Księżniczki 2005

Princesas

Caye pochodzi z dobrej, wywodzącej się z klasy średniej rodziny, która nic nie wie o tym, że Caye pracuje jako prostytutka. Razem z innymi dziewczynami z ulicy Caye przesiaduje w salonie fryzjerskim, gdzie w wolnych chwilach narzekają na swój los i pochodzące z innych krajów dziewczyny, które kradną im klientów. Jedną z nich… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 8 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Candela Peña
jako Caye
Micaela Nevárez
jako Zulema
Mariana Cordero
jako Pilar
Llum Barrera
jako Gloria
Violeta Pérez
jako Caren
Monica Van Campen
jako Angela
Flora Àlvarez
jako Rosa
María Ballesteros
jako Blanca
Luis Callejo
jako Manuel
Antonio Durán 'Morris'
jako Funkcjonariusz
Pere Arquillué
jako Carlos
Pepa Aniorte
jako Alicia

Fabuła

Caye pochodzi z dobrej, wywodzącej się z klasy średniej rodziny, która nic nie wie o tym, że Caye pracuje jako prostytutka. Razem z innymi dziewczynami z ulicy Caye przesiaduje w salonie fryzjerskim, gdzie w wolnych chwilach narzekają na swój los i pochodzące z innych krajów dziewczyny, które kradną im klientów. Jedną z nich jest Zulema z Dominikany... opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
miłość, przyjaźń, kłamstwo, prostytutka zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2007-12-21 (kino), 2005-09-02 (świat)
Dystrybutor
Vivarto
Kraj produkcji
Hiszpania
Czas trwania
113 minut

Recenzje

Prawdziwa przyjaźń i skromne marzenia - "Księżniczki" 7
  • 2007-12-19
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

„Piękna bajka o koszmarnym świecie” – tak reklamowane są „Księżniczki”, film Fernando Leóna de Aranoa (reżyseria i scenariusz), który do Polskich kin trafia ponad 2 lata po światowej premierze. Czy okres Świąt Bożego Narodzenia może być odpowiednim momentem na zapoznanie się z filmem obrazującym zepsuty, niebezpieczny i odpychający świat prostytutek? Oczywiście, bo na dobre kino każdy czas jest odpowiedni...

Caye (Candela Peña) wywodzi się z rodziny klasy średniej. Jej matka do dziś nie otrząsnęła się po śmierci męża, który umarł 3 lata temu. Inaczej wygląda sytuacja z rodzeństwem dziewczyny, które stara się żyć naprzód, co udaje się całkiem przyzwoicie. Mimo że rodzina – przynajmniej powierzchownie – trzyma się razem (częste wspólne obiady), to jednak nie zna tajemnicy Caye i nawet nie podejrzewa, że ta jest prostytutką. Gdy dziewczyna nie jest akurat z klientem, wolny czas spędza w salonie fryzjerskim, gdzie wraz z koleżankami po fachu narzeka na ciężki los. Nie jest łatwo, ponieważ miejscowym damom do towarzystwa poważną konkurencję robią imigrantki, których cennik i zakres usług jest atrakcyjniejszy (z punktu widzenia klientów). Jedną z nich jest Zulema (Micaela Nevárez), pochodząca z Dominikany matka 5-letniego chłopca. Sprzedaje się właśnie dla niego, pragnie zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy i wrócić do domu. Wkrótce między nią a Caye zawiązuje się przyjaźń. Prawdziwa i szczera.

Powyższy opis dobitnie świadczy o tym, że „Księżniczki” nie są filmem dla wszystkich (bo czy w ogóle takowy istnieje?). To nie jest z pewnością wada, gdyż w obecnych czasach duża część widzów podejrzliwie patrzy na produkcje spoza USA. Szkoda, bo sporo takich filmów jest naprawdę wartościowych i stanowi świetną odskocznię od obrazów made in Hollywood.

Z pewnością scenariusz „Księżniczek” nie należy do specjalnie wyszukanych. Przedstawiona historia nie jest zbyt zawiła czy nieprzewidywalna, ale nie sądzę, by mogło to negatywnie wpływać na postrzeganie całości. Są tu inne smaczki. Przede wszystkim muzyka, która zarówno w warstwie instrumentalnej (Alfonso Vilallonga) jak i „piosenkowej” (Manu Chao) idealnie wpasowuje się w klimat filmu, czy nawet podkreśla go (brawa za tłumaczenie tekstów).

Na słowa uznania zasłużyły też odtwórczynie głównych ról, a zwłaszcza Candela Peña jako Caye. Aktorka zagrała bardzo naturalnie i przekonująco, za co uhonorowana została nagrodą Goya, podobnie zresztą jak Micaela Nevárez (Zulema) i Manu Chao (za piosenkę „Me Llaman Calle”).

Zaskoczyło mnie, że reżyser oszczędził widzom taniego moralizatorstwa. Nie osądza bohaterek - nie wybiela ich, ale też nie oczernia. Pokazuje jedynie, że one także o czymś marzą. I nieważne, że dla jednych jest to chęć powrotu do syna, a dla drugich operacja piersi. Marzenia mają bowiem wielką moc. Znamienne zresztą jest to, co mówi Caye o religii. Dziewczyna nie do końca wierzy w Boga i uważa, że gdyby po śmierci nie czekało ją już nic, to wcale nie byłoby tak najgorzej. Ponieważ naprawdę źle byłoby wtedy, gdyby miała jeszcze jedno życie. Takie jak to...

Idąc do kina przygotowany byłem na ciężki i „nieprzystępny” film. Początek tylko potwierdzał moje przypuszczenia, jednak wraz z upływem czasu okazało się, że „Księżniczki” trafiają w mój gust (i wcale nie chodzi mi o występujące panie). Generalnie jest to pozytywny film, z niewielką dawką humoru, seksu (dobrze, że nie jest czynnikiem dominującym) i prostych, nieskomplikowanych życiowych mądrości. Okazuje się bowiem, że do szczęścia wcale dużo nie potrzeba...

8 z 11 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

Avatar square 200x200

justangel 2009-11-02 7

7,5/10 – Film naprawdę mi się spodobał. Może nie powalił mnie jakoś na kolana, ale obejrzałam go od początku do końca z ciekawością. Chciałam się dowiedzieć jak się skończy, czy może inaczej: jak się potoczy życie bohaterek. Jest to obraz autentyczny, i to jest moim zdaniem jego największa zaleta: że pokazuje pewne rzeczy takimi jakimi są (czy zdają się być) naprawdę. Bohaterki – prostytutki nie grzeszą mądrością, a wyglądają tandetnie (kolorowo i skąpo) jak na prostytutki przystało. Marzą o zwykłych rzeczach, posługują się prostym językiem, a poza pracą malują paznokcie, plotkują i marzą o lepszym życiu. polecam

Współtworzą