W imię ojca 1993

In the Name of the Father

W imię ojca to opowieść o Gerrym Conlonie - drobnym złodziejaszku w targanym zamachami bombowymi Belfaście, którego bardziej interesują puby i dobra zabawa, niż walka o niepodległość. Mimo że jest niewinny, zostaje skazany na dożywocie, a wraz z nim jego ojciec.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 10 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Daniel Day-Lewis
jako Gerry Conlon
Emma Thompson
jako Gareth Peirce
Pete Postlethwaite
jako Giuseppe Conlon
John Lynch
jako Paul Hill
Mark Sheppard
jako Paddy Armstrong
Anthony Brophy
jako Danny
Marie Jones
jako Sarah Conlon
Joanna Irvine
jako Ann Conlon
Saffron Burrows
jako Dziewczyna we wspólnocie
Jamie Harris
jako Jim z Deptford
Don Baker
jako Joe McAndrew
Gerard McSorley
jako Det. Pavis

Fabuła

W imię ojca to opowieść o Gerrym Conlonie - drobnym złodziejaszku w targanym zamachami bombowymi Belfaście, którego bardziej interesują puby i dobra zabawa, niż walka o niepodległość. Mimo że jest niewinny, zostaje skazany na dożywocie, a wraz z nim jego ojciec. opis dystrybutora

Gatunek
Biograficzny, Dramat, Thriller
Słowa kluczowe
więzienie, terroryzm, przemoc, anglia zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1994-03-25 (kino), 1993-12-12 (świat)
Dystrybutor
ITI Cinema
Wytwórnia
Hell's Kitchen Films
Universal Pictures
Kraj produkcji
Irlandia, Wielka Brytania
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
133 minut
Budżet
13 000 000 USD

Recenzje

W imię ojca 8
  • 2013-07-03
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Jim Sheridan to człowiek niezwykły. Pod koniec lat osiemdziesiątych zadebiutował filmem Moja lewa stopa, który okazał się nie tylko przepustką dla niego, ale także dla Daniela Day-Lewisa, który zgarnął za tę wybitną kreację Christy’ego Browna masę nagród, na czele ze statuetką Oscara. Irlandzki reżyser nie wyjechał jednak po sukcesie pierwszego filmu do Ameryki. Sheridan został w ojczyźnie, aby dalej kręcić o niej swoje filmy. Kolejnym obrazem w jego karierze był znakomity dramat psychologiczny Pole z Richardem Harrisem w roli głównej. Pomimo znakomitości tego filmu, nie zdobył on uznania krytyków i do dzisiaj pozostaje jedną z jego mniej znanych produkcji. Trzy lata później powstał jego najlepszy film w karierze W imię ojca. I to właśnie przy tym obrazie chciałbym zatrzymać się na dłużej.

Sheridan po raz kolejny do współpracy zaprosił Day-Lewisa, który po raz kolejny wykazał się wielkim kunsztem aktorskim i po raz kolejny zgarnął nominacje do Oscara. Tym razem jednak musiał zadowolić się tylko nominacją, ponieważ statuetka powędrowała do Toma Hanksa. Powróćmy jednak to samego filmu. W imię ojca jest autentyczną historią młodego Irlandczyka Gerry’ego Conlona. Głównym zajęciem chłopaka są włóczenie się, drobne kradzieże i sprzedaż złomu. Jego ojcu niezbyt odpowiada taka kolei rzeczy, dlatego też postanawia wysłać go do Londynu. Jego życie po przybyciu do angielskiej metropolii wygląda w dużej mierze tak samo jak w rodzinnym Belfaście. Wszystko zmienia się w momencie, gdy Gerry zostaje niesłusznie oskarżony o udział w zamachu terrorystycznym zorganizowanym przez IRA. Za pomocą tortur i szantażu angielska policja zmusza go do podpisania oświadczenia, w którym przyznaje się do podłożenia bomby. Co więcej wielu członków jego rodziny również zostaje skazanych na długoletnie odsiadki, w tym jego ojciec.

Oglądając ten film od samego początku wiemy, że skazani za terroryzm bohaterowie są niewinni. Wie to nawet brytyjski wymiar sprawiedliwości, który kieruje się jednak złotą zasadą mówiącą: „ilość więźniów w celach musi się zgadzać, dlatego trzeba znaleźć kozła ofiarnego i go skazać”. W tym wypadku pada na Gerry’ego i jego najbliższych. Rozprawa sądowa zaprezentowana przez reżysera naładowana jest masą emocji. Zarzuty, a następnie wyroki skazujące niewinnych Irlandczyków są szokujące. Długoletnie odsiadki dla ludzi, którzy znaleźli się na sali rozpraw przypadkowo sprawiają, że widz zadaje sobie pytania jaki sens ma demokracja, sądy i policja skoro tak ciężko o sprawiedliwość. Dobitnie brzmią słowa Gerry’ego, który stwierdza, że nie rozumie języka angielskiego, nie wie co oznaczają takie słowa jak „sprawiedliwość”, „łaska” czy „litość”. Ja od siebie dodałbym jeszcze „wyrzuty sumienia”, bo właśnie tego nie posiadają ludzie odpowiedzialni za skazanie najbliższych Conlona. Ludzie z krwi i kości, którzy podobnie jak ofiary tragicznej pomyłki brytyjskiego sądu mają rodziny.

Historia niesłusznie skazanego Gerry’ego i jego ojca pozwoliła Sheridanowi do ukazania trudnych relacji jakie zachodziły pomiędzy ojcem i synem. Gerry od dziecka tłamsił w sobie uczucia względem ojca. Brak zrozumienia i docenienia sprawiły, że oddalał się od niego z każdym nowym dniem. Dopiero tragiczna sytuacja w jakiej znalazł się on i jego ojciec spowodowały, że ich relacje się ociepliły i Gerry zrozumiał, jakim naprawdę człowiekiem jest Giuseppe Conlon, i jak bardzo kocha swojego syna. Podobnie zresztą sytuacja wygląda z drugiej strony. Giuseppe, który dawno temu spisał na straty swojego syna zobaczył, że nie jest on do końca zepsuty i da się go uratować. Razem współdzielą więzienna celę, gdy ojciec Gerry’ego podupada na zdrowiu razem zaczynają prowadzić kampanię mającą na celu pokazanie prawdy i uniewinnienie skazańców.

Na początku wspomniałem o Day-Lewisie, który swoją klasę potwierdza z każdym kolejnym filmem. To, że jest to wielki aktor wiadomo nie od dziś. Dlatego w tym wypadku warto zwrócić uwagę na aktorów drugoplanowych, którzy wcale nie odstają od ulubieńca Sheridana. Pete Postlethwaite i Emma Thompson, bo właśnie o nich tutaj mowa tworzą znakomite kreacje, które dopełniają Day Lewisa. Ten pierwszy wciela się w rolę Giuseppe, z kolei urocza jak zawsze Emma Thompson gra Gareth Peirce, prawniczkę która za wszelką cenę chce odkryć prawdę i wyciągnąć niesłusznie skazanych na wolność. Dodam, że ta dwójka także otrzymała nominacje do Oscara.

W imię ojca to nie tylko kino biograficzne. Momentami film trzyma w napięciu niczym najlepszy thriller, aby za moment wzruszyć i chwycić mocno za serducho, jak pełnokrwisty melodramat. Sheridan nie stroni również od humoru, pomimo poważnego tematu. Irlandczyk z wielką swobodą i łatwością żongluje filmowymi gatunkami, które łączą się w całość tworząc wspaniałą mozaikę piętnującą jedną z największych pomyłek w historii brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości, ale także pokazującą miłość pomiędzy ojcem i synem.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 3

Avatar square 200x200

toolmajster 2006-12-22 10

zajebisty film – lubie takie kino wzruszajace szczere i prawdziwe

mysza_007 toolmajster 2009-12-09 9

jak ktoś się zastanawia nad biograficznym to proponuję nad tym tytułem się też zastanowić….

Mis_Koralgol toolmajster 2014-10-15 8

Film IMO nabiera w dzisiejszych realiach nowej mocy. Opowiada o nadużyciu władzy kiedy po zamachu publika jest rządna krwi, a policja nowe narzędzie do zwalczanie przestępczości/terrorystów.
Trzeba pamiętać, że film ma ponad 20 lat – znaczy przed 11 września. A pokazuje mechanizm i realia, które możliwe (nie znam się, nie śledzę), że można odnieść kropka w kropę do jakiegoś araba w USA. Chociaż tam nawet teraz nie mają procesu – jesteś Enemy Combatant i już – zero procesu, zero wysłuchania o co cię oskarżają – to takie staromodne :|
A no, że o sankcjonowanych torturach, czy nawet po prostu zabijaniu ludzi (AFAIK prezes USA ma taką możliwość teraz).

No ale dobra – nie chcę rozprawki o systemie/zepsuciu systemu pisać.
Może to banał i czarnowidztwo, ale to co 20 lat temu oburzało, dziś może interesuje – za następne 20 to może będzie norma :? – oby nie :|
Poza tym to, że film jest oparty na faktach bardzo fajne postacie tworzy, z bardzo prawdopodobnymi motywacjami, wadami i wszystkim innym – bardzo "ludzkie" kreacje. Brytole (włączając policje) chcieli krwi, w strachu, głupocie dali się ponieść żądzy krwi i nienawiści. Później jeden krył dupę drugiego – system/biurokracja ma niesłychaną inercje.
Przypomina mi się cytat:
Never doubt that a small group of thoughtful, committed, citizens can change the world. Indeed, it is the only thing that ever has.

Jedno co mnie zdziwiło to że po tym wszystkim 2 z tej 4 zostało w Anglii. Ja bym ich chyba znienawidził :| Chociaż nienawiść jest jednak uczuciem … "płonącym", gorącym – przez piętnaście lat każdy płomień może się wypalić.
Never doubt that a small group of thoughtful, committed, citizens can change the world. Indeed, it is the only thing that ever has.

Współtworzą