Boyhood 2014/I

Bohatera poznajemy w wieku 6 lat, a w końcowej scenie stoi już u progu dorosłości. Jest niepewny, jak jego życie potoczy się dalej. Upływający czas słyszymy w zmieniającej się muzyce, modzie. Reżyser w żaden sposób nie ocenia swoich bohaterów, tylko obserwuje jak dorastają. Niezwykłe, wzruszające, mądre kino.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,
  • 0x50 nhrb74 0x50 njbkc1 0x50 njbkc1 0x50 njbkc1 0x50 nj3upx 0x50 nj3upx 0x50 nj3upx oraz innych 8 nagród, 17 nominacji i 1 udział w konkursie zobacz więcej

Zwiastuny Zobacz wszystkie 9 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 22 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Ellar Coltrane
jako Mason
Patricia Arquette
jako Olivia
Ethan Hawke
jako Mason Sr.
Jordan Howard
jako Tony
Tamara Jolaine
jako Tammy
Tyler Strother
jako Przyjaciel tyrana
Evie Thompson
jako Jill
Jordan Strassner
jako Studentka
Shane Graham
jako Stanley
Nick Krause
jako Charlie
Kristen Devine
jako Uczennica w szkole średniej

Fabuła

Bohatera poznajemy w wieku 6 lat, a w końcowej scenie stoi już u progu dorosłości. Jest niepewny, jak jego życie potoczy się dalej. Upływający czas słyszymy w zmieniającej się muzyce, modzie. Reżyser w żaden sposób nie ocenia swoich bohaterów, tylko obserwuje jak dorastają. Niezwykłe, wzruszające, mądre kino. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
biblia, seks, wódka, palenie papierosa zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2014-08-29 (kino), 2014-01-19 (świat), 2015-02-12 (dvd)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
IFC Productions
Detour Filmproduction
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Untitled 12-Year Project (USA)
Growing Up (USA) (tytuł roboczy)
The 12-Year Movie (USA) (tytuł roboczy)
Czas trwania
163 minut
Budżet
2 400 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 13 wiadomości

Recenzje

Recenzja filmu Boyhood 9
  • 2014-08-31
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Boyhood to filmowy projekt, który zachwyca prostotą i banalnością, ukazując codzienne, przyziemne sprawy rodziny Masona (Ellar Coltrane). Richard Linklater nie stosuje upiększeń, lecz zajmuje się dokumentacją procesu dorastania, przy okazji opisując zmiany zachodzące w USA: polityczne, modowe czy muzyczne. Tworzy kino przyziemne i pesymistyczne w swej wymowie, pozostawiając widza z refleksjami na temat sensu życia. Zachwyty krytyków nie okazały się na wyrost, bo chyba jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko zwykłego życia bohaterów, odnajdując w nim swoje bolączki, problemy i radości.

Linklater przez 12 lat utrwalał momenty z życia Masona, Samanthy (Lorelei Linklater), ich mamy (genialna Patricia Arquette) i ojca (Ethan Hawke), a długi okres produkcji i nieszablonowe podejście do przedstawiania postaci tylko dodał im uroku. Reżyser głównie spoglądał na Masona, którego poznajemy jako uroczego sześciolatka, który z w trakcie filmu staje się mężczyzną, stawiając pierwsze samodzielne kroki w dorosłość, rozwija swoje pasje, odkrywa czym jest miłość i przyjaźń. Co istotne reżyser uciekł od stereotypowego i utrzymywanego przez produkcje mainstreamowe obrazu zbuntowanego nastolatka, który jest pochłonięty tylko imprezowaniem i hedonistycznym egzystowaniem. Mason to młody człowiek, który poszukuje miejsca w świecie, stawia pytania, szuka odpowiedzi na to, kim jest, kim chce być i co powinien osiągnąć w życiu.

Boyhood to przede wszystkim sytuacje i rozmowy, które prowadzą ze sobą bohaterowie, to uśmiechy, spotkania z ojcem czy kłótnie z mamą i siostrą, blaski i cienie życia splecione w fabularną opowieść. Natrafimy tutaj na niebanalne poczucie humoru, które potrafi rozładować chwile rodzinnego napięcia.

Filmowa opowieść o dorastaniu nie błyszczy, nie oferuje fajerwerków, a mimo to wywołuje łzy wzruszenia. Trzygodzinna projekcja nie nudzi, lecz pozwala w pełni czerpać z pojawiających się obrazów, dając możliwość wspominania lat 90. (czasy mojego dzieciństwa, które niosą ze sobą piosenki Britney Spears czy magiczny świat Harrego Pottera). Linklater sprawił, że to chwila złapała mnie w bezruchu i zatrzymała ze sobą. Myślę, że to właśnie jest magia kina.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Zdjęcia do filmu rozpoczęto w wakacje 2002 roku, a zakończono w październiku 2013 roku. zobacz więcej

Komentarze 14

Avatar square 200x200

bizarre 2015-02-11 8

8/10 – Epopeja codzienności.
Zwyczajny film, ale jednocześnie bardzo nietypowy. Było w nim wiele momentów, kiedy miałem myśl, że zaraz wydarzy się coś złego, np: jadą samochodem i bohater zapatrzył się w komórkę (myśl – wypadek), chłopiec jest w szkolnej łazience i spotyka dwóch "chuliganów" (myśl – poniżą/ pobiją go) ale nic takiego się nie działo, tylko film jak gdyby nigdy nic trwał dalej i to jest właśnie w nim bardzo fajne. Stara się pokazać życie, takim jakie jest naprawdę – bez koloryzowania, naginania faktów i to się świetnie udaje.

Sporym minusem filmu są odtwórcy ról dzieci – Ellar Coltrane i Lorelei Linklater, na początku mi w ogóle nie przeszkadzali, wręcz przeciwnie – naturalne, urocze dzieci. Jednak od okresu dojrzewania (mniej więcej połowa filmu) film za ich sprawą stopniowo siada. Jako nastolatkowie nie mają już (taka kolej rzeczy) dziecięcego uroku, a w jego miejsce nie przychodzi charyzma lub choćby jej namiastka. W sumie można stwierdzić, że takie życie, nie każdy jest charyzmatyczny. Niestety sprawia to, że "Boyhood" nie ma już tej magii, która była namacalna w pierwszej połowie filmu.
Natomiast rodzice – Patricia Arquette i Ethan Hawke przez całe 12 lat prezentują bardzo dobry równy poziom. Są bardzo naturalni, Arquette jako samotna matka i Hawke jako niespełniony ojciec.

Wielkie słowa uznania należą się Richardowi Linklaterowi za konsekwentne prowadzenie tak nietuzinkowego projektu i za uzyskanie bardzo ciekawego efektu końcowego. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie świetny montaż, który również nic nie koloryzując, pokazuje upływ czasu w taki sposób, że momentami się o tym zapomina.
Wydźwięk filmu jest bardzo nostalgiczny i według mnie smutny. Pokazuje nie tylko dojrzewanie, ale też przemijanie. Niewielu filmom udaje się to tak dobrze, jak obrazowi Linklatera.

damian529111 2015-01-25 9

Bardzo dobry film 9/10 – Film naprawdę dobry. Ludzie czego się spodziewacie to jest dramat. Nie byłem niestety na tym filmie w kinie ale miałem okazje go obejrzeć. Budżet tego filmu nie był według mnie największy bo jedynie 2 400 000 USD. Ten film według mnie jest jednym z najlepszych filmów 2014. Richard Linklater zrobił to czego jeszcze żaden reżyser nie zrobił.Nakręcił parę lat życia zwykłej rodziny z tą samą obsadą to wymagało od ekipy zaufania. Szkoda że jest niewiele filmów kręconych w ten sposób. Niektórym ten film się może nie podobać. Każdy lubi co innego każdy ma inny gust. Ja polecam ten film każdemu !! Każdy w tym filmie znajdzie coś ze swojego życia ;)

con_desiros 2014-11-20 3

Kiepski ! – 165 minut nudy ! Szkoda czasu na to… Muszę zacząć kręcić i za dwadzieścia lat murowany hicior ;)

monikawawa 2014-11-05 5

5/10 – jak dla mnie film o niczym…. czyba, ze cos przegapilam bo zrezygnowalam po ponad godzinie oglądania.

Beznickowy 2014-09-03 8

Dobry, ale… – Po seansie mam niedosyt. Richard Linklater 12 lat temu musiał w ciemno wybrać chłopca, który podźwignie główną rolę, nie wiedząc jak się jego życie potoczy – czy dalej będzie fotogeniczny, wrażliwy, dlatego niesprawiedliwie byłoby mu zarzucać, że źle obsadził główną rolę, tym bardziej że w pierwszych latach dzieciak się sprawdza. Potem jest niestety gorzej. Momentami mam wrażenie, że jest on tylko na tym planie z przymusu, bo rodzice lata temu podpisali jakiś świstek papieru. Chociaż Linklater ponoć dostosowywał scenariusz do zmieniających się charakterów postaci.

Linklater chciał się skupić na dojrzewaniu człowieka, przemijaniu, poszukiwaniu swojej tożsamości, celu w życiu. Dla mnie osobiście ciekawiej film by wyglądał, gdyby ukazał on dorastanie tego dziecka z perspektywy… matki. Świetna Arquette, do spółki z Hawke’em, dźwiga na swoich ramionach najlepsze sceny. A końcowe sceny – w restauracji, gdy zagaduje ją kierownik czy kiedy syn wyjeżdża na studia – tylko mnie w tym przekonaniu umacniają. To ona powinna być główną postacią.

Plusy, a ich dużo, wypunktuję:
- lekkie dialogi,
- naturalnie ukazane dorastanie, które niezwykle uwiarygadnia prowadzoną narrację,
- uczucie nostalgii, przemijania, jakie wywołuje. Przyznam szczerze, że aż mnie nie wzięło na wspominanie swoich etapów życia;
- film uzyskał wysoki wskaźnik Beznickowego – tzn. często podczas seansu zdarzało mi się, że nagle uświadamiałem sobie, że mimowolnie się uśmiecham, nie wiedząc od jak już długo, a to wyróżnik dobrego komediodramatu.

Zobacz wszystkie 6 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
Quagmire Beznickowy 2014-09-03 6

To nie tyle wina tego chłopaka co wina scenariusza, który nie robi niczego z jego postacią. Chłopak powinien mieć na imię Whatever, nie podejmuje żadnych decyzji, przechodzi obok wydarzeń we własnym życiu, przy nim tak swego czasu krytykowany za pasywność Benjamin Button jest tytanem energii. A w przypadku Buttona przynajmniej wiedziałem dlaczego mam go oglądać przez 160 minut. Niby wprowadzane jest zainteresowanie fotografią, niby jakiś tam młodzieńczy bunt, ale emocji przy tym jak na grzybach.

Ogólnie scenariusz tego filmu leży i kwiczy, najkoszmarniejszy jest wątek drugiego męża-alkoholika, złożony z tak wytartych klisz, że aż przeźroczysty, do tego wręcz karykaturalnie zagrany i pozbawiony puenty. Aż prosiło się aby doszło do jakiejś konfrontacji między Hawkiem i pijakiem, takiej w stylu Carella i Rockwella w świetnym "The Way, Way Back", prosiło się, żeby chociaż raz Whatever wykazał jakąś inicjatywę i postawił się przybranemu ojcu. Skończyło się jak w "Trudnych sprawach", albo "Okruchach życia" Jedynki.

W ogóle nie trafił do mnie ten film, trudno przeczekam do arcydzieła z 2015 roku. Ode mnie słabe 6/10 za bardzo dobrego Hawke’a, co jest w tym filmie frapującego, ambitnego pozostaje dla mnie zagadką. A 12 lat kręcenia mam też gdy spojrzę na chłopaka z "Dwóch i pół".

Beznickowy Beznickowy 2014-09-03 8

Wydaje mi się, że Linklater chciał ukazać zwykłość tego dzieciaka, więc przedstawił go jako pełnego niepewności chłopaka. Często dzisiaj dorośli zarzucają młodym wychowanym na grach telewizyjnych, a później komputerowych, że nie wiedzą, czego chcą od życia.

A tej konfrontacji z Hawkiem też mi zabrakło. Generalnie, dziwne, że do maltretującego męża przyjechała z kobietą.

Quagmire Beznickowy 2014-09-03 6

Kurcze nie ma dla mnie nawet tej niepewności, takiej jak choćby we "Frances Ha" która z miesiąca na miesiąc wzrasta w moich oczach. To był naprawdę świetny, a niby banalny, scenariusz o zagubionej osobie, a jego siłą były właśnie proste, "życiowe scenki", takie jak genialny motyw z wyjazdem do Paryża, czy taniec na ulicy przy dźwiękach Davida Bowiego. Poziom nieosiągalny dla żadnej minuty Boyhoodu.

Beznickowy Beznickowy 2014-09-03 8

Ja oglądając "Boyhood", przywoływałem własne wspomnienia i tak ten film postrzegam – jako przewodnik po wspomnieniach widza. Wiele scen mogłem odnieść do swojego życia. Dlatego najlepszą według mnie jest spotkanie kierownika w restauracji, gdy mówi, że odmieniła jego życie. Chociaż prawdopodobieństwo takiego spotkania jest w prawdziwym życiu nikłe, to scena ta mnie bardzo dotknęła, bo kiedyś coś podobnego usłyszałem.

"Boyhood" to lustro – bodziec, który powinien przywoływać własne wspomnienia. Linklater już 10 lat temu wiedział, co wrzucić do filmu, żeby dzisiaj widz, który to ogląda, uśmiechnął się z poczuciem nostalgii, kiedy siostra bohatera śpiewa szlagier Britney Spears czy kiedy dzieciaki w nocy czekają na rozpoczęcie sprzedaży Harry’ego Pottera. Pamiętam, gdy koleżanki stylizowały się na Britney. Pamiętam gdy kolega przeczytał w noc premiery Harry’ego Pottera, aby później wszystkim wszystkim spojlerować. I w ten sposób film przywołał we mnie wspomnienia, których na co dzień sobie nie odświeżam. Tak, ten film ma wiele wad w scenariuszu. Ale who cares? Generalnie pourywane wątki są wadami scenariusza, ale tutaj postacie nagle znikające z ekranu, wydarzenia nie do końca zamknięte kompletnie mi nie przeszkadzają, bo podkreślają, jak przelotne bywa życie, nasze znajomości i sprawy, od których często uciekamy.

Movieman Beznickowy 2015-01-11 7

Obejrzałem w końcu i cóż. Zapewne zgarnie najważniejsze nagrody za sposób w jaki został zrealizowany, a nie za poziom samego filmu. Boyhood to dobry film, ale nic więcej. No bo bądźmy szczerzy – lepszych filmów o dojrzewaniu było co najmniej kilka w historii kina (chociażby ostatnio Uciekinier z Mefju w roli głównej wywarł na mnie większe wrażenie). Ten film ma kilka fajnych małych scen, jak chociażby ta w restauracji o której wspomniał Beznickowy, albo scena kiedy drugi mąż Arquette urządza po pijaku awanturę przy stole (to były chyba dwie sceny, które na mnie wywarły największe wrażenie i jakieś tam emocje wywołały), ale reszta to zlepek ciekawszych lub nieciekawych historii z życia młodego człowieka. Patrząc na ten film mam wrażenie, że każdy z nas ma dużo ciekawsze życie od Masona.

Nie wiem, moze taki był zamiar reżysera, ale ja ten film jest NIEDOKOŃCZONY. Wiele wątków urywa się w połowie – chociażby wyżej wymieniony wątek z mężem-pijakiek. Co sie stało z jego dzieciakami? Dlaczego bohaterowie stracili z nimi kontakt? Przecież do jasnej cholery mieszkali i żyli razem kilka lat, jakaś więź się pomiędzy nimi nawiązała. I takich momentów jest kilka, gdzie w pewnej chwili film przeskakuje o kilka miesięcy/lat.

Aktorsko przoduje Arquette i Hawke, wiadomo. Dzieciak natomiast jest dla mnie FA-TAL-NY. Jeszcze z początku było ok, ale jak akcja pociągnięta była kilka lat do przodu, no nie. Smęcenie pod nosem, sposób chodzenia i bycia – niesamowicie irytujący człowiek. Aż chciałoby mu się przywalić na odmulenie. No, ale tak jak wspomniał Beznickowy, nic z tym zrobić nie mógł Richard. Jak sobie teraz porównam aktorów z Uciekiniera a tego gościa z Boyhood to normalnie jakbym porównywał obsadę Ojca chrzestnego z Kac Wawą. Niebo, a ziemia.

Ode mnie mocno naciągane 7. Oglądało mi się to mimo wszystko nieźle, było sporo zgrzytów, ale sceny przede wszystkim z Ethanem nadrabiają. Nagrody jednak wg mnie niezasłużone. Dużo lepszy byłby jakiś Oscar honorowy czy coś.

Quagmire Beznickowy 2015-01-11 6

Będziemy mieli chyba pierwszy scenariusz nagrodzony nominacją do Oscara, który został spisany z gotowego filmu, i pierwszy najlepszy film bez scenariusza :) Naprawdę, z perspektywy czasu coraz chłodniej oceniam Boyhood, a chyba powinno byc odwrotnie.

Współtworzą