Kobieta w czerni 1989

The Woman in Black

Młody prawnik zostaje wysłany przez swoją kancelarię, aby dopełnić wszelkich formalności po śmierci starej, samotnej wdowy. Kiedy dociera na miejsce okazuje się, że ludzie, którzy ją znali niechętnie rozmawiają na jej temat. Ostrzegają go także, aby trzymał się z dala od domu, który po śmierci pozostawiła kobieta. Młody prawnik… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Obsada Zobacz pełną obsadę

Adrian Rawlins
jako Arthur Kidd
Bernard Hepton
jako Sam Toovey
David Daker
jako Josiah Freston
Pauline Moran
jako Kobieta w czerni
David Ryall
jako Sprzedawca słodyczy
Clare Holman
jako Stella Kidd
John Cater
jako Arnold Pepperell
John Franklyn-Robbins
jako Wielebny Greet
Fiona Walker
jako Pani Toovey
William Simons
jako John Keckwick
Robin Weaver
jako Bessie
Caroline John
jako Matka Stelli

Fabuła

Młody prawnik zostaje wysłany przez swoją kancelarię, aby dopełnić wszelkich formalności po śmierci starej, samotnej wdowy. Kiedy dociera na miejsce okazuje się, że ludzie, którzy ją znali niechętnie rozmawiają na jej temat. Ostrzegają go także, aby trzymał się z dala od domu, który po śmierci pozostawiła kobieta. Młody prawnik ignoruje jednak te ostrzeżenia... soweks

Gatunek
Horror
Słowa kluczowe
pogrzeb, pożar, nawiedzony dom, strach zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1989-12-24 (świat)
Wytwórnia
Central Films Limited
Granada Television
Kraj produkcji
Wielka Brytania
Czas trwania
100 minut

Recenzje

Na początek ostrzeżenie. 10

Omawiany tu film w sferze znaczeniowej pozbawiony jest politycznych aluzji i zgryźliwych komentarzy dla kondycji współczesnego świata, zaś w sferze formalnej - nie posiada tempa teledysku i nie epatuje. Słowem: nie przypomina niczego, co wyznacza standardy współczesnego horroru. Wszystkim, którzy poczuli w tym momencie zapach naftaliny, odradzam lekturę kolejnych zdań, bowiem „Woman in Black” jawi się jako dzieło staromodne, zachowawcze, skromne i wręcz - przepraszam za wyrażenie - protestanckie.

Fabuła stanowi książkowy (dosłownie) przykład brytyjskiej post-romantycznej opowiastki o duchach. W pierwszym kwadransie pojawia się więc opuszczony cmentarz, w drugim - ponura rezydencja, a w trzecim - tajemnica, której rozwikłania doczekamy się dopiero w ostatnich minutach filmu. Akcję obserwujemy z perspektywy Arthura Kidda (Adrian Rawlins), młodego prawnika wysłanego do ponurej mieściny na wschodnim wybrzeżu w celu załatwienia formalności związanych ze śmiercią enigmatycznej wdowy, niejakiej Pani Dablow. Jak zostało wcześniej wspomniane, wyprawa dla Kidda nie zakończy się na kontemplowaniu mglistych nadmorskich pejzaży. Dość więc o fabule. Nie ona bowiem w obrazie Wise’a zwraca uwagę, a przynajmniej nie w takim stopniu jak sposób jej opowiedzenia i atmosfera, jaką jest przepełniona. „Woman in Black” jest bowiem filmem znakomicie zrealizowanym. Kompozycja barw, forma plastyczna, sposób prowadzenia akcji z podziałem na plany (zwracający uwagę choćby w scenie, w której pierwszy raz widzimy zbliżenie twarzy tytułowej postaci), wszystko to składa się na bardzo oszczędny, a zarazem zaskakująco jednorodny styl, będący potwierdzeniem klasy reżysera.

To, co w filmie urzeka, wywołuje jednocześnie niepokój. Jak choćby tytułowa postać, widziana z początku jako czarna plama na tle wiktoriańskiego pejzażu. Grozę budzą i potęgują najprostsze środki wyrazu - głosy z offu, wszechobecny mrok, mgła, tajemnicze dźwięki, ciasne kadry i powodowane przez nie uczucie klaustrofobii, potęgujące z każdą minutą wrażenie, że „coś-się-za-chwilę-musi-stać”.

I dzieje się. Potencjał grozy, jaki tkwi w tej historii, w filmie zostaje wykorzystany w pełni możliwości. Zaskakujące, że ten kameralny, pozbawiony ekstrawagancji obraz po blisko dwóch dekadach od premiery jest w stanie wzbudzić więcej emocji niż większość gatunkowych propozycji kinowych z ostatnich lat.

Reasumując - „Woman in Black” polecam jako prawdziwą perełkę, zapomniany klasyk, który nigdy nie zyskał sobie popularności, na jaką zasługuje. A, że w tym sezonie powróciły do łask koronki i woale, warto uczcić ten fakt, zadać sobie odrobinę trudu i omówić się na wieczór z „Kobietą w Czerni”.

Autor recenzji: Dawid Mlekicki

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą