Aż poleje się krew 2007

There Will Be Blood

Kalifornia, schyłek XIX wieku. Poszukiwacz srebra Daniel Plainview ponosi kolejną klęskę. Po kilku latach Daniel wraz ze swym synem, H.W., trafia do miasta Little Boston, ogarniętego gorączką nafty. Rządy sprawuje tu charyzmatyczny kaznodzieja Eli Sunday. Plainview trafia na bogate źródło ropy i bezwzględnymi metodami zaczyna… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 48 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Daniel Day-Lewis
jako Plainview
Paul Dano
jako Eli Sunday
Mary Elizabeth Barrett
jako Fannie Clark
Colleen Foy
jako Dorosła Mary Sunday
Hans Howes
jako Pan Bandy
Hope Elizabeth Reeves
jako Elizabeth
Rhonda Reeves
jako Matka Elizabeth
Paul F. Tompkins
jako Prescott
David Willis
jako Abel Sunday
Barry Del Sherman
jako H.B. Ailman
Dillon Freasier
jako Młody H.W. Plainview
Kevin Breznahan
jako Mężczyzna z Signal Hill

Fabuła

Kalifornia, schyłek XIX wieku. Poszukiwacz srebra Daniel Plainview ponosi kolejną klęskę. Po kilku latach Daniel wraz ze swym synem, H.W., trafia do miasta Little Boston, ogarniętego gorączką nafty. Rządy sprawuje tu charyzmatyczny kaznodzieja Eli Sunday. Plainview trafia na bogate źródło ropy i bezwzględnymi metodami zaczyna budować swe naftowe imperium. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
morderstwo, przemoc, biblia, strzał w głowę zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2008-02-29 (kino), 2007-09-27 (świat), 2008-07-29 (dvd)
Dystrybutor
Forum Film Poland
Wytwórnia
Paramount Vantage
Miramax Films
Ghoulardi Film Company
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Oil! (USA) (tytuł roboczy)
Wiek
od 18 lat
Czas trwania
158 minut
Budżet
25 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 8 wiadomości

Recenzje

Drenaż dusz 9
  • 2011-04-04
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Wiele jest dobrych filmów. Są obrazy, które przyjemnie się ogląda, lecz po wyjściu z sali kinowej zostaje po nich niewiele. Istnieją produkcje, których ogrom wciska w fotel, a napięcie szybuje w górę tak wysoko, że jeszcze przez kilka kolejnych dni widz rozpamiętuje szczególnie emocjonujące sceny. Mamy filmy, które druzgocą człowieka i odzierają z naiwności, a brutalna prawda w nich zawarta nie pozwala na ich ponowne obejrzenie. Są wreszcie filmy takie, jak Aż poleje się krew Paula Thomasa Andersona, które wżynają się w umysł, zachwycają wykonaniem, a ich wspomnienie nie blaknie mimo lat, jakie minęły od projekcji.

Film jest wynikiem spotkania trzech dużych nazwisk: wspomnianego reżysera, Paula T. Andersona, scenarzysty Erica Schlossera i Uptona Sinclaira, autora książki "Oil!" która posłużyła za podstawę dla filmu. Przesadą jednak byłoby uznanie Aż poleje się krew za adaptację prozy Sinclaira - choć zawiera wiele odniesień i konstrukcyjnych podobieństw, w dużej mierze jest to historia oryginalna, w której rozłożenie akcentów nie jest tak jasne i kategoryczne.

Fabuła koncentruje się na postaci Daniela Plainview, byłego kopacza, który przypadkiem odkrywa ropę i zamienia się w nafciarza - sprawnego, dynamicznego i bezwzględnego. Pewnego dnia zgłasza się do niego Poul Sunday, oferując kupno rodzinnej ziemi, pod którą znajdować ma się spory zapas ropy. Daniel wyrusza razem ze swoim partnerem i synem, H.W. (przygarniętym po śmierci przyjaciela Plainview) na farmę, gdzie - nie bez problemów - kupuje tereny. Wtedy też następuje pierwsze spotkanie z Elim Sundayem, pastorem miejscowego kościoła, który nie do końca zadowolony jest z obecności nafciarza. Niedługo potem Daniel wykupuje większość ziemi i rozpoczyna wydobycie, ale nie przebiega ono bezproblemowo: w wyniku wypadków obrażenia odnoszą ludzie, w tym syn Daniela, który traci słuch. Z czasem potęga i wpływy Plainview zaczynają rosnąć, a wraz z nimi pojawiają się następne wyzwania i możliwości. Nafciarz całkowicie angażuje się w pracę, zatracając się w kolejnych dochodowych przedsięwzięciach i wkładając w to całe swoje serce i duszę. A także gniew - gdyż rozwój wypadków wcale nie podoba się pastorowi, który zamierza wydać Danielowi otwartą wojnę o rząd dusz miasteczkowej społeczności…

Jak wspominałem, film nie jest tak kategoryczny w kwestiach ideologicznych jak książka i dopuszcza wiele interpretacji. Jeśli rozpatrywać Aż poleje się krew w sposób dosłowny, otrzymamy przypowieść o destrukcyjnej sile pieniądza, która konsumuje i niszczy wszystko na swej drodze. Daniel ma obok siebie syna i jest szczęśliwy, dopóki nie wpada w tryby brutalnego kapitalizmu, przedkładając pogoń za pieniądzem i zawodowe spełnienie nad rodzinę i spokojną egzystencję. Zmienia się w bezwzględnego, brutalnego i podstępnego przedsiębiorcę, bez skrupułów wykorzystującego swoje możliwości. Kapitalizm Daniela znajduje jednak godnego przeciwnika w osobie Eliego, pastora uosabiającego religijną ciemnotę, fałszywego proroka widzącego w nafciarzu zagrożenie mogące wyrwać wiernych z opiumowego snu, jakim są nabożeństwa, pełne kłamstwa i obłudy. W takim ujęciu ich konflikt jest walką dwóch szatanów nad duszami prostych ludzi, którzy - niezależnie od tego, która strona wygra - ulegną nieodwracalnej zmianie. Jednak jeśli sięgnąć głębiej, można dojść do wniosku niemal odwrotnego - poszukiwania Daniela nie są celem, ale raczej środkiem zastępczym, mającym zaleczyć jego ból, samotność i frustrację. Środkiem przeciwbólowym, w którym topi swoje rozczarowania związane z ludźmi. W końcu widzimy przecież, że i Plainview może być szczęśliwy, potrafi dbać o swego syna i cieszyć się z powrotu brata. Czy więc jego zgorzknienie nie jest reakcją na bezwzględność świata, który pragnie go zgnieść, on zaś, by przetrwać, musi stać się jeszcze gorszy?

Ten dramat człowieka uwikłanego w bezlitosne tryby społeczeństwa i biznesu dodatkowo podkreśla oprawa: zimna, nieprzystępna, szorstka i niezwykle piękna. Film pozbawiony jest w zasadzie wszelkich wizualnych wodotrysków, widz nie uświadczy tu porażających efektów specjalnych, a mimo to zdjęcia Roberta Elswita nadają miejscu akcji niemal epicki charakter. Małe miasteczko, ogromne i nieprzystępne tereny Kalifornii, pustkowia transformowane rękami zdeterminowanych przedsiębiorców - widoki te same w sobie niosą ogromny ładunek emocjonalny, dodatkowo wzmacniany poprzez dramatyczne wybory Daniela. Niczym nadczłowiek, bóg niemal, stoi nad tymi niekończącymi się połaciami ziemi, patrzy z góry na twardą naturę, której wypowiedział wojnę i z którą zamierza wygrać za wszelką cenę. Rewelacyjnie wypada to skontrastowanie ogromu przestrzeni z determinacją człowieka, a spokojna, ascetyczna niemal muzyka autorstwa Jonny’ego Greenwooda dodatkowo ten nastrój podkreśla. Aż poleje się krew to film z gatunku tych, które należy koniecznie oglądać na dużym ekranie i z dobrym, mocnym dźwiękiem. Odczucie zimnej perfekcji i szorstkości uderza wtedy w widza z całą mocą.

Osobne słowo należy się aktorstwu. Choć postaci przewija się przez ekran wiele, tak naprawdę cały dramatyzm i napięcie skoncentrowane jest wokół dwóch bohaterów: Eliego i Daniela. Paul Dano wcielający się w rolę wyrachowanego pastora jest świetny: od samego początku od duchownego promieniuje coś, co powoduje w widzu niechęć i każe mieć się przed nim na baczności. Dano kreuje wiarygodną postać świętoszka nowego wieku: pod maską świątobliwości, nawiedzenia czy religijnego szału ukrywa się wyrachowany, pozbawiony skrupułów i mściwy karierowicz, świadomy możliwości, jakie daje jego status pastora. Nie waha się przed niczym, byle tylko osiągnąć wyznaczone cele - nawet, jeśli w grę wchodzi ukorzenie się przed kimś, kim gardzi. Gra Dano, w której łączy jurodiwego z rajskim wężem, świetnie pokazuje zakłamanie Eliego. Ale i on blednie przy kreacji Daniela Day-Lewisa. Nagrodzona Oscarem rola Daniela jest niewątpliwie jednym z najlepszych dokonań aktora i elementem, który czyni film tak druzgocącym. Plainview w jego interpretacji jest przerażająco ludzki, niezależnie od tego, czy widzimy go na wczesnym etapie jego kariery, czy też już całkowicie zaangażowanego w swoje przedsięwzięcia naftowe. Gra Day-Lewisa dodaje dodatkowego dramatyzmu powolnej drodze Daniela w dół, do całkowitego zgorzknienia i osamotnienia, odcięcia się od resztek ludzkich uczuć, jakie ktoś mógł jeszcze w stosunku do niego żywić. Jednak czy to w chwili największego tryumfu, gdy nafciarz przypomina Boga, czy też na samym dnie, Day-Lewis pozostaje tak samo ekspresywny i elektryzujący.

Aż poleje się krew to jeden z tych filmów, które znać należy. W sposób mistrzowski operuje środkami filmowymi tworząc porażającą historię ludzkiej determinacji, bezwzględności i szaleństwa. To studium niszczącego działania chciwości i nienawiści, poparte rewelacyjną rolą Daniela Day-Lewisa wcina się w głowę i za nic nie chce jej opuścić. Zresztą i po co? Genialne filmy powinno się pamiętać latami.

0 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

Głosy mediów — Anderson, który odważył się zmierzyć z kinem Altmana i Scorsese, kręcąc „Boogie Nights” i „Magnolię”, tym razem nawiązuje ni mniej ni więcej tylko do twórczości wielkiego Orsona Wellesa i jego „Obywatela Kane’a”. Podobnie jak słynny tytułowy bohater tamtego filmu, Daniel Plainview z utworu Andersona to materialista-wizjoner i jednocześnie najsamotniejszy z... zobacz więcej

Komentarze 13

Avatar square 200x200

Trophy 2010-01-25 9

Porządne kino! – O chciwości. Główny bohater to człowiek straszny, jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Bogactwo na pierwszym miejscu. Popełnione zbrodnie.
Głównie w pamięci zapadła mi klimatyczna muzyka, krajobrazy, scenografia i oczywiście aktorstwo – genialny Day-Lewis i Paul Dano.
Jeden z lepszych filmów 2007 roku. Warto!!

Matejsoner11 2009-08-31 9

Najlepszy film ostatnich lat – Ten film chciałem obejrzeć od dawna, lecz dopiero teraz mi się udało. Jak wszyscy wiedzą, apetyt rośnie w miare czekania, więc od tej produkcji spodziewałem się czegoś wyjątkowego. I nie rozczarowałem się.

Przy tym filmie wysiadają takie Oscarowe produkcje, jak "No country for old men", czy "Miasto gniewu", nie wspominając już o nieszczęsnym, nagrodzonym w tym roku "Slumdogu. Film Andersona to przerażający portret Amerykanina, który, by osiągnąć sukces, niszczy wszystko, co staje mu na drodze. Nie obchodzi go, to, co czują inni ludzie, zgony na platformach przyjmuje ze stoickim spokojem, jedyne, co go martwi, to wydajność, która przez ten zgon mogła być obniżona. Nienawidzi ludzi, którzy nie umieją zapracować na sukces, którzy czekają na gotowe. Jest zimny i nie obdarza nikogo uczuciem. Dawno nie widziałem w kinie tak dobrze naszkicowanego portretu psychologicznego i dawno nie oglądałem tak genialnej kreacji, jak ta w wykonaniu Daniela Day – Lewisa.

Pozostałymi aspektami, na które warto zwrócić uwagę, to fantastyczne zdjęcia i genialna scenografia, wspaniale oddająca realia platform naftowych, działających na początku XX. wieku. Jednak, oglądając film, czekamy, co też może wydarzyć się w końcówce,a ten jest wręcz miażdżąca. Gdyby film był taki od początku, z pewnością wywaliłby z odwiecznego piedestału "Godfathera", czy inne "Shawshanki".

P.S: Ocena na FDB nie kompletnie nie oddaje faktycznej wartości filmu, tak więc proszę w żadnym wypadku się nią nie kierować. Polecam. Najlepszy film w ostatnich dwóch latach.

Odi 2009-04-26 3

NUDA!! – Dlaczego nikt mnie nie uprzedził. Film jest tak długi, że można w czasie seansu przeczytać 500 stronicową książkę. Co gorsza dłuży się dodatkowo czas przy nim spędzony bo obraz zanudza widza na śmierć. Mam wrażenie, że widziałem takich filmów setki w czwartkowe czy środowe wieczory w TV. Wszystkie tak samo szare, długie i do dupy. Ciekawe tylko skąd tylu piewców chwały, jeden lepszy od drugiego, mówiący jakaż to wspaniała jest ta produkcja. Dlaczego nikt mnie nie ostrzegł? Czy akademia nominująca do oskara zawsze jest nieomylna?
Wystawiam 3/10, bo już dawno mnie tak, żaden film nie znudził. Ani on genialny, ani fascynujący, nie jest wzruszający nawet nie potrafi utrzymać widza przed ekranem. Czekałem do końca tylko dlatego, że miałem nadzieję, że coś się w końcu stanie, no i się stało, zakończenie nieco ratuje film ale 10 minut w stosunku do ponad 2,5 godzin? Ja dziękuję, więcej nie obejrzę nic co dostało Oscara albo zostało do niego nominowane. Szkoda czasu.

ewcia005 2008-03-29

REWELACJA – Ostatnio naprawdę nie pamiętam żeby film mnie tak poruszył ;-) Cięzko znależć teraz ambitne kino. Charaktery były skomplikowane i ciężko było przewidzieć koniec. Głowna postać na początku z pozoru tragiczna – chyba ze względu na relacje z "synem". Naprawdę film uważam za rewelacyjny, bardzo ciekawe dialogi i kompletna nieświadomość zakończenia ;-)

cr3ate 2008-03-11 9

Absolutnie genialny! – Film jest ciężki jak cholera. Zdecydowanie dla ludzi z mózgiem, więc wszystkie drechy i blondzie będą zawiedzione. Mnie film powalił na kolana. To jeden z tych filmów, o których myśli się jeszcze na drugi dzień. Miejscami nawet szokujący, ale trzymający niemal cały film w napięciu. Daniel Day-Lewis jest niesamowitym aktorem i tutaj po raz kolejny dał popis swojego kunsztu. Jeśli ktoś wątpi w jego umiejętności to niech sobie obejrzy "My Left Foot". Jedyną wadą może być to, że folm jest troche za długi.

Współtworzą