Mgła 2007

The Mist

Kolejna ekranizacja książki Stephena Kinga. Nad niewielkie miasteczko nadchodzi wielka mgła. Okazuje się, że jest ona niezwykła, bowiem w niej ukryte są różnej maści stworzenia i potwory. Zanim mgła opanowała wnętrze supermarketu, grupka ludzi zdążyła się w nim ukryć. Aby przetrwać wszyscy powinni współpracować, jednak… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 3 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 41 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Thomas Jane
jako David Drayton
Marcia Gay Harden
jako Pani Carmody
Laurie Holden
jako Amanda Dumfries
Andre Braugher
jako Brent Norton
Toby Jones
jako Ollie
William Sadler
jako Jim Grondin
Jeffrey DeMunn
jako Dan Miller
Alexa Davalos
jako Sally
Nathan Gamble
jako Billy
Chris Owen
jako Norm
Sam Witwer
jako Wayne Jessup

Fabuła

Kolejna ekranizacja książki Stephena Kinga. Nad niewielkie miasteczko nadchodzi wielka mgła. Okazuje się, że jest ona niezwykła, bowiem w niej ukryte są różnej maści stworzenia i potwory. Zanim mgła opanowała wnętrze supermarketu, grupka ludzi zdążyła się w nim ukryć. Aby przetrwać wszyscy powinni współpracować, jednak utrudniała to pewna bogobojna kobieta. piwo_war

Gatunek
Horror, Dramat, Sci-Fi
Słowa kluczowe
krew, morderstwo, biblia, armia zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2008-03-07 (kino), 2007-11-21 (świat), 2008-10-24 (dvd)
Dystrybutor
Kino Świat
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Stephen King's The Mist (USA) (tytuł pełny)
Czas trwania
127 minut
Budżet
18 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Duet Darabont-King, czyli co za dużo, to niezdrowo 5
  • 2008-03-20
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Przeciętnemu odbiorcy literatury oraz filmu Stephen King kojarzy się przede wszystkim jako autor poczytnych opowieści grozy. W swojej twórczości podejmował jednak także (a może nawet przede wszystkim) wątki psychologiczne, które umieścił m.in. w znakomitych dramatach, takich jak „Skazani na Shawshank” i „Zielona Mila”. Tytuły te zostały w rewelacyjnym stylu przeniesione na duży ekran przez Franka Darabonta, który po kilku latach „odpoczynku” od twórczości Kinga wziął na warsztat kolejne jego opowiadanie, „Mgłę”. Niestety, z dużo gorszym skutkiem niż w wyżej wymienionych przypadkach.

Tajemnicza mgła spowija pewne małe amerykańskie miasteczko. Przerażeni mieszkańcy, którzy w tym czasie robili zakupy, gromadzą się w supermarkecie. Nie wiedzą z czym mają do czynienia, lecz wiedzą jedno – coś jest we mgle. Coś tajemniczego, coś niebezpiecznego, coś nie z tego świata... Aby przetrwać, muszą ze sobą współpracować. Z czasem okaże się to trudniejsze, niż ktokolwiek z nich mógł przypuszczać...

Slogan reklamujący „Mgłę” (jako najstraszniejszy film grozy ostatnich 9 lat) jest mocno przesadzony. Scen mrożących krew w żyłach nie ma, a poziom adrenaliny w organizmie widza raczej się nie podnosi. Jeśli zatem ktoś liczy na horror, będzie rozczarowany.

Zawodzą także efekty specjalne, a ściślej rzecz ujmując wygląd niektórych potworów (zwłaszcza „macek” i „pterodaktyli”). Nazbyt widoczna „cyfrowość” sprawia kiepskie i nienaturalne wrażenie. Owszem, z samego założenia potwory powinny być nienaturalne, ale raczej nie w wyniku słabo wykonanej pracy przez specjalistów od efektów komputerowych...

Niestety, negatywnych odczuć w stosunku do filmu Darabonta jest więcej. Duże wątpliwości budzi obsada, w skład której weszli aktorzy może nie tyle anonimowi, co mało znani. Rzecz jasna nie musi to być wadą, ale w przypadku „Mgły” jednak jest. Postacie nie są przekonująco zagrane, wyrażanie emocji przychodzi im z trudem, przez co widzowi jest obojętne, kto z tej całej afery wyjdzie cało. Jedynym wyjątkiem jest pani Carmody – obłąkana fanatyczka religijna, którą znakomicie odegrała Marcia Gay Harden. Jej postać początkowo nie przykuwa dużej uwagi, ale z czasem wysuwa się na pierwszy plan, szerząc chore teorie o Sądzie Ostatecznym i zdobywając coraz większe audytorium. W efekcie prowadzi to do podziału ludności zgromadzonej w sklepie na dwa obozy, z czego ten pod przywództwem pani Carmody okazuje się być w swoich działaniach niezwykle radykalny. Duże brawa dla Gay Harden, której postać – celowo nieprawdopodobnie irytująca – zdecydowanie wyróżnia się spośród pozostałych widocznych na ekranie.

Ponieważ w powyższym akapicie napomknąłem o psychologii tłumu, warto temu wątkowi poświecić trochę więcej miejsca. Wcześniej napisałem, że jako horror „Mgła” rozczarowuje. I faktycznie tak jest, jeżeli oczekuje się od niej tylko filmu grozy. Jeśli zaś potraktuje się ją jako dramat z elementami science-fiction i horroru, a tym samym spojrzy się na ten obraz nieco szerzej, wówczas nie zawodzi już w takim stopniu. Frank Darabont pokazuje, jak podatna na wpływy i sugestie – choćby najbardziej irracjonalne – jest ludzka psychika w przypadku zagrożenia, do czego zdolny jest człowiek, by przetrwać. I gdy odzywają się w nim pierwotne instynkty, istnieje tylko jeden sposób, aby temu zaradzić... Poza tym nie od dziś wiadomo, że najgorszym wrogiem człowieka nie jest ani śmiercionośny wirus, ani wyniszczający kataklizm, ani też żadna krwiożercza bestia. Jest nim po prostu drugi człowiek...

Na koniec pozostawiłem największy w moim odczuciu pozytyw „Mgły”. Przyznam, że przez niemal cały czas projekcji patrzyłem na ekran z lekkim uczuciem politowania, gdyż to, co widziałem absolutnie nie przypadło mi do gustu. Jednak tylko do zakończenia, które wbiło mnie w fotel! Wiem, że Darabont zmienił je w stosunku do literackiego pierwowzoru, jednak uważam, że uczynił to genialnie. Moim zdaniem jego zakończenie (dodatkowo okraszone piękną muzyką) jest jednym z najbardziej ironicznych, bezczelnych, by nie rzec wręcz chamskich, filmowych finałów jakie dane mi było zobaczyć. Ten właśnie fakt wpływa na to, że choć całościowo uważam „Mgłę” za film przeciętny (a może nawet słaby), to jednak ciągle pozostaje on w mojej głowie...

P.S. Kino Świat, dystrybutor „Mgły”, wprowadził do polskich kin pociętą (i to nieudolnie) wersję filmu, krótszą od właściwej o około 20 minut i pozbawioną kilku istotnych scen. Według internautów, którzy widzieli pełną wersję, to w głównej mierze właśnie ten fakt wpływa na nie najlepszą ocenę filmu przez kinomanów. Jeśli istotnie tak jest, to dystrybutorowi należą się szczere gratulacje...

15 z 19 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Początkowo Mgła była produkowana przy współpracy z Paramount. zobacz więcej

Komentarze 72

Avatar square 200x200

Trophy 2011-07-27 7

Nie! Nie! Co to za zakończenie? – Po pierwsze, powiem że film jest lepszy niż się spodziewałam. Na pierwszym planie nie są potwory, ale psychika ludzka. To do czego ludzie są zdolni, aby przeżyć; jacy są słabi i pozwalają manipulować sobą (głównie przez Panią Fanatyczkę Religijną – najbardziej wkurzająca postać)
Trzeba przyznać, że "Mgła" trzyma w napięciu. Tylko szkoda, że takie okropne zakończenie. Z jednej strony ma coś w sobie, ale z drugiej – nie, nie, to mogło potoczyć się inaczej. Przewidziałam, że tak to będzie. Wolałabym otwarte zakończenie.
W każdym razie, warto obejrzeć.

mirob1 2011-03-25 6

opowiadanie Kinga – Bez porównania do ekranizacji polecam – Szkieletowa załoga S.King

monikawawa 2010-05-07 5

słaby i mało straszny – film nawet nie trzyma w napieciu. troche mnie smieszyl.

Matejsoner11 2009-08-31 6

6/10 – Napięcie jakieś jest, konfrontacja dwóch grup jest, ale to wszystko jakieś takie bezpłciowe. I przyznaje rację: zakończenie przygnębia i to bardzo, chociaż zachowanie bohaterów więcej niż bessensowne (gdzie, kurde, instynkt samozachowawczy?)

Asmodeusz Matejsoner11 2009-10-15 7

Całkiemfajne, zakończenie zaskakujace przyzwyczaiłem się, że główni bohaterowie przeżywają a tu zonk

Ronaldinho Matejsoner11 2009-10-16 9

SPOILER !!! SPOILER !!! SPOILER !!! SPOILER !!! SPOILER !!!

> Matejsoner11 o 2009-08-31 10:39 napisał:
>gdzie, kurde, instynkt samozachowawczy?

Jakbyś oglądał film ze skupieniem, to zobaczyłbyś, że bohaterowie do samego końca trzymali się dzięki instynktowi samozachowawczemu. Najpierw nie wychodzili z marketu, później gdy zobaczyli, że raczej nie ma szans na ratunek, to zaczęli obmyślać jak się wydostać, po czym później przejechali tyle na ile im paliwa starczyło. Dojechali, przejeżdżając pewnie ze 100 km, do punktu, gdzie to paliwo się skończyło. Co widzą? Dalej mgłę przed sobą, myśląc, pewnie że to apokalipsa. Są w sytuacji takiej, że albo zrobię, to co zrobili lub mogą wyjść i po kolei dać się na żywca rozszarpywać tym stworzeniom.

SPOILER !!! SPOILER !!! SPOILER !!! SPOILER !!! SPOILER !!!

master602 2009-03-17 6

6/10 – może być atak zmutowanych pająków i latających robali

Współtworzą