High-Rise 2015

W poszukiwaniu spokoju i anonimowości doktor Robert Laing (Tom Hiddleston) wprowadza się do luksusowego apartamentowca, który został zbudowany, aby zaspokajać wszelkie kaprysy londyńskiej elity. Szybko okazuje się jednak, że pozostali lokatorzy nie mają najmniejszego zamiaru zostawić go w spokoju. Mężczyzna staje się świadkiem… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 3 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 17 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Tom Hiddleston
jako Dr Robert Laing
Jeremy Irons
jako Anthony Royal
Sienna Miller
jako Charlotte Melville
Luke Evans
jako Richard Wilder
Elisabeth Moss
jako Helen Wilder
James Purefoy
jako Pangbourne
Keeley Hawes
jako Ann Royal
Dan Renton Skinner
jako Simmons
Sienna Guillory
jako Jane Sheridan
Enzo Cilenti
jako Adrian Talbot
Peter Ferdinando
jako Cosgrove
Reece Shearsmith
jako Nathan Steele

Fabuła

W poszukiwaniu spokoju i anonimowości doktor Robert Laing (Tom Hiddleston) wprowadza się do luksusowego apartamentowca, który został zbudowany, aby zaspokajać wszelkie kaprysy londyńskiej elity. Szybko okazuje się jednak, że pozostali lokatorzy nie mają najmniejszego zamiaru zostawić go w spokoju. Mężczyzna staje się świadkiem i uczestnikiem niezdrowej rywalizacji, która opanowuje wszystkich mieszkańców. Stopniowo pełen przepychu, zakrapianych imprez i szalonych orgii raj zmienia się w prawdziwe piekło, a do uporządkowanego świata wkracza chaos, bezprawie i przemoc. Minie dużo czasu zanim Robert Laing poczuje się tam jak u siebie. opis dystrybutora

Gatunek
Sci-Fi, Akcja, Dramat
Słowa kluczowe
przemoc, samobójstwo, na podstawie powieści, koń zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2016-04-15 (kino), 2015-09-13 (świat)
Dystrybutor
M2 Films
Wytwórnia
Recorded Picture Company (RPC)
S Films (współpraca produkcyjna)
Scope Pictures zobacz więcej
Kraj produkcji
Wielka Brytania
Inne tytuły
High Rise (USA)
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
119 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 6 wiadomości

Recenzje

To godna kina dużych chęci, ale rozleniwiająca się po drodze, dystopia. 7

Zmutowany i terroryzujący swojego stwórcę kapitalizm i konsumpcjonizm, to już nie obawa jutra, a stały gość teraźniejszości. Wszyscy gdzieś tam chcemy, by niektóre kadry z Wielkiego Gatsbiego były naszymi życiorysami. Po każdym porządnym melanżu jednak nadchodzi kac, a im dłuższa impreza, tym głowa pulsuje boleśniej. O to chodzi w High Rise – o tę suchość na drugi dzień, a przecież tyle wczoraj wypiliśmy. To godna kina dużych chęci, ale rozleniwiająca się po drodze, dystopia.

Nasz bohater (w końcu uczesali tego Hiddlestona), uznany lekarz, wprowadza się do elitarnego wieżowca, który wydaje się odcięty od innej architektury miejskiej, jak jego mieszkańcy od zwykłych śmiertelników i przeciętnych obywateli. To małe państwo w państwie, to twierdza, której fosą jest niemoralny status finansowy – tutaj synonim statusu społecznego.

Film chcący mocno zostać ekranizacją książki „Wieżowiec” J.G Ballarda, o ironio, z literaturą ma mało wspólnego (mówiąc tutaj o znanej definicji, że kinu najbliżej ze sztuk do literatury). Siłą ekspresji i środkiem ekspansji wizji reżysera, jest przede wszystkim bodziec słuchowy i wzrokowy. Dla siły narracji zabieg to nie zawsze skuteczny.

High Rise to karykaturalny i piekielne celny portret współczesnych elit. Oglądamy stworzony z ogromnym rozmachem i wyobraźnią obłąkańczy taniec bogactwa. W pewnym momencie kroki naszych anarchistycznych (w teorii) bohaterów zaczynają się powtarzać i plątać. Zbyt bogaci hipisi przestają tańczyć w rytm własnych wyobrażeń o sobie. Reżyser stawia tezę – posiadanie wszystkiego wysysa wszystko. Znamiennym jest, że w tej zaawansowanej próżności bliźniaczej z Młodością, tylko bez pierwiastka artystycznego, jest pustka i samotność oraz pewna powtarzalność i skończoność – klasa bez klasy.

Bąbelki w szampanie przestają wprowadzać w radość i ulatują, seks nie doprowadza do orgazmu, a przepełnione najdroższym towarem półki sklepowe w hipermarkecie załamują się, jak ludzie w mieszkaniach nad nim. Po wielkim bogactwie nadchodzi wielki kryzys, a tutaj jest on zilustrowany wręcz w poetyce The Walking Dead, z farszem absurdu. To apokalipsa bez rozmazanej Channelki na ustach, taki katastrofizm pokolenia wszystkiego, pusty od nadmiaru (!). Reżyser jest bezlitosny, a jego krytycyzm wobec przybliżanego środowiska, nie pozwala na łzawe, ckliwe, czy melodramatyczne tony. Ben Wheatley zdecydowanie nie ma zamiaru łączyć się w bólu z bohaterkami i ich połamanymi obcasami. W tej świadomej i bezkompromisowej postawie, reżyserowi udaje się osiągnąć nie strach, czy prostolinijne przerażenie, a bardziej obrzydzenie, kpiarstwo i szyderstwo, również ze strony widza do bohaterów.

W tym dystansie i wycyzelowanej formie film może sam na siebie zastawić pułapkę – nikogo nie dotknie. Teza o rozbestwionym kapitalizmie może zostać chwilami zmarginalizowana przez formalną zabawę i uatrakcyjnianie obrazu. High Rise czasami woli gadżety, niż precyzję i fundamenty. Film popisuje się i wydaje być znudzony pogłębieniem przyczynowo-skutkowości, analizy socjologicznej, nie dociąga linii krytyki do końca, a przez pozostawioną lukę wylatuje ciężar historii. Jednak w tym koszmarze developera i Alternatywach 4 w czasach ponowoczesności z filtrem sci-fi, jest ambicja diagnozowania. High Rise świadomie lub mniej, kontynuuje myśl Nicka Hanauera, który mówił o rekordowej przepaści pomiędzy biednymi, a bogatymi i historycznym szczycie nierówności. Powiedział on o tym, że „idą na nas z widłami”. Ben Wheatley pozostając w duchu zagrożenia, uważa jednak że tkwi ono w nas samych łykających dobra, jak pelikany w złotych klatkach.

W High Rise nie chodzi o edukację, a o głośną i kreatywną drwinę z pewnych środowisk, daleko zostawiających w tyle średnią krajową. Film jest bezlitosny wobec wątłości współczesnych elit, ale jednak czasami zbyt umowny. Niby czujemy oddech na karku, ale od śmiechu celnego obserwatora i satyryka – nie przepowiedni zaangażowanego demiurga.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Gdy Jeremy Thomas pierwszy kupił prawa w 1975 roku, Nicolas Roeg był wyznaczony do reżyserowania filmu. zobacz więcej

Komentarze 3

Avatar square 200x200

i_darek1x 2016-05-04 4

Kilka scen jest ciekawych !ale ogólnie to film dla potłuczonych ? Lub mówiąc inaczej ;Abstrakcja (abstrahowanie) (łac. abstractio – oderwanie) – proces tworzenia pojęć, w którym wychodząc od rzeczy jednostkowych (najczęściej konkretnych) dochodzi się do pojęcia bardziej ogólnego poprzez konstatowanie tego, co dla tych rzeczy wspólne (zazwyczaj właściwości).

Ostatecznie drogą tego procesu dochodzi się do pojęć najuboższych w treść, ale o najszerszym zakresie, takich jak rzecz, przedmiot, substancja czy Byt. Pojęcie powstałe w wyniku procesu abstrakcji nazywamy abstraktem.

Nie w moim typie ;)

monikawawa 2016-06-29 4

szczerze to nie wiem jak komus moze podobac sie ten film. rozumiem całą koncepcje ale realizacja jest naprawde marna. 4/10

pelczyn28 2016-06-07 6

specyficzny film nie kazdy bedzie zachwycony po seansie

Współtworzą