Człowiek z Ziemi 2007

The Man from Earth

John Oldman, wykładowca uniwersytecki, niespodziewanie postanawia się wyprowadzić. Przed samym wyjazdem na ostatnie spotkanie przyjeżdżają do niego jego przyjaciele - przedstawiciele różnych nauk ścisłych. Męczony dociekliwymi pytaniami John, postanawia opowiedzieć im swoją historię...

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 14 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

John Billingsley
jako Harry
Ellen Crawford
jako Edith
William Katt
jako Art
Annika Peterson
jako Sandy
Richard Riehle
jako Dr Will Gruber
David Lee Smith
jako John Oldman
Alexis Thorpe
jako Linda Murphy
Tony Todd
jako Dan
Steven Littles
jako Człowiek od przeprowadzek
Chase Sprague
jako Człowiek od przeprowadzek
Robbie Bryan
jako Oficer

Fabuła

John Oldman, wykładowca uniwersytecki, niespodziewanie postanawia się wyprowadzić. Przed samym wyjazdem na ostatnie spotkanie przyjeżdżają do niego jego przyjaciele - przedstawiciele różnych nauk ścisłych. Męczony dociekliwymi pytaniami John, postanawia opowiedzieć im swoją historię... jacks

Gatunek
Sci-Fi, Dramat
Słowa kluczowe
przyjaciel, biblia, przyjaźń, nieśmiertelność zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2007-07-28 (świat)
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Jerome Bixby's The Man From Earth (tytuł pełny)
Czas trwania
87 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Przykład, że nie trzeba mieć wielkich pieniędzy, by nakręcić wielki film. 10
  • 2008-07-26
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Co byś zrobił, jakby twój znajomy z pracy powiedziałby ci, że ma 14 tysięcy lat? Jak wydaje ci się, że byś go wyśmiał, to koniecznie musisz obejrzeć film Richarda Schenkmana. Ta niezależna produkcja skupia się na rozmowie prowadzonej przez wykładowców, którzy zostali wplątani w niezwykłą grę, jaką im zgotował John Oldman, który właśnie odchodzi z uniwersytetu i przeprowadza się w inne miejsce.

Prosta fabuła okazuje się bardziej zagmatwana. Doskonały scenariusz z rozmowy prowadzonej między specjalistami różnych nauk ścisłych stworzył niezwykłe widowisko. John swoimi kolejnymi sensacjami rozbudza emocje swoich rozmówców. Jedni kpią z niego i go wyśmiewają, u innych wzbudza ciekawość, a u innych wręcz oburzenie. Główny bohater do perfekcji opanował tajniki manipulowania ludźmi. Prowadzi tę konwersację pod swoje dyktando. Biolog, teolog, geolog, nikt nie jest w stanie zaprzeczyć jego historii. To sprawia, że powoli zaczynają wierzyć jego rewelacjom. W swojej opowieści twierdzi, że był znanymi postaciami w różnych okresach dziejów ludzkości. Z każdą upływająca minutą dyskusja coraz bardziej się nasila. Niektórym zaczynają nerwy puszczać. Nawet psycholog wpada w sidła bystrego Oldmana. Historia Johna ma tę cechę, że nie da się bezapelacyjnie jej zaprzeczyć. Mimo nie do końca sprecyzowanymi informacjami, jakie podaje intrygant, przyjmuje on mocną linię obrony, która sprawia, że nikt nie jest w stanie znaleźć luki w jego opowieści.

Siłą są tu mistrzowskie dialogi profesorów. Jednak scenariusz to nie jedyna zaleta "The Man from Earth". Reżyser Richard Schenkman bawi się widzem tak, jak John Oldman bawi się swoimi kolegami. Prowadzona narracja sprawia, że można samemu zacząć się zastanawiać nad prawdziwością sensacji głównego bohatera. Aktorzy dobrze się spisali, zwłaszcza odtwórca roli Oldmana, David Lee Smith. Swoją grą nie zdradza jakichkolwiek oznak kłamstwa. Poza tymi elementami nic nie już istotne. Dobry scenariusz, reżyseria, aktorzy i film jest świetny.

Polecam "The Man from Earth" wszystkim, którzy szukają w kinie czegoś nowego. Nie za często ma się okazję obejrzeć tak inteligenty obraz. Ta filozoficzno-psychologiczna opowieść ma wymiar uniwersalny. Ten film ma szansę stać się kultowym i przetrwać lata. Mam nadzieję, że nawet ktoś za 14 tysięcy lat po niego sięgnie.

10 z 12 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 30

Avatar square 200x200

Papa28 2009-12-16 10

Świetny, wciąga i daje kopa. Oglądający zastanawia się co jest prawdą a co nie. – Lepszy film, mając do dyspozycji jeden pokój i kilku aktorów, zrobić będzie ciężko.

majak01 2009-09-09 9

9/10 – Jak dla mnie jedna z ciekawszych pozycji ostatnich lat. Rewelacyjny, skomplikowany i jednocześnie dopracowany scenariusz, przekonująca gra aktorów i odpowiedni nastrój – wszystko to, aż zachęca do obejrzenia. Osobiście polecam wszystkim. Pozdrawiam :)

Asmodeusz majak01 2010-04-26 7

jak widać dobry pomysł moż wystarczyć by zrobić dobry film, bo własciwie nic poza tym tu niema, mimo wszystko wciąga i jest ciekawy

Trophy 2008-08-01 7

Może być, źle nie jest – Miałby u mnie 7, gdyby nie zakończenie.
Zawiodło mnie, ale ogólnie film trzymał w napięciu i troszkę przeraził.
Ciekawy scenariusz. Gra aktorska nie wszystkich mnie przekonała.
Jednak polecam zapoznać się.

tmp7 2008-07-31

świetny film – Film interesujący, ciekawy itd. Dobry przykład tego jak za niewielkie pieniądze nakręcić dobry film.
POLECAM!

juskowiak 2008-07-15 4

(spojler) Dawno nie oglądałem większej bzdury. – Zanim ten film wpadł w moje ręce, naczytałem się wiele dobrego o nim. Liczyłem na dobre, ambitne kino.
Początek jest interesujący. Niczym nie przypomina komercyjnych masówek. Cała akcja rozgrywa się w jednym pokoju, a skupia się wokół niesamowitej opowieści głównego bohatera, który jest doktorem (lub profesorem) historii. Pozostałe postacie, słuchające go zzapartym tchem i zaskakjąco łatwowierne i ufne, są również pracownikami naukowymi. Miało tochyba na celu nadanie fabule bardziej intelektualnego charakteru.
Bohater perzekonuje przyjaciól, że jest nieśmiertelnym troglodytą, który co 10 lat musi zmieniać miejsce zamieszkania, aby nie zostac rozpoznaym. Jest osobą bardzo inteligentną i kilkakrotnie w swym długim życiu był szamanem i znachorem. Do tego momentu jest jeszcze nie najgorzej. Widz może być zainteresowany dalszymi losami.
Ja zastanawiałem się, jak dalej potoczy się ta historia. Autorzy chcieli stanąc na wysokości zadania i dlatego chyba wymyślili, że nasz bohater w jednym w swych wcieleń był …Jezusem Chrystusem.
4/10.

Zobacz wszystkie 16 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
Anonimowy juskowiak 2008-07-16

Wiec co jest bzdurą w tym filmie?

juskowiak juskowiak 2008-07-16 4

"Bohater perzekonuje przyjaciól, że jest nieśmiertelnym troglodytą, który co 10 lat musi zmieniać miejsce zamieszkania, aby nie zostac rozpoznaym. (…) nasz bohater w jednym w swych wcieleń był …Jezusem Chrystusem".

Anonimowy juskowiak 2008-07-16

> juskowiak o 2008-07-16 06:22:27 napisał:
>
> "Bohater perzekonuje przyjaciól, że jest nieśmiertelnym troglodytą, który
> co 10 lat musi zmieniać miejsce zamieszkania, aby nie zostac rozpoznaym. (…)

to jest cała os fabuły filmu, wiec jej bronic nie zamierzam

> nasz bohater w jednym w swych wcieleń był …Jezusem Chrystusem".

Bohater sugeruje bardziej ze Chrystusa wymyślili ludzie, zresztę tak samo jak wymyslili boga.

mehow juskowiak 2008-07-16 10

A wg. mnie film jest swietny. Cala akcja dzieje sie w jednym pokoju i polega tylko na dialogu miedzy postaciami, a mimo to w ogole sie nie dluzy. Chocby za to film ma u mnie wysoka note.

Beznickowy juskowiak 2008-07-25 10

Juskowiak nie zrozumiał przesłania filmu. Tu nie chodzi o to, czy główny bohater filmu był hrystusem czy nie. Chodzi o to, jak nadzwyczaj bystra osoba potrafi manipulować ludźmi.

Założyciel tego tematu nie potrafi pojąć przesłania filmu, który naprawdę jest wart polecenia :)

PS: W sumie gdyby nie ten temat, bym filmu nie obejrzał. Bo tak wszedłem sobie poprzez "Opinie" i wyczytałem wiele pochlebnych recenzji.

juskowiak juskowiak 2008-07-25 4

Cieszę się, że ty dostrzegłeś sens.

juskowiak juskowiak 2008-07-26 4

Z tego psuedointelektualnego bełkotu robisz prawdziwe dzieło kinomatografii.
Na koniec stawiasz "10". A najlepsze jezst zdanie o prowadzeniu inteligentnej rozmowie profesorów.
Oglądaj więcej filmów.

Anonimowy juskowiak 2008-07-27

Nie tylko beznickowy uwaz ten za dzieło, ja również uważam go za świetny film, jeden z najciekawszych filmów tej dekady, a uwierz mi filmów ogladam wiele.

Beznickowy juskowiak 2008-07-27 10

> juskowiak o 2008-07-26 21:29:57 napisał:
>
> Z tego psuedointelektualnego bełkotu robisz prawdziwe dzieło kinomatografii.
> Na koniec stawiasz "10". A najlepsze jezst zdanie o prowadzeniu inteligentnej
> rozmowie profesorów.
> Oglądaj więcej filmów.

Pisząc recenzję, wiedziałem, że choćby nie wiem co, uznasz ją za nieużyteczną, bo tylko z tego powodu, że film dostał 10. Mówisz, że rozbawiło cię zdanie o inteligentnej rozmowie profesorów (jak nie wiesz co to inteligentna rozmowa, to pójdź między mało inteligentne rozmowy np. nastolatków i wtedy zobaczysz różnicę). Ty nawet nie musiałeś pisać recenzji, by mnie rozbawić. Wystarczy, że nazywasz film "psuedointelektualnym bełkotem". Ale on jest naprawdę świetny.

Bo twoim sposobie wypowiadania się na jego temat, przypuszczam, że jakbyś był jednym z uczestników takiej rozmowy, to byś przyjął postawę psychologa i wyzywałbyś go od idiotów. Jednak są też inni ludzie, którzy przyjęliby inną postawę i słuchaliby go z zaciekawieniem.

Nie powinienem prowadzić z tobą dyskusji w ogóle, a wiesz dlaczego? Dlatego:
> juskowiak o 2008-07-15 21:02:14 napisał:
>
> Zanim ten film wpadł w moje ręce, naczytałem się wiele dobrego o nim.
> Liczyłem na dobre, ambitne kino.
> Początek jest interesujący. Niczym nie przypomina komercyjnych masówek. Cała
> akcja rozgrywa się w jednym pokoju, a skupia się wokół niesamowitej
> opowieści głównego bohatera, który jest doktorem (lub profesorem) historii.
> Pozostałe postacie, słuchające go zzapartym tchem i zaskakjąco łatwowierne
> i ufne, są również pracownikami naukowymi. Miało tochyba na celu nadanie
> fabule bardziej intelektualnego charakteru.
> Bohater perzekonuje przyjaciól, że jest nieśmiertelnym troglodytą, który co
> 10 lat musi zmieniać miejsce zamieszkania, aby nie zostac rozpoznaym. Jest
> osobą bardzo inteligentną i kilkakrotnie w swym długim życiu był szamanem i
> znachorem. Do tego momentu jest jeszcze nie najgorzej. Widz może być
> zainteresowany dalszymi losami.
> Ja zastanawiałem się, jak dalej potoczy się ta historia. Autorzy chcieli
> stanąc na wysokości zadania i dlatego chyba wymyślili, że nasz bohater w
> jednym w swych wcieleń był …Jezusem Chrystusem.
> 4/10.

Czytając ten twój wpis można odnieść wrażenie, że film ci się nie podoba, bo bohater twierdził, że był Chrystusem i że postacie są łatwowierne. Ludzie są łatwowierni. Zobacz ile mamy wyznań na tym świecie. Zobacz ile ludzi na tym świecie wierzy w sensacyjne powieści Dana Browna (który stosuje podobną technikę jak bohater filmu, wykorzystując pewne fakty; Kościół się burzy na niego, niekórzy zaczynają mieć wątpliowścią, robią wycieczki w opisane miejsca, inni wyśmiewają jego wymyślanki) Zobacz ile osób gra w dużego lotka. Powiedz swojemu znajomemym, którzy nie grają w totka, że trafiłeś szóstkę. Większość ci uwierzy, jak dobrze to rozegrasz. Tzn. osoby uwikłane w taką intrygę nie mogą grać w lotka, po drugie musisz być wniebowzięty (dobrze grać aktorsko), musisz zacząć zachowywać się jak miliarder i np. stawiasz wszystkim drinki… Zobaczysz rezultaty. Więc twój argument, że postacie są nadzwyczaj łatwowierne traci rację bytu.

PS: Zdanie, że więcej filmów powinienem oglądać tak mnie rozbawiło, że jak to pokazałem znajomej osobie to pękła ze śmiechu :D Ja zresztą też :D

juskowiak juskowiak 2008-07-27 4

nad tym filmem, ponieważ nie jest on tego wart.
Masz rację, szczególnie raził mnie fragment, w którym bohater przedstawiiał się jako Jezus.
Tobie i koledze film się podobał. Jak dla mnie to taki "pseudointelektualny bełkot" …
Nad twoją recenzją nie będę się pastwił. Twoja ocena wywołuje u mnie, wybacz, usmiech politowania. Tym bardziej, ze duzo ogladasz.

Jestem świeżo po projekcji filmu dokumentalnego "Trzech kumpli".
Chcesz obejrzeć coś wartościowego? coś, co zmusza do refleksji i jest wazne?
siegnij po ten film. wtedy zobaczysz roznicę pomiędzy tymi filmami.

Beznickowy juskowiak 2008-07-27 10

Powiedz mi jedno…. Co Ci się nie podoba w tym filmie? Tylko o Jezusa chodzi? Dla mnie to dziwne. To tak jak bym powiedział, że Władca Pierścieni mi się nie podoba, bo Aragorn został królem :/

juskowiak juskowiak 2008-07-27 4

co ci się w nim podobało? na tyle podobało, że oceniłeś go maksymalnie.
Cała historia jest naciągana. trzeba mieć duzo (nie wiem) dobrej woli, zeby cie to wciagnelo, zainteresowalo. Sama kwestia dialogu wybitnych naukowcow z roznych dziedzin, ktorzy po niedlgugim czasie zaczynaja wierzyc w tą "bajkę", jest mało logiczna.
Bardzo fajny jest pomysł sprowadzenia calej fabuly do dialogu, w jednym czasie i miejscu. poczatek jest intrygujacy. pozniejjest bzdura goni bzdure. ja za science fiction nie przepadam. tym bardziej za takim, ktore udaje ambitne dzielo.

Beznickowy juskowiak 2008-07-27 10

> juskowiak o 2008-07-26 23:30:05 napisał:
>
> co ci się w nim podobało? na tyle podobało, że oceniłeś go maksymalnie.
> Cała historia jest naciągana. trzeba mieć duzo (nie wiem) dobrej woli, zeby
> cie to wciagnelo, zainteresowalo. Sama kwestia dialogu wybitnych naukowcow z
> roznych dziedzin, ktorzy po niedlgugim czasie zaczynaja wierzyc w tą "bajkę",
> jest mało logiczna.
> Bardzo fajny jest pomysł sprowadzenia calej fabuly do dialogu, w jednym czasie
> i miejscu. poczatek jest intrygujacy. pozniejjest bzdura goni bzdure. ja za
> science fiction nie przepadam. tym bardziej za takim, ktore udaje ambitne
> dzielo.

Dziwny powód. Że mi się podoba, a Tobie nie :/ Jeszcze gorszy od tego, że bohater uważa się za Chrystusa. Odnośnie tej dobrej woli. Uwierz mi, nie trzeba. Film nie jest długi i naprawdę da się słuchać ich rozmowy przez 90 minut. Nie zrozumiałeś filmu dobrze, skoro twierdzisz, że wszyscy uwierzyli w tę "bajkę". Wydaje mi się, że cechą charakterystyczną dla naukowców jest otwartość umysłu i tak jak już wspomniałem, nie mogli zaprzeczyć jego twierdzeniu dobrym kontrargumentem, więc zaczęli sobie w myślach sami zadawać pytania, co doskonale ukazaują momenty, gdy John wychodzi z pomieszczenia, a oni rozmawiają między sobą.

Po drugie, mylisz się, twierdząc, że film ten należy do gatunku Sci-Fi. To, że taki dostał przydział, świadczy o tym, że jest to nietypowy film, których za często się nie kręci. To jest kino dialogu, jeśli mamy na siłę mu gatunek przydzielać. Coś w stylu "Przed wschodem słońca" i "Przed zachodem słońca".

juskowiak juskowiak 2008-07-27 4

Dla mnie ten film jest bzdurą.

Kemp juskowiak 2011-01-09 10

Obejrzałem ten film dosyć dawno temo i z czystym sumieniem dałem mu 10. Wróciłem do niego przy okazji. Czytam twoje wpisy i nie mogę uwierzyć, że tak nisko go oceniłeś kilka lat temu.

Dla nieprzekonanych http://www.imdb.com/title/tt0756683/ – ponad 34 tys. ludzi nie może się mylić :)

Trophy juskowiak 2011-08-05 7

Może i jest bzdurą, ale to nie zmienia faktu, że jest dobrze rozegrany i niepokojący. Na prawdę warto, ale 10 bym mu nie dała.

Współtworzą