Jedz, módl się, kochaj 2010

Eat, Pray, Love

Wierząc, że sensem istnienia jest coś więcej niż mąż, dom i kariera, Liz Gilbert (Julia Roberts) odkrywa w sobie nowy apetyt na życie. W tej inspirującej, prawdziwej historii, opartej na bestsellerowej powieści, Liz opuszcza Nowy Jork i wyrusza na trwającą rok podróż, podczas której odwiedza Włochy, Indie i Bali, próbując… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

W telewizji

HBO3, 18 grudzień 2016, niedziela 15:00 (Polska) zobacz więcej

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 50 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Julia Roberts
jako Elizabeth Gilbert
Billy Crudup
jako Stephen
Viola Davis
jako Delia Shiraz
A. Jay Radcliff
jako Andre
James Franco
jako David Piccolo
Luca Argentero
jako Giovanni
Richard Jenkins
jako Richard z Teksasu
Javier Bardem
jako Felipe
Christine Hakim
jako Wayan Nuriasih
Arlene Tur
jako Armenia
Alyxx Morgen
jako Siostra

Fabuła

Wierząc, że sensem istnienia jest coś więcej niż mąż, dom i kariera, Liz Gilbert (Julia Roberts) odkrywa w sobie nowy apetyt na życie. W tej inspirującej, prawdziwej historii, opartej na bestsellerowej powieści, Liz opuszcza Nowy Jork i wyrusza na trwającą rok podróż, podczas której odwiedza Włochy, Indie i Bali, próbując odkryć na nowo samą siebie poprzez nowe doznania smakowe, medytację i perspektywę odnalezienia prawdziwej miłości. W tej porywającej i niepozbawionej humoru, podnoszącej na duchu przygodzie występują również James Franco, Billy Crudup i Javier Bardem. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
ból, podróż, rozwód, relacja mąż-żona zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2010-10-01 (kino), 2010-08-13 (świat), 2011-02-08 (dvd)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Kraj produkcji
USA
Czas trwania
133 minut
Budżet
60 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 3 wiadomości

Recenzje

Italia, Indie, Indonezja, czyli… podróż w głąb siebie 6
  • 2011-02-22
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Całkiem niedawno, bo jakieś 4 miesiące temu, film Jedz, módl się, kochaj miał premierę w polskim kinie, a już mamy wersję DVD. Reżyser Ryan Murphy, twórca czterdziestopięcioletni nie ma w swoim dorobku artystycznym wiele filmów, a zatem jak można domniemywać, również zbyt dużego doświadczenia w tej materii. Ryan Murphy jest również współautorem filmowego scenariusza, podobnie jak kilku innych zrealizowanych przez siebie produkcji.

Elizabeth Gilbert (Julia Roberts) to nowoczesna kobieta koło trzydziestki. Ma męża, wspaniały dom oraz dobrą pracę. Poznajemy ją w momencie, gdy postanawia się rozwieźć. Lekarstwem na depresję po rozstaniu jest najpierw kochanek – mierny aktor teatralny. W tym związku Liz również nie odnajduje się, więc postanawia odbyć podróż. Poza atrakcjami turystycznymi, kulturowymi i religijnymi ma to być przede wszystkim podróż w głąb siebie, aby przemyśleć swoje dotychczasowe życie, lepiej je zrozumieć i zdecydować, co zrobić dalej, jak zmienić je na lepsze…

Dwie godziny z przysłowiowym „hakiem” dla filmu to dużo czy mało? To zależy, co nam zostanie w ciągu tego czasu zaserwowane. Nie będę porównywać filmu do książki z tej prostej przyczyny, że jej nie znam. A co nam oferuje film? Ckliwe romansidło? Jako gatunek filmowy oscyluje raczej między dramatem i melodramatem. Konwencja prawie baśniowa z happy endem, jak to w baśniach zwykle bywa.

Fabuła nieco naiwna, ba, nawet bardzo naiwna. Podobno szereg istotnych faktów książkowych zostało pominiętych. Podobno, choć wątpię, czy one byłyby w stanie uratować wiarygodność tego obrazu. Elizabeth Gilbert, nie filmowa, a autentyczna, pisarka zawarła kontrakt z wydawcą, że po rocznej podróży przezeń sfinansowanej, napisze książkę. Zarówno ona, jak i wydawca zarobili na tym przedsięwzięciu niemałe pieniądze. Przypomina mi to całkiem inny kontrakt, który swego czasu zawarł rosyjski pisarz Fiodor Dostojewski ze swoim wydawcą. Miał napisać książkę w 26 dni… Nie będę się rozwodzić nad tym, czy mu się udało, ale fortuny w swoim życiu na pisaniu raczej nie zrobił…

Wróćmy do filmu. Choć naiwna fabuła, baśniowa konwencja, ogląda się całkiem przyjemnie, co z pewnością zawdzięcza świetnemu aktorstwu. Julia Roberts w roli Liz jest więcej niż dobra, a ostatnią część tego tryptyku wyraźnie ożywia postać Pelipe w wykonaniu Javiera Bardema, jakiego dawno nie widzieliśmy. A jakiż jest Bardem, a raczej jego Pelipe? Ckliwy i sentymentalny, ale przecież taki właśnie miał być. Jest wiarygodny i autentyczny, bo Bardem to klasa sama w sobie! Od 20 lat zachwyca widza galerią kreowanych przez siebie postaci. Podobnie, jak para pierwszoplanowych bohaterów, przekonującą postacią jest Richard Jenkins w roli Richarda - Amerykanina poszukującego własnej drogi, prześladowanego przez demony z przeszłości.

Mamy też wiele pięknych kolorowych obrazków z różnych stron świata, od Rzymu i Neapolu, poprzez egzotyczne Indie do Indonezyjskiej wyspy Bali. Reżyser serwuje widzowi przegląd, może nie zbyt wyczerpujący, obyczajów różnych kultur i religii. Właściwie jest to „muśnięcie” zaledwie, które bardziej wzmaga apetyt, niż zaspokaja ciekawość. Podobnie jak tytuł składa się z 3 czasowników w trybie rozkazującym, tak samo w filmie wyraźnie można wyodrębnić 3 części, więc nie bez kozery było tu użycie słowa tryptyk. W Italii mamy do czynienia z „wielkim żarciem”, gdzie jedzenie jest ceremoniałem, sztuką prawie. A co słyszymy w tle kiedy, kiedy Liz z uśmiechem w samotności (raz jeden!) ze smakiem zajada spagetti z listkiem bazylii ku ozdobie? Włoską arię operową, która, o dziwo, doskonale komponuje się z tym obrazem. Po zabytkach i historii wiecznego miasta ponownie kamera prześlizguje się tylko, nie zatrzymując się nigdzie na dłużej.

Kolejna część tryptyku, Indie, kraj wielu sprzeczności, ale w filmie … ich nie ujrzymy. Zobaczymy zaś medytacje, ceremonię hinduskich zaślubin, kolorowe stroje rodem z Bollywood oraz towarzyszącą temu charakterystyczną muzykę.

Ostatni etap podróży i tryptyku zarazem to magiczna wyspa Bali. Co tam spotkało główną bohaterkę? Czy odnalazła dzięki odbytej podróży w głąb siebie odpowiedzi na dręczące ją pytania? Powiem tylko tyle, że znacznie mniej tu dylematów i filozofii niż byśmy oczekiwali. Film, owszem przyjemny w odbiorze, choć w pierwszej części bardzo „przegadany”, wręcz nużący. Nie jest to produkcja wysokiego lotu, ale przyjemna dla oka i ucha, z kawałkiem dobrego aktorstwa. Na zimowy wieczór przy kominku…

4 z 5 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

Indie — Jeśli Rzym był miejscem, które pozwoliło Liz zerwać ze starym życiem i nauczyć się bycia szczęśliwą w pojedynkę, to Indie okazały się krokiem do zupełnie innego świata. Wiedząc już, że potrafi cieszyć się życiem, Liz poczuła potrzebę ponownej stagnacji. Jak wyjaśnia Gardner, Liz zamieniła dolce far niente – piękno nicnierobienia – próbę doświadczenia czegoś... zobacz więcej

Komentarze 10

Avatar square 200x200

porcjusz 2011-12-13 5

Średniak – Tylko dla tego mile wspominam, że oglądałem go z bliską mi osobą. A tak poza tym to bez szału, średniak.

Jana porcjusz 2011-12-26 6

Mimo że średniak, ogląda się go całkiem sympatycznie. Trochę niezłego aktorstwa (Bardem w szczególności, chociaż pojawia się w 3 części tryptyku!), trochę światowych obyczajów, ładnych obrazków…Fabuła banalna, ale na niej pisarka – autorka bestselleru zarobiła krocie!

leosia28 2011-12-12 5

5/10 – Jestem świeżo po obejrzeniu i to,co nasuwa mi się na poczatku,to film jest bardzo długi.Dwie i pół godziny o medytacji i rozmyślaniu na temat własnej drogi życia,to zdecydowanie mordęga,mimo doborowej obsady,to nudziłam się,wiercąc na fotelu i sprawdzając między czasie pocztę.Na mnie nie zrobił on wielkiego wrażenia,a książki nie czytałam.

Jana leosia28 2011-12-12 6

Fakt, że dłużyzny są nieco nużące, szczególnie część włoska tryptyku. Po prostu medytacje i rozważania filozoficzne są mało atrakcyjne i nieprzekładalne na język filmu, stąd lekko wieje nudą. Mimo to warto obejrzeć dla "kolorowych obrazków" z różnych stron świata, światowych obyczajów i aktorstwa. Nie jest to arcydzieło, a podróż w głąb siebie bohaterki wypada blado, mimo to niezła lekka i przyjemna rozrywka! No i ten Bardem:)

Ps. A autorka książki i wydawca zarobili krocie!

lupa 2011-04-17

Film OK… – …choć wolałam książkę. Ogólnie lubię książki o takiej tematyce, dające pewne wskazówki i podpowiedzi, jak postępować w życiu. Wiadomo, i tak każdy musi do tego dochodzić sam, ale takie pomoce się przydają. Teraz przykładowo czytam "Projekt Szczęście" Gretchen Rubin i naprawdę sporo wyciągam z tej książki na własny użytek.

ALVAREZ 2011-02-06 4

PO FILM SIĘGNĄŁEM… – Po film sięgnąłem tylko i wyłącznie ze względu na Julie Roberts.Jedyne co mogę o nim powiedzieć,to to,że dawno tak się nie wynudziłem.Potworna nuda.Odradzam.

juskowiak 2010-12-15 5

Paulo Coelho przedstawia – Piekne krajobrazy, namiastki obcej kultury, gwiazdorska obsada, romanse… a film jest bez jakosci. taka pusta wydmuszka.

5/10

Trophy juskowiak 2010-12-15

Wydmuszka jest z reguły pusta. ;)

Współtworzą