Opętani 2010

The Crazies

Fabuła filmu toczy się wokół mieszkańców małego miasteczka w stanie Kansas, którzy zostali postawieni w bardzo ciężkiej sytuacji i zmuszeni są walczyć o swoje własne życie. A wszystko za sprawą kraksy samolotu, który przewoził tajną biologiczną broń.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 4 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 42 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Timothy Olyphant
jako David Dutton
Radha Mitchell
jako Judy
Joe Reegan
jako Billy Babcock
Joe Anderson
jako Russell
Justin Welborn
jako Curt Hammil
Preston Bailey
jako Nicholas Farnum
Christie Lynn Smith
jako Deardra Farnum
Lisa K. Wyatt
jako Peggy Hamill
Brett Wagner
jako Jesse
Lori Beth Sikes
jako Szalona mama
Justin Price
jako Zakażony cywil

Fabuła

Fabuła filmu toczy się wokół mieszkańców małego miasteczka w stanie Kansas, którzy zostali postawieni w bardzo ciężkiej sytuacji i zmuszeni są walczyć o swoje własne życie. A wszystko za sprawą kraksy samolotu, który przewoził tajną biologiczną broń. Hsi_Nao

Gatunek
Thriller, Sci-Fi
Słowa kluczowe
krew, morderstwo, policja, szaleństwo zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2010-03-05 (kino), 2010-02-23 (świat), 2010-10-20 (dvd)
Dystrybutor
Monolith Films
Wytwórnia
Overture Films
Participant Media
Imagenation Abu Dhabi FZ (współpraca produkcyjna)
Kraj produkcji
USA, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czas trwania
101 minut
Budżet
20 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 8 wiadomości

Recenzje

Kolejne miasteczko do zniszczenia 5
  • 2011-05-30
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Oglądając Opętanych można dojść do dwojakiego wniosku. Po pierwsze: amerykańskie kino klasy B jest w niewiarygodny sposób skonwencjonalizowane, zaś zapas tematów i sposobów ich użytkowania jest zbiorem zamkniętym i – jak się wydaje – dość ograniczonym. Drugi wniosek jest taki, że wszelkie próby przełamania schematu w tego rodzaju kinie, przeniesienie akcentu na inny aspekt filmu, z góry skazane są na porażkę i owocują tylko zmianą jednej kalki na drugą.

Przyglądając się konstrukcji fabularnej filmu, wachlarzowi postaci i ogólnej wymowie dzieła Brecka Eisnera, trudno oprzeć się wrażeniu, że reżyser wybrał sobie kilka filmów, obejrzał je, a następnie wyciągnął z nich kilka motywów i skleił ze sobą, tworząc produkcję absolutnie pozbawioną oryginalności czy inwencji. W Opętanych można znaleźć odwołania do kina pandemicznego w rodzaju Epidemii, gdzie tajemniczy wirus rozprzestrzenia się w małym miasteczku, przekształcając spokojnych mieszkańców w nieco lunatycznie poruszających się psychopatów, z wielką lubością mordujących wszystko, co się rusza (co z kolei w jasny sposób odsyła do kina zombie, ze szczególnym naciskiem na 28 dni później). Jak zwykle w takich wypadkach do akcji wkracza armia – ucieleśnienie bezdusznego systemu, który nie dba absolutnie o dobro mieszkańców i zarażonych, zainteresowany jest głównie zatuszowaniem swoich błędów (co mieliśmy chociażby w koreańskim The Host), zaś głównymi bohaterami uczyniono miejscowego szeryfa i jego żonę – ucieleśnienie ładu i porządku, a z drugiej strony rodzinnego ciepła i empatii (rozwiązanie znane m.in. z 30 dni nocy). Takie pożyczanie sprawdzonych motywów prowadzi jednak do ślepego zaułka: niby twórcy odchodzą od modelu zombiastycznego (w którym bohaterowie walczą przede wszystkim z zarażonymi, dosłownie wycinając sobie drogę przez masę gnijącego ciała), skupiając się bardziej na przeżyciach ludzi i emocjach związanych z ucieczką, jednak i tak prowadzi to do dość sztampowej ścieżki, gdzie kolejne postacie giną w trakcie podróży, a jedna z nich koniecznie musi altruistycznie poświęcić się dla reszty. Wydaje się, że film byłby zdecydowanie atrakcyjniejszy, gdyby reżyser rozszerzył perspektywę, spróbował spojrzeć na to od strony szeregowego żołnierza, lub skontrastować ze sobą dwie grupy podążające innymi ścieżkami – jednak niczego takiego nie ma. Eisner od początku do końca ślizga się po schemacie, nie siląc się zbytnio na wprowadzenie przekształceń lub jakiejś ambiwalencji.

Efekt jest taki, że film, określany jako horror bądź thriller, nie przeraża. Dla miłośnika gatunku wykorzystane kalki będą łatwe do odczytania i nie staną się żadnym wyzwaniem; produkcja okazuje się po prostu przewidywalna – a dla utworu grozy to bardzo niedobrze. Fakt ten boli tym bardziej, że są w filmie sceny całkiem niezłe, hipnotyzujące, przejawiające pewien ciekawy zamysł aranżacyjny – choćby w opuszczonym szpitalu, kiedy widz słyszy tarcie metalu o podłoże, jednak długo nie jest w stanie go zidentyfikować; podobnie jest z motywem trzech myśliwych, urządzających sobie krwawe łowy. Z drugiej strony, te zabiegi równoważone są przez dość standardowe rozwiązania – uderzenia w wysokie tony, rękę wyskakującą zza pleców, czy trupią mordę, która dziwnym trafem znalazła się tam, gdzie nikt się jej nie spodziewał. Paradoksalnie - napięcie pojawia się w chwilach, kiedy nic się nie dzieje; bowiem gdy akcja się dynamizuje, ten nastrój znika, zastąpiony przez nie do końca satysfakcjonującą walkę. Na dodatek trudno znaleźć postać, z którą wartałoby się utożsamić – szeryf (Timothy Olyphant) jest ostoją spokoju, racjonalizmu i odwagi; jego żona (Radha Mitchell) to kobieta, którą należy się zająć, niepewna, skazana na pomoc swojego męża. W zasadzie tylko Russ (Joe Anderson) nie wydaje się płaską kalką; z jednej strony to przyjaciel i zastępca szeryfa, nie raz ratujący mu życie, z drugiej jednak ambiwalencję wprowadza fakt, że jest jednym z zarażonych. Spośród całej trójki to on jest najciekawszym bohaterem – bo w dużej części nieprzewidywalnym i najmniej posągowym.

Z lektury tego tekstu z pewnością wyziera obraz dość przygnębiający: schematycznego, nieszczególnie przerażającego horroru, który niewiele ma do zaproponowania miłośnikowi gatunku lub nieco bardziej wymagającemu widzowi. I niewątpliwie tak jest. Trzeba jednak oddać nieco sprawiedliwości filmowi Eisnera: mimo absolutnego braku oryginalności da się w nim wyczuć klimat i z pewnym zainteresowaniem przyglądać się perypetiom bohaterów, tym bardziej, że pod względem realizacyjnym (scenografia, zdjęcia, muzyka) film stoi na przyzwoitym poziomie. Jeśli komuś nie przeszkadza schematyczność, lubi natomiast sprawnie technicznie zrealizowane kino klasy B, a przy okazji nie ma zbyt wielkich oczekiwań, powinien być zadowolony z tej rzemieślniczej roboty. Ja osobiście nie mam poczucia straconego czasu, ale polecać też zbyt aktywnie nie będę.

0 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

Możliwe spoilery Streszczenie — W niewielkiej miejscowości na amerykańskim środkowym zachodzie mąż i żona walczą o przetrwanie. Nieznana toksyna, która dostała się do wody pitnej, powoduje, że wystawieni na jej działanie ludzie zmieniają się w krwiożercze bestie. Władze odmawiają interwencji, skazując niezarażonych mieszkańców miasteczka na pewną śmierć. Opętani to unowocześniona wersja... zobacz więcej

Komentarze 14

Avatar square 200x200

TCksp 2010-10-12 7

7/10 – Nie jestem miłośnikiem gatunku, ale ten film obejrzałem z zainteresowaniem. Może nie rewelacja, ale godny uwagi.

Martyr 2010-09-18 4

Dostateczny. - Przyznam szczerze, że nie widziałem pierwowzoru tego filmu, jednak historia nie jest zbytnio odkrywcza. Powstało wcześniej przynajmniej kilka innych, lepszych filmów o tej tematyce, na tle których, ta produkcja wypada blado. Jeszcze to pseudo zaskakujące zakończenie… 4/10.

juskowiak 2010-04-25 5

Słabiutko! – zmarnowany potencjal. nie polecam.

5/10

Beznickowy juskowiak 2010-06-19 5

Zgadzam się. Potencjał zmarnowany. Mogło być coś z tego całkiem dobrego, ale tak naprawdę film przynudza tą ciągłą ucieczką bohaterów, a początek filmu zapowiadał coś niezwykle tajemniczego.

i_darek1x 2010-03-22 3

Kiepski ! – Rozczarowanie!Nic nowego ,powtórka z rozrywki dla niewymagających ….
Ogólnie film przynudza !Można spokojnie sobie darować oglądanie…

Ronaldinho 2010-03-06 8

Solidny remake, przykład jak się powinno odświeżać filmy grozy z lat 70’ i 80’. – Przedwczoraj przypomniałem sobie oryginał z 1973 roku, był równie dobry tak jak go zapamiętałem. Dzisiaj nareszcie obejrzałem remake, na który nie mogłem się doczekać przez ten genialny pierwszy zwiastun. Nie polecam oglądania filmu zaraz po obejrzeniu zwiastuna, bo jednak zawiera on kluczowe rozwiązania danych fragmentów filmu, ale ostatni raz widziałem go dwa dni temu chyba i nie zaszkodził mi, bo pojedyncze sceny ze zwiastuna nie zapadły mi mocno w pamięć. Okazało się, że w sumie z pierwowzoru zaczerpnięto stosunkowo niewiele. Zrezygnowano między innymi z opowiadania historii od strony wojska czy zespołu badawczego badającego wirusa, właściwie wyszło to na dobre, bo nie powtarzano tych samych motywów, a skupiono się bardziej na survivalu głównych bohaterów. Wyszło dzięki temu bardziej mrocznie w chwilach gdy spotykamy wojsko, coś jak w "Cloverfield". Zmniejszyli także liczbę mieszkańców do 1/3, a i przy tym pochwale reżysera za fajne wprowadzenie do życia małomiasteczkowego na początku filmu, ładne ujęcia to były. Na pewno twórcom nie brakowało pomysłów, w każdej sekwencji były jakieś smaczki, np ten z nożem czy akcja okołomyjniowa. Jest to bardzo solidnie wykonany film grozy, co prawda właściwie brak było jakiś przejawów wybitności gatunkowej, ale oglądało się bardzo dobrze, były momenty strachliwe, aktorstwo prezentowało się wyjątkowo bardzo dobrze u całej obsady, trudno też o wskazanie jakieś niedoróbki, właściwie to tylko jedno zachowanie głównych bohaterów mnie zirytowało, ale po części można je było wytłumaczyć. Całościowo film mi się bardzo podobał, a więc 8/10, zostaną po nim jak najbardziej pozytywne wrażenie i będę chciał jeszcze ten film oglądać, na pewno z Blu-Ray’a, bo jak zobaczyłem zwiastun po powrocie z kina, to taśma tutaj mocno przegrała z cyfryzacją, że momentami miałem wrażenie, że operator za bardzo bawił się głębią ostrości. A i jeszcze "oryginał vs remake". Obydwa filmy prezentują bardzo dobry poziom i tak jakby wzajemnie się uzupełniają – co nie było w jednym, jest w drugim, a jak w jednym jest 'optymistyczne' zakończenie, to w drugim już trochę smutne nawet, za bardzo nie mogę się w tej chwili zdecydować, co lepsze, chyba remis.W krajobrazie produkcji o wirusach/epidemiach remake "The Crazies" znajdzie się gdzieś wśród czołówki.

"The Crazies" przypomniało mi o innym świetnym filmie o wirusie, którego z wielką chęcią zobaczę remake, mianowicie jest to "Warning Sing".

Ocena: 8/10

Dla zainteresowanych, to niedawno wyszedł Blu-Ray oryginału i z ripa (zwykły avi) takie oto wyłapałem kadry, których mi brakowało w remake’u:

Na tych białych kombinezonach bardzo ładnie krew wygląda, a w oryginalne dużo się jej przelewa :)

Współtworzą