Pluję na twój grób 1978

Day of the Woman

Film opowiada o pisarce, która wyjeżdża do domku na odludziu, żeby napisać powieść. Zostaje tam napadnięta i zgwałcona przez 4 miejscowych. Ale wcale nie umarła, jak myśleli jej oprawcy. Teraz jedynym celem jaki ma, to zemsta i ukaranie gwałcicieli i to w sposób jaki jeszcze nikt nie widział...

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zdjęcia Zobacz wszystkie 40 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Camille Keaton
jako Jennifer Hills
Eron Tabor
jako Johnny
Richard Pace
jako Matthew Lucas
Anthony Nichols
jako Stanley
Gunter Kleemann
jako Andy
Alexis Magnotti
jako Żona Johnny'ego
Tammy Zarchi
jako Córka Johnny'ego
Terry Zarchi
jako Syn Johnny'ego
Traci Ferrante
jako Kelnerka
William Tasgal
jako Bagażowy
Isaac Agami
jako Rzeźnik
Ronit Haviv
jako Dziewczyna z supermarketu

Fabuła

Film opowiada o pisarce, która wyjeżdża do domku na odludziu, żeby napisać powieść. Zostaje tam napadnięta i zgwałcona przez 4 miejscowych. Ale wcale nie umarła, jak myśleli jej oprawcy. Teraz jedynym celem jaki ma, to zemsta i ukaranie gwałcicieli i to w sposób jaki jeszcze nikt nie widział... Cenobite

Gatunek
Dramat, Thriller
Słowa kluczowe
zemsta, przemoc, gwałt, gang zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1978-11-03 (świat)
Wytwórnia
Cinemagic Pictures
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
I Hate Your Guts (tytuł niezdefiniowany)
I Spit on Your Grave (USA)
The Rape and Revenge of Jennifer Hill (USA) (tytuł na plakacie)
Wiek
od 18 lat
Czas trwania
101 minut
Budżet
80 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Nurt „rape and revenge” to jedna z cięższych gałęzi bujnego gatunku, jakim jest horror. 8

O ile oglądanie trzody półnagich nastolatków krojonych metodycznie przez zamaskowanego czubka można podciągnąć pod jakąś formę rozrywki, o tyle film, gdzie główną rolę dzierży wątek brutalnego gwałtu, to nie najlepszy typ na rozluźniający seans. Oto jeden z ciekawszych przedstawicieli tego podgatunku – „Pluję na twój grób” (posiadający także bezlitośnie sarkastyczny tytuł alternatywny: „Dzień Kobiet”).

Poznajemy historię ślicznej dziewczyny, młodej pisarki imieniem Jennifer. Nasza bohaterka postanawia poszukać weny do kolejnej powieści na totalnym odludziu. Wyjeżdża poza miasto i zaszywa się w urokliwym domku nad jeziorem, gdzie ma nadzieję znaleźć odpowiednie inspiracje i trochę świętego spokoju. Nie zrażają jej niegroźne zaczepki miejscowych, czuje się nawet nieco adorowana. Można powiedzieć, że wręcz nieznacznie kokietuje napotkanych mężczyzn. Jennifer nie przypuszcza nawet, że tym samym prowokuje wyzwolenie w nich zwierzęcych instynktów. Dziewczyna zostaje brutalnie zaatakowana, kilkukrotnie zgwałcona i pobita. Jej gehenna zdaje się nie mieć końca, horrendum bezlitośnie przeciąga się. Z czasem zaczynamy się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby dla niej, gdyby umarła od razu. Ale nie. Przed nami przecież druga część historii Jennifer. Część, w której wściekła dziewczyna przeprowadza krwawą zemstę, okrutnie adekwatną do tego, co jej zrobiono.

Nie dziwię się, że film Meira Zarchiego nie wypłynął na szerokie wody mainstreamu. I to bynajmniej nie dlatego, że jest to produkcja słaba, o nie. To zdecydowanie jeden z konkretniejszych nokautów kina grozy końca lat 70. Problem w tym, że masowemu odbiorcy taki kawał druzgocącego kina mógł wtedy stanąć w gardle, nie mówiąc już o zgorszonej krytyce i cenzurze świszczącej w powietrzu swoimi nożyczkami.

Właściwie dopiero teraz nastały czasy, kiedy to o gwałcie mówi się otwarcie - nie tylko w kinie undergroundowym. A jest to problem niewątpliwie wart praktycznie permanentnego poruszania. Kiedy czytamy o seksualnej przemocy wobec drugiego człowieka w gazetach czy oglądamy wiadomości na ten temat, co najwyżej kręcimy głową i chwilę później odwracamy się plecami do niewygodnych i nieprzyjemnych newsów. Co innego jednak, kiedy decydujemy się na konfrontację z porządnie skręconym, nieheblowanym i szokująco jaskrawym filmem na ten temat. Obrazy takie jak „Pluję na twój grób” pozostają nie tylko twardym rozrachunkiem (vide: druga część filmu) z oprawcami kobiet z całego świata, ale także nieczułym na wyciszenie, wymykającym się moralnej cenzurze wołaniem o utrzymanie społecznej świadomości.

„Pluję na twój grób” to naprawdę zamaszysty kopniak. Jeśli szukacie w horrorze czegoś więcej niż bezpodstawnej erupcji krwi i oczekujecie filmu grozy, który nie tylko szokuje, ale i zmusza do myślenia, to wiedzcie, że Zarchi nakręcił ten obraz właśnie dla Was.

Autor recenzji: Kamil „Skolmon” Skolimowski

1 z 4 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 2 powiązane

Komentarze 1

Avatar square 200x200

monikawawa 2012-09-04 5

5/10 – remake jest lepszy…

Współtworzą