Kiedy Paryż wrze 1964

Paris - When It Sizzles

William Holden wciela się w scenarzystę, któremu zostały tylko trzy dni do oddania gotowego skryptu. Kiedy zatrudnia do pomocy sekretarkę (Audrey Hepburn), z nadzieją, że ta przespieszy pracę, dziewczyna nieoczekiwanie podsuwa mu kila pomysłów, które po wprowadzeniu w życie tworzą zwariowany, niekończący się ciąg przygód.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zdjęcia Zobacz wszystkie 1 zdjęcie

Obsada Zobacz pełną obsadę

William Holden
jako Richard Benson
Audrey Hepburn
jako Gabrielle Simpson
Grégoire Aslan
jako Insp. Gilet, policjant
Raymond Bussières
jako François, gangster
Christian Duvaleix
jako Kierownik restauracji w hotelu
Noel Coward
jako Alexander Meyerheim
Tony Curtis
jako Maurice
Marlene Dietrich
jako Ona sama
Mel Ferrer
jako Gość na przyjęciu kostiumowym Jekyll & Hyde

Fabuła

William Holden wciela się w scenarzystę, któremu zostały tylko trzy dni do oddania gotowego skryptu. Kiedy zatrudnia do pomocy sekretarkę (Audrey Hepburn), z nadzieją, że ta przespieszy pracę, dziewczyna nieoczekiwanie podsuwa mu kila pomysłów, które po wprowadzeniu w życie tworzą zwariowany, niekończący się ciąg przygód. Anonimowy

Gatunek
Komedia, Romans
Słowa kluczowe
laboratorium, miłość, wampir, wanna zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1964-03 (świat), 2009-12-08 (dvd)
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Jak zdobyć sławę i piękną dziewczynę (Polska)
Together in Paris (USA)
Czas trwania
110 minut

Recenzje

Nie mamy jeszcze recenzji do tego filmu, bądź pierwszy i napisz recenzję

Komentarze 1

Avatar square 200x200

missblair 2010-09-20 5

Kiedy Paryż rozczarowuje. – Niestety, to chyba pierwszy film z Audrey, który mnie rozczarował.
"Śniadanie u Tiffany’ego", "Rzymskie wakacje" i "Sabrina" (dokładnie w tej kolejności) to dla mnie filmy piękne, zabawne, czarujące i chętnie do nich powracam. "Paryż…" był pierwszym z drugiej 'trójki' filmów wytwórni Paramount, które pozostały mi jeszcze do obejrzenia. Pozostałe tytuły to "Wojna i pokój" oraz "Zabawna buzia". Szczerze mówiąc od początku byłam nastawiona, że zapewne nie zachwycą mnie, jak te trzy obejrzane wcześniej. Aczkolwiek Audrey to Audrey, więc po filmie z jej udziałem spodziewałam się co najmniej bardzo dobrej rozrywki! Ta, którą otrzymałam była na dosyć średnim poziomie…
Fabuła zakręcona jak chińskie zero. Pisarz-plejboj, w średnim wieku, wynajmuje młodszą kobietę-maszynistkę, żeby pomogła mu w przepisaniu scenariusza… którego, jak się okazuje, jeszcze nie ma! Od tego momentu fabuła przebiega dwutorowo. Jedna płaszczyzna to rzeczywistość, w której wspomniana dwójka wspólnymi siłami stara się napisać owy scenariusz. Druga płaszczyzna to ich fikcja, bogato inspirowana rzeczywistością, bowiem bohaterami scenariusza stają się sam pisarz i jego asystentka. Niemal do ostatnich chwil, fikcja i rzeczywistość towarzyszą sobie na ekranie i uzupełniają się – wydzwaniający producent staje się fikcyjnym stróżem prawa, a romans z kart scenariusza przeradza się w prawdziwy.
"Kiedy Paryż wrze" zawiera elementy humoru, względnej grozy, jakiejś akcji, zwrotów akcji, zwrotów tychże zwrotów akcji, et cetera. Jest wątek romansowy, kryminalny, fantastyczny. Do wyboru, do koloru. Aczkolwiek… jakoś za dużo tego. To, co miało bawić – wydaje się mało śmieszne, to, co miało nadawać akcji tempa – nuży. Mam wrażenie, że scenariusz "Paryża…" jest niemal równie tragiczny, jak scenariusz nad którym głowili się jego główni bohaterowie.
Jeśli chodzi o aktorstwo – ktoś trafnie ujął w komentarzach na filmwebie: "Audrey robi to co zwykle – ładnie wygląda". Miałam wrażenie, że w tym filmie praktycznie wciąż tylko otwierała szeroko oczy i usta, wydawała z siebie krzykliwe 'och!', uśmiechała się, wdzięczyła… i tyle. Postać Holdena to typowy pisarz-narcyz, przekonany o własnym nieodpartym uroku, z zamiłowaniem do pięknych kobiet i alkoholu. Zdecydowanie bardziej wolę te cechy w wydaniu Hanka Moody’ego (bohater serialu "Californication"), aczkolwiek Holden wypada całkiem przekonująco i jest zdecydowanie barwniejszy niż jego towarzyszka z planu.
Najbardziej broni się tutaj muzyka. Utwory są całkiem przyjemne dla ucha i nieźle współgrają z ekranową historią. Na plus zasługują też zdjęcia, chociaż akcja fabuły gna przed siebie tak chaotycznie, że nie zdążyłam nacieszyć oczu ładnymi widokami i poczuć uroku tytułowego Paryża. Za dużo wrzenia, aż wykipiało mi bokiem ;-).

Współtworzą