Niania w Nowym Jorku 2007

The Nanny Diaries

Studentka wyższej uczelni podejmuje pracę jako niania u bogatej rodziny z Nowego Jorku. Musi teraz uporać się ze swoimi studiami, nowym romansem i rozkapryszonym bachorem.

Reżyseria
,
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 52 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Scarlett Johansson
jako Annie Braddock
Laura Linney
jako Pani X
Alicia Keys
jako Lynette
John Henry Cox
jako Dean
Chris Evans
jako Harvard Hottie
Donna Murphy
jako Judy
Lewis Payton Jr.
jako Posłaniec na rowerze
Paul Giamatti
jako Pan X
Sonnie Brown
jako Dyrektor Kadr
Georgina Chapman
jako TriBeCa Fashionista
Nicholas Art
jako Grayer
Jodi Michelle Pynn
jako Skrzecząca kobieta

Fabuła

Studentka wyższej uczelni podejmuje pracę jako niania u bogatej rodziny z Nowego Jorku. Musi teraz uporać się ze swoimi studiami, nowym romansem i rozkapryszonym bachorem. maciu

Gatunek
Komedia, Dramat, Romans
Słowa kluczowe
pielęgniarka, kłamstwo, samotna matka, na podstawie powieści zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2007-12-21 (kino), 2007-04-20 (świat)
Dystrybutor
Kino Świat
Kraj produkcji
USA
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
106 minut
Budżet
20 000 000 USD

Recenzje

Scarlett superniania 6
  • 2008-01-23
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Komedia romantyczna. Scarlett Johansson. „Niania w Nowym Jorku”. Ani gatunek, ani odtwórczyni głównej roli, ani tytuł – żadna z tych rzeczy nie powodowała u mnie chęci obejrzenia tego filmu. Cóż, nie zawsze jednak idziemy do kina na to, co chcemy zobaczyć. Na szczęście jednak moja niechęć była niesłuszna, gdyż „Niania w Nowym Jorku” okazała się być całkiem sympatyczną i relaksującą produkcją.

W zamożnych domach z górnego Manhattanu równie istotną rolę jak Pan i Pani pełni niania. To na niej spoczywa obowiązek niemal całkowitej opieki nad potomstwem wiecznie zajętych rodziców. Pan domu musi przecież od rana do nocy pracować (w przerwach romansować), by jego małżonka mogła oddawać się ogromowi wielce interesujących, nie cierpiących zwłoki i bardzo prestiżowych przedsięwzięć. W tym czasie ukochanym dzieckiem bogaczy zajmuje się niania. Taką właśnie pracę podejmuje Annie Braddock (Johansson) – świeżo upieczona absolwentka college’u, której plany zrobienia kariery w ogromnej międzynarodowej korporacji legły w gruzach. Przypadkowe spotkanie w parku małego Grayera (Nicholas Art) i jego matki (Laura Linney) sprawia, że Annie przeprowadza się na górny Manhattan. Problem tylko w tym, że o niańczeniu nie ma zbyt wielkiego pojęcia...

Scenariusz (Shari Springer Berman i Robert Pulcini) oparto na powieści Nicoli Kraus i Emmy McLaughlin pt. „The Nanny Diaries” (taki też jest oryginalny tytuł filmu). Nie widzę jednak sensu, by zajmować się podobieństwami (bądź różnicami) pomiędzy wymienionymi źródłami i skoncentruję się jedynie na przekazie filmowym.

Uważam, że określenie „Niani w Nowym Jorku” mianem komedii romantycznej nie jest specjalnie trafne. Owszem, mamy tutaj typowy i schematyczny wątek miłosny, ale na szczęście nie jest on dominującym elementem fabuły, przez co romantyzmu nie ma tu za wiele. Skupiono się zaś przede wszystkim na ukazaniu relacji między szczęśliwymi na pokaz małżeństwami, bezwzględnymi pracodawcami a swoimi pracownikami oraz pomiędzy opiekunkami i ich podopiecznymi. Przyznać muszę, że na owe relacje patrzyło mi się naprawdę przyjemnie, gdyż przedstawione zostały w zabawny i celowo przerysowany sposób. Szkoda tylko, że cała historia usiłuje być moralizatorska, a przesłanie z niej płynące jest wyjątkowo banalne. Bo to, że za pieniądze prawdziwej miłości kupić się nie da, widzieliśmy już w niejednym filmie. I pewnie jeszcze w kilku niestety zobaczymy...

Za jeden z większych atutów „Niani...” uważam postać małego Grayera, ale nie mam na myśli chłopca odtwarzającego tę rolę, a jedynie sposób, w jaki została ona poprowadzona. Kilkuletnimi dziećmi targają silne emocje, łatwo jest im kogoś znienawidzić, by wkrótce pokochać na swój niepowtarzalny sposób. Dzieci szybko się do ludzi przywiązują, ale także szybko o nich zapominają. Tak też dzieje się w omawianym filmie, gdzie Grayer początkowo jest wyjątkowo nieznośny i wrogo nastawiony do Annie, by wkrótce obdarzyć ją szczerą, ale też naiwną, dziecięcą miłością. Chcąc nie chcąc, Annie także przywiązuje się do chłopca, gdyż w gruncie rzeczy to ją Grayer traktuje jako matkę.

Wspomnieć należy o filmowej biologicznej mamie chłopca, czyli Pani X. Jest to najlepsza, najbardziej wyrazista rola ze wszystkich, które widzimy na ekranie. Kobieta ta jest dumna, oschła i przekonana o swojej wyższości nad innymi. Najbardziej liczy się dla niej nieustanne brylowanie w towarzystwie, choćby nawet miało to negatywnie odbić się na jej więzi z synem. Te wszystkie cechy Laura Linney doskonale uzewnętrzniła dzięki oszczędnej mimice twarzy i charakterystycznemu tonowi głosu, który wydaje się nie znosić sprzeciwu. Istotnie trudno wyobrazić sobie gorszą matkę, żonę i szefową w jednej osobie. Gdy zaś dołączymy do niej Pana X (Paul Giamatti) – bufoniastego, egoistycznego i aroganckiego typa – mamy pełen obraz Państwa X. A że gdzieś tam krząta się mały Grayer, który desperacko pragnie prawdziwej rodzicielskiej miłości? Kogo to w ogóle obchodzi? Poza nianią oczywiście...

Film lekki, łatwy i przyjemny – takie określenie idealnie pasuje do „Niani...”. Ukazana historia jest bardzo karykaturalna, przez co stanowi dość mocną satyrę na nowojorskie klasy wyższe, a z perspektywy naszej zwykłej, szarej (jak dla kogo rzecz jasna) codzienności oglądanie „cudownego” życia Państwa X jest całkiem zabawne. I choć o zrywaniu boków nie ma mowy, to z pewnością w trakcie seansu można się pośmiać i zrelaksować A fakt, że o filmie zapominamy chwilę po wyjściu z kina to już zupełnie inna historia...

6 z 8 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Piosenka "Chim, Chim, Cher-ee" pochodzi z filmu Mary Poppins można ją usłyszeć, gdy Annie zastanawia się czy zostać nianią, później jest też jej dzwonkiem w telefonie komórkowym. zobacz więcej

Wpadka

Kiedy Annie zabiera Grayera do Museum of Natural History wybiera linię "S", jednak nie ma możliwości żeby tą linią metra tam dotrzeć. zobacz więcej

Komentarze 8

Avatar square 200x200

MacT 2008-01-19 1

2\5 – Dla mnie nuda. Kolejna tzw. komedia. Sceny przy których co najwyżej sie u uśmiechnąłem mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. W filmie tym nie ma żadnej zapadającej w pamięć postaci. A już dla mnie prawdziwą męką było oglądanie Laury Linney. Można sobie darować zarówno kino, dvd jak i premierę w telewizji.

Novqa 2008-01-05

przereklamowany ;/ – daje 7/10 momentami nawet zabawny, ale ogólnie nie wprowadzili nic nowego

Odi 2007-12-31 3

Płytki – Film strasznie płytki, wieje nudą. Nic interesujacego w nim nie widac w dodatku zamiast skupiac się wątku niani rozbija sie na kilka drobnych sciezek. Zaniedbany glowny watek daje nam obraz w ktorym dziecko pokochuje nianie po 3 dniach za to ze pozwolila mu jesc maslo orzechowe prosto ze sloika. Kiepskie szkoda pieniedzy na bilet.

juskowiak 2007-12-24 6

Widać, prosta historia może posłużyć, jako scenariusz bardzo dobrego filmu. – ZaskocZył mnie bardzo. Spodziewałem się typowej amerykańskiej komerchy, czegoś na wzór "Diabeł ubiera się u Prady", czyli obrazu niezbyt ambitnego, o którym prędko się zapomina. Porównania do tamtego filmu są zdecydowanie chybione i zniechęcą cześć potencjalnej widowni, zwłaszcza męskiej. Moim zdaniem, analogie kończą się na głównej postaci. W obu filmach przedstawione są perypetie młodych dziewczyn próbujących zrobić karierę.
Oceniam ten film na 8/10. Naprawdę warto zobaczyć go, szczególnie ze swoją drugą połówką. Gorąco polecam.
warto tym bardziej dla pięknej i dobrze grającej Scarlett J. :)

cristal 2007-12-14 7

Niezły film… – Przede wszystkim dobra obsada. Taka lekka komedia o niani, Scarlett zagrała dobrze chociaż wolałabym w tej roli Lindsay Lohan. Porusz temat moralny opieki nad dziećmi?, kim jest dla rodziców dziecko?, zdrada małżeńska.

Elros cristal 2007-12-17

> cristal o 2007-12-14 16:24:30 napisał:
>
> Przede wszystkim dobra obsada. Taka lekka komedia o niani, Scarlett zagrała
> dobrze chociaż wolałabym w tej roli Lindsay Lohan.

Lindsay Lohan by jeszcze skrzywdziła te dziecko… No, albo upiła, albo wdała w romans z jakimś zastępcą niani – myślisz, że Lindsay wytrzymałaby z dzieckiem dłużej niż 5 min? :)

cristal cristal 2007-12-28 7

Może i tak w końcu Lindsay Lohan to alkoholiczka, narkomanka i podobno nimfomanka ciekawe co jeszcze o niej wymyślą? :)

Współtworzą