Królowie ulicy 2008

Street Kings

Thriller akcji w reżyserii Davida Ayera, zrealizowany na podstawie scenariusza Jamesa Ellroya. Keanu Reeves w roli policjanta z Los Angeles, który oskarżony zostaje o zabójstwo kolegi, uwikłanego w aferę korupcyjną na wielką skalę.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 31 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Keanu Reeves
jako Tom Ludlow, detektyw
Forest Whitaker
jako Kpt. Jack Wander
Hugh Laurie
jako Kpt. James Biggs
Chris Evans
jako Paul Diskant, detektyw
Jay Mohr
jako Sierż. Mike Clady
Terry Crews
jako Terrence Washington, detektyw
Naomie Harris
jako Linda Washington
Common
jako Coates
The Game
jako Grill
Martha Higareda
jako Grace Garcia
John Corbett
jako Dante Demille, detektyw

Fabuła

Thriller akcji w reżyserii Davida Ayera, zrealizowany na podstawie scenariusza Jamesa Ellroya. Keanu Reeves w roli policjanta z Los Angeles, który oskarżony zostaje o zabójstwo kolegi, uwikłanego w aferę korupcyjną na wielką skalę. opis dystrybutora

Gatunek
Kryminał, Akcja, Thriller
Słowa kluczowe
więzienie, morderstwo, bliźniak, policja zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2008-07-04 (kino), 2008-04-03 (świat), 2008-11-13 (dvd)
Dystrybutor
Imperial - CinePix
Wytwórnia
Fox Searchlight Pictures
Regency Enterprises
3 Arts Entertainment zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Night Watch (USA) (tytuł roboczy)
The Night Watchman (USA) (tytuł roboczy)
Czas trwania
109 minut
Budżet
20 000 000 USD

Recenzje

Schematyczne i przewidywalne kino policyjne 6
  • 2008-06-25
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Filmów sensacyjnych z motywem korupcji w policyjnych szeregach powstało bez liku. Wydawać się może, że temat ten został już wyeksploatowany, a pojawiające się nowe produkcje tylko powielają dobrze znane schematy. „Królowie ulicy” w reżyserii Davida Ayera są tego dobitnym przykładem.

Tom Ludlow (Keanu Reeves) to uczciwy, aczkolwiek w kontaktach z przestępcami wykraczający poza prawo policjant. Jest ceniony przez kolegów z wydziału oraz szefa (Forest Whitaker), który przymyka oko na jego problemy alkoholowe, powstałe po śmierci żony. Prawdziwe kłopoty jednak dopiero się zaczynają, kiedy Ludlow jest świadkiem gangsterskiej egzekucji na swoim byłym przyjacielu (Terry Crews). Śledztwo w tej sprawie okaże się najbardziej skomplikowanym w dotychczasowej karierze policjanta.

Reżyser i scenarzysta, David Ayer, z tematyką policyjną miał do czynienia w kilku poprzednich filmach, przy których pracował (chociażby „Dzień próby” czy „Policja”). Okazuje się jednak, że wcale nie musi to być zaletą, ponieważ jego najnowszy film czerpie garściami z wyżej wymienionych. Można wręcz stwierdzić, że „Królowie ulicy” są w głównej mierze zlepkiem schematów, które przez lata wypracowało kino policyjne: bohaterem jest „ostatni sprawiedliwy”, który wpadając na trop afery korupcyjnej musi uciekać się do metod sprzecznych z wyznawaną przez siebie etyką zawodową. Im bardziej wikła się w całą sprawę, tym jego życiu zagraża coraz większe niebezpieczeństwo. Tak z grubsza można streścić niezbyt wyszukaną fabułę „Królów ulicy”. A skoro już jestem przy mankamentach scenariusza, to nie mogę nie wspomnieć o fatalnych wręcz dialogach. Przepełnione są one pseudo-poetyckimi metaforami, które zupełnie nie pasują do środowiska policjantów zmagających się codziennie z najgorszymi przestępcami Los Angeles.

Co jednak jest warte podkreślenia, wspomniana fabularna wtórność nie przeszkadza w przyjemnym odbiorze filmu, gdyż ogląda się go całkiem dobrze. Być może ma na to wpływ świetna muzyka (Graeme Revell), ciekawy klimat (większość wydarzeń rozgrywa się po zmroku) oraz akcja, która jest dynamiczna, nie zawiera dłużyzn, przez co nie pozwala na chwile znudzenia.

Czy zatem to wystarczy, by film Ayera zapisał się w pamięci widzów? Moim zdaniem – nie, ponieważ „Królowie ulicy” są produkcją na jeden raz. Ciekawsze będzie ponowne obejrzenie innych, powstałych w ostatnich latach dramatów policyjnych, jak wspomniane „Dzień próby” czy „Policja”. Oprócz lepszych scenariuszy nie trzeba w nich bowiem patrzeć na „posągowego” Keanu Reevesa w roli głównej.

10 z 13 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

W umyśle pistoleta — "Phonebook Tom to ostatni z prawdziwych pistoletów getta, słuchając go usłyszysz najlepszą spowiedź w życiu". Kapitan Biggs Aby stworzyć świat KRÓLÓW ULICY, trzeba było ogromnego wysiłku, polegającego na zapewnieniu autentyczności wszystkiego, co wiąże się ze specyfiką ochrony porządku i policją Los Angeles. Filmowcy zwrócili się do grona byłych tamtejszych... zobacz więcej

Komentarze 21

Avatar square 200x200

Matejsoner11 2011-05-11

4/10 – Nie wiem, jak to się stało, że gość od "Harsh Times" i scenariusza do "Dnia próby" nakręcił tak głupkowatą historyjkę o dzielnym policjancie, który beztrosko szaleje po ulicach miasta, mając w dupie paragrafy. Może byłoby to fajne, gdyby twórcy wysili się na opowiedzenie jakiejś oryginalnej historii, ale gdzie tam, tak miałkiego gówna, które oglądało się już setki razy, w różnych konfiguracjach i lokacjach, to bym się nie spodziewał nawet w najgorszych snach. Skorumpowani gliniarze i super-hiper wielka afera, której finał jest to szczyt przewidywalności, nawet jak na Amerykańców. Dosłownie kilka scen uratowało ten film przed totalną porażką. Szkoda, zę się Ayer tak marnuje, bo gość jest zdolnym scenarzystą. I o dziwo Revees dawał radę, choć i tak będe twierdził, że jest zbyt ciotowaty do takiej roli.

4/10

walek07 2010-01-28 7

narawdę niezły – świeży w swym gatunku

Edith 2009-09-21 8

8/10 – Śmiało mogę polecić. Film jest ciekawy, ma wartką akcję. Nie można się na nim nudzić. Może temat oklepany, ale warto zobaczyć w tej roli Keanu Reevesa, który (jak ostatnio zauważylam) częściej wybiera propozycje grania ról w filmach fantasy

Perfik 2009-09-18 3

Bubel – Cieszę się, że zobaczyłem ten film, bo stanowi dla mnie kolejny dowód na to, że Forest Whitaker jest BEZNADZIEJNYM aktorem, a "Ostatni król Szkocji", to tylko wypadek przy pracy.
Co do samego filmu, to jest nudy, fatalnie zagrany (wybija się tylko Chris Evans, ale nieznacznie) i ma tak złe dialogi, że aż śmieszne. Jeśli ktoś z was kiedykolwiek czytał lub oglądał coś w czym palce maczał James Ellroy może zapomnieć o jakimkolwiek zaskoczeniu na koniec. Serdecznie nie polecam.
3/10

PS

Zadziwia mnie średnia tego filmu… porażające…

Drako00 2009-03-29 9

10/10 – Film rewelacyjny, cały czas trzyma w napięciu, nieprzewidywalny, cały czas gubi nas z tropu…

Współtworzą