momenty i cisza niosą w sobie największą siłę.

Dużym potencjałem filmu są zdjęcia Pawła Edelmana. Scena akcji pod Arsenałem została dynamicznie sfilmowana wychodząc naprzeciw współczesnych odbiorom. Operator przedstawił niedoświadczonych, ale zdeterminowanych chłopców gotowych walczyć o swojego przyjaciela. W całej historii najsłabiej wypadły postacie kobiece, które powielają stereotypy i klisze, nieco śmiesząc naiwnością. Bohaterki wykreowane przez Sandrę Staniszewską („Hala”) i Magdalenę Koleśnik („Monia”) to kobiety wiernie stojące przy boku swoich mężczyzn, które w ciszy przyglądają się ich poczynaniom.

Robert Gliński podjął próbę odbrązowienia postaci harcerzy. Bohaterowie Kamieni na szaniec są targani wątpliwościami, posiadają ludzkie przywary i wady. To ludzie z krwi i kości, którzy dopiero rozpoczynają dorosłe życie. Gliński zauważył dualizm ich zachowań i działań. Z jednej strony rwą się do walki zbrojnej, nie chcą stać bezczynnie i przyglądać się, jak wokół giną ludzie, a z drugiej muszą podejmować decyzje o zabijaniu i walce, które są sprzeczne z wyznawanymi przez nich wartościami.

Reżyser pokazał ludzi tamtych czasów oraz sprawy, z jakimi przyszło im się mierzyć. Widzimy zwykłych ludzi, którzy nieustannie stąpali po cienkim lodzie gdzieś pomiędzy życiem a śmiercią. Obserwujmy poświęcenie Rudego i jego ogromną siłę i determinację. Możemy się zastanawiać, czym był patriotyzm i czy młody chłopak znosił tortury w imię Ojczyzny, a może z lojalności wobec przyjaciół, z którymi dorastał. Kamienie na szaniec to nie monument na cześć bohaterów II wojny światowej, lecz obraz siły i hartu ducha. Opowieść o przyjaźni i odwadze.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie