Recenzje
Po co zrealizowano ten film?
Film w reżyserii Baza Luhrmanna, z jego i Ronalda Harwooda scenariuszem na ekranach kin w Polsce pojawił się pod koniec ubiegłego roku. Obejrzałam go po kilku tygodniach od premiery. Zacznę od pewnej deklaracji: nie przepadam za aktorstwem Kidman. Nie należę jednak do tych, którzy, tak jak poprzednik recenzujący Australię, lubi film „zjechać”. Zresztą nie tylko on. Często recenzenci nawet w najlepszych, nagradzanych wielokrotnie filmach usiłują doszukać się mankamentów. Krótko mówiąc, próbują znaleźć „dziurę w całym”. Ja, wręcz przeciwnie, staram się zawsze dostrzec coś pozytywnego. Nie oznacza to, że nie zauważam błędów czy celowo je pomijam. Próbuję po prostu znaleźć przysłowiowe „światełko w tunelu”, lecz nie bronię za wszelką cenę tego, czego obronić się nie da.
Film trwał wprawdzie 165 minut, ale nie powiem, żebym się na nim nudziła. Tematyka - miłość, której tłem jest Australia u progu II wojny światowej, myślę, zajmująca dla wielu widzów. Temat z pewnością istotny, ale nie mniej istotne tło: Australia - kraj szerokiej przestrzeni i wspaniałych widoków, wręcz niesamowitych krajobrazów!
Całkiem niedawno na forum padło pytanie, po co zrobiono ten film (z oceną 1/10). Właściwie ta opinia i ocena skłoniły mnie do napisania kilku zdań w jego obronie. Oto kilka argumentów. Wspaniałe zdjęcia, doskonała muzyka je ilustrująca, niezły scenariusz. Obraz zrealizowany z wielkim rozmachem. Niby wydaje się, że wszystko już było, wszystko można przewidzieć, ale chyba nie do końca. Mamy parę zaskakujących zwrotów akcji. Mimo że stwierdziłam na początku, iż nie przepadam za aktorstwem Nicole Kidman, jednak w roli Lady Sarah Ashley wypadła, moim zdaniem, więcej niż dobrze.
Po co nakręcono film? Aby zmienić panujący stereotyp, pokazać piękno i bogactwo kultury aborygenów. Aby pokazać więź, jaka istnieje między człowiekiem, a miejscem w którym żyje. Wreszcie, aby pokazać z jednej strony realizm, z drugiej zaś uniwersalizm opowiadanej historii.
Po co powstał ten film? A chociażby po to, żeby dać widzowi chwilę wytchnienia, zapomnienia, oderwania się od szarości życia codziennego. Wcale w moich dywagacjach nie chodzi mi o to, że film zawsze ma być lekki łatwy i przyjemny, chociaż nie uważam, aby Australia takim była. Może trochę baśniowa wręcz magiczna walka dobra ze złem, ale intrygująca. Widzimy też rdzennych mieszkańców Australii, których przybysze traktują z wyższością, no i oczywiście wiedzą , co jest dla nich najlepsze. Za wszelką cenę i na swoją modłę usiłują ich cywilizować. Stad pomysł na zamykanie aborygenów w gettach, na zabieranie dzieci rodzicom, przed czym oczywiście jako ludzie kochający wolność próbują się bronić. A do tego wszystkiego zabójczo przystojny Hugh Jackman w roli poganiacza, półkrwi aborygena, który z niemałym trudem próbuje „wyprostować ścieżki” zarozumiałej i pewnej siebie angielskiej arystokratki.
Nie wszystkie produkcje muszą być od razu arcydziełem, ale na pewno Australia zasługuje na więcej niż 1 z 10.
Poza tym któż z nas ma okazję bywać na antypodach? Myślę, że jednostki. A tu, siedząc wygodnie w fotelu, można podziwiać australijską florę i faunę. Ktoś powie, że od tego są filmy przyrodnicze. Być może, ale mnie to nie przeszkadza, że to film fabularny, który niesie ze sobą określoną treść, a że przy tej okazji mogę popatrzeć na obraz cieszący oko… to z pewnością nie jest jego wadą.
A poza wszystkim jaki ma być dramat? To pewna konwencja, której twórcy muszą się trzymać. W końcu po to są dramaty, żeby się wzruszać...
Idąc na Australię miałem to dziwne uczucie, że "mile się zawiodę", jak powiedział ostatnio znajomy. Podobnie miałem przecież z "Moulin Rouge" i "Romeo i Julia" - tego samego reżysera.
Pewnie już to wspominałem, ale powtórzę, że lubię zjechać film i większość filmów daje po sobie jeździć bez większych oporów. Lubię romantyczne komedie, a mimo to kilku z nich się oberwało choćby w recenzjach na FDB. Australia jest romantyczna, lecz to nie komedia, choć są wesołe elementy... ale na początku muszę Was ostrzec.
Być może dzieł nie ocenia się po ramie czy zapachu farby, ale długość filmu może mieć dramatyczne znaczenie dla widza. Pamiętam, byłem kiedyś na filmie Indochiny z Catherine Deneuve i tylko jej nieprzemijające piękno przetrzymało mnie na sali przez 152 minuty. Pamiętam też maraton z Królestwem Larsa von Triera, ale to arcydzieło, więc z uśmiechem pielęgnowałem odciski. Moszcząc się przed Australią w kinowym fotelu usłyszałem jak ktoś rzucił cicho "sto sześćdziesiąt pięć minut" i przyznam, że spanikowałem. Nie ja sam byłem długością zaskoczony, bo trzecia część krytyków filmowych opuściła salę przed końcem seansu. Widocznie napięte mają kalendarze albo dało o sobie znać promowane przed pokazem australijskie wino. Ja zostałem do końca i przyznam, że dobrze się bawiłam... ehm, bawiłem! Zacznijmy od złych minusów. To nie jest arcydzieło, choć budżet film miał kosmiczny. Nie pójdą na niego mężczyźni, bo to jednak melodramat. Psychologicznie poprawny, ale nie jest zbyt głęboki. Wątek nietolerancji wobec biało-aborygeńskich mieszańców szlachetny, ale trochę nachalny jak przedświąteczne prośby o datki. Intryga przewidywalna... ale w ostatecznym rozrachunku nie o to chodzi.
Teraz dobre plusy. To jest doskonały film na długi wieczór z przyjaciółkami. Zrobiony z przymrużeniem oka, wesoły, ciepły, ciekawy i baaardzo romantyczny! Ponadto złożony jest jakby z dwóch części i w połowie drogi serwuje zaskakujący zwrot akcji zmieniając charakter przedstawienia. Główny wątek miłosny opiera się na soczystym mezaliansie i choć ogranym to wciągającym - pruderyjna arystokratka z Anglii poznaje kopię Krokodyla Dundee. Otaczają ich wyraziste postaci jakby wyjęte z książek podróżniczych i dopalane komputerem piękne australijskie krajobrazy.
Jest o czym opowiadać, jest co wspominać, jest na czym się bawić. Drogie Panie, kłusem do kina!
-
Gdzie kupić?
-
Wiadomości
-
Pattinson w Igrzyskach śmierci?
-
Polski Box Office 18-20 maj
Dyktator opanował polskie kina, Avengers pokonani już w drugim tygodniu.
-
Jason Gedrick w Dexterze
W 7. sezonie serialu Dexter zobaczymy nowego bohatera granego przez Jasona Gedricka.
-
Wielki Gatsby - Zwiastun i plakat
Zapowiedź nowej adaptacji Wielkiego Gatsby'ego z DiCaprio, Mulligan i Maguire'em w głównych rolach.
-
Czerwiec w HBO
Zapraszam do zapoznania się z premierami jakie przygotowała dla nas w czerwcu stacja HBO.
- więcej »
-
-
Kino
-
Mroczne cienie
Mroczne cienie - W roku 1752 Joshua i Naomi Collins razem ze swoim synem Barnabasem wyemigrowali z Anglii do Ameryki, żeby uciec przed tajemniczą klątwą prześladującą ich rodzinę. Dwadzieścia lat później Barnabas jest bogatym playboyem, mającym świat u swoich stóp. Wszystko się zmienia kiedy Barnabas łamie serce potężnej czarownicy - Angelique Brouchard, która w ramach zemsty zamienia go w wampira, a następnie grzebie go żywcem. Dwa wieki później Barnabas zostaje uwolniony ze swojego grobowca.
-
Dyktator
Dyktator - Nawiązanie do głośnego filmu Dyktator Charliego Chaplina, tym razem w wykonaniu Sachy Barona Cohena (Borat). Jak mówi Cohen, jest to "niezwykła historia dyktatora, który heroicznie ryzykował własne życie po to, by demokracja nigdy nie zawitała do kraju, który z taką miłością terroryzował". U boku Cohena wystąpi Ben Kingsley oraz Anna Faris.
-
Raid
Raid - Świetnie wyszkolona drużyna SWAT, podczas wykonywania jednego z zadań, zostaje uwięziona w budynku rządzonym przez bezlitosnego gangstera. Oprócz niego, muszą stawić czoła jego armii złożonej z zabójców i złodziei.
-
Hell
Hell - Kiedyś było źródłem życia, światła i ciepła. Ale teraz słońce zmieniło cały świat w nagą, jałową, spękaną ziemię. Lasy zostały zwęglone. Wzdłuż dróg leżą trupy zwierząt. Żar z nieba leje się nawet nocą. Marie, jej młodsza siostra i Phillip jadą w stronę gór. Krążą słuchy, że jest tam jeszcze woda. Po drodze natykają się na Toma, świetnego mechanika. Czy mogą mu zaufać?
-
Babycall
Babycall - Anna, samotna matka ośmioletniego Andersa, przeprowadza się do nowego mieszkania w wielkim budynku. Oboje objęci są programem ochrony świadków i ich nowy adres objęty jest tajemnicą. Kobieta ma nadzieję, że tu nie trafi ojciec chłopca, który swoim brutalnym zachowaniem wielokrotnie udowadniał, że jest zagrożeniem dla niej i ich dziecka. Nowe miejsce wzmaga jednak niepokój Anny, więc żeby sobie z nim jakoś radzić kupuje elektryczną nianię. Pewnego razu, nasłuchując czy z synem wszystko w porządku, kobieta słyszy w urządzeniu niepokojące głosy. Głosy mordowanego innego dziecka...
- więcej »
-
-
-
Australia (2008) — 6
Koniec lat 30-tych zeszłego stulecia. Australia u progu II wojny światowej. Angielska arystokratka Sara Ashley (Nicole Kidman) przybywa do Australii, by odwiedzić męża, który jak odkrywa po przyjeździe - został...
-
Dobry
Dobre kino z ciekawą fabuła, ale to co zasługuje na szczególne słowa uznania to plenery! Nicole Kidman w tym filmie moim zdaniem wypadła słabo.
0 odpowiedzi
-
7/10
Nie no dobry. Może być. Zwroty akcji, nieco zabawne sceny kiedy poganiacz "nabija się" z paniusi Ashley.
1 odpowiedź
-
Australia (2008)
wciągająca mieszanka dramatu obyczajowego i romansu z wyraźnym naciskiem na kwestie społeczne(zwłaszcza kołtunizm Brytyjczyków) i historię Australii; całość utrzymana w klimacie "Pearl Harbor"
3 odpowiedzi
-
7/10. Doskonałe zdjęcia, muzyka i Hugh Jackman.
Minusy -Nicole Kidman i czas trwania filmu . Film warty obejrzenia. Wesoły, smutny, romantyczny, poruszający ważne kwestie zarazem.
1 odpowiedź



amazonka.pl