Odrodzone zło 2008

Dying God

W mrocznym i zepsutym mieście, Sean Fallon, skorumpowany policjant, musi zmierzyć się z własnymi demonami, żeby położyć kres serii dziwnych i brutalnych gwałtów i morderstw. Z pomocą miejscowych stręczycieli pod wodzą Chance'a, Fallon wyrusza na poszukiwania seryjnego mordercy potwora...

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Obsada Zobacz pełną obsadę

Lance Henriksen
jako Chance
Misty Mundae
jako Mary
James Horan
jako Sean Fallon
Victoria Maurette
jako Ingrid
Mariana Seligmann
jako Camila
Louis Ballester
jako Nicky
Enrique Liporace
jako Angelo
Iván Espeche
jako Ray
Pablo Padilla
jako Nieznany człowiek
Kevin Schiele
jako Charlie
Samuel Arena
jako Duncan

Fabuła

W mrocznym i zepsutym mieście, Sean Fallon, skorumpowany policjant, musi zmierzyć się z własnymi demonami, żeby położyć kres serii dziwnych i brutalnych gwałtów i morderstw. Z pomocą miejscowych stręczycieli pod wodzą Chance'a, Fallon wyrusza na poszukiwania seryjnego mordercy potwora... opis dystrybutora

Gatunek
Horror
Słowa kluczowe
krew, morderstwo, potwór, policjant zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2008 (świat), 2008-10-25 (dvd)
Wytwórnia
Metaluna Productions
Buenos Aires Rojo Shocking (współpraca produkcyjna)
Kraj produkcji
Argentyna, Francja
Czas trwania
85 minut
Budżet
500 000 USD

Recenzje

Film „Odrodzone zło” to jeden z najgorszych filmów, jakie miałem okazję oglądać. Jest żałosną karykaturą zarówno horroru, jak i filmu w ogóle. 1

Po co go nakręcono? Skłonny jestem przyjąć wersję, że jest to film stworzony z fascynacji horrorem i z pasji do horroru. To jedyne, co tłumaczy jego powstanie. Reżyserem tego gniota jest Fabrice Lambot, który na swym koncie ma - jak dotychczas - jedynie krótkometrażówkę „La Sangre del Castigo” z 2005 roku, gdzie był jednocześnie scenarzystą i reżyserem. I jest to niewątpliwy przykład człowieka, który bardzo chce kręcić filmy, ale absolutnie nie powinien tego robić, nie ma bowiem elementarnego pojęcia o tym fachu. Jego reżyseria jest nieskładna, co w efekcie powoduje brak możliwości skupienia się na fabule.

Zaraz, zaraz... Jaka fabuła? Powiedzieć, że „Odrodzone zło” jej nie posiada, nie będzie do końca prawdą, jednak stwierdzenie, że ją ma - to już poważne nadużycie. Mamy tam bowiem policjanta z mrocznego, brudnego miasta, typowego „złego glinę”, który ściga nieuchwytnego zabójcę - potwora, okaleczającego brutalnie swe ofiary. Nuuuuda! Główny bohater to nieudolna kreacja na Brudnego Harry'ego - twardy, asympatyczny i oschły glina. Tyle, że prawdziwy Brudny Harry miał zasady i kręgosłup moralny, a Sean Fallon z „Odrodzonego zła” ma jedynie lewe interesy i znajome prostytutki, odpłacające mu za ochronę w wiadomy sposób.

O potworze niewiele można powiedzieć. Wykorzystano tu motyw amazońskiego bożka i jego narzędzia zemsty (którym jest sam potwór).

Wątek ten jest wciśnięty do filmu na siłę, nieudolnie i zbytnio nie wiąże się z akcją - gdyby okazało się, że potwór jest akurat z Marsa, to nic by to nie zmieniło. Aktorzy to absolutne beztalencia - wyłączając Lance'a Henriksena (który w sumie też nie olśniewa, a znalazł się w tym filmie chyba tylko po to, by przyciągnąć uwagę nazwiskiem). Odtwórcy ról nie są zdolni tchnąć w postacie krzty emocji, odrobiny życia. Wszystko, co prezentują, jest aż nadto udawane, jakby każda chwila na planie była dla nich katorgą, a nie zawodowym spełnieniem.

Trudno przy tym filmie wytrwać do końca. Kiedy zastanawiam się nad konkluzją, bezustannie przychodzi mi na myśl kultowy film „Martwe zło” Sama Raimi’ego, który można postawić za przykład, jak powinno się kręcić kino amatorskie małym nakładem kosztów i bez wielkich gwiazd w czołówce. Twórcom „Odrodzonego zła” z pewnością się to nie udało.

Po seansie pozostaje niesmak, żal po straconych osiemdziesięciu kilku minutach i smutek, że ktoś w ogóle takie filmy w naszym kraju rozpowszechnia. Dlatego nie powinniśmy się dziwić, że później przeciętny kinomaniak traktuje horror jako coś zupełnie niestrawnego i że woli w zamian zaserwować sobie głupawe kino w stylu „Lejdis” - wszystko jest bowiem lepsze od filmu Lambota.

Autor recenzji: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

2 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą