Nienawiść 1995

La haine

Mathieu Kassovitz, aktor (Amelia, Piąty element) i reżyser (Gothika, Purpurowe rzeki), w swym filmie porusza problem rasizmu we Francji. Inspirowany autentycznymi wydarzeniami ukazuje 24 godziny z życia trójki przyjaciół: Żyda Vincea, Murzyna Huberta i Araba Saida. Na skutek zamieszek na tle rasowym, ich kolega pochodzenia… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zdjęcia Zobacz wszystkie 14 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Vincent Cassel
jako Vinz
Hubert Koundé
jako Hubert
Saïd Taghmaoui
jako Saïd
Abdel Ahmed Ghili
jako Abdel
Solo
jako Santo
Joseph Momo
jako Zwyczajny facet
Héloïse Rauth
jako Sarah
Rywka Wajsbrot
jako Babcia Vinza
Olga Abrego
jako Ciotka Vinza
Laurent Labasse
jako Kucharz
Choukri Gabteni
jako Brat Saida
Nabil Ben Mhamed
jako Dowcipny chłopak

Fabuła

Mathieu Kassovitz, aktor (Amelia, Piąty element) i reżyser (Gothika, Purpurowe rzeki), w swym filmie porusza problem rasizmu we Francji. Inspirowany autentycznymi wydarzeniami ukazuje 24 godziny z życia trójki przyjaciół: Żyda Vincea, Murzyna Huberta i Araba Saida. Na skutek zamieszek na tle rasowym, ich kolega pochodzenia arabskiego zostaje brutalnie pobity przez policję. Nie mogąc przejść obok tego obojętnie, postanawiają się zemścić. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat, Kryminał, Thriller
Słowa kluczowe
zemsta, boks, bunt, przemoc zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1996-01-05 (kino), 1995-05 (świat), 2007-11-22 (dvd)
Dystrybutor
Marianne
Kraj produkcji
Francja
Inne tytuły
The Hate (tytuł międzynarodowy)
Droits du cité (Francja) (tytuł roboczy)
Hate
Wiek
od 18 lat
Czas trwania
96 minut
Budżet
2 300 000 EUR

Recenzje

Gdy nienawiść staje się sensem życia... 6
  • 2007-12-16
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

„To opowieść o społeczeństwie, które upada i upadając pociesza się, mówiąc bez przerwy: ‘Jak dotąd jest nieźle... Jak dotąd jest nieźle... Jak dotąd jest nieźle...’ Ale nie ma znaczenia jak spadasz, tylko jak lądujesz.”

Mathieu Kassovitz (reżyseria, scenariusz, montaż i epizodyczna rola) stworzył niejako film dokumentalny, w którym przedstawił w niezwykle naturalny sposób codzienność młodych mieszkańców blokowisk paryskich przedmieść. Tę codzienność wypełnia im bezcelowe snucie się po okolicy, odwiedzanie znajomych oraz (a może przede wszystkim) manifestowanie swej nienawiści do policji. Stróże prawa nie są jednak w całej sytuacji zupełnie bez winy. Ich zachowanie względem młodzieży często jest prowokacyjne, a metody stosowane podczas przesłuchań dalekie od zgodnych z prawem. Takie właśnie postępowanie doprowadziło do zamieszek i regularnej bitwy z policją. Sytuacja zaogniła się jeszcze bardziej, kiedy wyszło na jaw, iż podczas starć jeden z funkcjonariuszy zgubił broń...

Bohaterem zbiorowym „Nienawiści” jest młode społeczeństwo z szarych, brudnych i biednych blokowisk. To ludzie w większości bez perspektyw na dostatnie i spokojne życie, ludzie, którzy każdego dnia toczą prywatną walkę o przetrwanie. Łatwo przypiąć im etykietkę społecznego marginesu... W swoim obrazie Kassovitz przedstawicielami tej grupy uczynił trzech przyjaciół – Żyda Vinza (Vincent Cassel), Araba Saïda (Saïd Taghmaoui) oraz Murzyna Huberta (Hubert Koundé) – i wokół ich perypetii zbudował cały film. Owe perypetie to zaledwie niecałe 24 godziny z ich życia, ale zarazem są to godziny kluczowe...

Tym, co pozostaje w pamięci po obejrzeniu filmu nie jest ani wartka akcja, ani rewelacyjna muzyka lub też zgrabna fabuła. To naturalizm. Wspomniałem na początku, że mamy do czynienia niemal z filmem dokumentalnym, a wrażenie to spotęgowane zostało poprzez zastosowanie czarno-białej kolorystyki, która dodaje obrazowi autentyczności (nie potrafię sobie wyobrazić „Nienawiści” w kolorze). Kolejny aspekt to dialogi, w moim odczuciu często improwizowane. Owszem, mogą one drażnić co wrażliwsze ucho, a nawet wydać się pozbawione jakiegokolwiek sensu. I jestem w stanie się z tym zgodzić, ale zarazem powstaje pytanie, o czym (i jak?) mieliby dyskutować ludzie pokrewni bohaterom filmu? Jestem przekonany, że polscy „młodzi gniewni” używają podobnego języka...

A jak w tym wszystkim odnaleźli się aktorzy? Wspomnę tylko o jednym z nich, bez którego „Nienawiść” byłaby filmem o wiele uboższym. Vincent Cassel – aktor niesamowicie charyzmatyczny, z olbrzymią siłą skupiający na sobie uwagę widza – przeszedł tutaj samego siebie. W stworzonej kreacji jest tak prawdziwy i przekonujący, że można się chwilami zastanawiać, czy on gra czy po prostu taki jest. Vinz to silna postać, zbuntowana niemal do granic, ale - paradoksalnie - jakby pogodzona ze swoim losem. Nie łudzi się, że jego życie zmieni się na lepsze, nie ma tak wielkich pragnień, może zwyczajnie tego nie chce. Nie uznaje też racji innych, nie znosi sprzeciwu, uważa, że jego poglądy są słuszne. W swojej nienawiści posuwa się do tak skrajnego działania, jakim jest chęć zabicia policjanta. Oczywiście twierdzi, że wyłącznie z zemsty, ale czy tak naprawdę nie chodzi mu o wyróżnienie się w tłumie, o zyskanie szacunku otoczenia? Wbrew pozorom nie jest wcale łatwo jednoznacznie zinterpretować jego zachowanie. Czy zatem można uznać Vinza za pewnego rodzaju reprezentanta omawianego społeczeństwa? Oceniając „z zewnątrz” pewnie tak, ale po głębszym zapoznaniu się z tematem, nie jest to już takie oczywiste...

Przyznam, że moje pierwsze wrażenia po projekcji „Nienawiści” nie były pozytywne, a w głowie zakiełkowała myśl, że jest to film „o niczym” - pozbawiony konkretnej linii fabularnej, nudny, a do tego przepełniony prostackimi wulgaryzmami. Nawet wstrząsający finał niewiele zmieniał. Jednakże wraz z upływem czasu ze zdziwieniem zorientowałem się, że obraz Mathieu Kassovitza ciągle pozostaje w mojej pamięci. W końcu zacząłem go ponownie analizować, niejako odkrywać od początku i wówczas przekonałem się, że jednak warto się z nim zapoznać. Z jednej strony jest on bardzo sprawnie zrealizowany (świetna praca kamery), a z drugiej porusza niezwykle istotny problem. A że czyni to w sposób niekomercyjny, trudny i wymagający dużo uwagi? Cóż, nie wszystko da się przekazać lekko, łatwo i przyjemnie. A przy tym prawdziwie...

3 z 6 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 3

Avatar square 200x200

astra224 2016-08-07 7

dobry motyw z DJ, Vincent niezastąpiony.

bodek75 2014-02-16 5

Obejrzałem i jakiegoś specjalnego wrażenia na mnie nie wywarł. – Niezbyt wciągająca acz naprawdę dramatyczna historia jednego dnia paru kumpli z paryskiego blokowiska. Może nie czuję klimatu takich filmów. Nie wiem.
Fajnie zrealizowany , niektóre teksty dobre i tyle. Do mnie jakoś szczególnie nie przemówił.
5/10

ziomek133 2007-03-22 10

zajebioza – ten film pokazuje prawdziwe oddanie sprawie i jest naprawde dupny

Współtworzą